Inwalidzi z wyborów. Zdrówka życzy nadwiślański liberał

15 maj 2026

Niedawno premier polskiego rządu objawił światu za pośrednictwem Financial Times mrożącą krew w żyłach prognozę. Mianowicie, w tym współczesnym trójnogu zachodnich mądrości o świecie wieszczył, że na ojczystej ziemi pojawi wkrótce nieproszony gość z Azji – Czyngis-cham. To współczesny zastępca Goga i Magoga- tych zwiastunów Antychrysta.

Zdumiewająca jest z pozoru niekonsekwencja w postępowaniu obecnego szefa rządu. Znający obowiązki premiera Leszek Miller się zdziwił, dlaczego w te pędy nie wszczyna alarmu: nie ratuje ojczyzny chociaż z sejmowej trybuny, nie zwołuje posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, nie leci do Brukseli mobilizować europejską soldateskę? Ale w tym antyputinowskim szaleństwie jest metoda. Mianowicie, nie chodzi tylko o ratowanie dołującego europejskiego przemysłu. To także metoda dalszej prywatyzacji krajowej służby zdrowia. Tylko brakuje nowej Beaty Sawickiej, żeby obecni i przyszli pacjenci dowiedzieli się o tym expressis verbis. To kolejna zagrywka naszego Marionetka. Strach przed Czyngis-chamem ma tylko ogłuszyć tutejszych Jarząbków. Wystraszeni, muszą z pokorą znosić skutki zazbrajania kraju. W szaleństwie władzy zawsze pierwsi. Jak nie wywołają jakiegoś powstanka, to chociaż przerobią 20 proc. budżetu na przyszły złom. Chodzi tu nie tylko o zamówienia na amerykańską broń, by udobruchać siewcę pokoju z nieba. Dochody udziałowców i akcjonariuszy firm zbrojeniowych dołączą do europejskich funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, by razem zasilać amerykańskie kasyno Wall Street. Inwalida z wyboru nie będzie się przejmował tym, że technobuce i ich platformy, algorytmy Palantir Technologies, różne Goki-Gogi – odbierają im suwerenność cyfrową, obniżają jakość demokracji, zatruwają młode i starsze umysły inforozrywką. Ale o to przecież chodzi – bo internetową papką, kiełbasą wyborczą z chlebem i solą umysły Jarząbków niewolą. Na dodatek, nadwiślański liberał korzysta z łzawego raportu włoskiego bankiera i lobbysty sektora finansowego. Mowa o tzw. raporcie Draghi`ego „on UE competitiveness”, żeby deregulację móc wzmóc. Chwali się nawet, że prowadzi całą UE do raju większej konkurencyjności. Tymczasem to nie nadregulacja, lecz odpowiednia polityka rozwojowa państwa chińskiego zepchnęła znów Europę na peryferia. Powinien raczej inspirować się naukami Xi Jinpinga, niż niemieckich ordoliberałów. Bo to właśnie „chińscy komuniści” rzucili upojonemu demokracją wyborczą Zachodowi nowe wyzwanie ustrojowe. Ani nie pozwalają portfelowemu kapitałowi Zachodu przejmować krajowej nadwyżki. Ani też nie pozwolili na rozbrojenie swego państwa z narzędzi regulowania gospodarki. Państwo chińskie zachowuje też autonomię tak wobec własnego, jak i zagranicznego biznesu. To boli najbardziej amerykańskie fundusze posługujące się spekulacyjnymi strategiami inwestycyjnymi. Ale cała prawica narodowa i liberalna ze wsparciem niby-lewicy włącznie, zakochała się w degradującym własne społeczeństwo amerykańskim modelu wyczynowego kapitalizmu „wolnej przedsiębiorczości” Elonów i Jeffów. To więc kolejny pic na wodę i fotomontaż naczelnego standapera kraju. Może obecna cicho-ciemna ministra zdrowia jest apolityczna, ale po naukach w Akademii Leona Koźmińskiego wie, na czym polega wyciskanie zysku. Świadczy o tym jej doświadczenie w przekształcaniu zadłużonych szpitali w województwie pomorskim w spółki prawa handlowego. I to główna pozycja w jej zawodowym portfolio. I dlatego dołączyła do staffu jako sprawdzona menedżerka bez Przyrzeczenia Lekarskiego o służeniu życiu i zdrowiu ludzkiemu. Ale sprywatyzowany system ochrony zdrowia jest najmniej efektywny w krajach rozwiniętych. Paradoks? W ojczyźnie siewcy pokoju z nieba wydaje się 17,5 proc. PKB na „usługi” zdrowotne. Ale mimo tego miliony mogą tylko wybrać świętego, żeby im pomógł w cierpieniu. Mogą się pomodlić do św. Pelegryna, albo do św. Bernardyna. Pomóc może też św. Archanioł Rafael. Wybór specjalistów co się zowie. Dlatego lepsza droga do sprawnego sytemu opieki zdrowotnej prowadzi przez Bałtyk, a nie przez atlantyckie mgły. Po pierwsze, firmy prywatne muszą osiągać zyski dla udziałowców. Niech sobie egzystują, ale bez związków z publicznym systemem. I to powinno też dotyczyć zatrudnienia lekarzy, żeby wykluczyć powszechną praktykę – przyjąć pacjenta w prywatnym gabinecie, a następnie leczyć go z wykorzystaniem sprzętu w placówce publicznej. Np. w Szwecji nie ma wyodrębnionych składek na ubezpieczenie zdrowotne. System zdrowia finansuje budżet. Pierwszą linię pomocy tworzą pielęgniarka i świetnie wykształcony lekarz rodzinny. Specjalistyczne badania i diagnozy wykonują, najpóźniej po trzech miesiącach, lekarze-specjaliści w świetnie wyposażonych szpitalach. Każdy obywatel ma prawo do odpowiedniej pomocy w razie kłopotów ze zdrowiem. Istota tego modelu funkcjonowania wspólnoty życia i pracy polega na tym, że oprócz jednej pensji za pracę, pracownik uzyskuje za swoje podatki swoistą drugą, pośrednią płacę. Uzyskuje w postaci dostępu do usług publicznych, do systemu spożycia zbiorowego. Ale warunkiem tego jest to, by wspólnota życia i pracy dysponowała efektywnym publicznym systemem zdrowia, edukacji (bez szkół prywatnych jak w Finlandii); by otaczające środowisko naturalne pozwalało oddychać świeżym powietrzem i cieszyć oko zielenią; by starość nie była ani głodna, ani chłodna. Czy lewicowy ornament nadwiślańskich liberałów nie potrafi tego wytłumaczyć wielbicielom Mentzena? Przecież tylko 2-3 z setki opuszczających szkoły może zostać przedsiębiorcą. Nazywam się Milijon i za miliony kocham. A tymczasem zbieranina nosicieli teczek za partyjnymi bossami, sprawni potakiwacze i pyskacze znaleźli drogę do publicznych funduszy dzięki mandatowi od wyborców. A umożliwia to duża swoboda dysponowania aparatem państwa. Stanowią prawo, używają mediów do marketingu wyborczego, posiłkują się funkcjonariuszami frontu ideologicznego i agencjami ochrony państwa. Czują się u siebie w sejmie, w rządowych pałacach i ministerstwach jak magnaci i warcholska szlachta I RP. Ich główna specjalność to standaperka oraz umiejętne fastrygowanie mechanizmów przechwytywania publicznej kasy. Lokalnych działaczy wynagrodzą posadami w zarządach komunalnych spółek. Komuś przecież musi służyć lokalna samorządność. Dzięki staraniom premiera o lepszą Polskę, zarejestrujesz firmę w jednym okienku, on skonstruuje dla ciebie „daninę”, pracowników też ci zdyscyplinuje, ułatwi bankowy kredyt na parę dekad. To przecież przez nich przemawia Duch Przedsiębiorczości małego Janusza, dużego Rafała i Elona Wielkiego. Stworzyli sobie lokalny raj podatkowy w postaci tzw. rodzinnych fundacji – czarna dziura dla dochodów takich tytanów przedsiębiorczości jak posłowie Mentzen, Gawłowski, Nowak, Wipler, Obajtek. Inwalidzi z wyborów. Ale może być jeszcze gorzej. Sztukmistrzów „obywatelskiej” standaperki, augiaszy prywatyzacji, kaszpirowskich polityki jak Hołownia, obrońców zygot jak Kosiniak-Kamysz, lewicę, która wstydzi się brzydkiego słowa na „k” – zastąpi pokolenie potomków związku Endeka z Sanacją. Nadciąga horda patriotów takich, jak „Batyr,” Oze-Sroze, wójt z Pcimia, piwowar z Konfederacji. Do tego pisowskie tapiry, jeden z lokalnych działaczy zasłużonych dla partii-matki. Drużyna wyselekcjonowana przez emerytowanego inteligenta z Żoliborza. W tej sytuacji pozostanie szeptucha polecana przez tiktokowego Sławomira.On sam w razie potrzeby ma Luxmed. Tekst pierwotnie ukazał się w Tygodniku NIE nr 19/26.

Najnowsze

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw...

Sprawdź również

Pekińskie uściski

Pekińskie uściski

Pekiński szczyt prezydentów Xi Jinping – Donald Trump dominował pośród innych wydarzeń w europejskich mediach. Nic dziwnego, było to przecież pierwsze od 2017 roku spotkanie przywódców dwóch najważniejszych na świecie państw. W czasach, kiedy jasnym już jest, że...

Kto zapłaci za upadek tradycyjnych mediów?

Kto zapłaci za upadek tradycyjnych mediów?

W dużych mediach redukcje za redukcjami. Teraz trwa proces zwolnień grupowych w Ringier Axel Springer Polska. Ma zostać zwolnionych nawet do 12 proc. osób zatrudnionych w firmie. Zarząd oficjalnie zasłania się zmianami w wyszukiwarce Google i AI. Protest podjęły...

Spotkanie Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem w małym gronie

Spotkanie Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem w małym gronie

Artykuł partnerski China Media Group Przewodniczący Chin Xi Jinping i prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump spotkali się w piątek w Zhongnanhai, w Pekinie w wąskim gronie. Późną wiosną i wczesnym latem Zhongnanhai tonie w zieleni. Xi Jinping serdecznie powitał...

Rozmowy Xi Jinpinga z prezydentem USA

Rozmowy Xi Jinpinga z prezydentem USA

[Artykuł partnerski China Media Group] Przewodniczący Chin Xi Jinping odbył 14 maja w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który składa wizytę państwową w Chinach. Xi Jinping zwrócił uwagę, że świat ulega gwałtownym zmianom, a...

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Pekińskie uściski

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...