48 godzin sport

Kara za doping dla Pogoni Siedlce
Na czwartkowym posiedzeniu Komisja Dyscyplinarna PZPN podjęła decyzję o ukaraniu drugoligowej Pogoni Siedlce odjęciem sześciu punktów w rozgrywkach, w których klub będzie uczestniczył w sezonie 2020/2021. To sankcja za zastosowanie przez siedmiu zawodników w październiku 2019 roku niedozwolonego wspomagania farmakologicznego w postaci infuzji dożylnych. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) ukarała tych piłkarzy półroczną dyskwalifikacją, która była liczona od 5 grudnia.

Puchar dla Ogniwa Sopot
Ogniwo Sopot zdobyło Puchar Polski Klubów Ekstraligi rugby. W sobotnim finale tych rozgrywek pokonało w Łodzi Juvenię Kraków 35:3 (18:3). Do rywalizacji przystąpiło tylko sześć zespołów – poza Ogniwem i Juvenią jeszcze Lechia Gdańsk, Arka Gdynia), Awenta Pogoń Siedlce i Edach Budowlani Lublin). Na start nie zdecydowały się Master Pharm Rugby Łódź, Orkan Sochaczew i Skra Warszawa. Ze względu na pandemię koronawirusa, 31 marca zarząd Polskiego Związku Rugby postanowił, że rozgrywki ekstraligi nie zostaną dokończone. Nie wyłoniono mistrza Polski, a końcową klasyfikację ustalono na podstawie tabeli po rundzie jesiennej. Wcześniej o Puchar Ekstraligi Rugby grano jesienią 2016 rokuw związku ze zmianą systemu ligowych rozgrywek, a trofeum zdobyli wtedy rugbiści Master Pharm, którzy pokonali w finale Ogniwo Sopot 17:6.

Włoch trenerem Azerów
Nowym selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Azerbejdżanu zostanie Włoch Gianni De Biasi – podały media w Italii. Umowa ma obowiązywać do mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku. Funkcje asystentów trenera będą pełnić jego rodacy Benito Carbone i Claudio Bellucci. W latach 2011-2017 De Biasi był szkoleniowcem drużyny narodowej Albanii, z którą awansował do finałowego turnieju mistrzostw Europy 2016. To największy sukces w historii tej reprezentacji. Dostał honorowe obywatelstwo tego kraju oraz tytuł doktora honoris causa uniwersytetu w Tiranie. Włoch pracował też z piłkarzami takich klubów, jak Brescia, Torino, Udinese w ojczyźnie oraz Levante i Alaves w Hiszpanii.

Froome zmienia barwy
Brytyjczyk Chris Froome, czterokrotny triumfator Tour de France, od nowego sezonu będzie reprezentować Israel Start-Up Nation – oświadczył izraelski zespól. Wcześniej w czwartek o zakończeniu współpracy z kolarzem po sezonie 2020 poinformował jego obecny team – Ineos, którego zawodnikami są m.in. Polacy Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś. W 2019 roku Ineos zastąpił Sky jako tytułowy sponsor brytyjskiego zespołu, z którym Froome wygrał czterokrotnie Wielką Pętlę – w 2013, 2015, 2016 i 2017 roku. Teraz 35-letni Brytyjczyk, który w ubiegłym roku miał poważny wypadek i wrócił do wyścigów dopiero w lutym, zamierza po raz piąty triumfować w Tour de France.

Śmierć wybitnej panczenistki
W wieku 27 lat zmarła w szpitalu w Perpignan mistrzyni świata w short tracku na dystansie 500 m Holenderka Lara van Ruijven – poinformowała w piątek wieczorem jej macierzysta federacja. Dwa tygodnie temu łyżwiarka zasłabła podczas zgrupowania w Pirenejach i została przewieziona do szpitala. Tam zdiagnozowano u niej chorobę autoimmunologiczną. Dwie operacje nie uratowały jej życia. Van Ruijven triumfowała w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Sofii. Wyścig na 500 m to koronna konkurencja Natalii Maliszewskiej, srebrnej medalistki MŚ 2018 w Montrealu. W stolicy Bułgarii Polka odpadła w ćwierćfinale. Tegoroczne MŚ odwołano z powodu pandemii koronawirusa. Van Ruijven w dorobku miała także srebrny medal MŚ i brązowy igrzysk olimpijskich w sztafecie na 3000 m.

Kerber jak Graf i Becker
Andżelika Kerber została wyróżniona za „wybitne zasługi dla niemieckiego tenisa”. Mająca również polskie korzenie zawodniczka ma na swoim koncie trzy wielkoszlemowe trofea (Australian Open, Wimbledon i US Open) oraz wspięła się na pierwsze miejsce w rankingu WTA. Niemiecki Związek Tenisowy (DTB) ogłosił też, że Kerber została honorowym członkiem krajowej federacji. Wcześniej tego zaszczytu dostąpili jedynie Steffi Graf i Boris Becker.

Maseczkę trzeba nosić
Francuz Valerien Ismael został zwolniony z funkcji trenera piłkarzy LASK Linz za nieprzestrzeganie przepisów sanitarnych, co kosztowało drużynę odjęcie czterech punktów w rozgrywkach ekstraklasy austriackiej. Zastąpił go Dominik Thalhammer. W połowie maja 44-letni Ismael pozwolił na wspólny trening piłkarzy, gdy obowiązywały jeszcze restrykcje związane z pandemią koronawirusa. Przed przerwą w rozgrywkach LASK był liderem ekstraklasy, ale ostatecznie mistrzem Austrii został Red Bull Salzburg, a zespół z Linzu zajął czwarte miejsce. LASK Linz gra jeszcze w Lidze Europy, ale ma minimalne szanse awansu do ćwierćfinału po porażce na własnym boisku 0:5 w pierwszym meczu z Manchesterem United.

Wirus w Crvenej Zveździe
Sześciu piłkarzy mistrza Serbii Crvenej Zvezdy Belgrad miało pozytywny wynik testu na koronawirusa – poinformowały miejscowe media. W Serbii od końca czerwca znów rośnie liczba wykrywanych zakażeń i zgonów, zbliżając się do poziomu notowanego w szczycie epidemii. To kolejny przypadek zakażeń koronawirusem w Crvenej Zveździe. 22 czerwca zespół z Belgradu przekazał wiadomość o pięciu piłkarzach zainfekowanych. Niedawno Crvena Zvezda Belgrad po raz trzeci z rzędu zapewniła sobie mistrzostwo kraju.

Sto tysięcy euro dla Rublowa
Rosjanin Andriej Rublow pokonał Austriaka Dominica Thiema 6:2, 5:7, 10-8 w finale pokazowego turnieju tenisowego w Kitzbuehel. Zwycięzca odebrał czek w wysokości 100 tysięcy euro. Współorganizatorem imprezy był sam Thiem, trzykrotny finalista turniejów wielkoszlemowych.

Pożegnanie mistrzyń z Singapurem

W niedzielę 21 października rozpoczął się turniej mistrzyń WTA Finals z udziałem ośmiu najlepszych tenisistek sezonu. W ostatniej chwili wycofała się z niego z powodu kontuzji liderka rankingu Rumunka Simona Halep.

 

Najlepsze tenisistki sezonu powalczą w Singapurze o triumf w WTA Finals po raz piąty z rzędu, ale zarazem już po raz ostatni. Za rok kolejne zmagania w turnieju mistrzyń odbędą się w Chinach, a konkretnie w Shenzhen. Władze kobiecego tenisa poinformowały o podpisaniu 10-letniej umowy. Skorzystają na tym także zawodniczki, które w Singapurze walczą o pule nagród w wysokości siedmiu milionów dolarów, natomiast w Shenzen do podziału będzie kwota dwukrotnie wyższa, co sprawi, że WTA Finals wysokością premii przebije nawet turnieje Wielkiego Szlema.

Formaty i terminy turnieju mistrzyń nie po raz pierwszy ulegają zmianie. Pierwsza edycja tych prestiżowych zmagań odbyła się w 1972 roku w Boca Raton. Cztery lata później najpierw rozegrano I rundę (osiem par), a następnie po raz pierwszy w historii zastosowano podział na grupy. W latach 1975-1986 tenisistki rywalizowały pod koniec marca lub na początku kwietnia. W 1986 roku wrócono do terminu październikowego bądź listopadowego. Wtedy jedyny raz odbyły się dwie edycje Masters. Zarówno w marcu, jak i listopadzie zwyciężyła Czeszka z amerykańskim paszportem Martina Navratilova.

Shenzen będzie 10. miastem-gospodarzem turnieju mistrzyń. Przed nim WTA Finals gościły: Boca Raton (1972-1973), Los Angeles (1974-1976 i 2002-2005), Nowy Jork (1977 i 1979-2000), Oakland (1978), Monachium (2001), Madryt (2006-2007), Dauha (2008-2010), Stambuł (2011-2013) i Singapur (2014-2018). W ostatnim, pożegnalnym turnieju w Singapurze, który jest 48. edycją mistrzostw WTA, znalazły się dwie triumfatorki tej imprezy – Czeszka Petra Kvitova to mistrzyni z sezonu 2011, gdy impreza po raz pierwszy odbyła się w Stambule, a reprezentująca Danię Karolina Woźniacka triumfowała rok temu w Singapurze.

Oprócz nich w zmaganiach wezmą udział reprezentująca reprezentująca Niemcy Andżelika Kerber, Czeszka Karolina Pliskova, Ukrainka Elina Switolina oraz debiutantki – Japonka Naomi Osaka, Amerykanka Sloane Stephens i Holenderka Kiki Bertens. Organizatorzy tradycyjnie już podzielili zawodniczki na dwie grupy. W białej znalazły się Woźniacka, Kvitova, Pliskova i Switolina, a w czerwonej Kerber, Stephens, Osaka i Bertens.

Jako pierwsze wyszły na kort tenisistki z grupy białej. W pierwszym niedzielnym pojedynku zmierzyły się Switolina z Kvitovą i ku zaskoczeniu znawców Ukrainka łatwo wygrała 6:3, 6:3. Niespodzianką była też porażka broniącej tytułu Woźniackiej z Pliskovą. Te wyniki niczego jednak jeszcze nie przesądzają.

 

Hurkacz idzie w górę w rankingu ATP

W najnowszych notowaniach rankingu WTA i ATP nadal najwyżej z reprezentantów Polski sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska, ale Hubert Hurkacz jest od niej gorszy już tylko o 10 miejsc.

 

Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 88. lokatę w rankingu ATP, najwyższą w dotychczasowej karierze. W czołowej setce światowej listy 21-letni tenisista jest jedynym Polakiem, ale wyżej od niego w Top 100 są sklasyfikowane dwie nasze zawodniczki – Agnieszka Radwańska po kolejnym spadku zajmuje obecnie 78. pozycję, a Magda Linette jest na 83. miejscu. Czwartą lokatę wśród naszych reprezentantów zajmuje Magdalena Fręch, plasująca się na 138. miejscu, a piątą 17-letnia Iga Świątek, klasyfikowana obecnie na 176. pozycji. Szósty w tym zestawieniu,a zarazem ostatni z biało-czerwonych w Top 200, jest Kamil Majchrzak (ATP 192).

Wypada odnotować, że kolejną lokatę wśród panów, 395. zajmuje Jerzy Janowicz, ale ponieważ z powodu kontuzji nie bierze udziału w turniejach, w październiku wypadnie całkowicie z rankingu ATP i niewykluczone, że zakończy w ogóle karierę. Podobnie niepewna jest przyszłość Agnieszki Radwańskiej, a zatem możliwe jest, że w przyszłym roku nasi reprezentanci będą rywalizować na marginesie wielkiego tenisa. Hurkacz w nowym sezonie stawia sobie za cel osiągnięcie miejsca w okolicach 50. lokaty, a tenisowi eksperci prognozują, że tak wysoko może zajść także Iga Świątek.

Tymczasem do światowej czołówce na koniec roku zawitała rewelacyjna 20-letnia Japonka Naomi Osaka, która w najnowszym notowaniu uplasowała się na czwartej pozycji. Przed nią są już tylko Simona Halep, Karolina Woźniacka i Andżelika Kerber. U panów prowadzi Rafael Nadal, przed Novakiem Djokoviciem i Rogerem Federerem.

 

Radwańska została hotelarką

Agnieszka Radwańska w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła z 65. na 74. miejsce. Na korcie jej się nie wiedzie, za to w biznesie wręcz odwrotnie. Właśnie niedawno otworzyła w Krakowie luksusowy hotel.

 

To już drugi tenisowy sezon z rzędu, w którym 29-letnia Agnieszka Radwańska nie liczy się w rywalizacji o udział w kończącym zmagania najlepszych tenisistek turnieju mistrzyń w Singapurze. W tym rankingu krakowianka zajmuje obecnie 69. lokatę i rozpoczynający się wkrótce turniej będzie mogła obejrzeć za pośrednictwem telewizora. Na pewno zagra w nim liderka światowej listy 27-letnia Rumunka Simona Halep, z którą Radwańska w tym roku wygrała, zagrają także dwie przyjaciółki naszej najlepszej tenisistki – reprezentująca Danię 28-letnia Karolina Woźniacka i reprezentująca Niemcy 30-letnia Andżelika Kerber. Oprócz nich miejsce w najlepszej ósemce sezonu mają w tej chwili 28-letnia Czeszka Petra Kvitova, 24-letnia Ukrainka Jelina Switolina, 25-letnia Amerykanka Sloane Stephens i 20-letnia Japonka Naomi Osaka, a szanse na zajęcie miejsca w tym elitarnym gronie zachowują jeszcze 26-letnia Czeszka Karolina Pliskova, jej rówieśniczka Holenderka Kiki Bertens i 20-letnia Białorusinka Aryna Sabalenka.

Jak widać Radwańska nie jest jeszcze w wieku, którym można tłumaczyć słabe wyniki na korcie. W jej przypadku bardziej wiarygodnie brzmią tłumaczenia, że nie jest już w stanie zmusić swojego nękanymi różnymi urazami organizmu ani też samej siebie do ciężkiej treningowej pracy. W jednym z niedawno udzielonych wywiadów wieloletni trener krakowianki Tomasz Wiktorowski wręcz powiedział, że w tej chwili nawet on nie jest w stanie przewidzieć, czy Radwańska w nowym sezonie w ogóle pojawi się na korcie. Niewykluczone, że tenisistka zrobi sobie długą przerwę w startach, a żeby zatrzymać spadek w rankingu, po prostu skorzysta z opcji jego zamrożenia. Być może długa przerwa pozwoli jej na całkowite wyleczenie wszystkich urazów, ale zwolennicy jej niekwestionowanego tenisowego talentu powinni oswajać się już powoli z myślą, że tak lubiana przez nich „Isia” już nie odzyska utraconej pozycji w światowej czołówce.

Sama Radwańska chyba też nie daje sobie na to wielkich szans i zaczyna szukać dla siebie innych wyzwań. Dowodzi tego otwarcie przez nią niedawno w Krakowie hotelu „Aga Tenis Apartments”. Nie jest to bynajmniej przystań dla ubogich, bo doba w nim w apartamencie typu „Superior” dla dwóch osób bez wyżywienia kosztuje 665 złotych, a nie jest to najtańsza opcja w ofercie. W sumie hotel ATA ma w dziesięć apartamentów, z których każdy nawiązuje wystrojem do miast, w których Radwańska święciła największe tenisowe triumfy.

 

 

Radwańska dogania Linette

W najnowszym notowaniu rankingu WTA z polskich tenisistek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 59), ale od Magdy Linette (WTA 68) dzieli ją już tylko dziewięć miejsc. Trzecia jest Magda Fręch (WTA 141), a na czwarte awansowała 17-letnia Iga Świątek.

 

Świątek ma za sobą udany sezon – wygrała juniorski turniej wielkoszlemowego Wimbledonu, ale ostatnio świetnie radziła sobie w rywalizacji z seniorkami w turniejach ITF. Najpierw triumfowała w Budapeszcie, a w niedzielę okazała się najlepsza w szwajcarskim Montreux. Punkty zdobyte na Węgrzech i w Szwajcarii pozwoliły utalentowanej nastolatce dokonać wielkiego skoku w rankingu WTA – aż o 118 miejsc, na najwyższą w karierze 180. lokatę. A to już jest pozycja dająca prawo gry eliminacjach do wielkoszlemowych turniejów. Magda Linette utrzymała miejsce w poprzedniego notowania i wciąż zajmuje 68. lokatę na światowej liście. W hierarchii polskich tenisistek 26-letnia poznanianka jest druga i w najbliższym czasie nie grozi jej utrata tego miejsca, bo Magdalena Fręch przeżywa regres formy i zjechał w dół ze 126. na 141. miejsce. Linette ma natomiast spore szanse zakończyć rok w roli rakiety numer 1 w naszym kobiecym tenisie, jeśli Agnieszce Radwańskiej nie uda się obronić punktów w dwóch azjatyckich turniejach, do których się zgłosiła.

Krakowianka znalazła się w punkcie zwrotnym swojej profesjonalnej kariery. W US Open odpadła już w 1. rundzie za tę porażkę zapłaciła utratą miejsca w Top 50 i spadkiem na 59. miejsce. Radwańska w tym sezonie ma jeszcze w planach występ w Seulu i Pekinie. Jeśli nie zatrzyma tendencji spadkowej, to w przyszłym roku o prawo gry w największych turniejach będzie musiała walczyć w kwalifikacjach. Ponieważ wykluczyła taką ewentualność, w jej przypadku rysują się trzy możliwe scenariusze. Pierwszy jest ambitny i wymaga podjęcia ciężkich, wręcz katorżniczych treningów pozwalających uzyskać siłę i wytrzymałość na poziomie prezentowanych obecnie przez zawodniczki z Top 50. Drugi jest wygodny, bo zakłada jedynie utrzymanie pozycji w drugiej połówce Top 100, pozwalającej na starty w wybranych turniejach niższej rangi oraz w Wielkim Szlemie. No i wreszcie trzeci scenariusz, dla Radwańskiej zapewne najbardziej kuszący, czyli zakończenie kariery pod pretekstem kłopotów zdrowotnych, a potem poświęcenie się rodzinie, nowym pasjom oraz pomnażaniu zarobionej na korcie fortuny.

Tymczasem w Top 10 rankingu WTA, w którym przez blisko dekadę pojawiało się nazwisko Radwańskiej, po US Open doszło do sporych przetasowań. Pozycję liderki utrzymała Rumunka Simona Halep, ale dwie kolejne lokaty zajmują Polki – wiceliderką jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka, a trzecie reprezentująca Niemcy Andżelika Kerber. Pozostałe miejsce zajmują: 4. Caroline Garcia (Francja), 5. Petra Kvitova (Czechy), 6. Jelina Switolina (Ukraina), 7. Naomi Osaka (Japonia), 8. Karolina Pliskova (Czechy), 9. Sloane Stephens (USA), 10. Jelena Ostapenko (Łotwa).

 

Radwańska w Cincinnati

Agnieszka Radwańska w turnieju Western&Southern Open w Cincinnati (pula nagród 2,8 mln dolarów) w pierwszej rundzie trafiła na rywalkę z Top 10 rankingu WTA Czeszkę Karolinę Pliskovą.

 

Jeszcze rok temu takie losowanie Radwańska uznałaby za szczęśliwe, bo z Pliskovą wcześniej mierzyła się siedmiokrotnie i wszystkie te pojedynki wygrała łatwo nie tracąc nawet jednego seta. Teraz jednak forma polskiej tenisistki jest wielką niewiadomą, a poza tym Pliskova od dwóch sezonów plasuje się w pierwszej dziesiątce, przez pewien czas była nawet liderką światowej listy, więc jej pokonanie może zwyczajnie przekroczyć aktualne możliwości Radwańskiej. Gdyby jednak okazało się, że nasza tenisistka nadal ma na nią „patent” i wygra w Cincinnati także ich ósme starcie, to w kolejnych fazach turnieju czekają ją nie mniejsze wyzwania.

Już w II rundzie na jej drodze może stanąć znakomicie grająca ostatnio Brytyjka Johanna Konta lub też idąca wciąż w górę Białorusinka Aryna Sabalenka. Zakładając, że Radwańska jednak dałaby sobie z nimi radę, to w III rundzie może trafić na najsłynniejszą z białoruskich tenisistek Wiktorię Azarenkę, Hiszpanką Carlą Suarez lub też klasyfikowaną w Top 10 Francuzkę Caroline Garcię.

Radwańska trafiła do drugiej ćwiartki turniejowej drabinki, w której najwyżej rozstawiona jest reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber, finalistka Western&Southern Open z 2012 i 2016 roku. Krakowianka jak dotąd w Cincinnati nie przeszła fazy ćwierćfinałowej, ale gdyby tym razem jakimś cudem awansowała do półfinału, to jej rywalkami w tej fazie turnieju mogą być liderka rankingu WTA i triumfatorka Wimbledonu 2018 Rumunka Simona Halep, Łotyszka Jelena Ostapenko lub broniąca tytułu Hiszpanka Garbine Muguruza.