Donald Trump zapowiada wielkie porozumienie z Rosją, które miałoby objąć nie tylko zakończenie wojny w Ukrainie, ale również bezpieczeństwo całej Europy. Unia Europejska stanowczo odpowiada: o przyszłości kontynentu nie można decydować ponad głowami Europejczyków. Dla Polski stawka jest ogromna – chodzi o obecność NATO, suwerenność państw i niedopuszczenie do powrotu rosyjskich stref wpływów.
Plan Trumpa dotyczący bezpieczeństwa Europy budzi sprzeciw
Prezydent USA Donald Trump zasugerował możliwość zawarcia szerokiego porozumienia z Władimirem Putinem. Według informacji Euronews z 6 listopada 2026 roku rozmowy miałyby dotyczyć nie tylko zakończenia wojny w Ukrainie, ale również nowego układu bezpieczeństwa w Europie.
Problem polega na tym, że szczegóły propozycji pozostają nieznane. Nie wiadomo, jakich ustępstw oczekuje Kreml ani czy negocjacje obejmą obecność wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.
Europejscy przywódcy obawiają się, że Rosja może wykorzystać rozmowy pokojowe do odzyskania wpływu na politykę bezpieczeństwa swoich sąsiadów.
Pokój w Ukrainie jest konieczny. Nie może jednak oznaczać przyznania Putinowi prawa do decydowania o przyszłości Polski i innych europejskich państw.
Kaja Kallas i Radosław Sikorski odpowiadają Trumpowi
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas podczas wizyty w Warszawie przypomniała, że Europa posiada już system bezpieczeństwa oparty na międzynarodowych traktatach i NATO.
Podkreśliła, że Władimir Putin nie ma prawa weta wobec europejskiego bezpieczeństwa.
Podobne stanowisko przedstawił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Ostrzegł, że porozumienie dotyczące przyszłości Ukrainy i Europy, zawarte bez udziału zainteresowanych państw, byłoby praktycznie niemożliwe do wdrożenia.
Dla Polski to kwestia fundamentalna. Nasze bezpieczeństwo opiera się na członkostwie w NATO, obecności wojsk sojuszniczych i współpracy z Unią Europejską.
Rosja już wcześniej żądała ograniczenia NATO w Polsce
W grudniu 2021 roku, przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę, Rosja przedstawiła NATO ultimatum. Kreml domagał się między innymi ograniczenia aktywności wojskowej Sojuszu w państwach, które dołączyły do niego po 1997 roku.
Polska przystąpiła do NATO w 1999 roku.
Realizacja rosyjskich żądań mogłaby więc poważnie ograniczyć możliwości wzmacniania obronności naszego kraju.
Nie ma obecnie potwierdzenia, że administracja Trumpa zamierza zaakceptować takie postulaty. Jednak zapowiedź rozmów o bezpieczeństwie całej Europy wymaga szczególnej uwagi państw wschodniej flanki NATO.
Bezpieczeństwo Polski nie może być przedmiotem targów
Dla mieszkańców Podlasia, Warmii i Mazur oraz innych regionów wschodniej Polski bezpieczeństwo nie jest abstrakcyjnym problemem dyplomatycznym.
Rosyjskie działania hybrydowe, napięcia na granicy z Białorusią i zagrożenia sabotażowe pokazują, jak ważne pozostają silne państwo, sprawne służby i wiarygodne gwarancje sojusznicze.
Polska potrzebuje zarówno silnego NATO, jak i zjednoczonej Europy, zdolnej do samodzielnego wzmacniania własnej obronności.
Żadne porozumienie między Waszyngtonem a Moskwą nie powinno ograniczać suwerennego prawa Polski do decydowania o własnym bezpieczeństwie.
Pokój tak, ale bez powrotu do nowej Jałty
Zapowiadane rozmowy w Abu Zabi mogą stać się ważnym etapem negocjacji dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie. Waszyngton zapewnia, że zamierza konsultować się z europejskimi sojusznikami.
Jednak historia Europy pokazuje, jak poważne konsekwencje mogą mieć porozumienia mocarstw zawierane bez udziału zainteresowanych narodów.
Europa nie może wrócić do polityki stref wpływów, w której największe państwa decydują o losach mniejszych.
Donald Trump może negocjować z Putinem zakończenie wojny, ale nie może samodzielnie ustalać przyszłości Polski i Europy. Pokój musi oznaczać rzeczywiste bezpieczeństwo, a nie porozumienie, które pozostawi Rosji możliwość kolejnej agresji.
Źródło: Euronews, 6 listopada 2026 r. Opracowanie i komentarz redakcyjny TRYBUNA.INFO.












