Donald Trump oświadczył w Ankarze, że zawieszenie broni z Iranem uznaje za zakończone. Deklaracja prezydenta USA padła po wznowieniu wymiany ognia między Waszyngtonem a Teheranem oraz wzajemnych oskarżeniach o naruszenie memorandum z 17 czerwca.
„Jeśli o mnie chodzi, to koniec” – powiedział Trump na marginesie szczytu NATO w Turcji. Dodał, że rozmowy z irańskimi władzami uważa za stratę czasu i oskarżył Teheran o kłamstwo oraz łamanie wcześniejszych ustaleń.
Według Waszyngtonu ostatnia fala amerykańskich ataków była odpowiedzią na irańskie uderzenia w statki handlowe w Cieśninie Ormuz. Centralne Dowództwo USA poinformowało o atakach na irańskie systemy obrony powietrznej, sieci dowodzenia i nadzoru, stacje radarów przybrzeżnych, systemy rakiet przeciwokrętowych oraz jednostki należące do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Teheran przedstawia wydarzenia odwrotnie. Irańskie władze twierdzą, że to Stany Zjednoczone naruszyły memorandum o porozumieniu podpisane 17 czerwca, które miało zakończyć wojnę rozpoczętą 28 lutego ofensywą USA i Izraela przeciwko Republice Islamskiej. Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała następnie o atakach na amerykańskie obiekty wojskowe w Kuwejcie i Bahrajnie.
Trump pozostawił jednak otwartą możliwość dalszych rozmów. Stwierdził, że Jared Kushner i Steve Witkoff są „dobrymi negocjatorami” i mogą kontynuować kontakty, ale po konsultacji z nim.
Na szczycie NATO stanowisko Stanów Zjednoczonych poparł sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte. Ocenił, że amerykańskie uderzenia były „absolutnie konieczne”, ponieważ Iran miał naruszyć zawieszenie broni.
Do deeskalacji wezwały między innymi Unia Europejska, Chiny i Katar. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, że nowa wymiana ognia dodatkowo komplikuje rozmowy o zakończeniu wojny. Pekin wezwał Stany Zjednoczone i Iran do rozwiązania sporu przez dialog i powstrzymania się od użycia siły.
Wznowienie walk przełożyło się również na rynki. Po deklaracji Trumpa ceny ropy wzrosły o ponad 5 procent, a inwestorzy zaczęli ponownie wyceniać ryzyko zakłóceń w Cieśninie Ormuz, jednym z kluczowych szlaków transportu surowców energetycznych.












