31 października ulice wypełniają się dyniami, duchami i przebierańcami. Halloween zyskuje popularność również w Polsce, choć co roku wywołuje dyskusje o religii, kulturze i narodowej tożsamości. Tymczasem niewielu Polaków pamięta, że nasi przodkowie przez stulecia obchodzili Dziady – obrzęd poświęcony zmarłym, którego korzenie sięgają czasów przedchrześcijańskich. Obie tradycje łączy więcej, niż mogłoby się wydawać. Czy Halloween rzeczywiście zagraża polskiej kulturze, czy może przypomina nam o jej zapomnianej części?
Dziady – polska tradycja starsza niż chrześcijaństwo
Zanim na ziemiach polskich pojawiło się chrześcijaństwo, nasi przodkowie mieli własne wierzenia, obrzędy i sposoby upamiętniania zmarłych.
Jednym z nich były Dziady – obrzędy związane z kultem przodków, obecne w słowiańskiej i bałtyckiej kulturze ludowej.
Wierzono, że w określonych momentach roku granica między światem żywych i umarłych staje się szczególnie cienka. Dusze zmarłych miały wówczas powracać do swoich dawnych domów i odwiedzać bliskich.
Żywi przygotowywali dla nich symboliczne poczęstunki, rozpalali ogniska i odprawiali rytuały, które miały zapewnić zmarłym spokój, a rodzinom ich przychylność.
Obrzędy nie odbywały się wyłącznie jesienią. W zależności od regionu Dziady obchodzono również w innych porach roku, między innymi wiosną.
Najważniejsza była jednak sama idea: śmierć nie oznaczała zerwania więzi między pokoleniami. Zmarli nadal pozostawali częścią rodziny i wspólnoty.
Jak nasi przodkowie obchodzili Dziady?
W dawnych wierzeniach ludowych zmarli nie byli wyłącznie przedmiotem wspomnień. Traktowano ich jako duchowych gości, których należało odpowiednio przyjąć.
Przygotowywano jedzenie, pozostawiano potrawy dla dusz, a w niektórych regionach także wodę i przedmioty codziennego użytku.
Ogień pełnił szczególną funkcję. Wierzono, że pomaga duszom odnaleźć drogę oraz daje im ciepło.
Istotnym elementem obrzędów było również dzielenie się żywnością z ubogimi i wędrownymi żebrakami, nazywanymi dziadami. W ludowej wyobraźni mogli oni symbolicznie reprezentować zmarłych przodków.
W ten sposób pamięć o umarłych łączyła się z troską o żyjących.
Dawne praktyki zaduszne zostały opisane przez etnografów, a część zwyczajów przetrwała w kulturze ludowej jeszcze długo po przyjęciu chrześcijaństwa.
Halloween również ma przedchrześcijańskie korzenie
W polskich dyskusjach Halloween często przedstawiane jest jako amerykański wynalazek pozbawiony głębszego znaczenia.
To jednak uproszczenie.
Współczesne Halloween rzeczywiście zostało w ogromnym stopniu ukształtowane przez kulturę amerykańską. Jego historyczne korzenie sięgają jednak Europy, a zwłaszcza tradycji celtyckich.
Jednym ze świąt, które wpłynęły na jego rozwój, był Samhain – dawny celtycki obrzęd związany z końcem okresu zbiorów i nadejściem zimy.
Podobnie jak w przypadku słowiańskich Dziadów, w celtyckich wierzeniach ważną rolę odgrywały duchy i wyobrażenia o kontakcie świata żywych ze światem zmarłych.
Z czasem dawne wierzenia zaczęły przenikać się z chrześcijańskimi obchodami Wszystkich Świętych.
Sama nazwa Halloween wywodzi się od angielskiego określenia All Hallows’ Eve, oznaczającego wigilię Wszystkich Świętych.
W kolejnych stuleciach, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, święto ewoluowało w kierunku zabawy, przebierania się, dekorowania domów i zbierania słodyczy przez dzieci.
Halloween nie jest więc wyłącznie amerykańskim produktem. To współczesna, skomercjalizowana forma święta, którego europejskie korzenie są znacznie starsze niż amerykańska popkultura.
Nie oznacza to jednak, że Halloween i Dziady były tym samym obrzędem. Rozwijały się w różnych społecznościach i miały własną symbolikę.
Pamięć o zmarłych istniała w Polsce przed chrześcijaństwem
Dzisiaj 1 listopada kojarzy się przede wszystkim z uroczystością Wszystkich Świętych, a 2 listopada z Dniem Zadusznym.
Warto jednak pamiętać, że chrześcijaństwo nie wprowadziło na ziemie polskie samej idei upamiętniania zmarłych.
Ta istniała tutaj wcześniej.
Po chrystianizacji dawne obrzędy nie zniknęły natychmiast. Przez stulecia tradycje ludowe i chrześcijańskie współistniały, wzajemnie na siebie oddziałując.
Zmieniała się ich symbolika, religijne znaczenie oraz formy obchodów.
Dawne zwyczaje związane z ogniem, ucztowaniem i wspominaniem przodków stopniowo przyjmowały nowe formy.
Polska tradycja nie jest więc jednolitym, niezmiennym zestawem obyczajów. Powstawała przez stulecia z nakładania się różnych wierzeń, religii i praktyk społecznych.
Nie oznacza to, że dzisiejsze Wszystkich Świętych jest po prostu dawnymi Dziadami pod inną nazwą. Są to tradycje o odmiennym znaczeniu religijnym, choć łączy je pamięć o zmarłych i wielowiekowa historia przemian kulturowych.
Adam Mickiewicz przypomniał Polakom o Dziadach
Gdyby nie Adam Mickiewicz, wiedza o dawnych obrzędach mogłaby być dziś jeszcze mniej powszechna.
W 1823 roku ukazała się II część jego dramatu „Dziady”, inspirowana autentycznymi wierzeniami i praktykami ludowymi.
Poeta przedstawił obrzęd przywoływania duchów zmarłych, któremu przewodniczył Guślarz.
Słynne słowa:
„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”
stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów polskiej literatury.
Jednak dla Mickiewicza Dziady nie były wyłącznie opowieścią o duchach.
Stanowiły sposób mówienia o moralności, cierpieniu, winie, odpowiedzialności i ludzkiej solidarności.
W dramacie pojawia się przekonanie, że człowiek nie może być obojętny na cierpienie innych.
To przesłanie pozostaje aktualne niezależnie od religii czy światopoglądu.
Paradoks polega na tym, że polskie dzieci uczą się o Dziadach w szkole, lecz często nie wiedzą, że opisany przez Mickiewicza obrzęd był inspirowany rzeczywistą kulturą ludową naszych przodków.
Dlaczego Halloween budzi w Polsce tyle emocji?
Co roku pod koniec października powraca spór o to, czy dzieci powinny przebierać się za duchy, czarownice i szkielety.
Część środowisk religijnych krytykuje Halloween, wskazując na jego związki z dawnymi wierzeniami oraz wykorzystywanie symboliki śmierci i demonów.
Inni traktują je wyłącznie jako zabawę, która nie ma znaczenia religijnego.
W tej dyskusji łatwo jednak przeoczyć pewną historyczną sprzeczność.
Polska kultura ludowa również znała duchy, upiory, demony i obrzędy związane z kontaktowaniem się ze zmarłymi.
Nie były one obcym wynalazkiem. Stanowiły część naszego dziedzictwa.
Oczywiście między dawnym obrzędem religijnym a współczesną dziecięcą zabawą istnieje zasadnicza różnica.
Przebranie dziecka za ducha nie oznacza praktykowania dawnych wierzeń, podobnie jak czytanie „Dziadów” Mickiewicza nie jest uczestnictwem w obrzędzie przywoływania zmarłych.
Można nie lubić Halloween. Można uważać jego komercyjną formę za przesadną. Trudno jednak uzasadnić twierdzenie, że samo pojawienie się tego święta stanowi zagrożenie dla polskiej kultury.
Znacznie większym problemem jest nieznajomość własnej historii.
Dynie, znicze i wielki biznes. Czy pamięć o zmarłych stała się towarem?
Współczesne Halloween jest również przedsięwzięciem handlowym.
Sklepy sprzedają kostiumy, dekoracje, plastikowe szkielety i rozmaite gadżety.
Jednak komercjalizacja nie omija także polskich obchodów Wszystkich Świętych.
Znicze, sztuczne kwiaty, wiązanki i dekoracje cmentarne stanowią ważną część sezonowego handlu.
Nie oznacza to, że kupowanie zniczy czy halloweenowych ozdób jest czymś niewłaściwym.
Warto jednak zastanowić się, czy istota listopadowych świąt nie ginie czasem pod ciężarem zakupów, dekoracji i społecznych oczekiwań.
Pamięć o zmarłych nie zależy przecież od ceny znicza ani wielkości wieńca.
Nie potrzebuje również religijnego nakazu.
Może być wyrazem wiary, rodzinnej tradycji, osobistej potrzeby albo zwyczajnego szacunku dla tych, którzy odeszli.
Halloween i Dziady mogą istnieć obok siebie
Nie ma żadnego powodu, dla którego współczesne Halloween musiałoby oznaczać rezygnację z polskich tradycji.
Dzieci mogą 31 października przebierać się i zbierać słodycze, a następnego dnia odwiedzać z rodzinami groby bliskich.
Można również wykorzystać zainteresowanie Halloween, by opowiadać młodemu pokoleniu o dawnych słowiańskich wierzeniach.
O tym, dlaczego przodkowie rozpalali ogniska, pozostawiali jedzenie dla zmarłych i traktowali pamięć o nich jako obowiązek całej wspólnoty.
O tym, jak dawne zwyczaje zmieniały się pod wpływem chrześcijaństwa.
I wreszcie o tym, dlaczego Mickiewicz uczynił Dziady jednym z najważniejszych motywów polskiej literatury.
Tradycja nie staje się silniejsza przez zakazywanie innych zwyczajów. Staje się silniejsza wtedy, gdy ludzie znają jej historię, rozumieją znaczenie i świadomie ją pielęgnują.
Nie bójmy się Halloween. Pamiętajmy o własnych korzeniach
Spór o Halloween pokazuje, jak łatwo pomylić obronę tradycji z obroną jednego, wybranego obrazu przeszłości.
Polska historia jest znacznie bogatsza niż współczesne podziały religijne i światopoglądowe.
Tworzyli ją ludzie różnych wyznań, kultur i przekonań. Wpływały na nią dawne wierzenia słowiańskie, chrześcijaństwo oraz tradycje sąsiednich narodów.
Dziady są częścią tego dziedzictwa.
Nie trzeba wierzyć w powracające dusze, by doceniać ich znaczenie kulturowe. Nie trzeba również rezygnować z obchodzenia Wszystkich Świętych, aby interesować się przedchrześcijańską historią Polski.
Podobnie udział w halloweenowej zabawie nie musi oznaczać odrzucenia rodzinnych zwyczajów.
Zamiast kolejnej wojny o dynie i przebierańców warto zadać sobie znacznie ważniejsze pytanie: dlaczego tak dobrze znamy amerykańskie Halloween, a tak niewiele wiemy o Dziadach, które przez stulecia były częścią kultury naszych przodków?
Bo prawdziwym zagrożeniem dla polskiej tradycji nie jest dziecko przebrane za ducha.
Jest nim zapominanie o własnej historii.











