Awans Nafciarzy do Top 16

Szczypiorniści Orlenu Wisły Płock przegrali rewanżowy mecz z hiszpańskim zespołem Bidasoa Irun 19:24, ale ponieważ u siebie wygrali 32:25, ostatecznie to oni awansowali do 1/8 finału Ligi Mistrzów EHF. Do tej fazy rozgrywek wcześniej zakwalifikował się też zespół PGE Vive Kielce.

Siedmiobramkowa zaliczka z pierwszego meczu może nie czyniła z płockiego zespołu stuprocentowego faworyta do awansu, ale nawet rywale dawali płocczanom większe szanse. „Nafciarze” nie dali się jednak wpędzić w samozadowolenie, bo przecież przed rokiem sami byli w podobnej sytuacji w jakiej teraz w starciu z nimi znalazła się hiszpańska ekipa. Doskonale jednak pamiętali, że choć pierwszy mecz z duńskim Bjerringbro-Silkeborg sromotnie przegrali, to w rewanżu zdołali odrobić straty i wywalczyć awans. Szykowali się więc do meczu jak na wojnę, nie zaniedbując niczego. Mecz Orlenu Wisły z Bidasoa Irun europejska federacja piłki ręcznej (EHF) uznała za mecz tygodnia w Lidze Mistrzów. Przebieg polsko-hiszpańskiej potyczki potwierdził jedynie słuszność tego wyboru.
Atmosfera w hali Pabellon Polideportivo Artaleku była piekielnie gorąca, bo licznie przybyli fani zespołu Bidasoa Irun przed mecze byli pełni wiary w sukces swoich ulubieńców i do ostatniego gwizdka wspierali ich żywiołowym dopingiem, przez który z trudem przebijała się licząca około setki grupka kibiców płockiej drużyny. A na parkiecie walka szła na całego od pierwszej akcji. Żadna z ekip nie potrafiła jednak zdominować przeciwnika, więc przez do przerwy wynik oscylował wokół remisu, ale na przerwę „Nafciarze” schodzili prowadząc12:10.
Po zmianie stron wicemistrzowie Polski grali nierówno i na trzy minuty przed końcem gospodarze prowadzili trzema bramkami, a jeszcze dwuminutowym wykluczeniem sędziowie ukarali Igora Żabicia. Nic to nie dało, bo choć grający w przewadze gospodarze zdołali wcisnąć „Nafciarzom” jeszcze dwa gole i ostatecznie wygrali 24:19, to do wywalczenia awansu zabrakło im trzech bramek. Ekipa Orlenu Wisły zasłużyła na awans do czołowej szesnastki Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem „Nafciarzy” w walce o ćwierćfinał będzie Telekom Veszprem. W tym starciu za faworyta powszechnie uważa się węgierski zespół, ale płocczanie też sroce spod ogona nie wypadli. W ostatnich 10 latach w Lidze Mistrzów regularnie przecież awansują do 1/16 finału, a do 1/8 finału zakwalifikowali się już po raz szósty. W miniony weekend grała też drużyna PGE Vive Kielce. Mistrzowie Polski rywalizowali w elicie Champions League EHF, w grupie B i już dawno temu zapewnili sobie awans do 1/8 finału. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej podejmowali u siebie lidera swojej grupy, niemiecki THW Kiel i bardzo chcieli wygrać, bo to był warunek utrzymania trzeciego miejsca w tabeli, a w konsekwencji trafienia na słabszego przeciwnika w walce o ćwierćfinał. Taki sam cel mieli też gracze Montpellier HB, którzy w ostatniej, 14. kolejce grali z rozpadającym się z braku pieniędzy Vardarem Skopje. Kielczanie woleli nie liczyć na waleczność graczy macedońskiego klubu i utrzymanie trzeciej lokaty postanowili sobie zapewnić pokonując w Hali Legionów lidera grupy B THW Kiel i cel zrealizowali wygrywając 32:30. Dzięki tej wygranej zespół PGE Vive zajął trzecie miejsce w grupie B i w walce o ćwierćfinał zmierzy się z szóstą drużyną grupy A – słoweńskim Celje Pivovarna lub chorwackim PPD Zagrzeb. Natomiast THW Kiel jako zwycięzca grupy od razu awansował do ćwierćfinału, podobnie jak najlepsza w grupie A FC Barcelona Lassa.

Pokaźna zaliczka bramkowa Nafciarzy

Szczypiorniści Orlenu Wisły Płock w pierwszym meczu barażowym o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów EHF pokonali na swoim boisku wicemistrza Hiszpanii Bidasoa Irun 32:25 (17:11. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę na boisku rywali.

Ekipa „Nafciarzy” zajęła w grupie D drugie miejsce, natomiast zespół Bidasoa Irun wygrał rywalizację w grupie C i w ten sposób los zetknął drużyny wicemistrzów Polski i Hiszpanii w barażach o awans do najlepszej szesnastki obecnej edycji Ligi Mistrzów EHF. Ciekawostką sobotniego starcia w płockiej Orlen Arenie był debiut na tym obiekcie w roli sędziów meczu mężczyzn pań. W roli rozjemców wystąpiły Francuzki Charlotte i Julie Bonaventura.
Bidasoa ma za sobą rewelacyjny okres, zasłużyła na tytuł rewelacji rozgrywek. Przeszła przez pierwszy etap właściwie suchą stopą, dość szybko zapewniła sobie miejsce w barażach o fazę TOP 16. Większość graczy jest anonimowa nawet dla fanów piłki ręcznej, w szerszym świecie zaistnieli chilijscy bracia Rodrigo i Esteban Salinas, przyszłością hiszpańskiej kadry są Xoan Ledo, Jon Azkue oraz Kauldi Odriozola. Węgrzy wiążą nadzieje z niedawno ściągniętym Donatem Bartokiem. Ale to nie są miażdżące atuty, bo skład Wisły prezentuje się zdecydowanie lepiej.
I w sobotę w bezpośredniej konfrontacji na boisku było to aż nadto widoczne. „Nafciarze”, prowadzeni przez hiszpańskiego trenera Xaviego Sabate, od początku spotkania byli wyraźnie lepszym zespołem, co potwierdzili kolejnymi udanymi akcjami i po 25 minutach prowadzili z przewagą siedmiu bramek, a na przerwę schodzili przy wyniku 17:11.
Po zmianie stron rywale na chwilę zmniejszyli stratę do pięciu trafień, ale w 46. minucie płocczanie ponownie wysoko prowadzili 26:18. Ostatecznie mimo lepszej gry w drugiej połowie meczu zespół Orlenu Wisły ostatecznie zwyciężył 32:25, a przewaga siedmiu bramek powinna okazać się wystarczająca, że w sobotę 29 lutego po rewanżowym meczu na boisku rywali awans do Top 16 Ligi Mistrzów EHF świętowali wicemistrzowie Polski. Dalej będzie jednak znacznie trudniej, bo triumfatora tego dwumeczu w 1/8 finału czeka starcie z FC Barcelona Lassa lub Paris Saint-Germain HB.

Awans Orlenu Wisły Płock

W miniony weekend z dwóch polskich drużyn rywalizujące w Lidze Mistrzów EHF więcej powodów do zadowolenia mieli szczypiorniści Orlenu Wisły Płock. „Nafciarze” w ostatnim kwadransie odwrócili losy meczu z duńskim GOG ze stanu 17:22 i ostatecznie wygrali 27:24, zapewniając sobie awans do fazy play off z grupy D. Gorzej powiodło się ekipie PGE Vive Kielce, która w 9. kolejce grupy B przegrała na wyjeździe z węgierskim Telekomem Veszprem 24:28.

Dla europejskich klubowych zespołów piłkarzy piłkarzy ręcznych listopad to tylko jeden z najbardziej pracowitych miesięcy w roku. Szczypiorniści PGE Vive mieli w tym miesiącu do rozegrania dziewięć meczów, w tym aż pięć w Lidze Mistrzów. Kielczanie walczyli ze zmiennym szczęściem, ale w trzech trudnych potyczkach – dwóch z Vardarem Skopje i jednym z Telekomem Veszprem, zdobyli pięć punktów i dzięki temu utrzymywali miejsce w czołówce grupy B. Mistrzowie Polski w minioną sobotę nie sprostali jednak w rewanżowym spotkaniu mistrzom Węgier. U siebie pokonali Telekom Veszprem 34:33, na terenie rywali ulegli im 24:28. Obie ekipy mierzyły się ze sobą już trzynastokrotnie i lepszy bilans tych potyczek ma węgierski zespół. Ale w 2016 roku kielczanie w finale Ligi Mistrzów dokonali w starciu z nimi niebywałego wyczynu, odrabiając dziewięć bramek straty i zdobyli trofeum wygrywając mecz w rzutach karnych, więc mimo faktu, że w tych 13 meczach z Telkomem zanotowali aż dziewięć porażek, jeden remis, nie jechali do Veszprem jak na ścięcie.

Do powtórki wyniku z Kielc jednak na Węgrzech nie doszło. Zespół PGE Vive tylko do przerwy dotrzymywał kroku ekipie Telkomu Veszprem, po zmianie stron przejął inicjatywę i pewnie wygrał spotkanie 28:24. Porażka kielczan jest dla nich podwójnie bolesna, bo po sobotnich meczach THW Kiel nie powiększył przewagi i nadal prowadzi z 14 punktami, ale drugi Telkom ma 12 „oczek, a trzecie Montpellier 11. PGE Vive zajmuje czwartą lokatę z 10 pkt na koncie. W najbliższą sobotę kielczanie zagrają u siebie w ostatnim w tym roku występie w Lidze Mistrzów z Mieszkowem Brześć.

Lepsze humory panują w Płocku, bo Orlen Wisła w spotkaniu z duńskim GOG ze stanu 17:22 doprowadzili do swojej wygranej 27:24 i awansowali do kolejnej rundy Ligi Mistrzów z drugiego miejsca w grupie D. W dwumeczu o awans do 1/8 finału „Nafciarzy” czeka jednak trudna przeprawa, bo już wiadomo, że ich rywalem będzie najlepszy zespół grupy C, hiszpański Bidasoa Irun, niegdyś najlepsza klubowa ekipa na Starym kontynencie, która powoli odzyskuje dawny blask.