Polska dogania Europę. Ale czy naprawdę żyje nam się już jak na Zachodzie?
Polska jest dziś znacznie bogatsza niż kilkanaście lat temu. PKB rośnie szybciej niż średnio w Unii Europejskiej, konsumpcja zbliża się do poziomów zachodnich, a ryzyko ubóstwa należy do niższych w UE. Problem w tym, że wzrost gospodarczy nie rozwiązał kryzysu mieszkaniowego, nie poprawił automatycznie jakości usług publicznych i nie uchronił milionów ludzi przed problemami z zadłużeniem.

Polska w ostatnich latach wyraźnie zmniejszyła dystans do średniej unijnej. Według badań zespołu SGH syntetyczny wskaźnik jakości życia wzrósł z 56 punktów w 2010 r. do 92 punktów w 2023 r., przy średniej UE wynoszącej 100.
Także dane gospodarcze pokazują szybkie doganianie Zachodu. W 2025 r. polski PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej wyniósł około 81 proc. średniej UE, a rzeczywista konsumpcja indywidualna około 88 proc.
To oznacza, że pod względem materialnego poziomu konsumpcji Polska jest już znacznie bliżej Zachodu, niż sugerowałyby same nominalne płace.

Mniej biedy, ale mieszkania nadal problemem
Dobrą wiadomością jest poprawa sytuacji materialnej. W badaniach jakości życia Polska relatywnie dobrze wypada pod względem dochodów, rynku pracy i ograniczenia deprywacji materialnej.
Ale ten obraz psuje sytuacja mieszkaniowa.
W 2024 r. około 33,7 proc. mieszkańców Polski żyło w przeludnionych mieszkaniach, podczas gdy średnia dla całej UE wynosiła około 16,9 proc.

To jedna z największych słabości polskiego modelu rozwoju.
Możemy mieć szybszy wzrost PKB, ale jeśli młoda rodzina musi przeznaczać ogromną część dochodu na kredyt albo najem, trudno mówić o pełnym awansie społecznym.
Edukacja i środowisko zaczynają odstawać
Badanie SGH wskazuje również dwa obszary, w których Polska nie nadrabia dystansu równie szybko: edukację i środowisko.
W edukacji dystans wobec średniej UE przestał się wyraźnie zmniejszać, a w niektórych obszarach ponownie rośnie. Problemem pozostaje także tempo transformacji energetycznej.
To ważne, bo jakość życia nie zależy wyłącznie od wysokości pensji.
Jeżeli rodzic musi płacić za korepetycje, prywatnego lekarza albo transport, koszt słabej usługi publicznej nie znika. Po prostu przechodzi z budżetu państwa do budżetu rodziny.
Ponad 81 mld zł zaległości Polaków
Drugą stroną poprawy poziomu życia jest bezpieczeństwo finansowe gospodarstw domowych.
Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. Polacy mieli około 81,5 mld zł przeterminowanych zobowiązań. Problem dotyczył blisko 2,4 mln osób.

Nie chodzi wyłącznie o kredyty bankowe. W zaległościach znajdują się również niezapłacone rachunki, czynsze, alimenty i inne zobowiązania.
To pokazuje, że część gospodarstw domowych nadal funkcjonuje na bardzo niewielkim marginesie bezpieczeństwa.
Dla jednych wzrost gospodarczy oznacza większą konsumpcję i oszczędności. Dla innych podwyżka czynszu, energii czy raty kredytu może oznaczać początek problemów finansowych.
PKB nie mierzy wszystkiego
Polska niewątpliwie się wzbogaciła. Produkujemy więcej, więcej konsumujemy i rzadziej niż kilkanaście lat temu doświadczamy poważnej deprywacji materialnej.
Ale PKB nie pokazuje, czy człowieka stać na mieszkanie.
Nie mierzy czasu oczekiwania do lekarza.
Nie pokazuje jakości szkoły ani bezpieczeństwa finansowego rodziny.
Dlatego kolejnym etapem rozwoju Polski nie powinno być wyłącznie zwiększanie PKB.
Znacznie ważniejsze będzie to, czy wzrost gospodarczy zostanie przełożony na dostępne mieszkania, lepszą szkołę, sprawną ochronę zdrowia, transport publiczny i większe bezpieczeństwo ekonomiczne gospodarstw domowych.
Autorzy badania SGH szacują, że przy utrzymaniu obecnego tempa Polska może osiągnąć średnią UE pod względem szeroko rozumianej jakości życia w ciągu około dekady. Warunkiem jest jednak poprawa właśnie tych obszarów, które pozostają najsłabsze.
Polska coraz szybciej dogania Europę w statystykach. Prawdziwym testem będzie jednak to, czy podobny awans odczują ludzie w swoich mieszkaniach, portfelach, szkołach i przychodniach.
Źródła: Eurostat, Komisja Europejska, BIG InfoMonitor, BIK, badania zespołu SGH pod kierunkiem prof. Agnieszki Chłoń-Domińczak.











