Cyberpunk 2077: Bez przypadku – recenzja książki

31 paź 2023

Jeśli miałbym napisać, że nie zawiodłem się na książce Rafała Kosika, to byłoby niewątpliwie kłamstwo. Ale nie jest źle. Możliwe, że moje oczekiwania względem publikacji osadzonej w gatunku cyberpunka, nieco odbiegają od tego, co autor (bądź redakcja) chciał wykreować. Nie ukrywam, że sięgnąłem po tytuł ze względu na powiązanie go z „Cyberpunkiem 2077” wydanym przez CD Projekt Red. Jakkolwiek zarzucałem grze parę rzeczy, co możecie, chociażby przeczytać w mojej ostatniej recenzji dodatku „Phantom Liberty”, to i tak podtrzymuję swój zachwyt nad sposobem odtworzenia w niej fikcyjnego świata przyszłości.

Najpierw wskażę, co właściwie mi się w książce podobało. Niewątpliwie było to umiejętne zbudowanie świata. Zaprezentowana rzeczywistość zawierała w sobie pełną logiczność i głębię. Należy pamiętać, że akcję umieszczono w istniejącym już uniwersum, więc Kosik nie miał takiej swobody kreowania, ale wyszedł z tego bez błędu. Bądź co bądź nie doświadczymy soczystych opisów, to są one na tyle zgrabnie poprowadzone, że wystarczają, aby czytelnik z łatwością poczuł brudne i niebezpieczne ulice Night City lub emocje towarzyszące wpinaniu się do systemów sieci władz miasta.

Język jest zresztą mocną stroną tytułu. Autor nie sili się na trudne słownictwo czy rozbudowane zdania. Czyta się to sprawnie, bez zatrzymywania ze względu na jakieś niezrozumiałe fragmenty. Niemniej czytelnik może być momentami skonfundowany, ponieważ w całej historii otrzymujemy słownictwo wyjęte bezpośrednio z uniwersum, jak np. „ripperdoc”, „LOD”, „netrunner”, „braindans”. Wzorem Williama Gibsona tekst został przyozdobiony w podobne neologizmy, czasami bez większego wyjaśnienia. Chociaż sam Kosik stwierdził, że jest to powieść dla zupełnych laików cyberpunka, to nie do końca bym się zgodził. Mnie, jako graczowi Cyberpunka, zrozumienie hermetycznego języka nie sprawiło problemu. Aczkolwiek nie każdemu podobny zabieg może się spodobać.

Widać w tym przypadku odrobioną przez Kosika lekcję znajomości uniwersum „Cyberpunka”. Bohaterowie obcują z typowymi dla tego świata elementami, jak np. wszechobecne reklamy, uprzywilejowani korposi (pracownicy korporacji), skrajnie skorumpowana policja. Nie poruszają się oni również przez nieokreślone przestrzenie, a konkretne dzielnice Night City. Część akcji ma nawet miejsce w niesławnym klubie Totentanz, gdzie rezydują członkowie gangu Maelstrom. Przekrój społeczny to też jedna z części składowych tożsamych m.in. z tym, co zobaczyliśmy w grze. Są korposi, są różne gangi, prywatne firmy ochroniarskie, szemrani ripperdocy itd.

Jak natomiast powyższe zalety zostały po części przykryte przez wady powieści? W moim odczuciu najmniej przyjemnym elementem książki stanowi jej chaotyczność. Kosik chcąc prawdopodobnie nadać dynamiczności fabule, całość spisał z podziałem na krótkie podrozdziały, w których opisano sytuacje mające miejsce w tym samym czasie, bądź w oddziałujące na siebie. W praktyce jeden rozdział potrafi być poszatkowany na ileś kilkustronicowych (czasami nawet jedno bądź półstronicowych) fragmentów. Bardziej, aniżeli dynamiki akcji odczuwałem tutaj pewne zmęczenie ciągłymi skokami i nie do końca wyjaśnionymi scenami.

Mam też pewien żal do tego, że cała fabuła w pewnym momencie przeradza się w zwykłą powieść sensacyjną. Są co prawda wątki, które budują mroczną atmosferę bezwzględnej metropolii, ale finalnie wszystko sprowadza się do szablonowych postaci, które postępują w schematyczny sposób. Większość głównych bohaterów nie wzbudza zainteresowania. Są to figury bez charakteru. Kiedy poznajemy ich przeszłość, nie zostajemy zaskoczeni niczym ciekawym.

Światełkiem był wątek młodego netrunnera, który fantazjował o przebiciu Blackwalla i cyfrowym transferze świadomości. Odniosłem jednak wrażenie, że nie został on wystarczająco wyeksploatowany, a autor rozwinął go po stworzeniu zarysu głównej fabuły. I jakkolwiek wewnętrzne rozterki bohaterów nie pociągały, to na plus jest umieszczenie motywu sztucznej projekcji wspomnień, jak w kultowej mandze „Ghost in the Shell”.

Chociaż książka mnie nie porwała, to czytało mi się ją dość płynnie. Doceniam na pewno pracę, jaką Rafał Kosik włożył w swoje dzieło i rozwój lore Cyberpunka, które bardzo lubię. Pomimo tego „Bez Przypadku” pozostaje na poziomie przeciętnym, tym bardziej w swoim gatunku. Myślę, że ktoś z zewnątrz mógłby uznać książkę za niezrozumiałą, dla fana natomiast może być miłą rozrywką.

Najnowsze

Sprawdź również

Świętujmy razem

Świętujmy razem

Ekip telewizyjnych jeszcze nie było. Zachowały się czarno- białe zdjęcia filmowe i relacje świadków. Zapamiętali, że przyjechał na plac Ba Dinh francuskim samochodem, eskortowany przez gwardię rowerzystów. Półmilionowy, zebrany tłum ujrzał go na prowizorycznej...

Przerwa na obiad to najważniejsze święto

Przerwa na obiad to najważniejsze święto

Dopóki Francja kręci się W Normandii żyją szczęśliwe krowy. Bo są na wolności. Pasą się przez 9 miesięcy na prawdziwych pastwiskach. Z dala od obór. Jedzą, znaną z wykwintnego smaku, normandzką trawę. A przez pozostałe 3 oborowe miesiące, pożywne siano. Z prawdziwej...

„Nie ma jak w domu”

„Nie ma jak w domu”

Pod takim hasłem w dniach 17–19 lipca 2026 r. odbyła się 44. Łemkowska Watra w Zdyni – jedno z najstarszych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych społeczności łemkowskiej w Polsce. Od ponad czterech dekad Beskid Niski staje się miejscem spotkań Łemków z kraju i z...

Łaska

Łaska

Paolo Sorrentino zrobił filmu o człowieku, bardzo włoski, bardzo katolicki i odrobinę humanistyczny. Ten humanizm najbardziej uwidocznił się w pokazaniu człowieka, polityka, fikcyjnego prezydenta Włoch. Katolika ale jakby trochę otwartego, cokolwiek to znaczy. Na...

Bugonia

Bugonia

Nie bardzo znam USA. Tę starszą z książek Doctorowa, którego uwielbiam, tę młodszą dzięki Charliemu LeDuffowi. Te ameryki choć sporej odległości w czasie nie różni aż tak wiele. Może to, że w czasach opisywanych przez Doctorowa „amerykański sen” był żywy i dawał,...

Smocze łodzie znów płyną. Chiny obchodzą Duanwu

Smocze łodzie znów płyną. Chiny obchodzą Duanwu

W Chinach rozpoczęły się obchody Duanwu – Święta Smoczych Łodzi. W tym roku przypada ono 19 czerwca i otwiera trzydniową przerwę świąteczną. Dla wielu rodzin to czas krótkiej podróży, spotkania przy stole i udziału w lokalnych wydarzeniach. Według Xinhua chińska kolej...