Gospodarka 48 godzin

Prawdziwy szczęściarz
Bankowy Fundusz Gwarancyjny poinformował, że ze względu na bardzo złą sytuację kapitałową, wszczął przymusową restrukturyzację Idea Banku S.A. Podano również, że należący do Leszka Czarneckiego bank z dniem 3 stycznia 2021 r. zostaje przejęty przez bank Pekao S.A. Jednocześnie Komisja Nadzoru Finansowego ogłosiła, że możliwość odzyskania środków finansowych od Idea Banku przez poszkodowanych w sprawie GetBack była „obiektywnie nierealna” także w razie hipotetycznych korzystnych dla nich rozstrzygnięć sądowych – z czego bynajmniej nie wynika, że teraz stanie się realna, gdyż bank Pekao S.A. nie przejął wszystkich zobowiązań Idea Banku. Oznacza to, że dochodzenie ich roszczeń od Idea Banku może okazać się nadal niemożliwe. Ostro skrytykowali to sami poszkodowani w aferze GetBack. „Właśnie po raz drugi okradziono obligatariuszy GetBack. Wszelkie ich roszczenia trafią do IdeaBank SA w Upadłości, czyli banku bez żadnego majątku” – stwierdził Arkadiusz Szczęśniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Rzeczywiście, kapitały własne Idea Banku wynoszą dziś minus 482,8 mln zł!. Komisja Nadzoru Finansowego umywa ręce i tłumaczy, że wśród środków, jakimi zgodnie z przepisami prawa dysponuje w stosunku do podmiotów nadzorowanych, m.in. banków, brak jest możliwości nakazu wypłaty środków pieniężnych utraconych przez pokrzywdzonych na skutek działania lub zaniechania podmiotu nadzorowanego. KNF sugeruje, że w sprawie odszkodowań należałoby się zwrócić do sądów powszechnych. Czyli, organa administracji jak zwykle twierdzą, że nic się nie da zrobić. Natomiast sam Leszek Czarnecki, choć oficjalnie jest oburzony zabraniem mu banku, po cichu zapewne zaciera ręce z satysfakcją. Pozbył się wreszcie ciężko zadłużonego przedsiębiorstwa, do którego Bóg wie ile musiałby jeszcze dopłacać. Niestety, na podobny szczęśliwy zwrot sytuacji nie mogą mieć nadziei liczni właściciele innych firm, które są zadłużone i cienko przędą.

Zaszczepcie nas szybko
Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej wnosi o zakwalifikowanie dziennikarzy do grupy podwyższonego ryzyka zakażeniem koronawirusem i wpisanie tej grupy zawodowej na preferencyjną listę osób typowanych do szczepień przeciw COVID-19. SDRP upomina się o tych, którzy wykonując swoje zawodowe obowiązki, codziennie wychodzą na spotkanie z koronawirusem. Dziennikarze, a zwłaszcza reporterzy i operatorzy muszą pozyskiwać informacje z różnych źródeł, od wielu osób, a także bezpośrednio obserwować i uczestniczyć w ważnych wydarzeniach. Niezbędne informacje w bieżącej pracy dziennikarzy nie zawsze można uzyskać drogą pisemną, internetową czy telefonicznie. W tym celu bezpośredni, żywy kontakt z wieloma różnymi rozmówcami jest po prostu konieczny. W takich sytuacjach utrzymanie bezwzględnego reżimu sanitarnego (a zwłaszcza dystansu) jest bardzo utrudnione, czasem wręcz niemożliwe. W środowisku dziennikarskim coraz częstsze są przypadki zakażeń wirusem, a także zgony. Dlatego stowarzyszenie uważa, że poddanie środowiska szerokiej akcji szczepień mogłoby temu zapobiec, a jednocześnie umożliwić mediom niezakłóconą pracę, tak ważną społecznie w trudnym dla wszystkich czasie pandemii.

Nie wierzymy w ten system

Główne powody nikłego uczestnictwa w Pracowniczych Planach Kapitałowych to niskie zaufanie do tego rozwiązania oraz brak zaangażowania pracodawców.
Pracownicze Plany Kapitałowe, które tworzone są sukcesywnie od ponad roku, powinny w dłuższym czasie stać się poważnym, a nawet najważniejszym, dodatkowym źródłem dodatkowych pieniędzy na emeryturze (taką ocenę można znaleźć w biuletynie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych).
Od 2010 roku dokonano wiele zmian w otwartych funduszach emerytalnych, które de facto oznaczają stopniową likwidację kapitałowej części zabezpieczenia emerytalnego. Jest to najpoważniejsza przeszkoda dla samych PPK, o czym świadczy niski udział osób zatrudnionych w dużych firmach (ok. 40 proc. uprawnionych) oraz sygnały, że partycypacja w średnich i małych będzie jeszcze mniejsza.
Jako największe przyczyny można bez wątpienia wskazać niskie zaufanie osób do systemu organizowanego przez państwo oraz brak zaangażowania pracodawców w propagowanie tej formy oszczędzania.
Gdy miałem rok temu przyjemność spotykać się z pracownikami i pracodawcami, , następujące pytania i wątpliwości dotyczące wdrożenia PPK padały najczęściej: „Zabiorą mi te pieniądze tak jak z OFE?” (pracownicy); „W ustawie są zapisy, że pieniądze są prywatne, ale ustawę można zmienić” (też pracownicy); „Ile nas to będzie kosztować w opcji minimalnej?” (pracodawcy).
Te wątpliwości są tak wyraźne, że ich skutkiem jest z jednej strony wspomniana już niska partycypacja, a z drugiej brak postrzegania PPK przez pracodawców jako ciekawego mechanizmu pomagającego zwiększyć lojalność doświadczonych pracowników np. poprzez powiązanie wysokości wpłat od firmy ze stażem. Obecnie zaledwie 1 proc. pracodawców wpłaca więcej niż ustawowe minimum, czyli 1,5 proc. pensji.
Znajomość tych wątpliwości przed uchwaleniem ustawy regulującej PPK była zresztą stronie rządowej znana, a wiele z nich było zgłaszanych przez partnerów społecznych i izby gospodarcze na etapie konsultacji.
Dzięki merytorycznej argumentacji, w ustawie dodano zapisy, że środki w PPK stanowią prywatną własność uczestnika (takich zapisów brakowało w ustawie regulującej działalność otwartych funduszy emerytalnych). Nastąpiło też zmniejszenie wysokości minimalnych wpłat uczestnika, gdy jego zarobki są bliskie minimalnego wynagrodzenia.
PPK powstały jako programy oszczędnościowe, a nie emerytalne. Są na to co najmniej cztery dowody: przynależność do programu nie jest obowiązkowa (wprawdzie osoby do 55 roku są do niego zapisywane automatycznie, mogą jednak zrezygnować z uczestnictwa w każdej chwili); wypłacić środki można w każdym momencie (czasami wiąże się to jednak z rezygnacją z części benefitów); wypłaty najbardziej opłacają się uczestnikom po ukończeniu 60. roku życia niezależnie od płci, a wiek ten nie jest połączony z wiekiem emerytalnym (choć jest on zbieżny z wiekiem emerytalnym kobiet); wypłaty można dokonać w różny sposób, również jednorazowo, a dożywotnia renta jest tylko jednym z możliwych rozwiązań. Wypłata po 60. roku życia może mieć różną postać, np.: jednorazowa, ratalna, z przeniesieniem na rentę wieczystą lub terminową, a nawet świadczenie małżeńskie.
Sama nazwa produktu, by podkreślić odrębność od systemu zabezpieczenia społecznego, nie zawiera słów kojarzonych z emeryturą. Pomimo to, w mojej ocenie, PPK dla uczestników powinny stanowić pierwszy wybór formy oszczędzania na starość.
Ocena ta wynika z benefitów otrzymywanych przez pracownika w tym produkcie. Jest ona jednoznaczna, gdyż uczestnik nie może zrobić w tym programie tylko jednej rzeczy – samodzielnie wybrać instytucji finansowej, do której przesyłane są wpłaty. Instytucję finansową zarządzającą PPK wybiera pracodawca.
Co natomiast może zrobić pracownik z PPK? Lista takich możliwości jest długa: podjąć decyzję o przystąpieniu lub nie do PPK; zrezygnować z oszczędzania; zawiesić albo wznowić własne wpłaty; zmienić wysokość wpłat w przedziale od 2 do 4 proc. wynagrodzenia, a dla osób o niskich zarobkach nawet od 0,5 do 4 proc.; dokonać zwrotu środków przed 60 rokiem życia; użyć części środków w przypadku ciężkiej choroby swojej lub członka rodziny; użyć wszystkich środków jako nieoprocentowanego kredytu na wkład własny z przeznaczeniem na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych; przenieść (albo nie) dotychczas zgromadzone środki do nowej instytucji finansowej u nowego pracodawcy; zmienić fundusz na bardziej dynamiczny lub na bardziej bezpieczny; wskazać osoby uprawnione do otrzymania środków po śmierci.
Środki są dziedziczone, mogą podlegać podziałowi po rozwodzie lub unieważnieniu małżeństwa, jak również nie podlegają egzekucji, o ile nie jest ona związana z zobowiązaniami alimentacyjnymi. A przy tym jest to obecnie najtańsza forma oszczędzania poprzez fundusze, gdyż nie ma opłat manipulacyjnych i od każdej wpłaty nie ma, a opłaty za zarządzanie są na poziomie średnio około 0,4 proc. aktywów rocznie.
Można więc odpowiedzieć na wątpliwości pracowników, które są dalej bardzo silne, w sposób następujący: PPK to najtańszy program oszczędzania, a jeśli ustawodawca zacznie kiedykolwiek przebąkiwać coś o zabraniu pieniędzy z naszych rachunków, to wszyscy pójdziemy do instytucji finansowych z wnioskami o zwrot środków na nasze prywatne konta, zanim takie zmiany przejdą przez Sejm, Senat i wejdą w życie. Ale wówczas już nikt nie będzie w stanie wprowadzić masowego programu oszczędzania, chyba że będzie obowiązkowy.
Podsumowując, pierwszy okres działalności PPK można uznać za udany, jeśli chodzi o przygotowanie instytucji finansowych i rezultaty ich zarządzania. Rozczarowujący jest poziom uczestnictwa pracowników, wynikający z ogólnego braku zaufania do rozwiązań proponowanych przez ustawodawców, szczególnie po zmianach w OFE, które nastąpiły na przestrzeni ostatnich 10 lat.
Odbudowanie zaufania wymaga stabilności reguł gry, niezależnie od tego kto w przyszłości będzie o nich decydował, a ewentualne zmiany powinny mieć na celu to, by cały system był łatwiejszy do zrozumienia dla przyszłych emerytów. Przy spełnieniu takich warunków pracownicy zobaczą, że nie ma obecnie tak zyskownego sposobu na inwestowanie, który byłby porównywalny z PPK. Uczestnictwo w programie powinno się wówczas stopniowo zwiększać.

Eksportuj albo giń?

Obecny kryzys dla myślących przedsiębiorców może stać się szansą na opłacalny rozwój handlu zagranicznego.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że rozwój eksportu to kosztowne przedsięwzięcie. Szczególnie dziś sytuacja nie jest łatwa dla żadnego przedsiębiorcy. Kryzys spowodowany pandemią COVID-19 dotknął większość branż w Polsce.
Powolne odmrażanie gospodarki pozwala na ponowne rozpoczęcie sprzedaży i odrabianie strat, jednak prawie trzymiesięczny przestój w handlu oraz zamknięcie galerii i sklepów poza tymi pierwszej potrzeby, spowodowały problemy w wielu przedsiębiorstwach, szczególnie z płynnością finansową.
Aby odbić się od panującego teraz kryzysu, firmy będą musiały wykazać się innowacyjnością i elastycznością w osiągnięciu sprzedaży, która nadrobią ich straty. Eksport jest szansą na maksymalizację marży i zwiększenie dochodów. Właśnie teraz jest najlepszy czas na inwestycje w handel zagraniczny.
To, co dla jednych może być przeszkodą, dla innych może stać się okazją do rozwoju i osiągnięcia nowych korzyści. Łańcuchy dostaw, które do tej pory były stabilne od lat, z powodu pandemii zaczną teraz ulegać zmianie. Zagraniczni przedsiębiorcy będą szukać bezpiecznych dostawców i dywersyfikować kanały tak, aby nie być zależnym od jednego rynku. Jest to szansa dla polskich eksporterów, ale też i tych przedsiębiorców, którzy jeszcze nigdy nie eksportowali, na zawarcie kontraktów z kontrahentami szukającymi alternatywy dla towarów z Chin. Twarde ramy dotychczasowej wymiany handlowej ulegają teraz znaczącym zmianom.
Eksport może wspomóc firmę w okresie kryzysu. Natomiast program POPW 1.2 (Program Operacyjny Polska Wschodnia 2014-2020 – działanie 1.2 Internacjonalizacja MŚP) jest okazją do pozyskania dodatkowych środków na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia.
Środki z dotacji można przeznaczyć m.in. na udział w targach i misjach gospodarczych, pozyskanie certyfikatów niezbędnych na danym rynku, zakup środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych w postaci oprogramowania oraz usługi doradcze i marketingowe związane z wchodzeniem na rynki zagraniczne.
Projekt ten jest skierowany do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw z Polski Wschodniej, tj. województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Wartość dofinansowania może wynieść do 800 000 PLN netto i 85 proc. kosztów kwalifikowalnych, zaś sam program nie wymaga wskaźników w postaci wzrostu eksportu, co przy niestabilnej sytuacji gospodarczej na świecie jest dość istotne.
W pierwszej turze naboru zaledwie 55 firm złożyło wnioski o dofinansowanie. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości prowadzić będzie jeszcze jeden nabór w 2020 r. – ostatni w perspektywie UE 2014-2020. Na kolejną można czekać aż do dwóch lat, więc warto skorzystać z tej szansy. Druga runda naboru do konkursu POPW 1.2. trwać będzie od 4 sierpnia do 7 września. Proces przygotowania, wymaganego przy ubieganiu się o dofinansowanie, jest pracochłonny – warto więc zapoznać się z nim już dziś.
Warto też zapoznać się z ofertą pomocy w Urzędach Marszałkowskich poszczególnych województw, które również dysponują środkami publicznymi wspierającymi eksporterów.