Widmo komunizmu krąży nad Ameryką. Trump straszył lewicą podczas święta USA

5 lip 2026

Donald Trump mówił w Waszyngtonie o 250 latach od ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. Zaczął od ojców założycieli, wojennych zwycięstw, astronautów i amerykańskiej wyjątkowości. Potem przeszedł do straszenia „komunistami”, własnych procesów i zmian w prawie wyborczym przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Przemówienie odbyło się późnym wieczorem 4 lipca, po burzy, która opóźniła uroczystości w stolicy USA i zmusiła część uczestników do opuszczenia terenu obchodów. Trump wystąpił na National Mall, reprezentacyjnej osi Waszyngtonu między Kapitolem a Memoriałem Lincolna, z Pomnikiem Waszyngtona pośrodku. To miejsce inauguracji prezydenckich, wielkich demonstracji i państwowych uroczystości. W sobotę było sceną jubileuszu amerykańskiej niepodległości.

Prezydent rozpoczął od pochwały Stanów Zjednoczonych. „Przez 250 lat Ameryka była nadzieją, światłem i chwałą wśród narodów świata” – mówił. Wspominał George’a Washingtona, Abrahama Lincolna, Davida Crocketta i Buffalo Billa. Na scenę zaproszono weteranów, w tym ponadstuletnich uczestników walk z czasów II wojny światowej, oraz astronautów misji Artemis II.

Przy fragmencie o równości wobec prawa zapisanej w Deklaracji Niepodległości Trump dodał, że „nie do końca” dotyczyła ona jego samego. Nawiązał do spraw, które ciągnęły się za nim przed powrotem do Białego Domu. W maju 2024 roku został pierwszym byłym prezydentem USA skazanym w procesie karnym, gdy ława przysięgłych w Nowym Jorku uznała go za winnego fałszowania dokumentacji biznesowej we wszystkich 34 punktach aktu oskarżenia w sprawie zapłaty za milczenie Stormy Daniels. Wcześniej mierzył się łącznie z czterema postępowaniami karnymi, obejmującymi sprawę nowojorską, dokumenty niejawne, próbę odwrócenia wyniku wyborów w 2020 roku i naciski wyborcze w Georgii.

Później przyszedł fragment o „komunistycznym” zagrożeniu. „Nie chcemy komunistów w naszym kraju. To nigdy nie działało i nigdy nie zadziała” – powiedział Trump. W innym miejscu porównał takie zagrożenie do raka. „Trzeba to wyciąć i trzeba to wyciąć szybko” – mówił. Słowa padły po serii zwycięstw progresywnych kandydatów w demokratycznych prawyborach. W Nowym Jorku trzech kandydatów popieranych przez burmistrza Zohrana Mamdaniego wygrało wyścigi do Izby Reprezentantów, a dwoje z nich określa się jako demokratyczni socjaliści.

Dzień wcześniej, pod Mount Rushmore, Trump również mówił o „komunistycznym zagrożeniu” i łączył je z lewym skrzydłem Partii Demokratycznej. W Waszyngtonie powtórzył ten sam podział. Po jednej stronie stawiał patriotów, po drugiej radykałów, socjalistów i „komunistów”. Republikanie wchodzą w kampanię przed wyborami do Kongresu, w których będą bronić większości, a lokalne zwycięstwa lewicy szybko stały się dla Trumpa ogólnokrajowym straszakiem.

W dalszej części przemówienia Trump przeszedł do gospodarki. Chwalił się wzrostami na Wall Street i mówił o bilionach dolarów inwestycji, które jego polityka miała przyciągnąć do Stanów Zjednoczonych. Wspominał amerykańskie zwycięstwa militarne, lot braci Wright, lądowanie na Księżycu i własne decyzje wobec Iranu. Kilkadziesiąt minut później nad Waszyngtonem rozbłysły fajerwerki.

Pod koniec prezydent wezwał Kongres do przyjęcia SAVE America Act. Projekt zaostrza zasady rejestracji wyborców w wyborach federalnych. Osoba zapisująca się do głosowania musiałaby przedstawić dokument potwierdzający obywatelstwo USA, a stany miałyby obowiązek sprawdzania list wyborców i usuwania z nich osób nieuprawnionych. Administracja Trumpa chce też ograniczyć głosowanie korespondencyjne do wyjątków obejmujących między innymi chorobę, niepełnosprawność, służbę wojskową i podróż.

„Nie będzie głosowania korespondencyjnego, poza chorobą, niepełnosprawnością, służbą wojskową albo podróżą” – powiedział Trump. Dodał, że wtedy „nie będzie już oszustw wyborczych”. Do tej tezy wraca od porażki w 2020 roku, choć zarzuty o masowe fałszerstwa nie zostały potwierdzone.

Opowieść o „skradzionych wyborach” była jednym z paliw wydarzeń z 6 stycznia 2021 roku. Tego dnia zwolennicy Trumpa zaatakowali Kapitol, gdy Kongres zatwierdzał zwycięstwo Joe Bidena. Obrady przerwano, parlamentarzystów ewakuowano, a budynek, jeden z symboli amerykańskiej demokracji, został na kilka godzin zajęty przez tłum. W sobotę Trump znów mówił o oszustwach wyborczych, tym razem podczas obchodów niepodległości i przed kolejnym głosowaniem do Kongresu.

Najnowsze

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja chce rozbić monopol NFZ i wprowadzić konkurencję między ubezpieczycielami. Problem w tym, że w Polsce nie przybędzie od tego lekarzy, pielęgniarek, sal operacyjnych, tomografów ani łóżek szpitalnych. Jeśli kilka funduszy zacznie konkurować o dostęp do tej samej, ograniczonej liczby świadczeń, ceny mogą pójść w górę zamiast w dół. USA pokazują, jak drogi potrafi być system, w którym rynek odgrywa dużą rolę. Konfederacja nie proponuje tego samego modelu, ale kierunek zmian rodzi bardzo podobne pytanie: kto zapłaci, gdy leczenie stanie się droższe?

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Ponad 80 zgłoszonych gwałtów dziennie. Studentki w Delhi mówią: dość — i wychodzą na ulice, bo nie chcą już żyć według zasad dyktowanych przez strach: nie wracaj późno, nie idź sama, uważaj, jak jesteś ubrana. Po kolejnych brutalnych napaściach pytają wprost: dlaczego to kobiety mają ograniczać swoje życie, skoro to sprawcy powinni bać się konsekwencji? Indie znów stają przed niewygodnym pytaniem o bezpieczeństwo, bezkarność i realną wartość praw kobiet.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen ponownie staje się areną pełnoskalowej wojny. Wspierany przez Arabię Saudyjską rząd rozpoczął ofensywę przeciw Huti, a walki obejmują strategiczne tereny nad Morzem Czerwonym i okolice Taiz. Stawką są nie tylko wpływy Iranu i Rijadu, lecz także bezpieczeństwo światowego handlu. Najwyższą cenę znów płacą jednak cywile: rośnie liczba przesiedlonych, pogłębia się głód, a system ochrony zdrowia pozostaje skrajnie przeciążony.

Hiszpania idzie do przedterminowych wyborów.

Hiszpania idzie do przedterminowych wyborów.

Widmo kryzysu mieszkaniowego w Hiszpanii dzieli rządzących i wyborców. Premier Pedro Sánchez, po klęsce w sprawie ochrony lokatorów, ogłasza przedterminowe wybory, które mają rozstrzygnąć, kto będzie miał prawo do najmu – ludzie czy inwestorzy. Wyniki wyborów 29 listopada nie tylko zdecydują o przyszłości gabinetu, ale staną się także przełomowym momentem w debacie o mieszkaniach jako prawie społecznym lub luksusowym towarem. W obliczu narastających protestów oraz rosnących czynszów, społeczne frustracje mogą przeważyć szalę wyborczą i zmusić polityków do działania ponad panującą ideologię.

Sprawdź również

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Studentki wychodzą na ulice po kolejnych gwałtach Setki studentek wychodzą na ulice Delhi po serii brutalnych przestępstw seksualnych. Punktem zapalnym stała się sprawa 17-latki, która według policji została zgwałcona zbiorowo przez mężczyzn podających się za...

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Ofensywa przeciw Huti, Arabia Saudyjska i walka o Morze Czerwone Wspierany przez Arabię Saudyjską rząd Jemenu rozpoczął dużą operację wojskową przeciwko Huti. Celem ma być odzyskanie terenów zajętych przez wspierane przez Iran ugrupowanie, w tym strategicznych...

Łotwa po Wyborach: Nowa Koalicja i Wyzwania Gospodarcze

Łotwa po Wyborach: Nowa Koalicja i Wyzwania Gospodarcze

Po przeliczeniu ponad 99,9 proc. głosów centroprawicowa partia United List premiera Andrisa Kulbergsa zdobyła 35,4 proc. poparcia i 42 mandaty w 100-osobowym parlamencie Łotwy. To bezprecedensowy rezultat w historii niepodległego państwa po 1991 roku, który cementuje...