Urban vs. Jezus

Redaktor naczelny tygodnika „Nie” zdecydował się powalczyć ze Zbawicielem przed sądem drugiej instancji. Aż do Ostatecznego.

Wyrok miał zapaść 26 lutego, ale „ze względu na zawiłość sprawy” został odroczony na 12 marca.
„Zdziwiony Jezus” na razie nie dostanie grzywny – trzy razy większej niż ta, o którą w pierwszej instancji wnioskowało oskarżenie (120 tys. zł). Natomiast Jerzy Urban twierdzi, że jego tygodnik padnie, jeśli wyrok mokotowskiego sądu się utrzyma. Czy się kryguje, nie wiem.
Rozmawiałam z Tadeuszem Jasińskim, z którym swego czasu relacjonowaliśmy kolejne rozprawy o kryptonimie „Jezusek”. Okazało się, że Urban zyskał niespodziewanie w swoim boju ważnego sojusznika – to Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która miała przygotować kilkadziesiąt stron opracowania orzeczeń podobnych spraw, które zapadały w całej Europie. Prawniczki z HFPC wykombinowały, że niemożliwym jest, aby wyrok sędziego Rafała Stępaka utrzymał się przed jakimkolwiek europejskim trybunałem. Jest zatem szansa, że Urban jednak tylko się kryguje i że swojej gazety tak prędko nie zamknie.
Wyrok, który zapadnie 12 marca, może stanowić bat na wszystkich, którym zamarzy się krytyka kościoła katolickiego w prasie.
– To precedens niebezpieczny dla wszystkich mediów. Od teraz dziennikarze z różnych powodów mogą być pociągani do odpowiedzialności finansowej za to, co piszą – mówił Urban po ostatniej rozprawie. – Paradoksalnie zresztą sąd tym wyrokiem bardziej rozplenił to urażenie uczuć religijnych niż tygodnik „Nie”. Bo po wyroku jakieś ćwierć miliona ludzi w ciągu tylko czterech godzin, ściągając tę karykaturę z naszej witryny, zareagowało w internecie. A kilkaset osób zadzwoniło do redakcji, że chce kupić koszulki z naszym Jezusem.
Na pierwszy proces – pamiętam jak dziś – publiczność przyszła odziana w T-shirty z napisem „Je suis Jerzy”. Dziś wydaje si to marzeniem ściętej głowy, ale być może gdyby Urban poszedł ze swoim zdziwionym Jezusem do Brukseli i wygrał, ktoś z zewnątrz zmusiłby nas wreszcie do wyrzucenia z Kodeksu karnego absurdalnego artykułu 196.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *