Nasza europejska cywilizacja wyrasta z rzymskiej. Dlatego każdy Polak zna łacińskie sentencje. Jak choćby „Dura lex, sed lex”. W realu, w praktyce zasada ta oznacza, że obowiązujące w Polsce przepisy prawne muszą być bezwzględnie przestrzegane i stosowane przez wszystkich. Nawet jeśli są dla nas uciążliwe, surowe lub wydają się nam niesprawiedliwymi.
Deklaruję od od razu, że nie zgadzam się obowiązującym w Polsce zakazem „propagowania komunizmu”. Z zapisem art. 256 Kodeksu karnego, że w Polsce każdą „osobę, która publicznie propaguje komunistyczny ustrój państwa” można skazać na karę „pozbawienia wolności do lat 3”.
Nie zgadzam się, bo jestem z wykształcenia politologiem, historykiem idei. Polscy ustawodawcy zakazując propagowania „komunizmu” przyjęli fałszywe przesłanki. Uznali panujący w ZSRR ustrój polityczny za „komunistyczny”, zwłaszcza ten za czasów stalinowskich. Choć w rzeczywistości była to dyktatura biurokracji, służb specjalnych, wojska i usłużnych wobec nich warstw inteligenckich. To w stalinowskim ZSRR, z inspiracji biurokracji ZSRR wymordowano najwięcej ideowych komunistów.
W Polsce ów zakaz propagowania „komunizmu” wynika z pobudek politycznych. W bieżącej polityce i w polskich mediach przymiotnik „komunistyczny” jest obelgą. Służy do dyskredytowania przeciwników politycznych. Odwołuje się do powszechnej w Polsce ignorancji historycznej. W polskich mediach, zwłaszcza internetowych, słowo „ komunizm” kojarzone jest z ZSRR. A ZSRR kojarzone jest tam jednoznacznie z „ruskimi”. A „rusek” jest podobnie, jak „komunista”, najgorszą polityczną obelgą.
Dlatego wszyscy niechętni Chińskiej Republice Ludowej w polskich mediach wspominając o chińskich politykach, samochodach, panelach słonecznych, smartfonach obowiązkowo dodawali obraźliwy przymiotnik „komunistyczny”. Zachęcający do trzymania się od nich z daleka.
Pamiętacie, że polskie media relacjonując poprzednie spotkania prezydentów Chin i USA zawsze przedstawiała prezydenta Chin jako „komunistę” a amerykańskiego prezydenta jako prezydenta amerykańskiego. Pamiętam czasy kiedy prezydenta USA prezentowano też jako „przywódcę demokratycznego świata”.
Ostatnio zaprzestano, bo brzmiałoby to jak szyderstwo.
Komunizm zwycięża
Tak było do majowego, pekińskiego szczytu prezydent Xi – prezydent Trump. Obficie relacjonowanego przez wszystkie polskie media, nawet te antykomunistyczne. Tym razem wszystkie polskie media, od skrajnie liberalnych po skrajnie prawicowe, zgodnie piały z zachwytu nad mocarstwowymi „komunistycznymi” Chinami.
Nie tylko zauważały, że „komunista” Xi negocjował jak równy z prezydentem Trumpem uważanym za cesarza „demokratycznego” świata. Ale też, że to prezydent Trump podlizuje się i zabiega o przychylność chińskiego komunisty. Bo inaczej straci popularność swych wyborców.
W polskich mediach masowo pojawiły się porównania osobowości obu prezydentów. Komunista Xi jawił się jak przywódca odpowiedzialny, przewidywalny, nawołujący do współpracy i pokoju. Republikańskiego prezydenta Trumpa opisywano jako nieprzewidywalnego egocentryka, niewolnika amerykańskiego biznesu, czasem nawet przysłowiową „małpę z brzytwą”!
Nagle i niespodziewanie otrzymaliśmy skoncentrowany atak zakazanej prawem „komunistycznej propagandy” ze strony wszystkich polskich mediów.
Szpiedzy tacy jak wy?
Czemu słynące z „antykomunizmu” polskie media zamieniły się w chór poparcia dla komunisty Xi i dyskredytowania prezydenta Trumpa?
Tu warto przypomnieć niedawny wywiad udzielony „Rzeczpospolitej” przez polski wywiad. Pan płk Rafał Syrko, ujawniony tam jako szef ABW, przestrzegał wtedy przed działaniem wywiadów, także chińskiego. Przypomniał wszystkim obywatelom III RP, że chińska agentura wykorzystuje „soft power”, którego celem jest pozytywne kształtowanie wizerunku Chin. Zwłaszcza na tle innych państw i ich przywódców.
Idąc tym tropem możemy przyjąć, że polskie media gremialnie złamały polskie prawo bezczelnie uprawiając „komunistyczną propagandę” zapewne dlatego, że mogą być naszpikowane chińską agenturą.
Kolegom z mediów, którym może przyjdzie odpowiedzieć za zakazaną „komunistyczną propagandę”, radzę schronić się w pałacu pana prezydenta Nawrockiego. Oczekuje on wizyty w „komunistycznym” Pekinie.
Przed wylotem może wszystkich z góry ułaskawić.
PS. Więcej w Fakty Po Mitach











