Co z nich w końcu wyrośnie?

Młodzież stanowi 16 proc. mieszkańców Ziemi, czyli 1,2 miliarda osób. Warunki życia i kondycja tej grupy będą mieć wielkie znaczenie dla losów ludzkości.
Kilkanaście dni temu został opublikowany raport grupy badawczej (jego edytorem jest pani Inge Brees) poświęcony postępowi społecznemu młodzieży, oraz związany z nim Youth Progress Index 2021. Ta grupa badawcza to Social Progress Imperative założona w 2012 r. i działająca na zasadzie non profit w USA.
Polska zajęła 30. miejsce w rankingu (w 2017 roku – 27), z wartością indeksu 80,76 ( w 2017 r. – 76,26). Nastąpił zatem wzrost wartości indeksu o 4,50 pkt. mimo spadku pozycji w rankingu. Wynika to z zasadniczego, bo aż o połowę, zwiększenia liczby krajów wziętych tym razem do analizy. Jest to dopiero druga z kolei edycja Indeksu Postępu Społecznego Młodzieży, pierwsza miała miejsce w 2017 r.
Indeks ten służy jako kryterium do hierarchizacji krajów według ogólnego poziomu rozwoju społecznego młodzieży w danym roku i jest obliczany obecnie dla 150 (w 2017 r. – dla 102) krajów oraz częściowo dla 18 innych terytoriów.
Młodzież w rozumieniu niniejszego indeksu to osoby w wieku 15-24 lat. Według Raportu Ludnościowego ONZ liczba osób w tym wieku w 2019 r. wynosi 1,2 mld, czyli 16 proc. ludności świata, a według prognoz na 2065 r. osiągnie 1,4 mld, co stanowić będzie jednak tylko 13 proc. ludności świata. Ten zmniejszony odsetek ludzi młodych wynika z procesu starzenia się społeczeństwa i w konsekwencji, zwiększania się udziału osob starszych.
Raport opracowany został przez Social Progress Imperative wspólnie z European Youth Forum (ich indeks dotyczący całej populacji, a nie tylko młodzieży jak tym razem, omawialiśmy pół roku temu na łamach Trybuny). Autorem głównym raportu jest John Lisney wraz z sześcioma współpracownikami. European Youth Forum jest platformą organizacji młodzieżowych w Europie: około 100 organizacji zrzeszających 10 milionów młodych ludzi. Ma swoją siedzibę w Brukseli.
Indeks ten nie jest tak szeroko znany jak zbliżony do niego intencjonalnie i treściowo Human Development Index, gdyż opracowywany i publikowany jest dopiero od 2017 r. W odróżnieniu jednak od HDI, który zawiera formalnie tylko cztery, a faktycznie trzy wskaźniki monitorujące (gdyż wskaźniki edukacyjne połączone są w jeden), to Youth Progress Index (podobnie jak wcześniej wspomniany Social Progress Index) złożony jest aż z 58 wskaźników społecznych i środowiskowych. Chodzi o to, aby uzyskać, jak piszą autorzy w raporcie, wyraźniejszy obraz tego jak naprawdę wygląda życie codzienne młodzieży. Indeks nie mierzy wprawdzie szczęścia młodzieży i zadowolenia z życia, ale koncentruje się na ich rzeczywistych warunkach życiowych, od schronienia i wyżywienia po prawa i edukację. Śledzi też zmiany zachodzące wśród młodzieży w czasie.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy). Składają się na niego trzy subindeksy i jest ich średnią ważoną. Został wprowadzony dla porównań międzynarodowych i określa poziom rozwoju społecznego młodzieży, integrując czynniki ekonomiczne i społeczne danego kraju. Indeks jest uzupełniającym (zwłaszcza względem Social Progress Index, ale także produktu krajowego brutto), syntetycznym miernikiem opisującym efekty w zakresie rozwoju społecznego młodzieży w skali czasowej i przestrzennej.
Indeks pokazuje kraje osiągające bardzo różne ogólne poziomy rozwoju społecznego; oraz bardzo różniące się wzorce postępu społecznego według wymiarów i komponentów. Pokazuje również, że kraje o wysokich dochodach zwykle osiągają wyższy postęp społeczny, niż kraje o niskich dochodach, jednak zależność ta nie jest ani prosta, ani liniowa.
Te trzy subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks YPI to: 1. Podstawowe potrzeby ludzkie (Basic Human Needs), 2. Podstawy dobrobytu (Foundations of Wellbeing) oraz 3. Szanse (Opportunity).
Pierwszy subindeks obejmuje takie kwestie, jak żywienie i podstawowa opieka medyczna, dostęp do wody i dobre warunki sanitarne, zamieszkanie i dostęp do energii elektrycznej oraz bezpieczeństwo osobiste (samobójstwa, brutalna przestępczość, terror polityczny, bezpieczeństwo młodzieży chodzącej samotnie).
Drugi subindeks obejmuje z kolei dostęp do podstawowej wiedzy (szkoła podstawowa i średnia), parytet płci, młodzież wśród internautów, wolność prasy, zdrowie (długość życia w dobrym zdrowiu), samobójstwa wśród młodzieży, zgony wskutek HIV/AIDS, jakość środowiska (w tym zgony wskutek zanieczyszczenia powietrza), emisja gazów cieplarnianych.
Trzeci wreszcie subindeks obejmuje prawa osobiste, w tym wolność wypowiedzi i zgromadzeń, zaufanie młodzieży do policji, udział młodych wśród parlamentarzystów, wolność i wybór osobisty (w tym wolność religijna), zaspokojony popyt na antykoncepcję, postrzeganie korupcji przez młodzież, otwartość młodzieży na imigrantów i homoseksualistów, dyskryminację i przemoc wobec mniejszości, młodzież niepracującą i nieuczącą się, dostęp do zawansowanej edukacji, skolaryzację na poziomie studiów wyższych, nierówności w zdobywaniu wykształcenia.
Każda z tych wymienionych kwestii opatrzona jest wieloma wskaźnikami monitorującymi a sam indeks jest średnią tych 58 wskaźników.
Średnia światowa Indeksu Postępu Społecznego Młodzieży wyniosła w 2021 r. – 65,78 pkt. W skali świata Social Progress Index uległ w okresie sześciu lat poprawie z 62,14 pkt. w 2014 r. do 64,24 pkt. w 2020 r. (64,47 było w 2019 r.), czyli zaledwie o 2,10 pkt.
Średnia światowa lokuje się między Południowym Sudanem (150) i Czadem (149 miejsce) o wartościach indeksu na poziomie 20 – 22 pkt., a Norwegią (1 miejsce) i Danią (2 miejsce) o wartościach indeksu na poziomie 95 – 96. Przewaga 4,5 krotna. Zdecydowanie największy postęp osiągnięto w zakresie dostępu do informacji i komunikacji, który zwiększył się o 11,49 pkt w ciągu ostatnich 6 lat. Dużą rolę odegrał wzrost dostępu do internetu i abonamentów na telefony komórkowe, szczególnie w krajach rozwijających się.
W sumie postęp jest jednak bardzo powolny i w dodatku nierówny. Tylko 65 krajów osiągnęło postęp wyższy niż 3 pkt. Świat osiąga gorsze wyniki w zakresie postępu społecznego, niż wskazywałby na to średni PKB na mieszkańca. Sygnalizuje to, że mamy zasoby, aby żyło się nam lepiej i aby być lepszymi, a rosnące dane PKB maskują w jakimś sensie rzeczywiste problemy, z jakimi borykają się społeczeństwa i zmagania zwykłych ludzi.
Średni światowy produkt brutto na jednego mieszkańca według parytetu siły nabywczej (PPP) autorzy raportu podają w odniesieniu do 2019 r. (gdyż szacunków dla roku 2020 jeszcze nie opublikowano) na poziomie 15.939 dol. Średni PKB Polski dla roku 2020 wyniósł 33.086 dol. (37 miejsce w świecie). PKB lidera indeksu, czyli Norwegii wyniósł 63.633 dol (i to dopiero siódme miejsce świecie).
Ciekawe są współczynniki korelacji pomiędzy Indeksem Postępu Społecznego Młodzieży, a poziomem PKB (według parytetu siły nabywczej) na mieszkańca, który wyniósł 0,859. Oczywiście zróżnicowana jest korelacja pomiędzy PKB a trzema wcześniej opisanymi poszczególnymi subindeksami tego indeksu.
Bardzo ciekawa i znamienna jest także ocena szans na zrealizowanie 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju według Agendy ONZ 2030. Według autorów raportu, świat idąc w dotychczasowym tempie nie osiągnie tych celów przed 2082 rokiem!!!
Czołówka rankingu Youth Progress Index 2021 to: Norwegia, Dania, Finlandia, Szwajcaria i Szwecja. Wartość Indeksu dla Norwegii wynosi 95,80 (w skali 0 – 100) a dla Polski (30 miejsce) 80,76. Taki jest obecnie – obejmujący 15,04 pkt – nasz dystans do najlepszych.
Niemcy, do których tak lubimy się porównywać, zajmują dwunastą (w 2017 roku trzynastą) lokatę i mają wartość indeksu 90,21. USA z kolei zajmują 23. pozycję w rankingu i są tylko jednym z trzech krajów, w których indeks spadł w ciągu ostatniej dekady. W 2017 r. zajmowały 18 pozycję.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia (21 lokata, wartość indeksu 85,47), Czechy (25) i Słowenia (27). Za nami: pozostałe nowe kraje UE: Chorwacja i Litwa (na 34 miejscu), Łotwa, Słowacja, Węgry, Rumunia oraz Bułgaria (52 lokata z wartością indeksu 73,12). Wśród wszystkich 27 członków UE (już bez Wielkiej Brytanii) Polska zajęła 19 miejsce; za Cyprem i Maltą, a przed Grecją i Litwą.
Kraje kandydackie do UE zajmują następujące lokaty: Turcja (77), Czarnogóra (51), Macedonia Północna (59), Albania (64), Serbia (42) oraz Bośnia i Hercegowina (68). Nasi sąsiedzi: Białoruś (52), Ukraina (60) i Rosja (63) wykazali postęp w porównaniu z 2017 r.
Chiny zajęły 72. miejsce a Indie dopiero 100 (wartość indeksu – 56.69). Ostatnie miejsca w rankingu zajmują: Gwinea (146 miejsce), potem Afganistan, Czad, Republika Afryki Środkowej i Południowy Sudan (150 miejsce z wartością indeksu wynoszącą 20,03 pkt., czyli 4,5 raza mniejszą od lidera. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: socialprogress.org/index/global/results.
Indeks Postępu Społecznego Młodzieży 2021
1 Norwegia 95,80
2 Dania 94,62
3 Finlandia 94,03
4 Szwajcaria 93,14
5 Szwecja 92,81
28 Malta 83,07
29 Cypr 81,14
30 Polska 80,76
31 Izrael 80,23
32 Grecja 80,09

Raczej dom, niż mieszkanie

Koronawirus sprawił, że Polacy są coraz bardziej są zainteresowani możliwością przebywania w przydomowym ogródku, bez konieczności zakladania maseczek.

Za sprawą pandemii COVID 19, Polacy coraz chętniej rozglądają się za kupnem domu jednorodzinnego, zamiast mieszkania – wynika z danych Bankier.pl udostępnionych przez serwis nieruchomości Otodom.pl. Wzrost zainteresowania dotyczy jednak głównie domów już gotowych. Od marca na popularności zyskują działki, zwłaszcza te położone pod dużymi miastami.
Wzrost liczby wyszukiwań domów jednorodzinnych widoczny jest od połowy marca, gdy pandemia koronawirusa w Polsce zaczęła przybierać na sile, a rządowe restrykcje zamknęły Polaków w mieszkaniach. Odsetek osób szukających tego typu nieruchomości dochodzi obecnie do 45 proc., podczas gdy zainteresowanie kupnem mieszkania spadło do poziomu około 30 proc.
Wzrost zainteresowania domami jednorodzinnymi dotyczy jednak przede wszystkim budynków już stojących. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w marcu Polacy oddali do użytku 5425 domów jednorodzinnych, które stanowiły 33,8 proc. wszystkich oddanych do użytku lokali. Mniej niż w ostatnich latach było także rozpoczętych budów i wydanych pozwoleń na budowę.
Jeszcze na początku lutego odsetek osób poszukujących mieszkania w budynku wielorodzinnym oscylował wokół 45 proc. Poszukiwacze domów stanowili jedną trzecią (od 30 do 35 proc.). Jak wynika z danych serwisu nieruchomości Otodom.pl, wskaźniki te zrównały się w połowie marca, co zbiegło się w czasie z ogłoszeniem przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego i wprowadzeniem pierwszych restrykcji związanych z rozprzestrzeniającą się pandemią koronawirusa.
– Linie popularności mieszkań i domów ostatecznie przecięły się 27 marca. Dystans ten pogłębia się. Mniej więcej od 10 kwietnia widoczny jest zdecydowany wzrost chęci zakupu domu. Odsetek osób szukających tego typu nieruchomości dochodzi obecnie do 45 proc., podczas gdy zainteresowanie kupnem mieszkania spadło do poziomu około 30 proc. Może to oznaczać, że osoby poszukujące miejsca do zamieszkania zdały sobie sprawę, że zamiast własnego mieszkania wolą jednak domek, choćby z małym ogródkiem – zauważa Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom.pl.
Jak dodaje, Polacy poszukują przede wszystkim domów o powierzchni przekraczającej 100 mkw. i wartości poniżej 500 000 zł. W przypadku mieszkań, najwięcej wyszukiwań dotyczyło metraży rozpoczynających się od 60 mkw.
Choć znacząco wzrósł odsetek osób zainteresowanych kupnem domu rodzinnego, tylko nieznacznie zmieniły się preferencje dotyczące miejsc, w których takie nieruchomości są położone.
Podobnie jak przed 27 marca, tak i po dacie, gdy odsetek osób poszukujących domów jednorodzinnych przewyższył wskaźnik poszukiwań mieszkań, największą popularnością cieszyły się domy położone w miejscowościach liczących mniej niż 10 000 mieszkańców, w szczególności położonych w pobliżu większych miast, głównie wojewódzkich. Takich nieruchomości szukało odpowiednio 49 i 50 proc. osób. Dla porównania odsetek osób szukających mieszkań w najmniejszych miejscowościach wyniósł 14 proc. i był niższy o 3 proc. w porównaniu z początkiem marca.
W przypadku większych miejscowości, po 27 marca wciąż popularniejsze od domów były mieszkania. W miastach liczących od 50 000 do 199 999 mieszkańców, wskaźnik wyszukiwani domów jednorodzinnych wyniósł 35 proc., podczas gdy odsetek osób szukających mieszkań oscylował wokół 40 proc. Jeszcze przed 27 marca było to odpowiednio 31 proc. i 48 proc.
W największych miastach, liczących powyżej pół miliona mieszkańców (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław i Poznań), odsetek osób szukających domów jednorodzinnych po 27 marca wyniósł 20 proc. i był o 3 pp. wyższy niż przed 27 marca. W tym czasie wskaźnik dla wyszukiwani mieszkań spadł z 55 proc. do 48 proc.
Czy trend ten będzie się utrzymywał? Dzisiaj trudno powiedzieć, ale można przypuszczać, że zmagania z koronawirusem i restrykcje ograniczające aktywność Polaków sprawią, że spora część poszukujących nowego lokum będzie rozglądała się za miejscem, które zapewni im większą przestrzeń i bliższy kontakt z naturą, choćby w postaci własnego ogródka.
– W tym momencie potrzeba przebywania na otwartej przestrzeni w bezpiecznym otoczeniu, jakim jest własny ogródek, jest wyraźnie widoczna. Świat się teraz zmienia, zdaliśmy sobie sprawę, że jak nie ten wirus to inny, nie wiadomo jak długo potrwa izolacja, dlatego potrzeba posiadania własnej przestrzeni jest bardzo silna i będzie długotrwała. W związku z tym działki, mieszkania z tarasem czy przestrzennym balkonem czy domy, to te nieruchomości, którymi zainteresowanie będzie wzrastało – uważa Marta Rybicka, z agencji badawczej IQS.
Rośnie także zainteresowanie działkami budowlanymi. Po 27 marca wskaźnik wyszukiwań gruntów pod budowę domów wzrósł z 19 do 23 proc. w przypadku miejscowości poniżej 10 000 mieszkańców. Odsetek osób szukających parcel wzrósł także w przypadku największych miast, liczących sobie powyżej 500 000 mieszkańców.
Szukającym gruntów budowlanych w marcu sprzyjała sezonowa korekta cen ofertowych, zwłaszcza w największych polskich miastach. I choć marzec przynosił przeceny także w poprzednich latach, tegoroczna korekta oczekiwań sprzedających działki budowlane była głębsza.
W marcu ceny ofertowe działek budowlanych w Warszawie spadły średnio o 7 proc., do 840 zł/mkw., czyli poziomu niewidzianego w stolicy od 8 miesięcy. Z kolei obniżka oczekiwań średnio o 7,3 proc. sprawiła, że stawki wpisywane w ogłoszeniach sprzedaży parcel w Gdańsku po raz pierwszy od marca 2019 r. spadły poniżej 500 zł/mkw. i wyniosły średnio 494 zł/mkw. Za parcele budowlane we Wrocławiu oczekiwano średnio 453 zł/mkw., w Poznaniu średnio 579 zł/mkw.
Działki budowlane w Krakowie były wyceniane średnio na 584 zł/mkw. W stolicy woj. małopolskiego mieliśmy jednak do czynienia ze wzrostem średniej stawki.
Korekta cen ofertowych miała miejsce także w przypadku poszczególnych województw. Najmocniejsze przeceny, w okolicach 10 proc. dotknęły woj. podkarpackie, gdzie oczekiwano średnio 75 zł/mkw., podlaskie (średnio 99 zł/mkw.) oraz wielkopolskie (średnio 122 zł/mkw.).
Jak zauważa Bankier.pl, w porównaniu do domów już stojących, w marcu względem poprzednich lat spadł odsetek domów jednorodzinnych wśród oddanych mieszkań, rozpoczętych budów i otrzymanych pozwoleń na budowę.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w marcu Polacy oddali do użytku 5425 domów jednorodzinnych, które stanowiły 33,8 proc. wszystkich oddanych do użytku lokali. W marcu 2019 r. ten odsetek wyniósł 38,2 proc. (5774 domów), w marcu 2018 r. 41,9 proc. (6421), w marcu 2017 r. 50,8 proc. (7070), a w marcu 2016 r. 51,8 proc (6784).
W marcu 2020 r. inwestorzy indywidualni rozpoczęli także mniej budów domów jednorodzinnych. Było ich 7360 i stanowiły one 39,2 proc. wszystkich budów lokali mieszkaniowych. W marcu 2019 r. było ich 9796 (41,2 proc.), w marcu 2018 r. 7998 (39,6 proc.), w rekordowym pod tym względem marcu 2017 r. 11 235 (53,3 proc.).
W porównaniu do marca 2019 r. spadła także liczba wydanych pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych i ich udział wśród wszystkich wydanych pozwoleń na budowę mieszkań. W marcu 2020 r. urzędy wydały inwestorom indywidualnym 8107 pozwoleń, które stanowiły 37,2 proc. ogółu pozwoleń. W marcu 2019 r. było ich 8537 (43,2 proc.).