Cicha indoktrynacja

Przyzwyczailiśmy się, że debata nad stanem państwa  pod rządami PiS odbywa się co kilka miesięcy.

 

Uczestniczą w niej politycy opozycji ale i kierownictwo partii rządzącej nie próżnuje, aby co rusz przypominać jak to poprzednicy zniszczyli Polskę. Większość debat w wykonaniu prawych i sprawiedliwych przeradza się jednak w parodię tak, jak ta ostatnia dotycząca referendum ws. konstytucji.
Pytania, które Polakom chciał zadać prezydent Andrzej Duda, choć wszystkie absurdalne, to w oczy rzuciły się dwa:
• Czy jest Pani/Pan za odwołaniem się w preambule Konstytucji RP do ponad tysiącletniego chrześcijańskiego dziedzictwa Polski i Europy jako ważnego źródła naszej tradycji, kultury i narodowej tożsamości?
• Czy jest Pani/Pan za wzmocnieniem w Konstytucji RP pozycji rodziny, z uwzględnieniem ochrony obok macierzyństwa także ojcostwa?
Pomimo, że postawione pytania brzmią niewinnie, to aż skóra cierpnie, gdy wyobraźnia podpowiada, jak PiS do spółki z ojcem Rydzykiem i innymi hierarchami, mogliby wypaczyć odpowiedź twierdzącą. Ta byłaby, i dla PiS, i dla kościoła potwierdzeniem, że rozdział kościoła od państwa nadal ma pozostać w Polsce tylko fikcją.
Księża zapewne uznaliby ten fakt za przyzwolenie, żeby dalej zajmować się politykowaniem, a nie ewangelizowaniem. Politycy PiS natomiast kwestię promowania rodziny przerobiliby na odebranie praw do decyzji tysiącom kobiet i mężczyzn, którzy w zaciszu własnej sypialni chcą zdecydować czy dziecko mieć czy używać środków antykoncepcyjnych.
Przywiązanie Polaków do wartości chrześcijańskich (a właściwie tych uniwersalnych nieobcych żadnej religii i żadnemu człowiekowi) byłoby odebrane jako możliwość dyktowania, czy kobieta może korzystać z antykoncepcji hormonalnej, rodzice mogą sięgnąć po in vitro, aptekarz sprzedawać tabletki dzień po (lub inne, które za miesiąc bądź rok, przestaną odpowiadać kościołowi), a lekarz odmawiać wykonania aborcji kobiecie, której życie i zdrowie jest zagrożone, bo sumienie mu nie pozwala ratować tego życia.
Na szczęście referendum się nie odbędzie. Na szczęście dla Polski i Polaków. Interpretacji odpowiedzi również nie będzie, a Polacy chcą przejrzystości, transparentności i poszanowania ogólnoludzkich wartości w konstytucji, jak i poza jej zapisami. Społeczeństwo obywatelskie musi jednak czuwać, bo tej władzy uwierzyć nie sposób jak głosi, że jest prawa i sprawiedliwa.