Tanatos przychodzi po pijących. Niepokojący raport WHO na temat spożywania alkoholu

Trzy miliony osób zmarło w 2016 roku w wyniku konsumpcji alkoholu – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia w zaprezentowanym nowym raporcie. Oznacza to, że etanol jest jednym z największych zabójców na świecie – odpowiada za 5 proc. wszystkich zgonów.

 

Światowa Organizacja Zdrowia zamierza podjąć zdecydowane kroki na rzecz walki z niebezpiecznym zjawiskiem, które, jak podkreślają twórcy dokumentu, dotychczas nie było analizowane kompleksowo i w znacznym stopniu bagatelizowane. – Zbyt wiele osób, ich rodzin i społeczności cierpi wskutek efektów szkodliwego użycia alkoholu, jak przemoc, obrażenia fizyczne, problemy ze zdrowiem psychicznym i choroby, m.in. rak czy wylewy. Nadszedł czas, by wzmocnić działania zapobiegające temu poważnemu zagrożeniu dla rozwoju zdrowych społeczeństw – oświadczył dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus, podczas prezentacji raportu o zdrowotnych skutkach konsumpcji alkoholu na świecie.
Z opracowania dowiadujemy się, że alkohol zabija przede wszystkim mężczyzn. Stanowią oni aż 75 proc. ofiar nadmiernego spożycia. Największe żniwo zbierają urazy doznane po nadmiernej konsumpcji, akty przemocy oraz samookaleczenia- w takich okolicznościach ginie aż 28 proc. ofiar etanolu. Kolejną kategorią są choroby będące pokłosiem długotrwałego zażywania. 21 proc. osób umiera na schorzenia układu trawienia – przede wszystkim raka jelita grubego czy marskość wątroby. 19 proc. żegna się z tym światem w wyniku chorób układu krążenia. Alkohol sprzyja również zakażeniom chorobami zakaźnymi, które prowadzą do śmierci, a także potęguje zaburzenia psychiczne, które przekładają się na wzrost liczby samobójstw oraz wskaźnika zachorowalności na psychiczne choroby.
Dane WHO rodzą powody do niepokoju. Z dokumenty wynika, że 237 milionów mężczyzn i 46 milionów kobiet na świecie cierpi z powodu regularnego zażywania etalonu. Najwięcej osób z takimi problemami znajdujemy w Europie i na kontynentach amerykańskich. Co ciekawe, na choroby poalkoholowe cierpią przede wszystkim obywatele państw rozwiniętych.
Inny raport, opracowany przez naukowców z University od London pokazuje, że nie ma bezpiecznego gatunku alkoholu. Zabijają wszystkie, a także zwiększają ryzyko chorób, zwłaszcza raka. Umiarkowane picie może chronić przed chorobami serca, ale zagrożeń jest więcej. Dopuszczalna dawka tygodniowa to sześć szklanek piwa o niskiej zawartości alkoholu bądź siedem kieliszków lekkiego wina.

Meandry demokracji

Demokracja w świecie uprawiana według dotychczasowego modelu przechodzi kryzys.

Dotyczy on głównie wartości podstawowych, jak łamanie zasad ustalonych od co najmniej dwóch wieków, jak też jej praktyki. Ostatnie wybory amerykańskie, jak też wyniki brytyjskiego referendum dotyczącego obecności w UE wskazały na rozwój coraz to bardziej wyrafinowanych sposobów manipulacji nastrojami społecznymi m.in. z udziałem narzędzi jakie daje sieć Internetu i popularność portali społecznościowych.
Do języka politycznego nowego społeczeństwa informacyjnego weszło od kilku lat nieznane wcześniej określenie postprawda. Rozumie się poprzez to określenie, że w obiegu informacyjnym nie prawda jako taka, dotycząca zdarzeń, ale ich interpretacja ma znaczenie zasadnicze. Politykom wybacza się coraz częściej kłamstwo w imię wyższych racji. Polska nie odbiega zbyt daleko od tego trendu, który nabiera cech trwałej praktyki w naszej sferze cywilizacyjnej. Znamy i z naszej polskiej praktyki zdarzenia i trwające już lata kampanie propagandowe, których siłą napędową jest świadomy fałsz.

Jak wyjść z kryzysu demokracji

Podstawowym wyznacznikiem demokracji są wolne wybory, dające możliwość wyłonienia reprezentantów różnych, często antagonistycznych nurtów ideowych i politycznych. Ich efektem skompletowanie władzy ustawodawczej i utworzenie rządu sprawującego władzę wykonawczą. To dość prosty do opisania zabieg, który komplikuje się jednak w realnym życiu społecznym.
W ostatnich miesiącach trwa spór pomiędzy Komisją Europejską a polskim rządem dotyczący złamania zasad demokracji w ułożeniu na nowo zasad tzw. trójpodziału władzy, gdzie trzy podstawowe segmenty – władza ustawodawcza, władza wykonawcza i władza sądownicza są niezależne. Zapisy w naszej Konstytucji utwierdzają ten podział jasno i wyraźnie, praktyka legislacyjna dotycząca ustroju Trybunału Konstytucyjnego i sądów powszechnych budzi jednak poważne wątpliwości. Zauważyli to i zwracają uwagę Polsce członkowie gremiów stanowiących Unii Europejskiej.
Sprawa ta toczyć się będzie zapewne jeszcze długo, odnoszę bowiem wrażenie, że praktyka postprawdy weszła również w relacje pomiędzy Komisją Europejską a państwami narodowymi.

Najbliższa perspektywa

Zjawisko to jest bardzo ważne, ale ważniejsze na dziś, wydaje się być dla Polaków określenie zasad przed najbliższymi wyborami, które w cyklu kilkuletnim zdominują nasze życie publiczne. Nie można nie przypomnieć wyborów z 2015 roku, w których po raz pierwszy w historii III RP wypadła z Parlamentu lewica.
W dużej mierze na własne życzenie i ze względu na błędy popełnione przy konstruowaniu zasad we własnym środowisku, ale również ze względu na świadomą działalność przeciwników politycznych, którzy w ramach walki ukuli hasło „SLD wolno mniej”. Nikt nie próbował z tym polemizować, pytać: dlaczego?
Warto by kiedyś sięgnąć do doświadczeń tych wyborów i odpowiedzieć sobie na pytanie dotyczące zakresu manipulacji świadomością społeczną w ówczesnej kampanii w ramach praktyki postprawdy, manipulacji prawicy wokół historii, która absolutnie rozmija się z rzeczywistością.
W wyniku wyborów 2015 roku powstała w Polsce, jako jedyna w Europie, niezrównoważona scena polityczna, nieodzwierciedlający rzeczywistego układu sił i interesów oraz Parlament i władza wykonawcza mająca w momencie startu jedynie 19 procent poparcia całego elektoratu oraz pełnię władzy wg znanego hasła „zwycięzca bierze wszystko”. Zwracam uwagę, że ktoś na to pozwolił, nikt przeciw temu nie protestował.
Po ponad dwóch latach praktyki jednowładztwa konserwatywnej prawicy widać, że nie lubi ona i nie chce słuchać, ani wziąć pod uwagę interesów mniejszości. Kieruje się swoją logiką, która niewiele z demokracją ma wspólnego. Efektem tego jest wylewanie się na ulice ludzi będących w stanie rozpaczy, z których część w ostatnich tygodniach okupuje sale sejmowe. Można mieć im za złe samą praktykę protestu, że nie tak, jak w cywilizowanej demokracji, ale żadna z sił parlamentarnych nie reprezentuje ich interesów. Ci ludzie po prostu nie mają się do kogo odwołać, jedynym forum i miejscem, które może zapewnić im w ramach demokracji medialnej nagłośnienie i siłę przebicia są sale parlamentarne i media tam obecne.

Oblężona twierdza

Nic dziwnego, że władza się barykaduje, zamyka, tworzy oblężone twierdze w stolicy i w wielu miejscach w kraju. Ten stan jest efektem braku reprezentacji i wpływu wielu środowisk i ludzi na stan państwa i politykę ich dotyczącą. Można domniemywać, że ta praktyka polityczna będzie się upowszechniać, że ludzie w związku z brakiem reprezentacji ich interesów będą brali sprawy w swoje ręce. Polską demokrację parlamentarną zastępować będzie demokracja bezpośrednia. Mamy takich przykładów z polskiej historii wiele. Warto je studiować, dla naszego wspólnego dobra i spokoju społecznego.
Przed lewicą w tym czasie stoi bardzo poważne zadanie zrównoważenia polskiego systemu politycznego. Musi się ona znaleźć w Parlamencie, aby w perspektywie przebudować nasz system demokratyczny w kierunku zwiększenia szans na reprezentację interesów środowisk i grup obywateli dotychczas marginalizowanych. To jeden z ważnych wniosków po blisko 30 latach istnienia III RP.