27 lutego 2024

loader

Czuj duch

Jak na razie szału nie ma. Co prawda pani Anita Włodarczyk w fantastycznym stylu machnęła młotem i zdobyła złoty medal, ale w tym samym momencie na innej arenie Igrzysk Olimpijskich szczypiorniści przegrali ze Słowenią. I tak to się plecie…

A przecież mamy prawo spodziewać się mniejszej huśtawki nastrojów. Polscy sportowcy nie są w Rio sami. Jest z nimi również kapelan – ks. Edward Pleń. Co tam ksiądz Pleń – osobą własną jest też ksiądz biskup Marian Florczyk z diecezji kieleckiej. Biskup jest delegatem Konferencji Episkopatu Polski do spraw Duszpasterstwa Sportowców. Obaj – ksiądz i ksiądz-biskup, to olimpijscy weterani. Igrzyska w Rio, to już szóste igrzyska biskupa, zaś księdza – siódme. Wcześniej odmawiał pacierze w Atenach (2004), Turynie (2006), Pekinie (2008), Vancuover (2010), Londynie (2012) i Soczi (2014). Starzy wyjadacze duszpasterskiej opieki nad sportowcami, jeśli chodzi o dobre pośrednictwo między olimpijczykami a Panem Bogiem, rutyniarze można powiedzieć.
Tymczasem windserfingowcowi Myszce brązowy medal uciekł sprzed nosa, dyskobolowi Małachowskiemu złoto uciekło w ostatnim rzucie, średniodystansowiec Kszczot przegrał walkę o finał o pięć setnych sekundy. Właściwie ksiądz kapelan i ksiądz biskup za zasługę mogą poczytać sobie tylko to, że nasi pływacy w komplecie wracają do domu, bo przecież w tej dyspozycji, w jakiej byli, mogli się zachłystnąć wodą i tfu, tfu – lepiej nie kończyć. Ale znów – nawet jeśli pływakom nasi kapelani pomogli, to ciężarowcom Zielińskim nie pomogli na pewno…
Co gorsza – praca „opiekunów duchowych” naszych sportowców jeszcze marniej wygląda na tzw. tle. I wcale nie mamy na myśli bezbożnych Chińczyków, czy genderowców z USA, którzy już nazbierali worek medali, ale taka Francja i Włochy w chwili tego pisania miały medali po 22… Czyż może być lepszy dowód, że ich kapelani jednak bardziej przykładają się do obowiązków?
Tak, tak – już słyszymy, że inny potencjał, inne możliwości, że to kraje pod każdym względem większe, bogatsze… No, to weźmy maleńką Danię. Niedużo ich – kilka milionów. No i niech Państwo sobie wyobrażą, że ta Dania ma na dziś więcej medali niż my! Z tym, że my mamy dwa złote, a oni tylko jeden i to wywindowało nas wyżej w tzw. klasyfikacji medalowej, mimo, że Dania ma więcej od nas medali srebrnych i brązowych. I niech Państwo sobie wyobrażą jeszcze, że na Igrzyska do Rio nie pojechał z Duńczykami ani jeden kapelan!
Za to kościoły szwedzki i norweski uznały, że jednak muszą być razem ze swoimi owieczkami. W związku z tym oba one – nie komitety olimpijskie, uchowaj Boże – wysłały swych pastorów do Rio. Na czas igrzysk wynajęli i zamienili na protestancki kościół restaurację Devassa przy słynnej plaży Copacobana. Kto chce może przyjść przed kąpielą w oceanie, kto chce może przyjść po… A mimo to Szwecja ma tylko jeden złoty medal mniej niż my. Norwegia zaś jest za nami znacznie w tyle, ale biorąc pod uwagę koszty, określenie „w tyle” jest względne. To my sobie myślimy, czy my rzeczywiście robimy dobry interes na tych kapelanach?

trybuna.info

Poprzedni

Niemiłe początki jeszcze gorszego

Następny

Legia w Lidze Mistrzów