Rezydentura nie może ratować dyżurów. Szpitale muszą kształcić własnych specjalistów

21 cze 2026

Jednym z najbardziej absurdalnych elementów polskiej ochrony zdrowia jest system kształcenia specjalistów. Państwo od lat mówi, że brakuje lekarzy, a jednocześnie utrzymuje model, w którym o miejscach specjalizacyjnych decyduje centralny rozdzielnik. To nie jest polityka kadrowa. To jest administracyjne udawanie, że da się zaplanować dostęp do lekarzy bez realnej odpowiedzialności szpitali.

Specjalista powinien powstawać tam, gdzie jest naprawdę potrzebny. Jeżeli szpitalowi brakuje anestezjologa, kardiologa, laryngologa, psychiatry albo lekarza rodzinnego, powinien móc zatrudnić młodego lekarza, inwestować w niego i szkolić go pod własne potrzeby. Na etacie, z opiekunem, zapleczem klinicznym i jasną ścieżką dalszej pracy. Nie do ministerialnego wykazu. Do leczenia pacjentów, którzy już dziś nie mają dostępu do specjalisty.

Dziś zbyt często działa to inaczej. Rezydent trafia do placówki, która formalnie ma go kształcić, ale realnie potrzebuje go do domykania grafików, dyżurów i codziennej pracy oddziałowej. Ma zdobywać kompetencje, a bywa używany jako awaryjna siła robocza w instytucji, która nie umie zaplanować własnych kadr. W takim układzie nie buduje się dobrego specjalisty. Buduje się zależność.

Mechanizm jest wygodny, bo rozmywa odpowiedzialność. Ministerstwo może ogłosić liczbę miejsc. Placówka może powiedzieć, że szkoli. Oddział może na chwilę dopiąć dyżury. Problem wraca później, gdy okazuje się, że miejsce specjalizacyjne nie zbudowało trwałej kadry tam, gdzie była naprawdę potrzebna.

Nie chodzi o to, żeby każdy szpital szkolił każdego i jak popadnie. To byłaby prosta droga do nowej patologii. Kształcenie specjalisty wymaga warunków, doświadczonych lekarzy, pacjentów, procedur, nadzoru i czasu. Jeżeli szpital chce szkolić, musi pokazać, że ma do tego realne zaplecze. Jeżeli dostaje publiczne pieniądze, musi pokazać, że nie wykorzystuje rezydenta jako człowieka od łatania systemu.

Rola państwa powinna być inna. Państwo ma finansować, ustalać standard, kontrolować jakość i odbierać akredytację tam, gdzie szkolenie jest fikcją. Nie powinno jednak zastępować odpowiedzialności szpitali centralnym planem, który dobrze wygląda w dokumentach, a słabo odpowiada na lokalne braki. Urzędnik w Warszawie nie wie lepiej od szpitala powiatowego, jakiego lekarza brakuje na oddziale.

Taka zmiana nie oznacza, że lekarzy ma być mniej. Przeciwnie. Jeżeli państwo chce przełamać niedobór, musi stworzyć drogę od studenta do specjalisty, która kończy się realną pracą w publicznym systemie. Inaczej młody lekarz po latach kształcenia wybierze miejsce łatwiejsze, lżejsze i bardziej opłacalne.

Dopóki decyzja będzie oddzielona od odpowiedzialności, jedni będą przyznawać miejsca, inni korzystać z pracy rezydentów, a jeszcze inni tłumaczyć pacjentom, że trzeba czekać.

Tego modelu nie da się naprawić drobną korektą. Trzeba go rozmontować i zbudować od nowa wokół odpowiedzialności szpitali. Rezydentura nie może służyć do łatania kolejnego dyżuru. Ma prowadzić do zbudowania specjalisty, którego szpital naprawdę potrzebuje i którego pacjent ma szansę spotkać nie w ministerialnej statystyce, lecz w gabinecie, na oddziale i przy łóżku chorego.

Najnowsze

Sprawdź również

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...