25 listopada 2022

loader

Polski naukowiec zagraniczny

-Jest spora liczba młodych badaczy, którzy zaczynali swoją karierę u nas, a następnie dostali się na programy doktorskie i otrzymali stypendia na wiodących światowych uczelniach, w tym brytyjskich. Dziś już rozwijają oni swoje własne kariery naukowe. Niestety, z reguły poza Polską, również ze względu na zniszczenie bazy naszych działań – mówi w rozmowie z Mirą Suchodolską matematyk i informatyk dr Kamil Kulesza.

Niedawno wygłosił pan zaproszony wykład w Oxfordzie, teraz właśnie wrócił pan z corocznej Konferencji Zastosowań Matematyki w Zakopanem, gdzie go pan powtórzył do polskiego środowiska. Co miał pan do zakomunikowania światu?

Zniesiono ograniczenia związane z pandemią COVID-19 i wreszcie mogło się odbyć pierwsze od kilku lat spotkanie światowej społeczności industrial maths. Zorganizowano je w jej mateczniku – Mathematical Institute na University of Oxford. Była to okazja do wielu podsumowań, a jednym z celów było spojrzenie na industrial maths w XXI w.: co już udało się osiągnąć oraz jakie są wyzwania. Nasze osiągnięcia, zwłaszcza w zakresie bycia pionierami rozwiązywania problemów z obszaru matematyki dyskretnej…

Przepraszam, że przerwę, ale słowo „dyskretna” kojarzy mi się z zachowaniem poufności, a nie matematyką.

Poufność często jest zapewniana z wykorzystaniem kryptografii, a to niewątpliwie dział matematyki dyskretnej, więc to nie jest takie złe skojarzenie. Zaś rachunek różniczkowy i całkowy, o którym też wszyscy słyszeli – choćby na lekcjach w szkole, to matematyka ciągła, przeciwieństwo dyskretnej. Matematyka ciągła okazała się bardzo przydatna do opisu świata fizycznego, dlatego też tak wiele z niej było używane w szkole na lekcjach fizyki. Z kolei z matematyki dyskretnej w szkole stykamy się z np. kombinatoryką i teorią grafów. Jest ona też podstawą prawie całej współczesnej informatyki i wielu wspaniałych technologii, z których korzystamy obecnie.

Na czym polegała ta wasza pionierska działalność w tej dziedzinie?

Jeśli chodzi o industrial maths, czyli rozwiązywanie problemów dla firm i instytucji z wykorzystaniem matematycznego myślenia, to jeszcze w pierwszej dekadzie XXI w. dominowała tam matematyka ciągła – było to efektem jej dużego sukcesu np. w fizyce oraz problemów, z którymi zgłaszały się firmy i instytucje. Jako, że w Wielkiej Brytanii szło im świetnie od lat 70. XX w. – więc niewielu czuło potrzebę zmiany.

I wy postanowiliście w tym nieco „namieszać”?

To stało się trochę przypadkiem – większość moich współpracowników miało ukończony drugi kierunek studiów poza matematyką. To była często informatyka lub ekonomia, ale zdarzały się i bardziej „egzotyczne” kombinacje jak chemia, czy nawet psychologia. Byliśmy więc mocno interdyscyplinarni. To był też mój przypadek, również ze względu na doktorat, który robiłem z kryptografii, a to dość interdyscyplinarna dziedzina i – jak już ustaliliśmy – dyskretna… Poza tym industrial maths z definicji ma odpowiadać na zapotrzebowanie zewnętrzne (ang. industry driven), a nasze kwalifikacje i kompetencje zaczęły przyciągać projekty z zakresu matematyki dyskretnej. Potem zaś zadziałała zasada, że każdy zadowolony zamawiający powie trzem następnym, pojawiały się więc ciekawe wyzwania intelektualne i tematy badawcze…

A jak na takie odejście od ciągłej matematyki patrzyli Brytyjczycy, przecież od nich się uczyliście?

Oni mają nieco inne podejście, niż u nas w Polsce, gdzie bardzo dużo czasu i energii – zwłaszcza starszych kolegów – jest poświęcane na kwestie formalne, np. czy matematyka stosowana zasługuje na to, aby być osobną i samodzielną dziedziną badawczą. Moim zdaniem, dużą rolę odgrywa tutaj strach przed zmianami, które mogłyby naruszyć ustalony „porządek dziobania” w ramach zinstytucjonalizowanej nauki polskiej. Brytyjczycy mają raczej takie podejście, że jeśli ktoś chce czegoś spróbować i nie obciąża to innych kosztami, zwłaszcza finansowymi, to niech próbuje. M.in. dlatego, że może z tego coś ciekawego wyniknąć, bo istotą postępu naukowego jest stała zmiana. Tak więc, choć patrzono na nas sceptycznie, to jednak tolerowano. Jedynym wyjątkiem był prof. John Ockendon – ostatni żyjący z Ojców Założycieli brytyjskiej industrial maths. Choć miał wtedy ok. 70 lat, a cała jego kariera – aż do członkostwa w Royal Society – związana była z matematyką ciągłą, to w tym, co my robiliśmy, John, często wbrew swoim młodszym kolegom, widział przyszłość całej dziedziny.

I tak się też stało.

Cóż, ostatnie 10-12 lat to olbrzymi zwrot w industrial maths w kierunku matematyki dyskretnej. Na początku tego okresu była ona stosowana w ok. 20 proc. przypadków, a obecnie proporcje się odwróciły, tj. nie jest ona stosowana tylko w ok. 20 proc. przypadków. Te 80 proc. przypadków to często tematy z nowych gałęzi gospodarki, takie jak sztuczna inteligencja, data science, czy bezpieczeństwo teleinformatyczne. Udało się nam uczestniczyć w narodzinach tego trendu. Teraz w Oxfordzie wygłaszałem wykład podsumowujący te działania. A ich całość, których wykład był ukoronowaniem, po raz kolejny oceniona zastała wysoko.

Co jeszcze składało się na te działania?

Kiedy zaczynaliśmy działać w Polsce, okazało się, że musimy też wykształcić sobie kadry. Nie bez znaczenia jest więc spora liczba młodych badaczy, którzy zaczynali swoją karierę u nas, a następnie dostali się na programy doktorskie i otrzymali stypendia na czołowych światowych uczelniach, w tym brytyjskich. Dziś już rozwijają oni swoje własne kariery – z reguły poza Polską, również ze względu na zniszczenie bazy naszych działań.

Tego właśnie nie rozumiem…

Na ten temat mówiłem w wywiadzie pod tytułem „Zamiast przeznaczać środki na naukę, finansuje się spory prawne” w grudniu 2021 r. Teraz dodam tylko, że sądy wydają rozstrzygnięcia w kolejnych postępowaniach, np. w ubiegłym tygodniu wygraliśmy bardzo ważną sprawę. Patrząc z perspektywy czasu, to chyba powinienem podziękować prezesowi PAN prof. Jerzemu Duszyńskiemu i jego współpracownikom za ich niszczące działania wobec naszego centrum badawczego. Gdyby nie oni, miałbym dalej na głowie tą całą działalność i nie miałbym czasu na długie zagraniczne pobyty naukowe, na które jestem zapraszany, aby podzielić się naszymi doświadczeniami. Z potwierdzeniem wielu wyjazdów czekam na ustabilizowanie się sytuacji z COVID – moi współpracownicy żartują, że przede mną prawdziwy World Tour, niczym przed gwiazdą rocka. Mam też po raz pierwszy od kilkunastu lat czas, aby popracować bezpośrednio z zamawiającymi komercyjnymi. Kiedy zarządzałem centrum badawczym, wszystkie takie kontrakty – nieważne jak lukratywne – kierowałem do ww. centrum. Teraz sam wystawiam faktury – a sytuacja rynkowa jest taka, że industrial maths jest płatna znacznie lepiej, niż IT. I zamawiający płacą mi też wszystkie koszty, typu najlepszy hotel, czy roadster, którym przyjechałem.

Roadster, czyli…?

Dwumiejscowy sportowy kabriolet. To też ważny szczegół przy industrial maths. John Ockendon ma kolekcję kilku roadsterów z lat 60. i 70. – głównie Jaguary. Gdy dowiedział się, że na konferencję do Zakopanego, gdzie wygłaszałem wykład, pojechałem roadsterem, usłyszałem od niego: „choć zajęło to prawie dwadzieścia lat, to w końcu cię czegoś nauczyłem – jeśli jedziesz wygłosić wykład o współpracy matematyków z przemysłem, powinieneś przyjechać roadsterem!”.

ms/pap

Redakcja

Poprzedni

Ojczysty diabeł jest lepszy niż zagraniczny bóg?

Następny

Byle nie muzułmanów?