Wojny, wojenki, rzezie…

6 paź 2022

To wydane nakładem wydawnictwa „Iskry” studium ukazało się „w samą porę”, jakkolwiek przykro nie brzmiałoby to w obecnym czasie wojny w Ukrainie. A już wydawało się, i to przez kilkadziesiąt lat, że w naszym najbliższym otoczeniu rozważanie kwestii związanych z wojną, będą już tylko rozważaniami historycznymi.

Jak wskazuje sam tytuł książki Ludwika Stommy, zajął się on fenomenem wojny nie w aspekcie stricte militarnym, jako zjawiska z domeny organizacji wojskowej przemocy, ataku i obrony, nie z punktu widzenia reguł taktyki i strategii, charakteru uzbrojenia czy celów wali. Antropologia to gałąź humanistyki, filozofii, której przedmiotem jest człowiek, jego myślenie, czucie i działanie. 

I tak też analizuje Stomma wojnę – jako dzieło na wskroś ludzkie, jakkolwiek by to brzmiało, choć przecież do wielu przejawów wojen zwykło się używać fraz o jej „nieludzkim” charakterze. Bibliografia publikacji książkowych poświęconych wojnie jest bogata i uczony Ludwik Stomma poświęca jej aż dziesięć stron, włączając w to wybrane tytuły z zakresu literatury pięknej. 

Pierwszym dziełem z zakresu „wojnologii”, jakie cytuje Stomma jest fundamentalna „Wojna w dziejach Europy” Michaela Howarda. Cytat pochodzi z rozdziału „Rycerstwo”, bo od „rycerskiej” fazy dziejów wojen Stomma swoją narrację rozpoczyna. Wojenną starożytność zaledwie muska krótką wzmianką. Być może dlatego, że starożytne, rzymskie opisy wojny były zbyt oschłe, jak sławne zapiski „O wojnie galijskiej” Juliusza Cezara z jego „veni, vidi, vici” („przybyłem zobaczyłem, zwyciężyłem”). 

Natomiast wchodząc od razu w wojnę średniowieczną wnika wprost w jakże ludzkie, wręcz czułostkowe pojmowanie wojny. Cytowany „z lubością” przez Stommę rycerz, Jean de Bueil, hrabia de Sancerre napisał: „Wojna to rzecz wesoła – człek słyszy i widzi tam dużo dobrych rzeczy u uczy się wiele dobrego. Gdy toczy się o dobrą sprawę, jest ona sprawiedliwością, obroną tego, co słuszne. I tuszę, że Bóg kocha wielce tych, którzy narażają swoje ciało, aby prowadzić wojnę i dać nauczkę niewdzięcznikom. Gdy widzimy słuszność swej sprawy i krew swoją dzielnie walczącą, łza kręci się w oku. Słodycz napełnia wierne i litościwe serce, gdy człek widzi przyjaciela, co tak dzielnie wystawia na ciosy swoje ciało, aby czynić i wypełniać przykazania Stwórcy naszego”. 

Nieco dalej Stomma przywołuje głośną niegdyś pracę Marii Ossowskiej „Etos rycerski i jego odmiany”. I płynie czytelnik przez tę „rycerską”, malowniczą introdukcję, w której rycerze sienkiewiczowscy, Rycerze Okrągłego Stołu i „pieśni o Rolandzie’ mieszają się z historycznymi bohaterami wypraw krzyżowych z Ryszardem Lwie Serce i Bernardem de Guesclin, gdzie imponuje husaria i kawaleria, płynnie potem przechodzi w pospolity, przyziemny wymiar wojny („Wojna żywicielka”, „Za chlebem”). 

Okazuje się jednak, że krótkotrwała trywializacja wojny w XVI wieku, której emblematycznym wyrazem było słynne „Sacco di Roma”, czyli złupienie Rzymu przez żołdactwo, przegrywa z odrodzeniem się „apoteozy wojny” i „sakralizacją wojska” i tylko z rzadka odzywają się głosy zdrowego rozsądku takie jak w „Kandydzie” Woltera, w Jaroslawa Haszka „Przygodach dobrego wojaka Szwejka”, w „W polu” Stanisława Rembeka, w „Paragrafie 22” Josepha Hellera czy w „Pamiętniku z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. 

Patetyczne i łzawe pieśni i piosnki wojenne, z polską „Wojenko, wojenko…” i dziesiątkami innych, wygrywają bezapelacyjnie na przestrzeni dziejów. A że od euforii do kryzysu tylko jeden krok, więc pojawia się też rozdział o „Psychiatrii wojny”, jako że wojna to prawdziwa wylęgarnia najokrutniejszego szaleństwa. Chyba też żaden inny ludzki fenomen tak silnie jak wojna nie dowodzi jak obłudny, zakłamany jest gatunek ludzki. I jakże niewdzięczny dla samego siebie. Przecież pomniki poległym żołnierzom stawiają głównie cywile, a tymczasem pomników poległym cywilom jest jak na lekarstwo i to dopiero w ostatnich latach. 

A to przecież cywile jakże często byli bardziej niż żołnierze uczestnikami wojny z wyboru. Jednak wygrywają niezmienne „kapłani żyjący w mitologii, dla których wojna stała się religią i zawodem”. Na każdej stronie swojego studium Stomma ukazuje jakiś nowy ludzki (nieludzki) aspekt wojny, obficie ilustrując to cytatami z dzieł naukowych i z literatury pięknej. Jak gigantyczny jest to temat, wojna, świadczy tylko rzut okiem na niewielką listę tytułów z prozy, którą pomieścił Stomma, niewiele ponad dwadzieścia. 

A przecież wcale nie tak dużo jest w dziejach literatury dzieł, w których wojny nie byłaby albo tematem, albo tłem, od samego jej zarania. Nie ma na tej liście ani „Iliady” Homera, eposu wojennego od początku do końca, ani „Odprawy posłów greckich” Kochanowskiego, gdzie wojna (trojańska) jest w tle i u korzeni dramatu. Nawet w tle listów miłosnych Jana Sobieskiego do Marysieńki są jego wojenne wyczyny. 

Literatura zaczynała się od wojny i nadal wojny nie omija. Nadciągająca wojna jest źródłem nadziei dla mieszkańców Soplicowa w największym polskim eposie, w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu”, a jego autor, dwa lata wcześniej (1832) napisał „Litanię pielgrzymską”, w której modlił się „o wojnę powszechną ludów”. A jednym z tematów pamiętnika spokojnego nadsubiekta sklepowego, pana Ignacego Rzeckiego z „Lalki” Prusa jest jego wojenny epizod młodzieńczy, a Stanisław Wokulski „dorabia się na dostawach wojennych”. 

Nade wszystko jednak wojna nie omija naszego świata. Może jednak coś się zmieniło? Rzadko już napotkać można w literaturze na „apoteozę wojny” i „sakralizację wojska”. Coraz częściej pojawia się ona wyłącznie jako ohyda i zbrodnia, co jest zasługą idei pacyfistycznych. I gdyby nie wojna w Ukrainie powiedziałbym, że to może dobry znak. 

Najgorsze jest chyba jednak to, że to dzieło Stommy o wojnie bardzo dobrze i przyjemnie się czyta.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...