USA czy Chiny – oto jest pytanie

14 maj 2026

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział reszcie świata.

Wtedy, w sierpniu 2025 roku, stawki celne nałożone przez USA na państwa afrykańskie wynosiły 30- 40 procent. Teraz większość z nich podlega cłu wynoszącemu 10 procent, bo amerykański Sąd Najwyższy uchylił dekrety prezydenta Trumpa, uznał je za bezprawne.

Chiny są dziś największym partnerem handlowym Afryki, kontynentu liczącego 1,5 miliarda konsumentów. W 2025 roku chińsko- afrykańskie obroty handlowe osiągnęły rekordową wartość 348 miliardów dolarów.

Wzrost nie był równomierny. Chiński eksport do gospodarek afrykańskich urósł o ok. 25 procent, zaś chiński import z Afryki wzrósł o 5 procent.

Taki stan wynika przede wszystkim ze stanu struktury handlujących gospodarek. Afryka nadal importuje z Chin coraz więcej towarów przemysłowych, zaspakajając potrzeby gospodarstw domowych, a eksportuje swe surowce.

Dlatego największymi partnerami handlowymi Pekinu są: zasobna w ropę naftową Angola oraz Demokratyczna Republika Konga i Republika Południowej Afryki, skąd Chiny kupują rudy metali i inne minerały. Afrykańskich wiader i paneli słonecznych chińskie firmy handlowe nie kupują.

Wedle opinii analityków skutki tych zerowych stawek celnych nie będą od razu odczuwalne. W dłuższej perspektywie czasowej mogą znacząco poprawić kondycję afrykańskich gospodarek. Jeśli pójdą „chińską drogą”.

Zwiększą produkcję przemysłową, zdywersyfikują eksport, zaczną sprzedawać swoje towary przetworzone. Dziś korzyści z chińskich stawek odnoszą państwa, jak Maroko i RPA, które już mają potencjał eksportowy.

Gospodarka głupcy

Oczywistym też jest, że decyzja o zniesieniu ceł ma też wymiar polityczny. Prezydent Xi Jinping dba, aby Chiny postrzegane były jako alternatywa amerykańskiego nowego protekcjonizmu.

Chińska decyzja spodobała się nie tylko afrykańskiej opinii publicznej, także „rynkom globalnym”. Dziś mocarstwowe „komunistyczne” Chiny jawią się jako obrońcy wolnego, nieskrępowanego protekcjonistycznymi barierami handlu międzynarodowego. Depozytariuszem zasad liberalnej gospodarki i globalnego handlu.

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nadchodzi nowa „zimna wojna”. Między USA a Chinami. Wojna globalna z udziałem sojuszników Waszyngtonu i Pekinu.

Poprzednia trwała w latach 1947–1991. Była rywalizacją wojskową, polityczną, gospodarczą i ideologiczną pomiędzy dwoma blokami państw.

Ten zwany „zachodnim”, „demokratycznym” dowodzony był politycznie przez USA. Waszyngton wspierali zachodnioeuropejscy sojusznicy z NATO oraz pozaeuropejscy z paktów SEATO i CENTO.

Drugi zwany ”wschodnim”, lub pogardliwie „komunistycznym”, dowodzony był przez ZSRR. Wspierali go wschodnioeuropejscy sojusznicy z Układu Warszawskiego i państwa pozaeuropejskie zawierające polityczne i wojskowe sojusze z Moskwą.

Tamtej zimnej wojnie towarzyszyły wyścig zbrojeń, technologiczny wyścig podboju kosmosu i rywalizacja gospodarcza. Ta przekładała się na ciągły propagandowy plebiscyt.

Stałe porównania poziomu życia w USA i zachodniej Europie z jakością życia obywateli w ZSRR i jego europejskich sojuszników.

Oba bloki stale walczyły też o „pokój”, który na stałe zagościł w Europie i USA oraz militarnie na „wojnach zastępczych” toczonych w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Kosztem miejscowej ludności.

Wojna rozgrywała się też na froncie ideologicznym. Zachód promował i eksportował swą demokrację parlamentarną oraz wolnorynkową, liberalną gospodarkę.

ZSRR promował ideologię radzieckiej wersji komunizmu. Rywalizujące z nim od lat sześćdziesiątych XX wieku Chiny promowały swój „maoizm”. Wraz z nim promowano socjalistyczną gospodarkę nakazowo- rozdzielczą. Korzystną dla państw postkolonialnych, gospodarek kapitalizmu bez kapitału.

ZSRR przegrał tamtą zimną wojnę. Bo jego gospodarka nie udźwignęła wyścigu zbrojeń, podboju kosmosu i kosztów wojen zastępczych. To wpłynęło na przegraną w plebiscycie jakości życia obywateli.

Po rozpadzie ZSRR w 1991 roku dotychczasowi sojusznicy Moskwy z Europu Środkowo- Wschodniej przechrzcili się na wolnorynkową gospodarkę i przyjęli system demokracji parlamentarnej. Przeszli potem do NATO i Unii Europejskiej.

Inaczej było w Rosji i azjatyckich republikach postradzieckich. Tam zapanował też wolnorynkowy kapitalizm, ale już oligarchiczny.

W Rosji zachodnia demokracja parlamentarno- gabinetowa nie przyjęła się. W republikach azjatyckich zatriumfowały systemy oligarchiczne z nieortodoksyjnie demokratycznymi parlamentami.

Jako wygrane z tamtej wojny wyszły Chiny. Bo poszły własną drogą poszyły.

Powstała tam gospodarka łącząca wolny rynek z systemem państwowego centralnego i lokalnego planowania. Bazująca na tradycyjnej, chińskiej merytokracji.

Ten oryginalny system gospodarczy, inny od europejskich modeli kapitalizmu i komunizmu, profesor Grzegorz Kołodko celnie nazwał „Chinizmem”. Dziś chiński model obserwują i czasem naśladują państwa azjatyckie, afrykańskie i południowoamerykańskie.

Bo w ciągu ostatnich trzydziestu lat chińska gospodarka była najbardziej efektywną na świecie. Dzięki niej Chiny wróciły do roli globalnego gospodarczego mocarstwa.

Bezpieczeństwo ponad wszystko

W czasie poprzedniej zimnej wojny mieszkańcy ZSRR i państw z nim sprzymierzonych marzyli o emigracji do państw „demokratycznego” Zachodu. Wabieni sklepami pełnymi towarów, marzeniami o nielimitowanej konsumpcji i respektowanymi tam prawami człowieka. Poszanowaniem dla wolności.

Gdyby dziś doszło w Polsce do plebiscytu o to z którym z rywalizujących właśnie mocarstw, z USA czy Chinami, państwo polskie i Polacy powinno współpracować, to wynik nie byłby tak jednoznaczny jak podczas tamtej „zimnej wojny”.

Dziś oba konkurujące mocarstwa oferują konsumentom pełną ofertę towarów. Chiny nawet nadmiar.

Chiny nie uzależniają swej współpracy gospodarczej z przyjęciem ich ideologii. Chińskiego systemu praw człowieka, chińskich norm prawnych, modelu politycznego, religii, etyki konfucjańskiej.

Przeciwnie już na wstępie zastrzegają, że będą szanować system polityczny, gospodarczy, etyczny partnera. Jego integralność terytorialną i politykę wewnętrzną.

Jednocześnie oczekują wzajemności. Czyli poszanowania chińskiego systemu politycznego, gospodarczego, etycznego. Chińskiej integralności terytorialnej i polityki wewnętrznej.

Dziś chińska współpraca międzynarodowa bazuje przede wszystkim na współpracy gospodarczej. Jest pragmatyczną i często transakcyjną.

Jeśli strona chińska uznaje, że warto zrobić z kimś porozumienie, to czyni je. Zapominając nawet o aktualnych sporach czy rachunku historycznych krzywd.

Inaczej widzi współpracę międzynarodową obecny prezydent USA i jego administracja. Przede wszystkim gromko i publicznie zrywają oni z tradycyjnymi zasadami zachodniej demokracji i obroną praw człowieka.

Zwiją i odrzucają właśnie sztandary pod którymi „demokratyczny” Zachód walczył z „totalitarnym” ZSRR.

Stale też szydzą z tradycyjnych europejskich wartości, o które walczyła kiedyś polska „demokratyczna opozycja”, a potem ruch społeczny „Solidarność”.

Prezydent Reagan akceptował robociarski strój Lecha Wałęsy, a ekipa prezydenta Trumpa upokorzyła ukraińskiego prezydenta jedynie za brak wypasionego garnituru.

Prezydent Trump i jego ekipa gromko propagują swe konserwatywne wartości i swoje wizje chrześcijaństwa. Stale krytykują przywódców innych państw za kultywowanie innych wartości i innego postrzegania religii.

Jawnie, czasem demonstracyjnie, popierają w czasie demokratycznych wyborów bliskich ideowo, zaprzyjaźnionych kandydatów. Ingerując w wybory.

Wobec wrogich przywódców prezydent USA nie cofa się przed decyzjami o porwaniu ich i uwięzieniu w amerykańskich więzieniach. Nie cofa się przed decyzjami o zabiciu przywódców państwa uznanego za wrogie.

Jednocześnie w gospodarczej współpracy międzynarodowej prowadzi woluntarystyczną, pragmatyczną politykę. Też transakcyjną, ale nierzadko z publicznym obrażaniem partnera. Wymuszaniem od niego hołdów wiernopoddańczych.

Polskie elity polityczne godzą się na trumpowski styl polityki, bo USA nadal jest gwarantem bezpieczeństwa dla Ukrainy i państw Europu Środkowo- Wschodniej. Bo trwa wojna na Ukrainie. Bo bezpieczeństwo polskiego państwa jest ponad demokratycznymi wartościami.

Czy wolność w wyborze międzynarodowych partnerów nastanie u nas dopiero po zakończeniu wojny rosyjsko- ukraińskiej ?

PS. Więcej w Tygodnik NIE

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...