15 października 2023 roku miliony Polaków poszły do urn z nadzieją na zmianę. Miało być uczciwiej, nowocześniej i bardziej sprawiedliwie. Obiecywano dostępne mieszkania, lepszą ochronę zdrowia, wyższe wynagrodzenia, prawa kobiet i odpolitycznienie państwa. Trzy lata później okazuje się, że zmiana rządu nie rozwiązała wielu problemów społecznych. A szczególnie niewygodne pytanie dotyczy administracji: czy można skutecznie reformować państwo, jeśli nie zmienia się mechanizmów, dzięki którym poprzednia władza obsadzała kierownicze stanowiska?
Trzy lata nadziei. Ile zostało z obietnic?
Wybory 15 października 2023 roku były politycznym przełomem. Frekwencja wyniosła 74,38 proc., a po ośmiu latach rządów Zjednoczonej Prawicy większość parlamentarną zdobyły Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica.
Wyborcy oczekiwali nie tylko odsunięcia PiS od władzy, lecz także rzeczywistej poprawy jakości życia.
Według analizy opublikowanej 15 października 2026 roku przez „Fakt” zrealizowano 39 ze 100 zapowiedzi wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Jest to ocena konkretnej redakcji, zależna od przyjętej metodologii, ale pokazująca skalę niezrealizowanych zobowiązań.
Nadal nie podniesiono kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Nie zrealizowano również wielu zapowiedzi dotyczących ochrony zdrowia, mieszkalnictwa i reform społecznych.
Rząd wskazuje na trudności koalicyjne, ograniczenia budżetowe i prezydenckie weta.
Jednak dla przeciętnego obywatela najważniejsze pozostaje jedno pytanie:
Czy po trzech latach rzeczywiście żyje mu się lepiej?
Więcej zarabiamy, ale życie nadal kosztuje
W październiku 2023 roku płaca minimalna wynosiła 3600 zł brutto. W 2026 roku wzrosła do 4806 zł.
To rzeczywista zmiana, choć wzrost wynagrodzeń nie jest wyłącznie zasługą decyzji rządu.
Problem polega na tym, że wyższe zarobki nie zawsze oznaczają większe bezpieczeństwo finansowe.
Koszty mieszkań, usług i codziennego utrzymania nadal obciążają domowe budżety. Szczególnie dotkliwie odczuwają to młodzi ludzie, rodziny z dziećmi oraz osoby o niskich dochodach.
Sukces gospodarczy powinien być mierzony nie tylko wysokością wynagrodzeń, ale również tym, ile pieniędzy zostaje obywatelowi po opłaceniu podstawowych rachunków.
Mieszkania. Obietnice większe niż rezultaty
Dostępność mieszkań pozostaje jednym z najważniejszych problemów społecznych.
Rząd zwiększył finansowanie budownictwa mieszkaniowego. W 2026 roku przeznaczono na ten cel 6,7 mld zł, z czego ponad 4 mld zł na wsparcie budownictwa komunalnego i społecznego.
To istotny krok, ale zapowiedziane inwestycje nie oznaczają jeszcze gotowych mieszkań.
Polska nadal potrzebuje zdecydowanie większej liczby mieszkań komunalnych, lokali na tani wynajem i stabilnych rozwiązań dla osób, których nie stać na kredyt hipoteczny.
Hasło Lewicy „Mieszkanie prawem, nie towarem” pozostaje aktualne.
Pytanie jednak, kiedy przełoży się na zmianę odczuwalną dla milionów Polaków.
Ochrona zdrowia i edukacja. Reformy, na które wciąż czekamy
Publiczna ochrona zdrowia nadal zmaga się z problemami finansowymi, niedoborami personelu i kolejkami do specjalistów.
Zwiększanie nakładów nie wystarcza, jeżeli system nie zapewnia terminowej diagnostyki i leczenia.
Jednym z konkretnych osiągnięć obecnej koalicji jest przywrócenie publicznego finansowania in vitro.
W edukacji przeprowadzono podwyżki wynagrodzeń nauczycieli. Od września 2026 roku obowiązkowa stała się również edukacja zdrowotna, choć zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego pozostawiono jako nieobowiązkowe.
Jednak polska szkoła nadal potrzebuje głębokiej reformy: nowoczesnych programów, praktycznego doskonalenia nauczycieli, ograniczenia biurokracji i skutecznego wsparcia psychologicznego.
Nie wystarczy zwiększać wydatków. Trzeba jeszcze sprawić, aby publiczne instytucje lepiej działały.
PiS wymieniało kierownictwo. Dlaczego obecna koalicja tak ostrożnie podchodzi do zmian kadrowych?
Jest jeszcze jeden problem, o którym warto mówić znacznie głośniej.
Zmiana rządu nie oznacza automatycznie zmiany sposobu zarządzania państwem.
Kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w 2015 roku, szybko przystąpiło do przebudowy administracji.
Nie ograniczono się do wymiany ministrów.
Już w grudniu 2015 roku uchwalono nowelizację ustawy o służbie cywilnej. Zmieniono zasady obsadzania wyższych stanowisk urzędniczych, rezygnując z obowiązkowych konkursów na rzecz powołań.
Ustawa przewidywała również możliwość wygaśnięcia stosunków pracy dotychczasowych kierowników po 30 dniach, jeżeli nie zaproponowano im nowych warunków zatrudnienia.
Był to mechanizm umożliwiający daleko idącą przebudowę kierownictwa administracji państwowej.
PiS pokazało wówczas, że zmiana polityczna może zostać bardzo szybko przełożona na zmianę zasad obsadzania stanowisk.
Dlaczego więc obecna koalicja, która zapowiadała odpolitycznienie państwa, nie potrafi równie zdecydowanie zakończyć systemu nominacji stworzonego przez poprzedników?
W sierpniu 2026 roku nadal trwały prace nad przywróceniem konkursów na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. A przecież od wyborów minęły niemal trzy lata.
To szczególnie istotne, ponieważ obecny system powołań był krytykowany również przez Rzecznika Praw Obywatelskich jako rozwiązanie niewystarczająco gwarantujące polityczną neutralność administracji.
Zmienili się ministrowie. A co z dyrektorami, naczelnikami i komendantami?
W Warszawie zmienili się ministrowie, wojewodowie oraz szefowie wielu instytucji i służb.
Ale Polska nie kończy się na ministerialnych gabinetach.
W powiatach, miastach i województwach działają urzędy, inspekcje, komendy oraz inne jednostki administracji publicznej.
To tam podejmowane są decyzje dotyczące codziennego życia obywateli.
To tam dyrektorzy, naczelnicy, komendanci i kierownicy odpowiadają za wykonywanie przepisów, kontrolę podległych jednostek i wdrażanie reform.
Część z tych osób zajmowała swoje stanowiska również podczas rządów PiS.
Nie oznacza to automatycznie, że są politycznie związane z poprzednią władzą. Wielu doświadczonych urzędników powinno zachować stanowiska niezależnie od wyników wyborów.
Jednak równie ważne jest pytanie o osoby, które otrzymały kierownicze funkcje dzięki politycznym nominacjom, a nie udokumentowanym kompetencjom.
Czy obecna koalicja przeprowadziła wystarczająco dokładną weryfikację takich stanowisk? Czy oceniła skuteczność zarządzania lokalnymi instytucjami? Czy wyciągnęła konsekwencje tam, gdzie stwierdzono niekompetencję lub nieprawidłowości?
Bez odpowiedzi na te pytania trudno ocenić, jak głęboko sięgnęła rzeczywista reforma państwa.
Dlaczego rząd nie potrafi jasno uzasadniać zmian?
W debacie publicznej wymiana kierownictwa instytucji państwowych często wywołuje oskarżenia o polityczne czystki.
Ostrożność obecnej koalicji można tłumaczyć chęcią uniknięcia powtórzenia praktyk poprzedniej władzy.
Ale nie powinna ona prowadzić do rezygnacji z niezbędnych decyzji.
Jeżeli kierownik instytucji nie spełnia wymagań, nie osiąga oczekiwanych rezultatów albo został powołany z naruszeniem standardów przejrzystości, rząd powinien potrafić jasno wyjaśnić, dlaczego konieczna jest zmiana.
Nie trzeba się z tego tłumaczyć jak z politycznego przewinienia.
Trzeba przedstawić fakty, ocenę pracy, podstawę prawną decyzji i kompetencje następcy.
Obecna koalicja powinna również otwarcie odpowiedzieć, czy wszystkie osoby kierujące instytucjami są przygotowane do realizowania zapowiadanych reform.
Bo jak skutecznie zmieniać państwo, jeśli nie ma pewności, że kierownictwo odpowiedzialne za wdrażanie zmian posiada odpowiednie kwalifikacje i działa zgodnie z prawem oraz interesem publicznym?
Nie da się przeprowadzić głębokiej reformy państwa bez reformy sposobu zarządzania jego instytucjami.
Nie chodzi o zastąpienie ludzi PiS ludźmi KO, PSL czy Lewicy.
Chodzi o zakończenie sytuacji, w której polityczne znajomości mogą decydować o karierze zawodowej bardziej niż wiedza i kompetencje.
Stanowisko dyrektora, komendanta czy naczelnika nie może być polityczną nagrodą ani dożywotnim przywilejem.
Jeżeli koalicja chce naprawiać państwo, musi mieć odwagę podejmować uzasadnione decyzje kadrowe. Ale przede wszystkim musi stworzyć system, w którym kolejna zmiana władzy nie będzie oznaczała kolejnego partyjnego podziału stanowisk.
Prawa kobiet. Wielkie obietnice, niewielki przełom
W 2023 roku kobiety były jedną z najważniejszych grup mobilizujących się na rzecz politycznej zmiany.
Oczekiwały liberalizacji prawa aborcyjnego, większego bezpieczeństwa i rzeczywistego poszanowania swoich praw.
Trzy lata później nadal nie wprowadzono prawa do przerwania ciąży do 12. tygodnia na podstawie decyzji kobiety.
Nie można całej odpowiedzialności przerzucać na prezydenta. Istotną przeszkodą pozostawały także różnice światopoglądowe wewnątrz koalicji.
To pokazuje, że nawet dysponowanie większością parlamentarną nie oznacza automatycznej zdolności do przeprowadzenia zapowiadanych reform.
A wyborcy mają prawo rozliczać partie nie tylko z przedstawionych projektów, lecz także z rzeczywistych rezultatów.
Lewica. Konkretne osiągnięcia i niespełnione ambicje
Osobnej oceny wymaga Lewica, która od grudnia 2023 roku współtworzy rząd.
Do jej istotnych osiągnięć należy wprowadzenie renty wdowiej, umożliwiającej uprawnionym osobom pobieranie jednego świadczenia w całości i części drugiego.
Wprowadzono także nowe zasady naliczania stażu pracy, uwzględniające między innymi okresy pracy na zleceniu i prowadzenia działalności gospodarczej. Rozpoczęto również pilotaż skróconego czasu pracy.
To ważne zmiany, szczególnie dla pracowników i seniorów.
Jednak Lewica wchodziła do rządu z dużo większymi ambicjami społecznymi.
Miała walczyć o dostępne mieszkania, prawa kobiet, silniejsze związki zawodowe i sprawiedliwszy podział korzyści płynących ze wzrostu gospodarczego.
Część postulatów udało się przełożyć na przepisy, inne pozostają na etapie przygotowań lub politycznych negocjacji.
Pozostaje też pytanie o udział Lewicy w reformowaniu administracji publicznej.
Czy ugrupowanie, które tak mocno akcentuje sprawiedliwość społeczną, dostatecznie angażuje się również w walkę o profesjonalne zarządzanie instytucjami państwowymi?
Sprawna administracja, niezależna od politycznych układów, jest przecież niezbędna do skutecznej realizacji polityki społecznej.
Lewica może wskazywać na ograniczenia wynikające z koalicji z ugrupowaniami o odmiennych poglądach.
Nie zmienia to jednak faktu, że współrządzenie oznacza również współodpowiedzialność za niezrealizowane reformy.
Trzy lata później. Zmiana władzy to jeszcze nie zmiana państwa
Nie można powiedzieć, że przez ostatnie trzy lata nic się nie zmieniło.
Wzrosły wynagrodzenia, wprowadzono rentę wdowią, przywrócono finansowanie in vitro, zwiększono środki na budownictwo społeczne i zmieniono część przepisów prawa pracy.
To rzeczywiste osiągnięcia.
Jednak wiele najważniejszych oczekiwań społecznych nadal pozostaje niezrealizowanych.
Mieszkania są trudno dostępne, ochrona zdrowia wymaga reformy, a prawa kobiet nie zostały zasadniczo rozszerzone.
Do tego dochodzi pytanie o jakość zarządzania państwem.
PiS w 2015 roku nie ograniczyło się do wymiany rządu. Zmieniło także zasady obsadzania stanowisk kierowniczych w administracji.
Koalicja 15 Października zapowiadała odpolitycznienie państwa, ale trzy lata później wciąż musi wykazać, że potrafi nie tylko wymieniać kierowników, lecz także trwale zmienić reguły ich powoływania i rozliczania.
Nie można skutecznie naprawiać państwa bez sprawdzenia, kto naprawdę nim zarządza — od ministerstw po najmniejsze jednostki terenowe.
Nie wystarczą nowe ustawy, jeżeli administracja nie jest przygotowana do ich realizacji.
Nie wystarczą nowe nazwiska w Warszawie, jeżeli lokalne instytucje nadal działają według nieskutecznych mechanizmów.
I nie wystarczy mówić o odpolitycznieniu, jeżeli obywatele nie widzą przejrzystych zasad awansu, otwartych konkursów i rzeczywistej odpowiedzialności kierownictwa.
15 października 2023 roku Polacy pokazali, że potrafią zmienić władzę.
Trzy lata później mają pełne prawo zapytać, czy nowa władza rzeczywiście potrafi zmienić państwo.
Bo prawdziwa reforma nie kończy się na wymianie premiera, ministrów czy wojewodów.
Prawdziwa reforma zaczyna się tam, gdzie kończy się polityczny parasol ochronny, a zaczyna odpowiedzialność za kompetencje, decyzje i efekty pracy.












