Jedna Malwina Smarzek to za mało

Reprezentacja Polski siatkarek nie zakwalifikowała się do półfinału rozgrywanego w chińskim Nankinie Final Six Ligi Narodów. Biało-czerwone przegrały z wyżej notowanymi Amerykankami (1:3) i Brazylijkami (2:3).

W środę Polki przegrały 1:3 z reprezentacją USA i żeby zachować szanse na awans do półfinału, koniecznie musiały w czwartek pokonać Brazylijki, dwukrotne złote medalistki olimpijskie i trzykrotne mistrzynie świata. Nie były w tym starciu bez szans, bo w tegorocznej edycji Ligi Narodów w fazie interkontynentalnej przecież z nimi wygrały. Utytułowane rywalki wzięły jednak rewanż, chociaż podopieczne trenera Jacka Nawrockiego tanio skóry nie sprzedały, bo prowadziły już w setach 2:1.

Nasza reprezentacja rozpoczęły starcie z Brazylią w identycznym ustawieniu jak w meczu ze Stanami Zjednoczonymi. Na boisku pojawiły się Agnieszka Kąkolewska, Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Joanna Wołosz, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek oraz libero Maria Stenzel. Nic nie ujmując pozostałym naszym reprezentantkom, o sile polskiej drużyny dzisiaj stanowi jednak 23-letnia Malwina Smarzek, która już drugi sezon z rzędu bije w Lidze Narodów rekordy. Poprzednie rozgrywki zakończyła jako najlepiej punktująca, zebrała wtedy 361 punktów. Teraz 365 punktów zgromadziła już przed ostatnim meczem fazy interkontynentalnej.

Każdy mecz naszej reprezentacji pokazuje, ile znaczy w niej Smarzek, której dzisiaj zastąpić się zwyczajnie nie da. Po fazie interkontynentalnej miała 365 punktów, w przegranym 1:3 meczu z USA na początek Final Six zdobyła 22, więc było jasne, że z Brazylią osiągnie jako pierwsza zawodniczka w historii Ligi Narodów granicę 400 punktów. Wyczyn polskiej siatkarki odnotowały oficjalne kanały FIVB w social mediach. Po pierwszym secie starcia z Brazylijkami Smarzek miała osiem punktów w ataku, w drugim ciągnęła naszą grę bardzo długo, a nie wygraliśmy go dlatego, że nie dostawała praktycznie żadnej pomocy ze strony koleżanek. Jak znaczące jest jej indywidualne osiągnięcie świadczy fakt, że druga najlepiej punktująca siatkarka w stawce, Brayelin Martinez, miała na koncie 258 pkt, gdy Polka w spotkaniu z Brazylia przekraczała barierę 400 punktów.

W przegranym 2:3 meczu z Brazylijkami Smarzek zdobyła ostatecznie 33 punkty. A Polki z jednym punktem skończyły swój udział w turnieju Final Six. W piątek o pierwsze miejsce w naszej grupie zagrają pewne już awansu do półfinałów USA i Brazylia. Mimo to z występu naszej drużyny w Lidze Narodów możemy być zadowoleni. Biało-czerwone były najniżej notowaną ekipą ze wszystkich 16 uczestniczących w rozgrywkach. Polki w rankingu FIVB zajmują 26. miejsce, w Nankinie walczyły z trzecimi w tym zestawieniu Amerykankami i czwartymi Brazylijkami.

Teraz nasze siatkarki wrócą do kraju i dołączą do grupy, która przygotowuje się w Szczyrku do zdecydowanie ważniejszych turniejów niż Liga Narodów. Najpierw zagrają w kwalifikacjach olimpijskich (2-4 sierpnia) rozgrywanych we Wrocławiu, w których rywalkami Polek będą aktualne mistrzyni świata i Europy Serbki, a potem w mistrzostwach Europy, których Polska jest współgospodarzem.