Przymusowe wakacje

Po dwóch tygodniach narzuconych przez regulamin Formuły 1 przymusowych wakacji, fabryka Williamsa wznowiła pracę. Brytyjski zespół miał kilka dni, by przygotować się do Grand Prix Belgii.

Przepisy Formuły 1 stanowią, że każda z ekip musi wziąć trwający nieprzerwanie przez 14 dni wakacyjny urlop. W tym czasie nie można prowadzić jakichkolwiek prac związanych z rozwojem samochodów. Tuż po Grand Prix Węgier pracownicy ekipy z Grove wrócili jeszcze do fabryki, by przeanalizować dane zebrane na torze Hungaroring, by ocenić skuteczność poprawek wprowadzonych w modelu FW42 podczas tego wyścigu. Dopiero potem kilkusetosobowa załoga udała się na wakacje, ale na początku tego tygodnia wróciła w komplecie do pracy, by jak najlepiej przygotować bolidy do zaplanowanego na niedzielę 1 września wyścigu o Grand Prix Belgii. Pierwsze treningi na torze Spa-Francorchamps rozpoczną się w piątek 30 sierpnia. W Belgii zespół z Grove ma przedstawić kolejne aktualizacje swoich samochodów.

Inżynierowie Williamsa zapowiadali ostatnio, że świetne tempo George’a Russella w kwalifikacjach do Grand Prix Węgier jest dowodem, że prace rozwojowe zmierzają we właściwym kierunku. Ekipa liczy, że w GP Belgii obaj kierowcy, czyli Russell i Robert Kubica, podejmą skuteczną walkę z zawodnikami ze środka stawki.

Kubica podczas niedawnej wizyty w Polsce był mniej optymistyczny w ocenie swoich szans na poprawę wyników. A jemu akurat radykalna poprawa parametrów bolidu FW42 bardzo by się przydała, bo ważą się bowiem jego dalsze losy jako kierowcy Formuły 1 w przyszłym sezonie. Ten, wbrew rozsiewanym plotkom, na pewno dokończy w stajni Williamsa, o czym w poprzednim tygodniu solennie zapewniała szefowa teamu, Claire Williams.

 

 

Formuła 1: Williams znów ostatni

Od początku tegorocznego sezonu ton w rywalizacji w Formule 1 ton rywalizacji nadają kierowcy Mercedesa, a outsiderami są jeźdźcy Williamsa Georege Russell i Robert Kubica. W GP Francji było tak samo.

Z pierwszego pola ruszył Brytyjczyk Lewis Hamilton, a z drugiego Fin Valtteri Botas. Robert Kubica, podobnie jak jego partner z zespołu Russel, jak zwykle zaczęli wyścig z ostatnich pozycji, ale Polak znów był sporo wolniejszy na treningach i w kwalifikacjach od swojego brytyjskiego kolegi. Ta nierówna wewnętrzna rywalizacja budzi coraz więcej kontrowersji i zrodziła nawet podejrzenia, że ekipa z Grove faworyzuje rodaka przygotowując mu auto o lepszych parametrach.

Zdarzały się wyścigi, że Kubica był o ponad sekundę gorszy od Russella na pojedynczym okrążeniu, co w Formule 1 jest różnicą nietypową u kierowców tej samej ekipy. Na tym poziomie rywalizacji takie dysproporcje się raczej nie zdarzają. „To dziwne i tego nie rozumiem” – żali się coraz częściej Kubica w wypowiedziach dla mediów, co w końcu wyprowadziło z równowagi szefową zespołu Claire Williams. „George i Robert mają takie same pojazdy, nie dyskryminujemy żadnego z nich. Po co mielibyśmy to robić? I nie jest też tak, że któryś z nich dostaje części jako pierwszy, albo lepszej jakości. Takie działania nie są w naszym stylu” – zapewniła Claire Williams.

Wyścig o GP Francji nie rozstrzygnął tego dylematu. Kubica zaczął nieźle, przez kilka okrążeń była nawet 17., a Russel w tym czasie jechał na ostatniej 20. pozycji, lecz w połowie dystansu Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę, a potem z powodu awarii spadł na ostatnie miejsce i znów musiał nadrabiać. Co nie miało większego znaczenia dla układu sił w wyścigu, bo obaj telepali się do mety na końcu stawki z gigantyczną stratą do zawodników ze ścisłej czołówki. Williams nadal żenuje.