Paddy Lowe uciekł z Williamsa

Jako pierwszy wieść podał serwis „Autosport”, a potem potwierdził to rzecznik prasowy Williamsa, że dyrektor techniczny tego zespołu Paddy Lowe wziął urlop z „powodów osobistych”.

Wiadomość jest sensacyjna, bo przecież za już za kilka dni odbędzie się wyścig o Grand Prix Australii, będący pierwszą odsłoną sezonu Formuły 1. Lowe jako dyrektor techniczny był obwiniany za słabe osiągi przygotowanego na ten sezon bolidu FW42. Przypomnijmy, że brytyjski zespół z powodów opóźnień w montażu auta stracił dwa dni przedsezonowych testów na torze Catalunya w Barcelonie, a gdy już wreszcie pojawił się na torze, zdecydowanie odstawał w osiągach od reszty stawki.

Na domiar złego okazało się, że Williams złamał przepisy techniczne i jest zmuszony przeprojektować swój bolid. Obaj kierowcy ekipy, czyli Robert Kubica i George Russell, nie ukrywali rozczarowania tegoroczną konstrukcją i dawali do zrozumienia, że GP Australii spodziewają się wielu problemów. Lowe jeszcze w Barcelonie zapewniał, że nie obawia się utraty posady, ale jego nagłe odejście każe domniemywać, że to koniec jego rządów w padoku Williamsa.

Do ekipy z Growe 56-letni Brytyjczyk dołączył w 2017 roku, przechodząc z zespołu Mercedesa. Nie był to dla Williamsa udany transfer, bo przygotowany pod okiem Lowe’a ubiegłoroczny bolid okazał się fatalny. Lance Stroll i Sergiej Sirotkin zdobyli na tych autach w trakcie całego sezonu zaledwie siedem punktów.

Tegoroczny model też ma mnóstwo wad i niedoróbek, a największym problemem jest to, że odpowiednich norm nie spełnia przednie zawieszenie auta. Nie jest to dobra wiadomość na licznych fanów Kubicy.

 

Wielki powrót Kubicy

Fot. Robert Kubica w przyszłym roku po ośmiu latach przerwy ponownie będzie pełnoprawnym kierowcą Formuły 1

 

 

W miniony czwartek najsłabszy w tym sezonie w Formule 1 zespół Williamsa ogłosił spodziewaną już od jakiegoś czasu wiadomość, że w przyszłym roku Robert Kubica będzie jednym z etatowych kierowców brytyjskiej ekipy.

 

O tym, że Robert Kubica zostanie etatowym kierowcą Williamsa w sezonie 2019 mówiło się od pewnego czasu. Już w środę branżowe media podawały tę informację jako pewnik. Wszyscy musieli jednak cierpliwie czekać na oficjalny komunikat brytyjskiego zespołu. Decyzję podano do publicznej wiadomości podczas czwartkowej konferencji prasowej w Abu Zabi. „Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w trudnym okresie przez jaki przechodziłem w ostatnich latach. Droga powrotna do F1 nie była usłana różami. Dzisiaj jestem jednak wyłącznie podekscytowany tym, że w przyszłym roku znów będę mógł ścigać się w F1” – powiedział Kubica, dla którego Williams będzie trzecim zespołem w karierze. Wcześniej Polak reprezentował barwy teamów BMW Sauber oraz Renault.

Kubica dopiął celu po ośmiu latach od dramatycznego wypadku podczas lokalnego rajdu samochodowego we Włoszech, osiemnastu operacjach i długiej rehabilitacji, w wieku 33 lat po raz drugi w karierze znalazł się w stawce kierowców najbardziej elitarnej serii wyścigowej na świecie. W tym sezonie krakowianin pełnił obowiązki kierowcy rezerwowego i rozwojowego Williamsa. Wypada przypomnieć, że Brytyjczycy długo mamili go nadzieją angażu w roli jednego z dwóch etatowych kierowców, lecz w ostatniej chwili wystawili do wiatru stawiając na mającego zamożniejszych sponsorów Rosjanina Siergieja Sirotkina. Teraz to rosyjski kierowca znalazł się w takiej sytuacji, bo o tym, że w przyszłym sezonie nie dostanie angażu w Williamsie dowiedział się w środę wieczorem. „To dla mnie z pewnością zła wiadomość. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się stało” – żalił się Sirotkin na spotkaniu z dziennikarzami tuż po ogłoszeniu decyzji Williamsa o angażu dla Kubicy.

Rosyjscy sponsorzy Sirotkina oczywiście zerwali dalszą współpracę z brytyjskim zespołem, ale jak wieść niesie ich miejsce zajmą loga polskich firm wspierających Kubicę, przede wszystkim Orlenu, który jest ponoć gotów zapłacić Williamsowi w zamian za reklamę 10 mln euro rocznie. W sumie polski kierowca musiał wnieść do budżetu brytyjskiej ekipy kwotę nie mniejszą niż wnosili Rosjanie, a oni rok temu położyli na szali około 15 mln euro.

Zainteresowanie Kubicą na całym świecie jest teraz ogromne, ale też oczekiwania wobec niego są niewiele mniejsze. Czy będzie w stanie je spełnić? W piątek będzie miał okazję pokazać swoje możliwości podczas jazd testowych przed kończącym sezon niedzielnym wyścigiem w Abu Zabi.

 

Hamilton ucieka Vettelowi

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Singapuru. Był to jego siódmy triumf w tym sezonie i Brytyjczyk jest coraz bliżej zdobycia piątego w karierze tytułu mistrza świata. Stawkę tradycyjnie już zamykali kierowcy Williamsa.

 

Nie było sensacji na ulicznym torze w Singapurze i startujący z pole position Lewis Hamilton po perfekcyjnej jeździe wygrał po raz siódmy w tym sezonie. Kierowca Mercedesa tylko przez chwilę miał kłopoty, gdy zaatakował go Max Verstappen. Brytyjczykowi udało się jednak odeprzeć szarżę holenderskiego kierowcy Red Bulla, ale dla niego ważniejsze było też i to, że dopiero na trzeciej pozycji linię mety minął jego najgroźniejszy konkurent, Sebastian Vettel z ekipy Ferrari.

Niemiec powiększył tym samym swoja punktową stratę do Hamiltona o 10 pkt i traci teraz do lidera 40 pkt. Na odrobienie straty zostało jeszcze sześć wyścigów, ale coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że niemiecki kierowca, także czterokrotny mistrz świata, w tym roku nie przeszkodzi Hamiltonowi w triumfie. Siłą rzeczy także w rywalizacji zespołowej Ferrari poniosło kolejne straty do Mercedesa. Po GP Singapuru w klasyfikacji konstruktorów Ferrari traci do lider już 37 punktów.

Na ósmą lokatę z jedenastej w klasyfikacji kierowców awansował Fernando Alonso. Lider McLarena przyjechał na metę niedzielnego wyścigu na siódmej pozycji. Ostatni raz tak wysoko Hiszpan finiszował w Azerbejdżanie, jeszcze przed początkiem europejskiej części kalendarza F1. Williams, który przed sezonem zakontraktował w roli rezerwowego kierowcy Roberta Kubicę, ponownie nie wywalczył żadnych punktów, a nawet 15. miejsce Lance’a Strolla to w dużej mierze zasługa Estebana Ocona z Force India, który rozbił się na początku wyścigu oraz ukarania przez sędziów Romaina Grosjeana.

 

Williams marnuje potencjał Roberta Kubicy

Robert Kubica w miniona środę przejechał 103 okrążenia podczas testów na torze Hungaroring. Polak uzyskał szósty czas dnia i lepsze wyniki od kierowców Williamsa.

 

Lipcowo-sierpniowe testy F1 to ostatnia taka sesja w obecnym sezonie Formuły 1. Kubica przejął auto, które we wtorkowej sesji prowadził rezerwowy kierowca Williamsa Oliver Rowland. Program jazd Polaka był napięty. Sesja została podzielona na dwie czterogodzinne transze. W porannej Kubica przejechał 38 okrążeń i miał drugi czas. Swoje najszybsze okrążenie pokonał przed godziną 13, a wynik 1:18.451, który uzyskał na oponach z ultramiękkiej mieszanki, był wolniejszy o 2,28 sekundyod najlepszego wykręconego przez kierowcę Ferrari Kimiego Raikkonena.

Kubica przez trzy pierwsze godziny testu pokonał 16 okrążeń i żadne z nich nie było pomiarowe. Williams sprawdzał konstrukcję prototypowego skrzydła na kolejny sezon i wykorzystywał eksperymentalne mieszanki opon, zbierał dane i odczucia kierowcy. Kubica wyjeżdżał na tor autem obwieszonym aparaturą pomiarową. Po 16 okrążeniach zjechał na dłuższą chwilę do alei serwisowej, mechanicy wepchnęli auto do garażu i długo go nie wypuszczali. Następowała zmiana specyfikacji, a Polak odpoczywał w budynku Williamsa.

Na tor wrócił przed godziną 12. I zaczęły się naprawdę szybkie przejazdy. Pokonał 22 pomiarowe okrążenia, a najszybsze było drugim wynikiem przedpołudnia. Za kółko wrócił po przerwie obiadowej. I od razu zaczął przeprowadzać symulację wyścigową. Tutaj już nie liczył się czas pojedynczego okrążenia, a dobra, równa jazda. Po przejechaniu 49 okrążeń na blisko godzinę znów zniknął w garażach. Na torze znów zaczął pojawiać się przed godziną 17, ale znów zaczęły się testy i eksperymenty – więcej było okrążeń instalacyjnych niż pełnych pomiarowych okrążeń.

W sumie Kubica pokonał 103 okrążenia toru Hungaroring. Polak miał lepszy czas najszybszego okrążenia niż kierowcy Williamsa podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Węgier. Po raz kolejny okazało się, że brytyjski zespół marnuje potencjał polskiego kierowcy, trzymając go w rezerwie, chociaż ewidentnie jest on lepszy od Sergieja Sirotkina i Lance’a Strolla. Kubica będzie miał teraz długą przerwę od jazdy. W aucie Williamsa ma pojawić się podczas pierwszego treningi przed Grand Prix Abu Zabi.

 

Formuła 1: Kubica znów za Sirotkina, ale tylko na treningu

Przed niedzielnym wyścigiem Formuły 1 o Grand Prix Austrii w sesji treningowej za kierownicą bolidu Williams zasiądzie Robert Kubica. W brytyjskim zespole liczą, że Polak zdoła zdiagnozować największe mankamenty ich samochodu.

 

Grand Prix Austrii będzie dziewiątą rundą mistrzostw świata. Po ośmiu liderem jest broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, który po zwycięstwie w ostatnią niedzielę w Grand Prix Francji w Le Castellet wrócił na pierwsze miejsce i prowadzi z 14 punktami przewagi nad Niemcem Sebastianem Vettelem z Ferrari. Formuła 1 wróciła na austriacki tor w 2014 roku po jedenastu latach przerwy. Ostatni wyścig przed przerwą w 2003 roku wygrał Niemiec Michael Schumacher w barwach Ferrari. W 2014 i 2015 roku wygrał Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa. Dwa lata temu Niemiec także prowadził przed finiszem, ale na ostatnim okrążeniu został wyprzedzony przez drugiego kierowcę teamu Mercedes GP Hamiltona. W trakcie manewru doszło do kolizji bolidów, Brytyjczyk miał mniejsze uszkodzenia i pierwszy dojechał do mety, zaś Niemiec zajął dopiero czwarte miejsce.

Przed rokiem na Red Bull Ringu triumfował Fin Valtteri Bottas z zespołu Mercedes. Drugie miejsce w Spielbergu zajął Vettel, a trzecie Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Na czwartej pozycji linię mety minął Hamilton.
Niedzielny wyścig zapowiada się emocjonująco, walkę o zwycięstwo zapowiada Vettel, który stracił prowadzenie we Francji. Obecnie sytuacja w klasyfikacji generalnej F1 jest odwrotna niż w 2017 roku, gdy Hamilton tracił do Vettela 14 pkt. Teraz to Vettel traci do Brytyjczyka dokładnie tyle samo punktów. Wśród konstruktorów prowadzi Mercedes, ostatnie miejsce zajmuje ekipa Williamsa w której kierowcą testowym i rezerwowym jest Robert Kubica. Polak nie startuje w wyścigach, ale bierze udział w jazdach testowych i niektórych treningach, zastępując najczęściej Rosjanina Sergieja Sirotkina, który w klasyfikacji generalnej kierowców okupuje ostatnie miejsce. O kilka miejsc wyżej jest Kanadyjczyk Lance Stroll, który zdobył jak dotąd cztery punkty. Tyle też w klasyfikacji konstruktorów ma na koncie ekipa Williamsa, co w porównaniu z dorobkiem liderującego w zestawieniu Mercedesa (237 punktów) jest osiągnięciem kompromitującym. W brytyjskim zespole znów więc wezwano na pomoc Kubicę.