Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach, licencjach i dostępie do rynku.
Wizyta państwowa prezydenta USA w Chinach została zaplanowana na 13–15 maja. Chińska agencja Xinhua potwierdziła, że odbywa się ona na zaproszenie Xi Jinpinga. Reuters podaje, że Trump ma dotrzeć do Pekinu późnym wieczorem w środę, a główne rozmowy zaplanowano na 14 i 15 maja.
Najgłośniejszym nazwiskiem w delegacji jest Jensen Huang, szef Nvidii. Według Reutersa został dołączony do podróży w ostatniej chwili i widziano go przy Air Force One podczas postoju na Alasce. Jego obecność nie jest dodatkiem do protokołu. Nvidia stała się jedną z kluczowych firm w globalnym wyścigu o sztuczną inteligencję, a dostęp Chin do zaawansowanych półprzewodników pozostaje jednym z najostrzejszych punktów sporu z Waszyngtonem.
Trump zapowiada, że będzie przekonywał Xi Jinpinga do większego otwarcia Chin dla amerykańskiego biznesu. Za tym hasłem stoją konkretne interesy: chipy, samoloty Boeinga, produkty rolne, energia, usługi finansowe i obecność amerykańskich firm na największym rynku Azji.
Ta podróż dobrze pokazuje napięcie w samej polityce USA. Administracja chce kontrolować eksport technologii uznawanych za strategiczne. Korporacje chcą sprzedawać, inwestować i nie tracić pozycji w Chinach, gdzie równocześnie konkurują, produkują i zarabiają.
Dlatego obok Huanga pojawiają się także inni przedstawiciele amerykańskiego biznesu, w tym Elon Musk i Tim Cook. Tesla i Apple są zależne od chińskiego rynku oraz łańcuchów dostaw. Nvidia walczy o miejsce w sektorze, który może zdecydować o przewadze technologicznej na kolejne lata.
Pekin przed wizytą akcentuje stabilizację. Chińskie media piszą o dialogu, wzajemnym szacunku i zarządzaniu różnicami. Komentarz Xinhua opublikowany przez „People’s Daily” wskazuje, że obie strony „zyskują na współpracy i tracą na konfrontacji”.
Rozmowy nie będą jednak łatwe. Na stole są cła, kontrola eksportu, metale ziem rzadkich, Tajwan, Iran i bezpieczeństwo w Azji. Chiny oczekują ograniczenia presji technologicznej. USA chcą zachować przewagę w sektorach, od których zależy przyszły układ sił w gospodarce światowej.
Dla Trumpa wizyta w Pekinie jest okazją do pokazania gospodarczych efektów rozmów z Chinami. Dla Xi Jinpinga — do rozmowy z USA z pozycji państwa, które nie chce eskalacji, ale nie zamierza przyjmować reguł narzucanych pod presją. Dla amerykańskich korporacji — to moment, w którym polityka może zdecydować o ich miejscu na chińskim rynku.











