To druga część tekstu Małgorzaty Kulczyk. Pierwszą część można przeczytać tutaj: Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?
Mijają miesiące i okazji do zabłyśnięcia swym nieprzebranym pracowniczym potencjałem, jak nie było, tak i nie ma.
Co gorsza, rozmowy kwalifikacyjne, które początkowo wydawały się tylko kolejnym etapem do zaliczenia, okazują się przeszkodą nie do pokonania. Powód tego z pozoru jest niepozorny: tak zwane „odpowiednie kompetencje miękkie”, które mają dać się wyczuć już podczas pierwszego kontaktu twarzą w twarz.
I tu rodzi się kolejny problem. Jakkolwiek w dzieciństwie mówiono ci, że być może drzemie w tobie talent aktorski (jako że dobrze wypadałaś w konkursach recytatorskich), w prawdziwym życiu nie umiesz udawać kogoś, kim nie jesteś. Nie jesteś wprawna w kłamstwie. Zamiast posyłać obcym ludziom promienny uśmiech, wstrzymujesz się z nim do momentu, aż się poznacie bliżej, a powód do uśmiechu pojawi się sam.
A co tu kryć — kilka czy kilkanaście minut od zawarcia znajomości to trochę za krótko, żeby poczuć się tak, jakbyście byli z rekrutującymi dobrymi znajomymi. A przecież nie jest tak, że nie potrafisz być komunikatywna i sympatyczna. Potrafisz, ale czy naprawdę musisz odsłaniać co chwilę wszystkie zęby, prezentując amerykański uśmiech bez hollywoodzkiego uzębienia?
Człowiek, zdawałoby się, jest dostatecznie spięty i przejęty nową sytuacją, a tu się jeszcze okazuje, że ma odegrać narzuconą mu rolę. Czy to casting do filmu, czy do „Top Model”? Jeszcze tylko kamer brakuje. No chyba że to ukryta kamera. Uśmiechnij się!
W końcu zaczyna docierać do ciebie, że rozmowy kwalifikacyjne to pewien rodzaj gry psychologicznej. Nie znaczy to jednak, że tak łatwo się z tym pogodzić, nawet jeśli zaczyna się stosować do zasad, jakie nią rządzą.
Konieczność udawania kogoś, kim się nie jest, może oczywiście na dłuższą metę sprawić, że straci się wolę podejmowania próby zmiany swojego położenia. Ale nie tylko. Traci się również coś, co nie jest związane wyłącznie z życiem zawodowym, ale przenosi się na inne sfery. Jest to poczucie, że warto ufać ludziom i się wzajemnie szanować.
Z czasem temat poszukiwania pracy staje się, jeśli nie tabu, to przynajmniej tematem trudnym. Człowiek ma wrażenie, że świat sprzysiągł się przeciwko niemu. Nie dosyć, że najbliższe otoczenie zaczyna niemal posądzać go o „lenistwo” i „wygodnictwo”, to jeszcze przy okazji media przedstawiają ludzi pozostających bez zatrudnienia w jednoznacznie negatywnym świetle. Utrzymują, że praca czeka na wyciągnięcie ręki, za to oni — szczególnie świeży absolwenci — mają za duże oczekiwania, wyobrażenia nieadekwatne do rzeczywistości, a przede wszystkim wykazują daleko posuniętą „roszczeniowość”.
Jeżeli założyć, że nawet gotowość do podjęcia pracy poniżej kwalifikacji, adekwatnych do wykształcenia z braku ofert jest przejawem roszczeniowości, to wychodziłoby, że ogromna większość społeczeństwa jest roszczeniowa. Na ten temat mass media milczą…











