Zamknięcie apteki dla jednego mieszkańca oznacza zmianę trasy powrotu z pracy. Dla drugiego — konieczność proszenia rodziny o wykupienie leków. Na dużych blokowiskach, gdzie mieszkają seniorzy z ograniczoną sprawnością, dostęp do apteki powinien być oceniany w minutach rzeczywistej drogi, a nie wyłącznie liczbą placówek na mapie miasta.
W Polsce ubywa aptek. Według danych GUS przytoczonych przez ISBnews na koniec 2025 roku działało około 11 tysięcy aptek ogólnodostępnych — o 1,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Funkcjonowało również około 1,1 tysiąca punktów aptecznych. To kontynuacja wieloletniego spadku liczby placówek. Te dane dotyczą całego kraju; nie pokazują jednak, ile aptek zniknęło konkretnie z dużych osiedli mieszkaniowych.
Za ogólnopolską statystyką kryje się bardzo lokalny problem: co ma zrobić starszy człowiek, gdy apteka, do której chodził od lat, zamyka drzwi?
Kilometr, który staje się przeszkodą
Wyobraźmy sobie seniorkę mieszkającą na dużym osiedlu. Dotychczas po leki wychodziła do pobliskiego pawilonu. Po zamknięciu placówki musi dotrzeć na przystanek, poczekać na autobus, przejechać kilka przystanków i przejść przez ruchliwe skrzyżowanie. To przykładowa sytuacja, ale dobrze pokazuje, czego nie widać w miejskich zestawieniach.
Dla sprawnej osoby taka podróż może być niewielką niedogodnością. Dla kogoś poruszającego się o lasce, z bólem stawów albo trudnością w pokonywaniu schodów staje się wyprawą wymagającą przygotowania. Zimą dochodzi śliski chodnik, latem upał, a przez cały rok — obawa, czy wystarczy sił na powrót.
Samo istnienie innej apteki w dzielnicy nie oznacza więc, że każdy mieszkaniec ma do niej dogodny dostęp.
Recepta w telefonie nie skraca drogi
Cyfryzacja ułatwia otrzymywanie recept, ale nie rozwiązuje problemu dotarcia po leki. Jak wyjaśnia Główny Inspektorat Farmaceutyczny, leki na receptę można zarezerwować przez internet, jednak ich odbiór musi nastąpić w aptece stacjonarnej.
Senior może zatem otrzymać kod recepty bez wychodzenia z domu, a następnie stanąć przed znacznie trudniejszym zadaniem: zorganizowaniem odbioru leków. Jeśli nie ma samochodu, bliskich w pobliżu ani możliwości samodzielnego przejazdu, potrzebuje pomocy drugiej osoby.
Nowoczesny system wystawiania recept nie zastąpi apteki dostępnej w sąsiedztwie.
Cena leku to nie cały koszt
Zamknięcie pobliskiej placówki może zwiększyć koszty ponoszone przez emeryta. Do wydatku na leki dochodzi niekiedy przejazd, a przy poważniejszych ograniczeniach ruchowych — taksówka. Nawet bezpłatna komunikacja miejska nie usuwa problemu dojścia na przystanek i pokonania całej trasy.
Trudniej również porównywać ceny. Osoba sprawna może odwiedzić kilka aptek lub sprawdzić dostępność preparatu w internecie. Senior mający siłę tylko na jedną podróż ma mniejszą swobodę wyboru.
Jeżeli potrzebnego leku nie ma na miejscu, konieczność ponownego przyjazdu oznacza następny wysiłek. Taka bariera może sprzyjać odkładaniu wykupienia recepty — szczególnie gdy każda wyprawa wymaga uzgodnienia pomocy z rodziną lub sąsiadem.
Znika także możliwość rozmowy
Osiedlowa apteka jest miejscem, w którym można zapytać o sposób stosowania preparatu, wyjaśnić wątpliwości dotyczące ulotki czy porozmawiać o dostępnym odpowiedniku leku.
Dla osoby starszej, która od lat korzysta z tej samej placówki, znaczenie ma również poczucie znajomości miejsca. Wie, gdzie wejść, kiedy jest spokojniej i kogo poprosić o wyjaśnienie. Po zamknięciu apteki musi zbudować tę codzienną rutynę od początku.
Przeniesienie pacjentów do pozostałych placówek może też zwiększać ich obciążenie. Nie oznacza to automatycznie kolejek w każdej aptece, ale jest ryzykiem, które warto sprawdzać lokalnie.
Duże osiedle nie gwarantuje dobrego dostępu
Dyskusja o dostępności aptek nie powinna kończyć się na podziale na miasta i wsie. Także wewnątrz dużego miasta mogą występować miejsca, z których starszemu mieszkańcowi trudno dotrzeć po leki.
Szeroka arteria, przejście podziemne ze schodami, odległy przystanek czy brak ławki po drodze mogą przesądzać o tym, czy senior poradzi sobie sam. Dlatego ocenianie dostępności wyłącznie na podstawie liczby mieszkańców przypadających na aptekę daje niepełny obraz.
Potrzebna jest analiza konkretnych tras: od wejścia do bloku aż do drzwi placówki.
Apteka blisko domu to część niezależności
Warto, aby samorządy, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe traktowały dostęp do aptek jako element planowania usług potrzebnych mieszkańcom. Pomocne mogą być rozmowy o warunkach najmu lokali, sprawdzanie barier na trasach pieszych oraz rozwijanie pomocy w odbiorze leków dla osób niesamodzielnych.
Nie każdą aptekę da się utrzymać. Każde zamknięcie warto jednak ocenić również z perspektywy ludzi, którzy tracą najbliższą placówkę.
Dla emeryta możliwość samodzielnego wykupienia leków oznacza coś więcej niż wygodę. To zachowanie kontroli nad własnym życiem — bez konieczności proszenia kogoś o pomoc przy każdej recepcie.












