Fiskus i rafinerie już czekają na swoją część
Diesel w Unii Europejskiej kosztuje średnio ponad 2,22 euro za litr. Kierowca płaci za ropę, rafinerię, marżę stacji, akcyzę, inne opłaty i VAT. W części Europy ponad euro z każdego zatankowanego litra trafia do państwa w podatkach. Ale obwinianie wyłącznie fiskusa byłoby zbyt wygodne — na drogim paliwie swoje zarabia także sektor rafineryjny.
Ponad euro podatku w litrze diesla
Europejski kierowca nie tankuje tylko paliwa. Tankuje także budżet państwa.
Według danych Komisji Europejskiej średnie obciążenie podatkowe diesla w UE wynosi około 0,86 euro na litr.
W Danii jest to już około 1,08 euro. We Włoszech, Finlandii, Niemczech, Belgii czy Francji podatki również zbliżają się do jednego euro lub je przekraczają.
Do akcyzy dochodzi VAT. Co więcej, VAT naliczany jest od ceny zawierającej wcześniej także akcyzę.
Trudno więc dziwić się kierowcy, który patrząc na paragon, pyta: ile właściwie kosztowało paliwo, a ile kosztowało państwo?
Polska tańsza od średniej UE. Ale fiskus też bierze swoje
Polska nadal ma ceny diesla niższe od średniej unijnej.
21 września litr kosztował średnio około 2,04 euro, podczas gdy średnia UE przekraczała 2,22 euro.
Nie oznacza to jednak, że podatki są u nas marginalne.
Od początku 2026 roku akcyza na olej napędowy wynosi 1,16 zł na litr. Do tego dochodzi ponad 45 groszy opłaty paliwowej, 8 groszy opłaty emisyjnej, a następnie VAT.
Każde tankowanie oznacza więc pokaźny przelew do państwowej kasy.
Tylko że fiskus nie jest jedynym graczem
I tutaj zaczyna się część, o której łatwo zapomnieć.
Gdy cena paliwa rośnie, politycy chętnie przerzucają odpowiedzialność na światowe ceny ropy.
Gdy kierowcy pytają o podatki — wskazuje się na konieczność finansowania państwa.
Ale jest jeszcze marża rafineryjna.
Według analiz EBC przywoływanych przez Euronews w trzecim tygodniu września marże rafineryjne zwiększały cenę diesla o około 0,41 euro na litrze.
To niemal jedna piąta ceny.
A więc przy dystrybutorze po pieniądze kierowcy ustawia się nie tylko fiskus.
Samochód nie zawsze jest luksusem
Najłatwiej powiedzieć: paliwo drogie? Przesiądź się do autobusu.
Tylko co ma zrobić mieszkaniec miejscowości, w której autobus kursuje dwa razy dziennie, a najbliższa praca, szkoła czy lekarz są kilkanaście kilometrów dalej?
Dla milionów ludzi samochód nie jest luksusem. Jest narzędziem umożliwiającym normalne funkcjonowanie.
Dlatego podatki paliwowe mają także wymiar społeczny.
Dodatkowe 150 zł miesięcznie oznacza co innego dla osoby zarabiającej kilkadziesiąt tysięcy złotych, a co innego dla pracownika, który wydaje sporą część pensji na dojazdy.
Drogi diesel podnosi również koszty transportu, rolnictwa i dostaw. Ostatecznie wyższy rachunek może więc dostać także człowiek, który samochodu w ogóle nie posiada.
Obniżyć podatki? To nie wystarczy
Można oczywiście obniżyć VAT albo akcyzę.
Polska pokazała już w 2026 roku, że czasowe interwencje podatkowe są możliwe.
Ale jeśli jednocześnie podczas kryzysu rosną nadzwyczajnie marże firm paliwowych, sama obniżka podatku może oznaczać, że państwo zrezygnuje z dochodów, a część korzyści zostanie przejęta gdzie indziej.
Dlatego w czasie nadzwyczajnego kryzysu energetycznego powinno istnieć również pytanie o nadzwyczajne zyski sektora paliwowego.
Dlaczego ryzyko ma być społeczne, a ponadprzeciętne zyski zawsze prywatne?
Kierowca płaci każdemu
Przy jednym litrze paliwa swoją część bierze producent ropy, rafineria, dystrybutor, stacja i państwo.
Na końcu tego łańcucha stoi kierowca.
I to właśnie on ma najmniejszą możliwość negocjowania ceny.
Dlatego przy rekordowo drogim dieslu warto przestać słuchać prostych opowieści, że wszystkiemu winne są wyłącznie podatki albo wyłącznie ropa.
Pytanie jest szersze: kto zarabia na każdym litrze paliwa, ile zarabia i dlaczego w czasie kryzysu rachunek tak łatwo trafia do zwykłego pracownika?
Bo kiedy ropa drożeje — kierowca płaci.
Kiedy rosną podatki — kierowca płaci.
Kiedy rosną marże rafinerii — również płaci kierowca.
Może więc najwyższy czas zapytać nie tylko, dlaczego paliwo jest drogie, ale kto dokładnie na tej drożyźnie zarabia.
Źródła: Komisja Europejska, Weekly Oil Bulletin, Ministerstwo Finansów, EBC, Euronews.
CENY DISLA W EUROPIE













