24 stycznia 2023

loader

Gospodarka 48 godzin

fot. red.

Bareja wszędzie żywy

„Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Jestem ogolony, bo golę się wieczorem, śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę. Do PKS mam pięć km. O czwartej za piętnaście jest PKS, ale jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni, to jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny, do Stadionu. A potem to mam już z górki, bo tak: 119, przesiadka w trzynastkę, przesiadka w 345 i jestem w domu. To znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma. To jeszcze mam kwadrans. Po fajrancie prosto do domu i góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać”. Tak swój dzień opisywał Józef Nalberczak u Barei. 

Dziś, młoda Włoszka codziennie jeździ pociągiem do pracy z Neapolu do Mediolanu, gdzie zatrudniona jest jako woźna w szkole pokonując ponad 770 kilometrów. A wszystko to za pensję w wysokości 1165 euro miesięcznie, czyli poniżej średniej krajowej. 29-letnia Giuseppina Giuliano zdecydowała, że z powodu wysokich kosztów wynajmu mieszkania lub pokoju w stolicy Lombardii będzie dojeżdżać do pracy. Wynajem pochłonąłby połowę jej pensji. Podróże koleją z biletem miesięcznym kosztują mniej. W swoim neapolitańskim domu wstaje o godzinie 3.30 i o godzinie 5 wsiada do pociągu dużych prędkości jadącego do Mediolanu. Jedzie nim 5 godzin. Pracuje od 10.30 do 17-tej. Następnie wraca do domu.

tr/pap

Redakcja

Poprzedni

Rozmowa z reżyserem Krzysztofem Zanussim

Następny

Po pierwsze lewica