Walońskie Nie dla CETA

8 maj 2016

Umowa CETA wzmacnia pozycję ponadnarodowych korporacji wobec państw. To olbrzymie zagrożenie dla demokracji. Parlament Walonii dał przykład wszystkim innym zgromadzeniom narodowym w całej Unii Europejskiej, w jaki sposób można i trzeba autentycznie działać w jej obronie.

Z końcem kwietnia Parlament Walonii odmówił rządowi Belgii mandatu do podpisania umowy CETA (ang.:Comprehensive Trade and Economic Agreement) i zażądał przesłania projektu ICS (ang. International Court System, wcześniejszy ISDS, ang.: Investor-State Dispute Settlement) do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości celem weryfikacji jego legalności. Co kluczowe, głosowany przez Parlament Walonii tekst zawiera także zapisy przeciwstawiające się podpisywaniu jakichkolwiek innych umów niosących zagrożenia analogiczne do tych wynikających z postanowień CETA.

CETA, czyli Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa, to dwustronne porozumienie między Unią Europejską a Kanadą, bardzo podobne w swych celach i strukturze do umowy TTIP (ang.: Transatlantic Trade and Investment Partnership), czyli Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji. Choć CETA toruje w praktyce drogę owianej złą sławą umowie TTIP, jak również sama niesie szereg bezprecedensowych zagrożeń dla gospodarczej stabilności państw nią objętych, w Polsce wciąż niewiele się o niej mówi. Wśród najważniejszych niebezpieczeństw CETA z pewnością wymienić należy zagrożenia dla demokracji i demokratycznych procedur, deregulację rynku oraz korporacyjne trybunały arbitrażowe narażające państwa na wypłatę gigantycznych odszkodowań w wyniku decyzji podejmowanych przez prywatne podmioty prawne.

Choć sprzeciw wobec CETA od paru lat intensywnie narasta w całej Unii Europejskiej, Parlament Walonii jest pierwszym ciałem posiadającym powszechny mandat, które jawnie sprzeciwiło się katastrofalnym działaniom negocjacyjnym prowadzonym przez Komisję Europejską w dziedzinie handlu i inwestycji. Sprzeciw wobec CETA przeszedł większością 44 głosów „za” i 22 „przeciw” w głosowaniu poprzedzonym wielogodzinnymi sesjami i długą debatą plenarną. Podkreślano między innymi fatalne skutki, jakie wdrożenie CETA miałoby dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy paradoksalnie są przedstawiani przez Komisję Europejską w grupie największych beneficjentów umowy.

W ramach prawa belgijskiego nie ma możliwości zwołania referendum w sprawie umów międzynarodowych, jednak każdy z czterech regionalnych parlamentów funkcjonujących w Belgii – w tym Waloński – udziela rządowi belgijskiemu mandatu do podpisania tego typu umów. W obliczu środowego głosowania Przewodniczący Parlamentu Walońskiego nie udzieli rządowi Belgii pozwolenia na podpisanie CETA. Z prawnego punktu widzenia – choć jest to trudne do wyobrażenia – istnieje możliwość, że rząd belgijski mimo wszystko podpisze CETA sprzeciwiając się Parlamentowi Walońskiemu. Wtedy – przy założeniu, że CETA zostanie zakwalifikowana jako mixed agreement (nie umowa czysto inwestycyjna), co byłoby zgodne z jej charakterem – Parlament Waloński, jako jeden z nielicznych parlamentów regionalnych, będzie miał możliwość zablokowania CETA na etapie ratyfikacji. Co jednak najistotniejsze, obok formalnych komplikacji, jakie ta decyzja niesie dla forsowania umowy CETA przez międzynarodowe lobby korporacyjne, ma ona także charakter symboliczny. Poprzez ten akt politycznej odwagi i odpowiedzialności Parlament Walonii dał przykład wszystkim innym zgromadzeniom narodowym w całej Unii Europejskiej, w jaki sposób można i trzeba autentycznie działać w obronie demokracji.

Najnowsze

Chiny mogą hamować Putina i dać Europie czas na zbrojenia. Czy Bruksela dostrzeże w Pekinie potencjalnego partnera?

Chiny mogą hamować Putina i dać Europie czas na zbrojenia. Czy Bruksela dostrzeże w Pekinie potencjalnego partnera?

Władimir Putin staje się coraz bardziej zależny od Chin, które kontrolują rosyjską gospodarkę. Chiny nie chcą wielkiej wojny w Europie, co stwarza Europie czas na wzmocnienie własnego potencjału obronnego. Stabilne relacje z Chinami mogą przynieść korzyści strategiczne, jednak Europa musi myśleć przede wszystkim o swoich interesach.

TV Republika sprzedaje zegarki na antenie. Prawo tego zabrania, KRRiT wciąż wyjaśnia sprawę. Kto odpowiada za brak decyzji?

TV Republika sprzedaje zegarki na antenie. Prawo tego zabrania, KRRiT wciąż wyjaśnia sprawę. Kto odpowiada za brak decyzji?

TV Republika zamiast informować o zagrożeniach bezpieczeństwa, promuje zegarki w programach informacyjnych. Mimo wyraźnych przepisów zakazujących takich działań, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie podjęła jeszcze żadnych działań przeciwko stacji. Prezydent Nawrocki, pomimo sprzeciwu Sejmu i Senatu, utrzymuje dotychczasową KRRiT, co budzi wątpliwości co do jej niezależności. Czy działania KRRiT są skuteczne? Obywatele zasługują na odpowiedzi, bo brak reakcji na łamanie prawa przez media podważa zaufanie do instytucji państwowych. Zegarki to tylko wierzchołek góry lodowej.

Dlaczego Polacy nadal muszą zmieniać czas? Unia Europejska od ośmiu lat nie potrafi podjąć decyzji!

Dlaczego Polacy nadal muszą zmieniać czas? Unia Europejska od ośmiu lat nie potrafi podjąć decyzji!

W nocy z 24 na 25 października Polacy znów przestawią zegarki z godziny 3:00 na 2:00. Pomimo większości poparcia dla zakończenia zmiany czasu w Unii Europejskiej, brak porozumienia między państwami członkowskimi przedłuża ten proces. Obawy o problemy zdrowotne i senne są istotne, jednak zmiana czasu nadal obowiązuje.

TRUMP ŻĄDA MILIARDÓW, EUROPA KUPUJE BROŃ. Czy NATO stało się wielkim biznesem USA?

TRUMP ŻĄDA MILIARDÓW, EUROPA KUPUJE BROŃ. Czy NATO stało się wielkim biznesem USA?

Donald Trump żąda miliardów od Europy na zbrojenia, podczas gdy amerykański przemysł obronny zarabia na kontraktach z NATO. Polska wydaje ogromne sumy na broń głównie z USA i Korei, ale prezydent Nawrocki zawetował kluczowy program SAFE, proponując własną, wątpliwą alternatywę „0%”. Krytyka unijnych pożyczek kontrastuje z wcześniejszymi kredytami na superdrogi sprzęt. Prawdziwe pytanie brzmi: czy Polska zainwestuje w swoją niezależność obronną, czy pozostanie zależna od zagranicy? To kluczowy moment dla przyszłości naszej armii i gospodarki.

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk w swojej powieści „Świata jest za dużo” przedstawia skomplikowaną historię Dolnego Śląska po II wojnie światowej, gdzie obok siebie współżyli Polacy, Niemcy, Żydzi i inni. Powieść, wydana 14 października 2026 roku, porusza kwestie tożsamości narodowej i wielokulturowych doświadczeń ludzi zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Tokarczuk zwraca uwagę na różnorodność historię i kultury Polski, krytykując uproszczone narracje o narodowej jednorodności. W obliczu współczesnych dyskusji o migracji i tożsamości, jej książka staje się ważnym głosem, przypominając, że historia nie dotyczy tylko państw, ale przede wszystkim ludzi.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...