Czy kobieta ma przede wszystkim być matką i strażniczką rodziny, czy samodzielną obywatelką, która sama określa swoją rolę?
W Polsce coraz wyraźniej zderzają się dwie wizje. Środowisko Grzegorza Brauna stawia na tradycyjną rodzinę, władzę rodzicielską, zasady katolickie i zdecydowaną ochronę życia prenatalnego. Lewica odpowiada prawem do aborcji, niezależnością ekonomiczną, równymi płacami, dostępem do antykoncepcji oraz większym udziałem kobiet we władzy. Spór nie dotyczy więc wyłącznie aborcji. Dotyczy tego, jaką rolę kobieta ma mieć w XXI-wiecznym polskim społeczeństwie.
Na papierze kobieta i mężczyzna są równi
Polska Konstytucja nie pozostawia tutaj pola do interpretacji. Artykuł 33 stanowi, że kobiety i mężczyźni mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.
Konstytucja wymienia również równe prawo do nauki, zatrudnienia, awansu, jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości i pełnienia funkcji publicznych.
Formalnie sprawa jest więc jasna.
Kobieta może pracować, robić karierę, prowadzić przedsiębiorstwo, kandydować w wyborach, zostać ministrą czy premierką. Może również zdecydować, że chce poświęcić większą część życia rodzinie.
Współczesny konflikt zaczyna się gdzie indziej.
Czy państwo ma przede wszystkim chronić możliwość samodzielnego wyboru przez kobietę, czy powinno promować określony model rodziny i ograniczać niektóre decyzje w imię wartości religijnych, rodzinnych albo ochrony życia prenatalnego?
To właśnie tutaj poglądy Lewicy i środowiska Grzegorza Brauna rozchodzą się niemal całkowicie.
Braun: rodzina jako fundament społeczeństwa
Grzegorz Braun jest przez Reuters określany jako polityk skrajnej prawicy. Jego program prezydencki z 2025 roku mocno odwoływał się do zasad katolickich, tradycyjnej rodziny, władzy rodzicielskiej i ochrony życia prenatalnego.
Braun pisał wprost, że rodzina jest „fundamentem cywilizacji łacińskiej” wymagającym szczególnej ochrony.
Jednocześnie deklarował stworzenie takich warunków ekonomicznych, aby matka lub ojciec mogli zdecydować, czy chcą pracować zawodowo, czy osobiście zajmować się dzieckiem, bez doprowadzania rodziny do problemów finansowych.
To istotne rozróżnienie.
Nie byłoby zgodne z faktami napisanie, że oficjalny program Brauna nakazuje kobietom pozostawanie w domu. Takiego postulatu w nim nie ma.
Jest natomiast bardzo wyraźna wizja społeczeństwa, w której rodzina, rodzicielstwo, religia katolicka oraz ochrona życia prenatalnego zajmują centralne miejsce.
W jednej sprawie wybór kobiety ma wyraźną granicę: aborcja
Największa różnica pojawia się przy prawach reprodukcyjnych.
Braun w swoim programie deklarował sprzeciw wobec aborcji i zapowiadał instytucjonalne wzmacnianie środowisk broniących życia prenatalnego. Reuters również wskazywał sprzeciw wobec aborcji jako jeden z jego politycznych postulatów.
To pokazuje zasadniczą cechę tej wizji.
Kobieta może być aktywna zawodowo i społecznie, może być przedsiębiorczynią czy polityczką, ale jej decyzja dotycząca przerwania ciąży nie jest traktowana jako wyłącznie jej osobista decyzja.
Dla środowiska Brauna pierwszeństwo ma ochrona życia prenatalnego.
Lewica wychodzi z przeciwnego założenia.
Lewica: decyzja do 12. tygodnia ma należeć do kobiety
Projekt ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży przewiduje możliwość przerwania ciąży do końca 12. tygodnia, a w określonych przypadkach również później. Projekt obejmuje także zmiany dotyczące klauzuli sumienia oraz dekryminalizację pomocy w przerwaniu ciąży. Według sejmowej dokumentacji we wrześniu 2026 roku nadal znajdował się w procesie legislacyjnym.
W programie Lewicy zapisano wprost, że przerwanie ciąży do 12. tygodnia powinno być uzależnione od decyzji kobiety. Formacja postuluje również refundację nowoczesnej antykoncepcji, w tym antykoncepcji awaryjnej.
I właśnie tutaj różnica między obiema wizjami jest najbardziej czytelna.
Braun akcentuje ochronę życia prenatalnego. Lewica — autonomię kobiety w podejmowaniu decyzji reprodukcyjnych.
Ale spór jest znacznie większy niż aborcja
Sprowadzenie całej dyskusji o prawach kobiet do ciąży byłoby dużym uproszczeniem.
Prawa kobiety zaczynają się również przy wypłacie, umowie o pracę, dostępie do żłobka, podziale obowiązków domowych, antykoncepcji czy możliwości zajmowania stanowisk publicznych.
I tu ponownie ujawniają się dwa odmienne sposoby myślenia.
Lewica proponuje aktywną rolę państwa w wyrównywaniu pozycji ekonomicznej kobiet i mężczyzn.
W jej dokumentach programowych znajdują się postulaty równej płacy za tę samą pracę, refundacji antykoncepcji i zwiększenia udziału kobiet w organach władzy oraz zarządach i radach nadzorczych spółek publicznych.
To model, w którym formalne prawo do pracy nie wystarcza.
Kobieta ma mieć także warunki ekonomiczne pozwalające rzeczywiście z tego prawa korzystać.
Matka czy pracownica? To źle postawione pytanie
Przez dziesięciolecia kobiety stawiano przed fałszywym wyborem: albo dobra matka, albo kobieta robiąca karierę.
Współczesna polityka społeczna coraz częściej próbuje ten konflikt ograniczać poprzez dostęp do opieki nad dziećmi i bardziej równy podział obowiązków między rodzicami.
Tutaj także widać różnicę filozofii.
Program Brauna mocniej akcentuje możliwość pozostania jednego z rodziców z dzieckiem oraz ekonomiczne wzmocnienie rodziny.
Lewicowa koncepcja kładzie większy nacisk na niezależność jednostki, równość na rynku pracy oraz publiczne rozwiązania, które mają pozwalać łączyć rodzicielstwo z aktywnością zawodową.
Nie jest więc prawdą, że jedna strona mówi o rodzinie, a druga jej nie chce.
Spór dotyczy tego, jak rodzina powinna funkcjonować i jaką pozycję ma mieć w niej kobieta.
Czy Braun chce odebrać kobietom prawa wyborcze?
Wokół skrajnej prawicy krąży dziś wiele ostrych twierdzeń. Jedno z nich mówi o możliwości odebrania kobietom prawa głosu.
Tutaj trzeba trzymać się faktów.
W oficjalnym programie wyborczym Grzegorza Brauna z 2025 roku jeszcze nie ma postulatu odebrania kobietom praw wyborczych??
Można bardzo ostro spierać się z jego podejściem do aborcji, rodziny, religii czy wychowania dzieci, ale nie należy dopisywać mu punktów programu, których oficjalnie nie przedstawił.
To ważne zwłaszcza dziś, gdy polityczna wojna coraz częściej odbywa się za pomocą kilkunastosekundowych nagrań i wyrwanych z kontekstu cytatów.
Dwie wizje kobiety i państwa
Różnica pomiędzy tymi nurtami jest głębsza niż kilka ustaw.
W programie Brauna silnie obecne są rodzina, religia katolicka, władza rodzicielska i ochrona życia prenatalnego.
W programie Lewicy mocniej wyeksponowane są autonomia reprodukcyjna, równość ekonomiczna, antykoncepcja i zwiększanie reprezentacji kobiet w strukturach władzy.
Można więc powiedzieć, że spór o prawa kobiet jest w rzeczywistości sporem o coś znacznie większego.
O to, czym ma być rodzina.
O to, jak dużo państwo powinno regulować.
O relację religii z prawem.
O podział obowiązków między kobietami i mężczyznami.
I wreszcie o to, kto ma ostatnie słowo w decyzjach dotyczących życia kobiety.
Ponad sto lat po uzyskaniu przez Polki praw wyborczych pytanie nie brzmi już: czy kobieta może być pełnoprawną obywatelką?
Formalnie odpowiedź została dawno zapisana w Konstytucji.
Dzisiejszy konflikt polityczny brzmi inaczej:
jak daleko ma sięgać jej autonomia i w których sprawach państwo może powiedzieć kobiecie: tutaj decyzja nie należy wyłącznie do ciebie?
I właśnie na to pytanie skrajna prawica oraz Lewica udzielają dziś zupełnie różnych odpowiedzi.
Na podstawie: Konstytucji RP, dokumentacji Sejmu RP, programu Grzegorza Brauna z kampanii prezydenckiej 2025, programu Lewicy oraz materiałów Reutersa.











