

Nie to oczywiście nie Polska. Nie jest łatwo wskazać nawet w Europie państwo nowoczesne, czyli takie, które dostrzega przyszłe zagrożenia i próbuje im przeciwdziałać. Może, najbliżej takiego ideału są państwa skandynawskie, choć już może niekoniecznie Szwecja. Na przeciwnym końcu skali lokują się takie, które zajmują się głównie przeszłością.
Jerzy Giedroyć jako pierwszy skonstatował, że Polską po roku 90 rządzą dwie trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. W XXI wieku zdecydowanie zwyciężył Dmowski i jego pogrobowcy a do tego doszły jeszcze trumny smoleńskie i trumna Papieża Polaka. W polityce, po zejściu z głównej sceny politycznej SLD, na placu boju został tylko Dmowski i Wojtyła, i to raczej papież symbolizował „otwartość” i „europejskość” przynajmniej na kościelną miarę.
Można się było spodziewać, że 8 letnie rządy PiS udowodniły, że sojusz tronu i ołtarza jest społecznie i politycznie szkodliwy, zagraża demokracji i blokuje rozwój społeczeństwa. Niestety nie wszystkim. Niektórzy politycy nadal udają obrońców wiary i kościoła, nie przyjmując do wiadomości, że to kościół jest swoim największym wrogiem, a wiara jest sprawą osobistą i każdy musi są sam zdecydować czy przy niej trwać czy też ja porzucić.
Koalicja 15 października dawała , co prawda słabe ale jednak jakieś, sygnały że zamierza zmniejszyć wpływ religii, a w szczególności kościoła katolickiego, na politykę i organy władzy. Obiecywano też ograniczenie przepływów finansowych do tzw. kościelnych (katolickich) osób prawnych. Platforma poświęciła temu nawet kilka ze swoich 100 konkretów. Obiecywała zaniechania przekazywania im pieniędzy publicznych (konkret 54).
Trzeba przyznać, że niektóre obietnice np. Minister Nowacka, realizuje z dużym samozaparciem i uporem, ignorując wszelkie sprzeciwy i nie zważając na krytykę. Trochę jak w sentencji, Cyryl jak Cyryl ale te metody… Co prawda zniknął Czarnkowy „HiT” ale teoria ewolucji nadal będzie stanowić w szkołach nieśmiały, mało istotny wtręt. (Ps. ktoś jeszcze pamięta o postulacie przywrócenia opieki dentystycznej w szkołach publicznych?).
Iluzją jest więc domaganie się likwidacji funduszu kościelnego gdy jeden z koalicjantów uważa katolicyzm za podstawę swojej tradycji, przynajmniej od czasów Chjeno-Piasta. Tym bardziej, że Fundusz kościelny nie jest największym problemem w relacjach państwo – kościół-społeczeństwo. Są rzeczy które nie wymagają zmian ustawowych, więc hipotetycznie nie ma przeszkód by je wprowadzać..
Zniesienie etatów kapelanów w placówkach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Nie ograniczy to możliwości kontaktu z duchownymi tych pacjentów, którzy tego sobie będą życzyć – pracownicy kościołów i związków religijnych mogą odwiedzać pacjentów na osobiste zaproszenie – w ramach ustaleń wewnętrznych regulaminów tych placówek. Jak podkreślał nawet ostatnio papież Franciszek, domaganie się przez duchownych pieniędzy za sprawowanie posługi dla wiernych jest co najmniej grzechem, jeśli nie przestępstwem. Pacjenci mają dowolność w bezpośredniej gratyfikacji finansowej za otrzymane usługi religijne.
Można zerwać z tradycją zatrudniania kapelanów, na państwowych etatach przez różne instytucje państwowe oraz utrzymywania miejsc kultu w parlamencie, urzędach, organach sprawiedliwości i służbach skarbowych. To po prostu woła o pomstę do nieba. Likwidacja, oczywiste etatów, nie kapelanów to proste działanie w gestii ministrów. Ulubiony minister Premiera Tuska, ten od finansów, Andrzej Domański jedną ręką mógłby skasować etaty kapelanów w podległych sobie izbach skarbowych, urzędach, administracji celnej. Drugą mógłby się przeżegnać, by odegnać nieczyste myśli. Podobnie jego kolega Tomasz Siemioniak, szef MSWiA, mógłby to zrobić z kapelanami w policji i wszystkimi podległymi sobie służbami.
Wprowadzenie nakazu zachowania neutralności światopoglądowej w przestrzeni publicznych placówek oświatowych, uniemożliwienie sprawowania opieki nad uczniami podczas rekolekcji przez nauczycieli przedmiotów innych niż religia, zakazu indoktrynacji religijnej w szkołach publicznych nie wymaga żadnych nakładów a jedynie zmiany praktyki i determinacji kuratoriów oświaty w jej egzekwowaniu. Rekolekcji nie znajdują się jak dotąd w podstawie programowej szkół publicznych. Istotne jest również obniżenie wieku, w którym uczniowie i uczennice mogą decydować samodzielnie o udziale w zajęciach religii. Skoro ograniczoną zdolność do czynności cywilno prawnych nabywają już 13-latkowie to decyzję o uczęszczaniu lub nie na katechizację można chyba spokojnie pozostawić uczniom szkół ponadpodstawowych.
Mogę zrozumieć przywiązanie premiera Kosiniaka do sztandarów, trąb i dywanów a nawet modlitw. Może zaczynać dzień modlitwą i go kończyć, może nawet modlić się w przerwie obiadowej. To jego prywatna sprawa. Tak jak jego małżeństwa. Naszą sprawą, obywateli naszego kraju, jest wyłączenie symboliki religijnej z ceremoniałów państwowych. Zgodnie z Konstytucją mamy pełne do prawo wolności sumienia i wyznania.
Te wszystko jest możliwe do realizacji przez działania rządu i poszczególnych ministrów. Polityczne porozumienie polityków koalicji demokratycznej (Koalicji 15 Października) na pewno przyspieszyło by taki proces. Jednak wyraźnie Premier nie widzi potrzeby taki działań, poza kompetencją resortu edukacji. Pozostałe resorty mogą zostać i jak się wydaje pozostają pod wpływem kapelanów. Tym bardziej, że premier pozbawił ministrę Dziemianowicz-Bąk faktycznego wpływu na Zakład Ubezpieczeń Społecznych gdzie kapelani mają ciepłe posadki.
Dlatego niema co marzyć był rząd Donalda Tuska i ta koalicja były w stanie przygotować i przeprowadzić dalej idące zmiany ustawowe. Nawet jeśli przedstawiciel Koalicji ostatecznie obejmie po wyborach urząd prezydenta. Porzućmy więc nadzieję na wypowiedzenie Konkordatu, zniesienie przywilejów finansowych i wprowadzenie jawności przychodów kościołów i związków wyznaniowych, bez żadnych wyjątków, usunięcie wydziałów teologicznych z uczelni publicznych. Nie będzie też likwidacji art.196 Kodeksu Karnego czyli zniesienie penalizacji obrazy uczuć religijnych.
Nie widać też widoków na realne ograniczenie finansowania kościelnych osób prawnych. Zwykła organizacja starająca się o środki publiczne ma obowiązek jawnego i transparentnego prowadzenia rozliczeń finansowych, nie zalegania z podatkami. Czy na kościelnych osobach prawnych ciążą te same obowiązki ? Państwo nie powinno wyróżniać żadnego z wyznań ani Kościołów. Przecież królestwa boże nie są z tego świata.