Łódź, dnia 20 czerwca 2026 roku
LIST OTWARTY DO PANA PREMIERA DONALDA TUSKA
Szanowny Panie Premierze,
swego czasu miałam ogromną przyjemność rozmowy z panem Wojciechem Sikorą, Prezesem Stowarzyszenia „Instytut Literacki” i Fundacji Kultury Polskiej; wcześniej działaczem organizacji emigracyjnych w Paryżu oraz działaczem opozycji demokratycznej w Polsce w latach 70 XX wieku. Nie przytoczę Panu Premierowi szczegółów owej rozmowy, ale wynikało z niej, że bardzo Pan Premier pomógł „Kulturze”, kiedy miała problemy wydawnicze, te prozaiczne, a często najtrudniejsze do rozwiązania – brak farby drukarskiej i papieru.
Podobno podzielił się Pan Premier wtedy zasobami; w każdym razie Wojciech Sikora przywołując tamto zdarzenie wyrażał się o Panu z najwyższym szacunkiem. Nie ukrywam, że tamta rozmowa ukształtowała moje spojrzenie na Pana. Jak i to, że był Pan Premier Przewodniczącym Komisji Zakładowej Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego Solidarność w Wydawnictwie Morskim oraz dziennikarzem wydawanego przez związek tygodnika „Samorządność”.
Tutaj zapewne kieruję się pewnym sentymentem zawodowego pisarza, dziennikarza politycznego i felietonisty. Znane jest mi też parę anegdot z czasów gdańskiej młodości Pana Premiera, których pozwolę sobie tutaj nie przytoczyć, jednak wiem, że miał Pan wśród mentorek tak w sprawie literatury jak i psychologii mądre dojrzałe kobiety. Kłóci się to co prawda z obecnymi doniesieniami prasowymi o konfliktach z kobietami obecnymi w Pana rządzie, ale postaram się te doniesienia pominąć.
Jednocześnie chciałabym, aby ów list nie zaowocował, kolejnym policyjnym wjazdem do domu mojej 80-letniej Mamy i mojego, jak było po publikacji mojego „Listu Otwartego do Ministra Adama Szłapki” pod koniec lipca 2024 roku – list został opublikowany na łamach „Dziennik Trybuna” w dniu 27 lipca 2024 roku.
Nawiasem mówiąc dodam, że Pan Minister Adam Szłapka nadal nie raczył mi na ów list odpowiedzieć tj. odnieść się do zachowań swoich podwładnych, wówczas z „Nowoczesnej”, a dzisiaj już KO. Pan Minister Szłapka nie odebrał, ani nie oddzwonił na mój telefon, z dnia 31 lipca 2024 roku. Dzwoniłam, kiedy rzeczona policja wyłamywała mi podwójne drzwi do mieszkania.
Wracając zaś do tzw. „owoców” – moje nowe drzwi mają mniej niż dwa lata i nie chciałabym być zmuszona do ich wymieniania. Drzwi to nie samochód, który traci na wartości, tak, że po dwóch latach należałoby go zmienić na nowszy model. W dodatku te drzwi zostały oblane czerwoną farbą w marcu 2025 roku przez Patryka Szretera, członka KO, a nawet wiceprezesa jednego z siedmiu kół KO w Łodzi oraz członka zarządu Stowarzyszenia „Młodzi Nowocześni”.
Zachowuję je zatem, ale nie jako symbol aktu politycznej krytyki, co zwykłego wandalizmu dokonanego przez członka partii KO, której Pan Premier jest Przewodniczącym oraz członka Młodzieżówki Ministra Szłapki. Dodam, że Patryk Szreter (KO) urodzony 4 lipca 2001 roku, raczył wcześniej zakleić mi zamki i pomazać klamkę klejem, a także dwukrotnie obkleić drzwi grafikami organów męskich w wzwodzie. Proszę wziąć pod uwagę, że ja mieszkam z 80-letnią Mamą.
Te drzwi to nie tylko drzwi do potencjalnego skandalu – kolejnego po skandalu z panem radnym KO i lekarzem Dawidem Kacprzykiem z Warszawy, wcześniej działaczem młodzieżówki „Nowa Generacja”. Te drzwi to tylko przyczynek do prowokacyjnej działalności Patryka Szretera (KO i Młodzieżówka Szłapki), którego działania są wyciszane przez radnego KO, a wcześniej Przewodniczącego Radny Miasta Łódź – Marcina Gołaszewskiego.
Wyciszania są tak dyskretne, że niedługo Łódź rozszczeka się jak Kłodzko. Może ciszej, jako że ofiarą donosów godnych raczej przedstawiciela młodzieżówki esbeckiej niż KO, stał się mój 7 miesięczny szczeniak bernardyna – Amos. Bernardyny nie są szczekliwe, bowiem to psy ratujące ludzi w ciężkich warunkach górski, które wiedzą, że szczekanie może sprowadzić nań lawinę.
Ja jestem zdecydowanie bardziej szczekliwa od mojego psa, a lawina spadła na moją rodzinę w wakacje 2024 roku; ponieważ pana podwładny Adam Szłapka raczył brutalnie zlekceważyć, to dyskretniejsze to mniej dyskretne sygnały kierowane w jego kierunku.
Zakładam, że Pan Premier nic o tej sytuacji nie wiedział, ba, w akcie łaski, mogę założyć, że i pan Adam Szłapka został okłamany tak przez radnego KO Marcina Gołaszewskiego, jak i przez młodzieńca z KO i młodzieżówki Nowoczesnej – Patryka Szretera.
Patryk Szreter w wieku 22 lat, zmontował przeciwko mnie i mojej 80 letniej Mamie, serię prowokacji i donosów, oraz dalej – rozkręcił szereg spraw karnych znajdujących się obecnie na różnych etapach postępowania. Pośród swoich wiarogodnych świadków ma nie tylko swoich dziadków, z którymi zamieszkuje; jak mojego sąsiada emerytowanego kapitana SB – Zbigniewa Truszczyńskiego, który zasłynął tym, że robił obrzydliwe prowokacje na dziennikarzy w PRL.
Dlaczego oto Patryk Szreter (KO) oskarżył mnie o trzymanie padliny, znęcanie się nad zwierzętami, złośliwie niepokojenie, znieważanie i zniesławianie tego Złotego Młodzieńca Koalicji Obywatelskiej Miasta Łodzi? Otóż pan Patryk Szreter chciał przejąć na własność mieszkanie mojej Mamy, a ją samą stamtąd wyszczuć wszelkimi metodami.
Proszę mi wybaczyć, ale imputowanie, że Prezydent Nawrocki zachował się niewłaściwie wobec Jerzego Ż. przy skali tego, co zrobił Patryk Szreter mojej Mamie Zofii Szolc, mnie, a także naszym zwierzętom, które aktualnie są albo martwe albo ciężko chore w schronisku albo zaginione – to jest po prostu śmieszne i żenujące.
W KO chroni się hieny i małych bandytów, ale rzecz jasna przyjmuję, że Pan Premierze o tym skandalu nie wiedział, jak i nie wiedział Pan Minister Szłapka. Wszakże gdybyście Panowie wiedzieli to ani Panów sumienia, ani potencjał czarnej krytyki, który może się na KO wylać nie byłby przez Panów lekceważony.
Ja uprzejmie jeszcze przypomnę, że jestem dziennikarzem politycznym „Dziennik Trybuna”, organu państwa koalicjanta, czyli Lewicy, a nie dziennikarzem opozycyjnym. Jak tak ma wyglądać koalicja to ja Panom gratuluję!
Szczegóły tej sprawy – w której jest straumatyzowana staruszka, martwy kaleki kotek Sabra, szczeniaczek bernardyna Amos, gnijący na słomie w schronisku, dziesięcio gramowy ptaszek o imieniu Alicja (zeberka zwyczajna) czy eutanowana stareńka kotka Konstancja, o której w mojej książce pt. „Pięć stron świata” czytały dzieci – ustali sobie Pan Premier sam. Proszę zacząć od lektury mojego „Otwartego Listu do Ministra Szłapki” opublikowanego przez „Dziennik Trybuna” w dniu 27 czerwca 2024 roku.
O panu radnym Gołaszewskim też niewiele będę tutaj pisać – wystarczy, że budził i budzi niezdrowe sensacje w Łodzi, jego elektoratem są starsze panie i osoby ciężko doświadczone, jako że pan radny Gołaszewski (KO) lubi przebierać się w szatki społecznika.
Co Pana Panie Premierze może bardziej zainteresować – pan radny Gołaszewski, po tym jak dostał 7 miejsce na liście wyborczej KO w Łodzi, raczył publicznie stwierdzić, że cyt. „został wydymany”(sierpień 2023), bowiem jak się okazało jego planowane dotąd miejsce zajęła pani poseł Aleksandra Uznańska-Wiśniewska (na którą nawiasem mówiąc głosowałam i ja i moja Mama, bo wydawała nam się osobą bardzo interesującą i odpowiedzialną).
Myślę, że o panu radnym KO, Marcinie Gołaszewskim należy rozmawiać z panami posłami europarlamentu Dariuszem Jońskim (KO) i Waldemarem Budą (PiS), całkiem zasadne byłoby też porozmawianie z senatorem KO, a i pacjentem radnego KO Dawida Kacprzyka – senatorem Krzysztofem Kwiatkowskim. Etc!
Może powinien Pan Premier obejrzeć też, już nie „Star Wars”, a „Beethovena” i przypomnieć sobie hasło promujące tą przeuroczą amerykańską komedię rodzinną: „Wielkie serce, wielki apetyt, wielkie kłopoty”. Jednocześnie i żeby mnie Pan Premier (ani Pan Minister Marcin Kierwiński) opacznie nie zrozumiał – dla Pana Premiera – Mazel tov! Mój list ma jak najlepsze intencje wobec Koalicji Obywatelskiej.
Z wyrazami szacunku –
Redaktor Izabela Szolc











