Koniec darmowej pracy? Proponowane zmiany w ustawie o stażach mają uderzyć w wyzysk młodych

21 paź 2026

Przez lata młodym Polakom wmawiano, że za możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego powinni być wdzięczni. Najlepiej tak wdzięczni, żeby przez kilka miesięcy pracować za darmo. Teraz Lewica chce zakończyć ten proceder. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, kierowane przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, przygotowało ustawę, która ma wyeliminować bezpłatne staże na otwartym rynku pracy. To zmiana, która może zakończyć wieloletnią praktykę wykorzystywania młodych ludzi pod pretekstem nauki zawodu.

Doświadczenie zamiast pensji. Tak wyglądał początek kariery tysięcy młodych ludzi

„Nie mamy budżetu na wynagrodzenie, ale zdobędziesz cenne doświadczenie”.

Ilu młodych Polaków usłyszało takie zdanie podczas rozmowy kwalifikacyjnej?

Przez lata część pracodawców traktowała stażystów jako sposób na ograniczenie kosztów zatrudnienia. Studenci i absolwenci wykonywali obowiązki podobne do zadań etatowych pracowników, ale zamiast wynagrodzenia otrzymywali obietnicę referencji, wpis do CV i możliwość dalszej współpracy.

Obsługa klientów, przygotowywanie dokumentów, prowadzenie mediów społecznościowych, prace administracyjne czy wsparcie produkcji – to zadania, które mogą przynosić przedsiębiorstwom realne korzyści.

Tymczasem młody człowiek miał pracować za darmo, bo przecież dopiero się uczył.

Tylko od kiedy nauka zawodu oznacza obowiązek finansowania działalności przedsiębiorcy własną, nieodpłatną pracą?

Lewica przygotowała projekt. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chce skończyć z bezpłatnymi stażami

Za przygotowaniem nowych przepisów stoi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kierowane przez ministrę Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

16 września 2025 roku projekt ustawy o stażach został wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod numerem UD307.

Celem reformy jest wyeliminowanie bezpłatnych staży na otwartym rynku pracy, poprawa jakości przygotowania zawodowego i ograniczenie sytuacji, w których staż stanowi jedynie przykrywkę dla normalnego zatrudnienia.

Ministerstwo proponuje odejście od przepisów pozwalających organizować nieodpłatne praktyki absolwenckie.

To istotna zmiana podejścia do praw pracowniczych.

Młody człowiek nie powinien być pozbawiony wynagrodzenia tylko dlatego, że nie posiada jeszcze kilkuletniego doświadczenia zawodowego.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk od początku prac nad reformą podkreślała prostą zasadę: jeżeli ktoś wykonuje pracę, powinien otrzymywać za nią wynagrodzenie.

Lewica uczyniła walkę z bezpłatnymi stażami jednym z elementów szerszej reformy rynku pracy, obejmującej również przeciwdziałanie nadużywaniu umów cywilnoprawnych i wzmacnianie ochrony pracowników.

Co konkretnie ma zmienić nowa ustawa?

Projekt przygotowany przez resort pracy przewiduje nowe zasady organizowania staży na otwartym rynku pracy.

Najważniejsze rozwiązania obejmują:

  • Obowiązkową odpłatność za staż – zakończenie możliwości oferowania bezpłatnych praktyk absolwenckich.
  • Program stażu – określenie celów edukacyjnych i umiejętności, które uczestnik ma zdobyć.
  • Opiekę nad stażystą – zapewnienie wsparcia podczas zdobywania doświadczenia zawodowego.
  • Ograniczenie czasu pracy – zasadniczo do 8 godzin dziennie i przeciętnie 40 godzin tygodniowo.
  • Prawo do dni wolnych – jeden dzień za każdy miesiąc w pierwszych trzech miesiącach stażu i dwa dni miesięcznie w kolejnych trzech.
  • Ograniczenie liczby stażystów – tak aby przedsiębiorstwa nie mogły zastępować nimi znacznej części pracowników.
  • Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy – umożliwienie sprawdzania legalności organizowanych staży.

Projekt ma również wprowadzić większą przejrzystość ofert. Pracodawcy mają informować kandydatów o zadaniach, warunkach pracy, wynagrodzeniu i możliwościach zdobywania kwalifikacji.

Nie oznacza to automatycznie objęcia nowymi zasadami wszystkich praktyk organizowanych w Polsce. Praktyki wynikające z programów studiów czy odrębnych regulacji zawodowych mają własne podstawy prawne.

Karuzela stażystów. Jeden odchodzi, przychodzi następny

Jednym z problemów, z którymi ma walczyć nowa ustawa, jest zastępowanie stałego zatrudnienia kolejnymi stażami.

Mechanizm bywa prosty.

Firma przyjmuje młodą osobę na trzy miesiące. Stażysta poznaje obowiązki, wdraża się i zaczyna wykonywać samodzielne zadania.

Kiedy przychodzi moment rozmowy o zatrudnieniu, okazuje się, że przedsiębiorstwo nie ma pieniędzy na etat.

Staż się kończy.

Po kilku tygodniach pojawia się kolejne ogłoszenie na podobne stanowisko.

Przychodzi następny kandydat. I historia się powtarza.

Takie praktyki, jeśli rzeczywiście zastępują normalne zatrudnienie, nie mają wiele wspólnego z uczciwym przygotowaniem zawodowym.

Przedsiębiorstwo korzysta z pracy kolejnych osób, ale nie buduje trwałych miejsc pracy.

Staż powinien być początkiem kariery zawodowej, a nie sposobem na niekończące się oszczędzanie na wynagrodzeniach.

Niepłatne staże to przywilej dzieci z bogatszych rodzin

Problem ma również wymiar społeczny, o którym w dyskusjach gospodarczych mówi się zdecydowanie za mało.

Kto może pozwolić sobie na kilka miesięcy pracy bez wynagrodzenia?

Najczęściej osoba, której rodzice opłacają mieszkanie, jedzenie i codzienne wydatki.

A co z młodymi ludźmi pochodzącymi z niewielkich miejscowości? Co ze studentami, którzy muszą samodzielnie opłacać akademik lub wynajmowany pokój? Co z absolwentami, których rodziny nie mają pieniędzy na finansowanie ich startu zawodowego?

Dla nich niepłatny staż często nie jest szansą, lecz barierą nie do pokonania.

W praktyce oznacza to, że dostęp do atrakcyjnych zawodów może zależeć nie tylko od wiedzy, talentu i zaangażowania, ale również od sytuacji finansowej rodziny.

Dziecko z zamożnego domu może przez pół roku zdobywać doświadczenie za darmo. Dziecko z biedniejszej rodziny musi w tym czasie zarobić na życie.

I właśnie dlatego reforma staży ma znaczenie większe niż tylko zmiana kilku przepisów.

To również kwestia wyrównywania szans na rynku pracy.

Pracodawcy też muszą zmienić podejście

Nie każdy przedsiębiorca wykorzystuje stażystów.

Wiele firm organizuje wartościowe programy przygotowania zawodowego, zapewnia opiekunów, wynagrodzenie i możliwość późniejszego zatrudnienia.

Takie praktyki powinny być standardem.

Jednak argument, że pracodawca ponosi koszty przyuczenia młodej osoby, nie może automatycznie usprawiedliwiać wielomiesięcznej pracy bez wynagrodzenia.

Przygotowanie pracownika do wykonywania obowiązków jest elementem normalnego funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Jeżeli firma potrzebuje człowieka, który codziennie wykonuje konkretne zadania, powinna uwzględnić koszt jego pracy w swoim budżecie.

Nie można budować konkurencyjności gospodarki na przekonaniu, że młodzi mają pracować taniej tylko dlatego, że dopiero rozpoczynają karierę.

Lewica stawia na prawa pracowników. Teraz czas na skuteczne wdrożenie

Projekt ustawy o stażach wpisuje się w działania resortu pracy kierowanego przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk.

Obok walki z bezpłatnymi stażami ministerstwo prowadziło prace nad zmianami dotyczącymi Państwowej Inspekcji Pracy, przeciwdziałania mobbingowi i nowych zasad ustalania stażu pracy.

To odrębne reformy, ale łączy je próba zwiększenia ochrony osób pracujących.

Samo przygotowanie projektu nie oznacza jednak jeszcze zmiany rzeczywistości.

Nowe przepisy muszą przejść proces legislacyjny, a później być skutecznie egzekwowane.

Bez kontroli i realnych konsekwencji dla nieuczciwych organizatorów staży nawet dobrze przygotowana ustawa może pozostać kolejnym dokumentem.

Praca to nie przysługa. Za pracę należy się wynagrodzenie

Zmiany proponowane przez ministerstwo kierowane przez Lewicę mogą poprawić sytuację osób rozpoczynających karierę zawodową.

Nie rozwiążą wszystkich problemów młodego pokolenia.

Nie obniżą automatycznie kosztów wynajmu mieszkań, nie zagwarantują stabilnego zatrudnienia ani nie sprawią, że każda firma zacznie oferować atrakcyjne wynagrodzenia.

Mogą jednak wyznaczyć ważną granicę.

Zdobywanie doświadczenia zawodowego nie powinno oznaczać rezygnacji z prawa do wynagrodzenia.

Przez lata młodym ludziom powtarzano, że najpierw muszą coś udowodnić, a dopiero później mogą oczekiwać pieniędzy.

Tymczasem wykonywana praca ma wartość niezależnie od wieku pracownika.

Proponowana przez Lewicę reforma może zakończyć część nadużyć związanych z nieodpłatnymi stażami. Warunkiem będzie jednak uchwalenie przepisów i zapewnienie ich skutecznego przestrzegania.

Bo doświadczeniem nie da się zapłacić za mieszkanie. Referencjami nie opłaci się rachunków. A obietnicą zatrudnienia nie zrobi się zakupów.

Jeśli młody człowiek pracuje, powinien otrzymywać wynagrodzenie.

To nie przywilej. To podstawowa zasada uczciwego rynku pracy.

Najnowsze

Sprawdź również