Głos wolny przeciw mitologizacji – uwagi i wrażenia po lekturze

Na tę książkę czekałem trzydzieści lat. Może to zabrzmieć cokolwiek dziwnie, bo przecież potrzeba oraz sens znakomitej i niezwykle cennej syntezy autorstwa profesor Danuty Waniek spełniają się dziś m.in. właśnie dlatego, że mamy za sobą przeszło trzy dekady bardzo trudnych doświadczeń z obecnością Kościoła katolickiego w szeroko rozumianym życiu społecznym, politycznym, publicznym w ramach nowego porządku ustrojowo-ideologicznego ustanowionego po 1989 roku.

Jako publicysta od samego początku zajmowałem się problematyką „kościelną”, co prawda nie w trybie bezstronnego, „symetrycznego”, jak by się dziś określiło, opisu, lecz w trybie krytycznym, po jednej, liberalno-lewicowej stronie sporu.
I wtedy taka publikacja pod ręką byłaby nieoceniona, bo zamiast szukać wiedzy, diagnoz i ocen w rozproszonych źródłach miałoby się pod ręką rzecz o walorach – jednocześnie – naukowej syntezy i przydatnego podręcznika.
Taką publikację dziennikarze piszący o „katolickim syndromie polskim” mają już dziś do dyspozycji.
Materiał naukowy i wynikające z niego przemyślenia, zawarte w publikacji profesor Waniek sprzed lat dziesięciu w książce „Orzeł i krucyfiks. Eseje o podziałach politycznych w Polsce” zostały w nowej publikacji rozwinięte i uzupełnione o nowe. „Ołtarz bez tronu…?” rozpoczyna się prologiem, w którym autorka zarysowuje główne zagadnienia publikacji, od kwestii definiowania formuły relacji i rozdziału Kościoła od Państwa, po zarysowanie jego formuły w warunkach polskich początku lat 90-tych, początku transformacji ustrojowej. Już jednak od pierwszych akapitów prologu, czytelnik zainteresowany nie tylko „nagimi” faktami w naukowym ujęciu, ale także przemyśleniami i ocenami autorki będzie usatysfakcjonowany.
Zachowując pełnię atrybutów naukowych, Danuta Waniek nie uprawia w swojej pracy „symetryzmu”, nie stroni w swojej pracy od zdecydowanych ocen. Wędrujemy z jej narracją od kwestii związanych z zagadnieniem związków Kościoła z kwestią niepodległości Polski (przy czym sięga tu autorka nawet do pewnych tematów z XVI wieku i początków I Rzeczypospolitej), poprzez temat roli Kościoła w życiu polskim w okresie trójzaboru i jego stosunku do polskich aspiracji niepodległościowych, aż po odzyskanie niepodległości w roku 1918. Relacje między Kościołem a Państwem w okresie II Rzeczypospolitej podejmuje autorka raczej skrótowo, lakonicznie, niemal wyłącznie w kontekście konkordatu z 1925 roku.
Natomiast obszernie i gruntownie zajmuje się rolą Kościoła w dziejach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a następnie w trzydziestoleciu III Rzeczypospolitej, wzbogacając relację faktograficzną bardzo interesującymi, istotnymi diagnozami i ocenami.
Pozwolę sobie odnotować tu kilka z nich, pochodzących ze świetnego prologu, który jest sformułowany w sposób zapowiadający, że nie będziemy mieć do czynienia z oschłą pracą uniwersytecką, lecz także z bogatym zasobem diagnoz i ocen wartościujących, inspiracji do przemyśleń własnych.
Pierwsza z nich dotyka ogólnej „natury” Kościoła: „Kiedy państwo było słabe i niestabilne, Kościół wykorzystywał tę sytuację dla budowy swojego dominium ekonomiczno-moralnego, miał w zwyczaju zwracać się bezpośrednio do ludu (jak to miało miejsce w XVIII wieku) z pominięciem lub lekceważeniem władzy świeckiej (królewskiej). Ołtarz był wyraźnie ponad tronem. Jeśli państwo było obce i silne (zaborcze jak Rosja, lub na dodatek do bólu świeckie jak Prusy) – Kościół był potulny i ostrożny”.
Odnosząc się bezpośrednio do przełomu 1989 roku profesor Waniek formułuje dobitną i jakże trafną ocenę: „Dominowało wówczas poczucie, iż Kościół współgra z obudzonymi aspiracjami wolnościowymi Polaków, a przynajmniej – pewnej grupy.
Po wyborach z czerwca 1989 roku okazało się, że to „współgranie” trwało wyjątkowo krótko, ponieważ jednym z pierwszych aktów politycznych było otwarcie drogi ku drastycznemu ograniczeniu praw kobiet oraz zgłoszenie przez kościół hierarchiczny żądania natychmiastowego wprowadzenia religii do szkół państwowych”.
W tym prologu, będącym efektowną prefiguracją zagadnień, które znalazły się w dalszych częściach pracy, znajdujemy m.in. nawiązanie do meandrów ideowo-religijnych Adama Michnika, z jego niedawną dziwaczną deklaracją oo swoistej „rekonwersji” na „łono wartości religijnych katolickich”.
Nawiasem: jakże chwiejny w tej sferze jest ten, konsekwentny, wydawałoby się, człowiek, o którym profesor Waniek napisała, idealnie dotykając sedna rzeczy, że „Michnik w 2021 roku nadal broni Kościoła, choć fanatyczny, polityczny katolicyzm zniszczył w Polsce już wszystko, co mógł”.
Jest też nawiązanie do głośnego „supportu” Leszka Jażdżewskiego, przedstawiciela nowego, wchodzącego do polityki pokolenia, którego wystąpienie 3 maja 2019 roku na Uniwersytecie Warszawskim można uznać ekspresję stosunku do Kościoła katolickiego, jaki charakteryzuje znaczną część młodej generacji, także tej znacznie młodszej od mówcy.
Bardzo dobitna i trafna jest bardzo gorzka ze strony autorki ocena postawy państwa polskiego w stosunku do „własnego” społeczeństwa: „Odsłaniana w ostatnich latach przez dziennikarzy degradacja moralna polskiego kleru poraża swym wymiarem i bezkarnością.
W zderzeniu z wymuszanym przez Kościół ubezwłasnowolnienia Polek w sferze ich własnej rozrodczości, wpychani jesteśmy w rzeczywistość pełną obłudy, fanatyzmu i diabolicznych, przestępczych interesów. Pod naciskiem kleru państwo opuściło swoje imperium, oddając prawa kobiet pod zarząd reakcyjnych biskupów, demoralizowanych postępującym konformizmem polskiej prawicy”.
W prologu, w którym zasygnalizowany jest bardzo obszerny pakiet zagadnień rozwiniętych w kolejnych rozdziałach, jest także obszerna wzmianka o roli odgrywanej przez ponurą, podejrzanej konduity postać Tadeusza Rydzyka czy uwagi o lekceważenie zapisów Konstytucji (ujęci w preambule „niepodzielający tej wiary” zostali całkowicie zmarginalizowani w swych prawach na rzecz „wierzących w Boga”), i spojenie Kościoła z państwem w trwającym nadal okresie rządów PiS i niedawne buntownicze demonstracje młodzieży sprzed niespełna roku.
Autorka pokłada nadzieję w młodym pokoleniu, które zbuntowało się jesienią 2020 po osławionym wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej i które szybko się laicyzuje. Tę nadzieję podzielam. Mniejszą nam nadzieję na naprawę wewnętrzną Kościoła kat. w Polsce. Nowy duch i nowa praktyka Kościoła, którą wniósł wraz ze swoim pontyfikatem papież Franciszek, w polskim episkopacie raczej się nie przyjął (może są jakieś wyjątki?), a on sam traktowany jest często z trudnym do niezauważenia niechętnym dystansem.
Polscy biskupi nie zadali sobie nawet trudu, by zastosować zasadę, że „obłuda jest hołdem, jaki występek składa cnocie” i nie próbują nawet udawać za pomocą zewnętrznych zachowań, że starają się iść śladami Franciszka. Nadal zachowują się na ogól jak butni wielmoże, przemawiają wyłącznie ex cathedra, a arcybiskupowi Jędraszewskiemu wydaje się być może, że jest Hozjuszem naszych czasów.
Z tych powodów trudniej jest dziś niż kiedykolwiek zastosować aktualizująco przytoczony przez profesor Waniek cytat z Józefa Becka z 1940 roku: „Jednym z głównych czynników odpowiedzialnym za tragedię mojego kraju jest Watykan. Uświadomiłem sobie, zbyt późno, że w polityce zagranicznej realizowaliśmy własne cele Kościoła katolickiego”.
Dziś wektory wpływów są dalece odmienne i Polsce mniej szkodzi Watykan, a w większym stopniu oporny na wszelkie zmiany, skrajnie konserwatywny kościół-urząd, kościół-getto, który staje się przy tym coraz bardziej endemiczny, wsobny, lokalny, funkcjonujący jak w „bańce”.
A jest ten Kościół w tym kształcie dziełem m.in. dwóch jego emblematycznych postaci, kardynała Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II. Ten pierwszy, jak zauważył wybitny człowiek świecki Kościoła, Andrzej Wielowieyski, zakonserwował go „w zakurzonym słoju parafialnej kruchty” i nie jako „kościół ludowy”, lecz jako „konserwatywną strukturę klerykalną”. Ten drugi swoją wizję Kościoła najcelniej streścił w geście obdarowania generała Wojciecha Jaruzelskiego portretem wodza kontrreformacji polskiej kardynała Stanisława Hozjusza.
Było to wówczas komentowane, jak zauważa profesor Waniek, „jako papieskie pragnienie szybkiej i całościowej rekatolizacji Polski” w kształt „katolickiego państwa narodu polskiego”.
„Na całość przedkładanej książki składa się sześć odrębnych historycznie rozdziałów podejmujących sporne problemy z dziedziny stosunków państwo-Kościół.
Autorka zwraca uwagę na trwałą mitologizację historii Kościoła w Polsce, z uwzględnieniem zgubnego wpływu Watykanu na trwanie rozbiorów w XIX wieku, a w późniejszych okresach na kształt suwerenności wewnętrznej Rzeczypospolitej”- czytamy na zakończenie prologu.
Jako czytelnik czekam już na kolejne wydanie tej znakomitej syntezy.
Uzupełniona o kilka dodatkowych tematów i zagadnień będzie jeszcze cenniejsza jako dzieło kanoniczne, które każdy, kto interesuje się czy też publicystycznie lub naukowo zajmuje rolą Kościoła katolickiego w Polsce, powinien stale mieć jej egzemplarz na podorędziu.

Danuta Waniek – „Ołtarz bez tronu…? Walka o rząd polskich dusz”, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2021, str. 333, ISBN 978-83-8209-128-1