18 lat minęło…

Sojusz Lewicy osiągnął dojrzałość, ale to złe określenie, bo w naszym kraju partie żyją burzliwie i dość krótko. Dlatego SLD jest już partią w sile wieku i do tego po przejściach.

Najpierw SLD był koalicją wyborczą, której trzonem była Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej i to ona dawała polityczny i ideowy napęd całemu Sojuszowi. Lata rządów SLD w okresie 1993-1997 to złoty czas lewicy w III RP. Lewica rządziła w Parlamencie, a jej lider został prezydentem. SLD rządząc, zarazem nie roztrwonił kapitału zaufania swoich wyborców. Co prawda wybory w 1997 roku przegrał, ale w tych wyborach znacznie większa grupa wyborców, niż cztery lata wcześniej, zaufała lewicy.
Potem, do utworzonej już partii o nazwie SLD, zaczęły napływać tłumy chętnych, które niekoniecznie lewicowość miały w sercu. Ta lewicowość była powierzchowna jak nasz katolicyzm. Sama partia stała się pragmatyczna i skupiona na sprawnym zarządzaniu państwem. Liczono, że jak wyjdziemy z dziury Bauca, wprowadzimy kraj do UE i poprawimy poziom życia, to wyborcy docenią nasze starania. Niestety, często zapominano, że SLD to lewica, a nie liberałowie. Zapominano o etyce rządzenia, choć w porównaniu do dzisiejszego stylu sprawowania władzy przez prawicę SLD był bardzo poprawny.
Liderzy SLD – podświadomie, lub nie – dążyli do samodekomunizacji. Jakby im ciążyła PRL-owska przeszłość. Łudzili się, że styropianowe elity przyjmą ich do swojej kompanii. Nic z tego. Te środowiska wymyśliły hasło, że SLD wolno mniej i jak tylko nadarzyła się okazja, postanowiły bezmyślnie zniszczyć lewicę. SLD po części zapomniał o swoich wyborcach i w 2005 roku oni surowo ocenili owe zapominalstwo.
SLD wprowadził Polskę do UE w 2004 r., ale zarazem roztrwonił swój polityczny kapitał jaki otrzymał od SdRP. Można także napisać lżej: nie pomnożył tego kapitału. Wielu liderów SLD z premedytacją, w sposób podły lub głupi wyprowadzało ten kapitał z partii. Sami niczego nie zyskali, a SLD bardzo zaszkodzili.
Od 2005 roku SLD stara się odzyskać swoja tożsamość. Wychodzi to różnie i lekko nie jest. SLD, będąc u władzy, zapomniało o lewicowej edukacji, tworzeniu lewicowych mediów i zaplecza intelektualnego. Niby to wszystko było, ale bez ideowego zacięcia i wewnętrznego żaru. Zamiast tego dominował suchy pragmatyzm. Sprawność organizacyjna nie zastąpiła „nadbudowy”. PiS pokazał, że nawet irracjonalne poglądy działające na wyobraźnię i emocje zyskują poklask u prawicowych wyborców. Życzyć należy SLD, by także zaczął oddziaływać na emocje i wyobraźnię lewicowego elektoratu, nie obiecując przy tym gruszek na wierzbie. To już było.