Krajowy Plan Odbudowy z poprawkami Lewicy

– Środki Europejskiego Funduszu Odbudowy to są olbrzymie pieniądze i od tego czy zagospodarujemy je mądrze, będzie zależała przyszłość Polski nie przez najbliższy rok, ale przez wiele następnych lat – powiedział na konferencji prasowej Adrian Zandberg. Potem parlamentarzyści Lewicy udali się na spotkanie z rządem w sprawie kształtu ustawy ratyfikującej plan odbudowy. A zgłoszone przez nich propozycje zostały zaakceptowane, bo rząd potrzebuje dla ustawy głosów w Sejmie.

Na przedstawienie ostatecznego rozkładu wydatków środków z Funduszu Odbudowy rząd ma czas do 30 kwietnia. A jeszcze niedawno trwały przepychanki wśród samych „zjednoczonych prawicowców”: przeciwko ustawie o planie zamierzają głosować ziobryści. Ostatecznie głosowanie nad ustawą zostało zaplanowane na 19 maja.

Posłowie Lewicy spotkali się przedstawicielami rządu i przedstawili swoje sześć postulatów, od których uzależniają poparcie dla Krajowego Planu Odbudowy. I zyskali dla nich zielone światło.

Jak zaznaczał Włodzimierz Czarzasty, postulaty zostały sformułowane po spotkaniach z samorządowcami, prezydentami miast, ekspertami. Wątek samorządowy to nie przypadek – przewodniczący Nowej Lewicy uważa postulat związany z samorządami za jeden z najważniejszych. Chodzi o to, by przynajmniej 30 proc. środków z Krajowego Planu Odbudowy zostało przeznaczone dla samorządów, które rozdysponują je razem z zarządami województw.

Ratować turystykę i transport

Drugi kluczowy postulat w ocenie Czarzastego to skierowanie 300 mln euro dla branż, które ucierpiały na kryzysie najmocniej: transportu, turystyki, gastronomii i hotelarstwa.

– Tą są te branże, które wykazały największy spadek obrotów i zatrudniają 1,4 mln pracowników. 120 tysięcy w hotelarstwie, 337 tysięcy w turystyce, 200 tysięcy w gastronomii i i 750 tysięcy w transporcie. Wierzymy, że przekazanie im tych środków postawi te branże po pandemii na nogi – tłumaczył Czarzasty na konferencji prasowej.

Rząd zaakceptował również postulat Lewicy dotyczący przeznaczenia znacznych środków na szpitale powiatowe, co ma służyć zasypywaniu nierówności w dostępie do opieki medycznej na wysokim poziomie. Socjaldemokraci chcieli wydać na nie okrągły miliard – po spotkaniu z rządem stanęło na 850 mln euro.

Czy doczekamy się tanich mieszkań?

W obszarze mieszkalnictwa rząd PiS wiele zapowiadał, a potem zawodził rozbudzone nadzieje. Czy Fundusz Odbudowy wreszcie pozwoli to zmienić? Kolejna przyjęta sugestia Lewicy to budowa tanich mieszkań.
– Za pomocą środków z Funduszu Odbudowy należy zbudować przynajmniej 75 tysięcy tanich, czynszowych mieszkań na wynajem. W energooszczędnych budynkach, które pozwolą zmierzyć się z wyzwaniem ograniczenia emisji, ale przede wszystkim pozwolą zwiększyć dostępność do mieszkań – opowiedział o postulacie Adrian Zandberg.

Lewica oczekuje wreszcie, że pieniądze unijne będą wydawane w sposób transparentny i uczciwy., opinia publiczna dostanie szansę zapoznania się ze szczegółowych planem udzielanych pożyczek i nie dojdzie do sytuacji, w której fundusze trafią do rąk „krewnych i znajomych”. I tutaj rząd – chociaż należy tym staranniej patrzeć mu na ręce – deklaruje gotowość do współpracy. Zgodził się wreszcie na utworzenie Komitetu Monitorującego, który będzie stał na straży wydatków ponoszonych w ramach realizacji planu odbudowy.

Oburzenie liberałów

Lewica traktuje wprowadzenie poprawek do Krajowego Planu Odbudowy jako swój ogromny sukces. Czy słusznie – przekonamy się, gdy plan będzie już realizowany w praktyce i będzie można ocenić, czy obiecane pieniądze faktycznie trafiły do szpitali powiatowych czy na budowy tanich czynszówek. Za to opozycja spod znaku Koalicji Obywatelskiej już ruszyła do ataku na Lewicę: na twitterowych kontach jej polityków przeczytamy m.in., że „z terrorystami się nie negocjuje”, a Lewica dokonała aktu kolaboracji i głupoty., zapominając o antykobiecym czy ultrakonserwatywnym obliczu PiS.

A jeszcze w grudniu Borys Budka zarzekał się, że plan odbudowy poprze, bo Polska jest ważniejsza niż partyjne różnice. – Dajemy gwarancję, że w parlamencie, kiedy trzeba będzie ratyfikować ten nowy fundusz, tak bardzo potrzebny Polsce, będziemy wspierać ten rząd. Niech pan Mateusz Morawiecki wreszcie nie boi się swoich partyjnych kolegów, tylko niech wreszcie zachowa się jak mąż stanu, premier rządu, który walczy o interesy Polski, swoich obywateli – mówił w imieniu KO.

Lewicy pomysł na mieszkania

Dość drożyzny na rynku najmu i kupna mieszkań – mówi Lewica. Program tej formacji ma rozwiązać problem wysokich czynszy, drenujących kieszenie obywateli.

Receptą ma być powstanie publicznej spółki, odpowiedzialnej za budowę tanich lokali na wynajem. Koszty miesięcznego korzystania z takich mieszkań będą dużo niższe. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m². A zatem za 30 metrowe lokum zapłacimy nie więcej niż 600 złotych. Obecnie, w dużych polskich miastach ceny takich mieszkań przekraczają często bandycki pułap 1500 zł.
Dariusz Standerski, numer jeden na liście Lewicy w Pile podkreśla, że mieszkania nie zbudują się same i państwo powinno to sobie w końcu uświadomić.
– Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w latach 2021-2031 zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa i będzie nadzorować cały proces inwestycyjny – tłumaczy polityk i ekonomista, członek Fundacji Kaleckiego.
Standerski zaznacza, że państwo, w przeciwieństwie do prywatnych deweloperów, nie będzie zarabiać na ludzkiej potrzebie posiadania dachu nad głową.
– Państwo nie będzie sprzedawać mieszkań za więcej niż koszty budowy – tłumaczy, dodając, że w przypadku lokali na własność, mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3 proc.
Proponowane rozwiązania dla zwykłego człowieka mogą okazać się ulgą. Dla deweloperskiego lobby natomiast – koszmarem, bo konkurencja w postaci silnego gracza publicznego, oferującego lokale za stawki dużo poniżej szybujących cen rynkowych, zmusi ich do obniżenia marży w celu zachowania konkurencyjności.
– Najwyższy czas rozwiązać jeden z najważniejszych problemów dla kolejnych pokoleń wkraczających w dorosłe życie. Czas na działanie, na które jesteśmy przygotowani i którego się nie boimy – zauważa Dariusz Standerski.