Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA.
Warto przypomnieć, że polska prokuratura dąży do postawienia mu szeregu zarzutów związanych z funkcjonowaniem Funduszu Sprawiedliwości (w tym dotyczących działania w grupie przestępczej i sprzeniewierzenia środków publicznych). Obecny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział podjęcie działań: „Nie ustaniemy w działaniach, by on [Zbigniew Ziobro] oraz pan Marcin Romanowski odpowiedzieli przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Zwrócimy się do USA i Węgier z pytaniem o podstawy prawne, które umożliwiły Zbigniewowi Ziobrze opuszczenie terytorium Węgier i wjazd do Stanów Zjednoczonych mimo braku ważnych dokumentów” – napisał w serwisie X.
Młyny sprawiedliwości mielą w tym wypadku wyjątkowo powoli, więc nie wiadomo, jak to się skończy.
Swoją drogą, jak to jest, że najwięksi patrioci, którzy za Polskę oddaliby podobno wszystko, a jednocześnie ostro krytykują migrację, tak chętnie opuszczają kraj i zamieniają się sami w migrantów? Zawsze mnie to zastanawia, jak łatwo im to przychodzi i nie widzą tu żadnych sprzeczności. Kiedy już nacjonaliści zamkną wszystkie granice, oczywiście nie będzie to dotyczyło ludzi ze świecznika. Ci będą podróżować dalej swobodnie.
Warto to zapamiętać: kontrola granic i nacjonalizm jest dla ciebie szary pracowniku, dla elit mamy otwarte granice i prawicową odmianę kosmopolityzmu i hulania po świecie. To całe „narodowe wzmożenie” to jest jeden z największych propagandowych szwindli, jakie wymyślono w elitach. Niektórzy jednak dalej naiwnie wierzą, że to wszystko dla dobra przeciętnego człowieka.
A przecież to jest kolejna odmiana zjawiska pojawiającego się w różnych formach przez stulecia. Chłop miał być przypisany do ziemi i nie miał prawa postawić nogi poza włościami dziedzica. W tym samym czasie arystokracja tworzyła kulturę opartą na wiecznych wojażach, biesiadowaniu i wzajemnym odwiedzaniu swoich dworków oraz pałaców. Podróżowali swobodnie za granicę, skąd przywozili te swoje makaronizmy i francuszczyznę. I wszystko to robili oczywiście w imię patriotyzmu.
Ludzie w te bajania dalej wierzą, niestety.
Źródło: Wolnelewo.pl
Photo by Andrea Piacquadio on Pexels.com












