Krychowiak zamienił Moskwę na Krasnodar

Grzegorza Krychowiaka w miniony poniedziałek odszedł z Lokomotiwu Moskwa i podpisał trzyletni kontrakt z FK Krasnodar, aktualnie 11. zespołem rosyjskiej ekstraklasy. To jeden z najbardziej niespodziewanych ruchów transferowych tego lata w Rosji, bo 31-letni reprezentant Polski przez trzy sezony był filarem drużyny Lokomotiwu i zaliczano go do największych gwiazd rosyjskiej ekstraklasy.

O kulisach nagłego transferu Krychowiaka do FK Krasnodar dużo piszą rosyjskie media. Serwis internetowy „Russian Football News” twierdzi, że polski piłkarz poczuł się dotknięty na wieść, że Ralf Rangnick, nowy dyrektor sportowy klubu oraz Tomas Zorn, odpowiedzialny w moskiewskim klubie za pion transferowy, wysyłają do innych rosyjskich klubów oferty sprzedaży kilu czołowych graczy, w tym także Krychowiaka. Polak ponoć zażądał spotkania z działaczami, a gdy obaj potwierdzili plotkę i zaproponowali mu przejście do Rubina Kazań, odrzucił ofertę, a także odmówił udziału w meczach Lokomotiwu. Z okazji błyskawicznie skorzystał szukający po nieudanym poprzednim sezonie solidnych wzmocnień FK Krasnodar, do którego niedawno dołączył m.in. pozyskany za 20 mln euro z Herthy Berlin kolumbijski napastnik Jhon Cordoba.
63-letni Rangnick uważany jest za twórcę piłkarskiej potęgi Red Bulla – pełnił funkcję dyrektora sportowego najpierw w RB Salzburg, a następnie w RB Lipsk, by w końcu zostać dyrektorem zarządzającym całego piłkarskiego projektu Red Bulla, do którego doszły też New York Red Bulls i oraz brazylijskie Red Bulls Bragantino. Odszedł z posady w 2020 roku i po rocznym urlopie od piłki zdecydował się podjąć pracę w Lokomotiwie Moskwa. Jak wieść niesie tylko w tym klubie dostał tyle władzy, ile zażądał, czego odmówili mu wcześniej szefowie AC Milan, Chelsea Londyn, Herthy Berlin i Eintrachtu Frankfurt. Wraz z niemieckim specem do Lokomotiwu przyszedł 34-letni Tomas Zorn, jeden z wpływowych agentów piłkarskich na rosyjskim rynku. W 2019 roku Zorn został dyrektorem sportowym Spartaka Moskwa i także zaczął tam pracę od pozbycia się z klubu kilku czołowych graczy. Taką samą strategię realizuje teraz także w Lokomotiwie, bo oprócz Krychowiaka na sprzedaż wystawił też Fiodora Smołowa, Antona Miranczuka, Dmitrija Barinowa
i Dmitrija Żiwogładowa.

Krychowiak w Rosji na cenzurowanym

W poprzednim sezonie rosyjskiej ekstraklasy Grzegorz Krychowiak należał do najlepszych graczy. W obecnych rozgrywkach reprezentant Polski znacznie jednak obniżył loty, zaś w rozegranym w miniony weekend meczu 18. kolejki z FK Krasnodar (0:5) wręcz się skompromitował zagrywając w 5. minucie piłkę do stojącego na linii pola karnego Lokomotiwu napastnika rywali Viktora Claessona, który skorzystał z prezentu i zdobył pierwszą bramkę.

To był dopiero początek nieszczęść, jakie spotkały w niedzielne popołudnie zespół Lokomotiwu na stadionie w Krasnodarze. Nakręceni łatwo zdobytym prowadzeniem gracze zespołu gospodarzy nie dali wyraźnie rozkojarzonym przybyszom ze stolicy odetchnąć i zanim sędzia odgwizdał koniec spotkania, zaaplikowali im jeszcze cztery gole. Gracze Lokomotiwu momentami próbowali nawet nawiązać walkę, strzelili nawet gola, ale arbiter ostatecznie trafienia Cristiana Ramireza nie uznał. Los zesłał im jednak drugą szansę na choćby honorowego gola, lecz Anton Miranczuk ją haniebnie zaprzepaścił nie wykorzystując rzutu karnego. W efekcie FK Krasnodar pokonał aktualnych wicemistrzów Rosji 5:0. Nic dziwnego, że mediach rozpętała się burza, a ostrej krytyki nie uniknął też Krychowiak, jeszcze całkiem niedawno uznawany za gwiazdę rosyjskiej Premjer Ligi.
W cieszącym się dużą oglądalnością programie telewizyjny „Wszyscy na mecz” ostro po naszym piłkarzu przejechał się były reprezentant Rosji Aleksander Borodiuk, obecnie ceniony komentator futbolowy. „Za coś takiego trzeba karać finansowo. Jak jeden piłkarz dostanie po kieszeni za takie błędy, jaki zrobił Krychowiak, na przykład straci dwumiesięczną pensję, to może wtedy zacznie przykładać się na treningach. To, co niektórzy zawodnicy wyczyniają, po prostu nie mieści się w głowie. Nawet juniorzy nie popełniają takich błędów” – grzmiał na antenie 15-krotny reprezentant ZSRR i Rosji, a w latach 1997-1999 także zawodnik Lokomotiwu Moskwa.
Wątpliwe by szefowie tego klubu posłuchali sugestii telewizyjnego komentatora, ale niewątpliwie w relacjach między nimi a polskim piłkarzem panuje od pewnego czasu silne napięcie. W poprzednim sezonie Krychowiak był jedną z największych gwiazd ligi, dlatego dziwi jego spadek formy, zwłaszcza że gorsze występy przytrafiają mu się wyłącznie w meczach rosyjskiej ligi, bo w Lidze Mistrzów w każdym z rozegranych spotkań prezentował się wybornie. W rosyjskich mediach pojawiły się ostatnio plotki, że reprezentant Polski nie może dojść do porozumienia z nowym trenerem Lokomotiwu Marko Nikoliciem i już tego lata chciał odejść do Zenita Petersburg. Mistrz Rosji był ponoć mocno tym zainteresowany, ale działacze zbyt późno zabrali się za załatwianie sprawy i nie zdążyli przed zamknięciem okna transferowego. Ale w przerwie zimowej być może negocjacje zostaną wznowione.
Krychowiak trafił do Lokomotiwu 24 lipca 2018 roku. Najpierw został do tego klubu wypożyczony na rok przez Paris Saint-Germain. W swoim pierwszym sezonie w lidze rosyjskiej „Krycha” rozegrał 27 spotkań, w którym strzelił dwa gole, zdobył też z Lokomotiwem Puchar Rosji. Jego znakomita gra tak się władzom klubu spodobała, ze w lipcu 2019 roku wykupiły go z PSG za 12 milionów euro i podpisały z nim kontrakt do 30 czerwca 2022 roku. A to oznacza, że bez zgody szefów Krychowiak o zmianie pracodawcy może zapomnieć.
Inna sprawa, że z taką formą, jaką demonstruje w tym sezonie, reprezentant Polski raczej ma niewielkie szanse na transfer, bo właściciele klubu chcą co najmniej odzyskać zainwestowane w niego 12 mln euro, a może jeszcze nawet coś na nim zarobić. Pytanie tylko czy tego chcą, bo kibice Lokomotiwu cenią polskiego piłkarza i nie wyobrażają sobie zespołu bez niego. On sam też jeszcze do niedawna sprawiał wrażenie, że jest zadowolony z miejsca, w jakim znalazł się na tym etapie swojej piłkarskiej kariery. Szybko opanował język rosyjski, a w mediach społecznościowych regularnie zamieszcza relacje ze swoich podróży po takich regionach Rosji, do których rzadko docierają turyści.
Co zatem się stało, że tak nagle spuścił z tonu jako piłkarz? Tu i ówdzie w rosyjskich mediach pojawiły się sugestie, że nie tylko Krychowiak jest w złych relacjach z trenerem Nikoliciem, a wysoka porażka w Krasnodarze to tylko typowy w takich sytuacjach objaw „buntu szatni” przeciwko szkoleniowcowi. „Lokomotiw w meczu z FK Krasnodar sprawiał wrażenie zmęczonej grupy ludzi, którzy niezbyt dobrze się rozumieją i nie wiedzą, co mają robić. Nawet doświadczeni piłkarze, jak Krychowiak, Rybus i Miranczuk popełniali katastrofalne błędy. Tyle wpadek czołowych graczy w jednym spotkaniu jest tak nietypowe, że wręcz zmusza do postawienia pytania, czy nie było w nich celowego działania” – napisał w relacji jeden z rosyjskich portali piłkarskich.
Czy w tych spekulacjach jest coś na rzeczy, przekonamy się już w najbliższy weekend, podczas którego rosyjska ekstraklasa rozegra ostatnią w tym roku ligową kolejkę. Lokomotiw, zajmujący obecnie siódmą lokatę w tabeli, zmierzy się na wyjeździe z jedenastą w stawce ekipą FK Chimki.

Dostali nauczkę i starczy

Wygląda na to, że dla dwóch byłych reprezentantów Rosji w piłce nożnej, 28-letniego Aleksandra Kokorina i 31-letniego Pawła Mamajewa, zakończył się najtrudniejszy jak dotąd etap w ich życiu. Obaj od października ubiegłego roku za pobicie wpływowego polityka tkwili na więziennym wikcie, a od kwietnia przebywali w kolonii karnej w Biełogorodzie z wyrokiem półtora roku więzienia za udział w bójce i wandalizm. We wtorek 17 września zostali zwolnieni warunkowo.

Kokorin i Mamajew to utalentowani piłkarze, od lat należeli do wyróżniających się graczy w rosyjskiej ekstraklasie. Kokorinowi tylko pech przeszkodził w występie w ubiegłorocznym mundialu, bo na trzy miesiące przed turniejem rozgrywanym na rosyjskich stadionach doznał poważnej kontuzji. Gdyby nie uraz, trener „Sbornej” Stanisław Czerczesow z pewnością powołałby go do kadry, bo cenił umiejętności tego dynamicznego napastnika, który w 48 występach w reprezentacji zdobył 12 bramek. Grający na pozycji pomocnika Mamajew na taki splendor nie mógł liczyć, bo chociaż w latach 2010-2016 rozegrał w drużynie narodowej 15 meczów, nigdy nie był w niej kluczowym zawodnikiem. Nie pomogło mu też przejście z CSKA Moskwa do prowincjonalnego FK Krasnodar, którego zawodnikiem był w momencie aresztowania. Wciąż jednak jako piłkarz ma w Rosji mocną markę, czego dowodem jest oferta złożona mu przez występujący w Premjer Lidze działaczy Achmata Grozny.

Czeczeński klub, w którym gra obecnie dwóch polskich piłkarzy, Konrad Michalak i Damian Szymański, był też ponoć zainteresowany pozyskaniem Kokorina, ale był on formalnie wciąż zawodnikiem Zenita Petersburg, zaś szefowie potentata rosyjskiej ekstraklasy nie zamierzali z niego rezygnować i pomimo długiej przerwy w treningach dali mu do podpisania nowy kontrakt. W rosyjskich mediach pojawiły się zdjęcia obu piłkarzy opuszczających kolonię karną w Biełgorodzie i wsiadających do czekającego na nich auta z przyciemnianymi szybami.

Pewnie przez jakiś czas będzie o nich cicho, bo na dojście do dawnej sportowej formy potrzebują co najmniej dwa-trzy miesiące. Nie ulega jednak wątpliwości, że będą chcieli jak najszybciej wrócić na boisko, bo prawie roczny pobyt za kratkami i koszta sądowych potyczek z pewnością mocno nadwyrężyły ich finanse, chociaż przed aresztowaniem zarabiali w swoich klubach w granicach półtora miliona euro rocznie. A i tak mogą mówić o szczęściu, bo podczas pamiętnej dla nich październikowej nocnej eskapady po moskiewskich lokalach weszli z konflikt z mocnymi ludźmi z wysokich kręgów władzy.
Kokorin i Mamajew, przyjaźniący się od lat jeszcze z czasów gry w moskiewskich klubach, spotkali się na boisku w meczu ligowym Zenita Petersburg z FK Krasnodar, a po zawodach postanowili wspólnie się zabawić.

Ponieważ obaj mieli już od dawna wyrobioną opinię rozrabiaków, żeby nie podpaść nikomu w Petersburgu, wsiedli do pociągu i pojechali do Moskwy. Imprezować zaczęli już w trakcie podróży, co znalazło odbicie w raporcie obsługi pociągu przesłanym do centrali rosyjskich kolei państwowych. Agresywne zachowanie uszło im na sucho, ale gdy w stolicy podjęli wędrówkę od lokalu do lokalu, w jednym z nich zachowywali się już tak niestosownie, że jeden z restauracyjnych gości zwrócił im uwagę. Wtedy Kokorin zwymyślał go i uderzył go krzesłem. Incydent został zarejestrowany na nagraniu wideo, które pojawiło się w internecie. Dokazujący dotąd bezkarnie piłkarze wpadli w tym momencie jak śliwka w kompot, bowiem poszkodowanym okazał się urzędnik ministerstwa przemysłu i handlu. Trafił do szpitala, a sprawę zgłosił policji. Policja aresztowała obu piłkarzy i towarzyszących mu kolegów.

Próbujący wyratować ich z opresji klubowi działacze natrafili jednak na ścianę, bo przy okazji wyszło na jaw, że tuż przed zdarzeniem w restauracji swawolni kopacze piłki pobili jeszcze kierowcę popularnej prezenterki telewizyjnej Olgi Uszakowej. Kokorin i Mamajew dostali areszt tymczasowy na trzy miesiące, który następnie przedłużono im o kolejny kwartał. Do rozprawy przed sądem pierwszej instancji w Moskwie doszło dopiero pod koniec kwietnia 2019 roku. Poszkodowany urzędnik miał wpływowych sojuszników, więc sąd skazał Kokorina na 18 miesięcy pobytu w kolonii karnej, a Mamajewa na 17. miesięcy, ale w poczet kary zaliczono im areszt tymczasowy, dzięki czemu w wrześniu, po odsiedzeniu połowy zasądzonego wyroku, mogli wystąpić o zwolnienie warunkowe. Chyba ktoś wysoko postawiony musiał uznać, że obaj piłkarze dostali wystarczająca nauczkę, bo odzyskali wolność.

 

Piłkarze w kolonii karnej

Przebywający w areszcie od października ub. roku rosyjscy piłkarze Aleksander Kokorin i Paweł Mamajew doczekali się sądowego wyroku za chuligańskie wybryki. Zostali skazani na półtoraroczny pobyt w koloni karnej.

Gwoli przypomnienia: do chuligańskiego zajścia z udziałem Kokorina i Mamajewa doszło 8 października w jednej z moskiewskich kawiarni. Gdy jeden z klientów zwrócił im uwagę na głośne zachowanie, zaczęli go obrażać i bić. Incydent został zarejestrowany na nagraniu wideo, które pojawiło się w internecie. Poszkodowanym okazał się urzędnik Ministerstwa Przemysłu i Handlu Rosji Denis Pak, a ucierpiał także drugi pracownik resortu. Obaj musieli zwrócić się po pomoc medyczną do szpitala. Zgłosili się też na policję. Pak poinformował, że został uderzony krzesłem w głowę. Prawnik urzędnika przekazał także, że jego klient został również znieważony na tle narodowościowym. Przed bójką w kawiarni piłkarze mieli pobić także kierowcę prezenterki telewizyjnej Olgi Uszakowej. Zaś źródła w Rosyjskich Kolejach poinformowały, że sportowcy zachowywali się agresywnie w pociągu nocnym, którym jechali do Moskwy po niedzielnym meczu ich drużyn w Petersburgu.

Obaj piłkarze wylądowali w areszcie i przebywali za kratkami aż do maja tego roku, gdy w końcu moskiewski sąd rozpatrzył ich sprawę i ogłosił wyrok. Kokorina skazano na 18 miesięcy pobytu w kolonii karnej, natomiast Mamajewa na 17. Do uprawomocnienia się wyroku obaj pozostaną w areszcie. To oznacza de facto koniec sportowych karier tych piłkarzy. 30-letni Mamajew, 15-krotny reprezentant Rosji, grał ostatnio w zespole FK Krasnodar, zaś 27-letni Kokorin, mający na koncie 48 występów w rosyjskiej drużynie narodowej, występował w Zenicie Petersburg.

 

Utracjusze za kratkami

Dwaj rosyjscy piłkarze, 28-letni Aleksandr Kokorin i 31-letni Paweł Mamajew, od października ub. roku siedzą w więzieniu. To najpewniej najdrożsi więźniowie w Rosji – za Kokorina Zenit Petersburg zapłacił 7 mln euro, za Mamajewa FK Krasnodar blisko 4 mln euro. Obaj trafili za kratki za pobicie dwóch urzędników państwowych.

Mamajew i Kokorin są dobrymi kumplami od ponad 10 lat. Poznali się i zaprzyjaźnili w 2008 roku. Obaj grali wtedy w moskiewskich klubach – Kokorin w Dynamie, a Mamajew w Torpedo, mieszkali w internacie i wspólnie spędzali wolny czas. Nie zawsze grzecznie, a właściwie to rzadko kiedy byli grzeczni. Zamiłowanie do draki to był ich znak rozpoznawczy. Ale że byli piłkarsko utalentowani i od 2011 roku otrzymywali powołania do reprezentacji kraju, ekscesy z ich udziałem puszczano w niepamięć. A trochę tego było. Podczas pobytu kadry w USA obaj w restauracji obrzucili kostkami lodu siedzącego obok przy stoliku znanego rapera Lila Wayne’a i jego znajomych. Oczywiście wygłupy te skończyły się gigantyczną awanturą.

Innym razem Kokorin został zatrzymany przez milicję za rajd po ulicach Moskwy, w trakcie którego nie tylko złamał ograniczenia prędkości, ale też jeździł pod prąd. W lipcu 2016 roku Kokorin z z Mamajewem przekroczyli wszelkie granice. Po zakończeniu przez rosyjską reprezentację jej mało chwalebnego udziału w Euro 2016, obaj piłkarze „ruszyli w miasto”, ale znów przesadzili w zabawie. Imprezując w prestiżowego w Monako klubie Twiga Kokorin i Mamajew wydali aż 250 tys. euro, zamawiając m.in. 500 butelek najdroższego szampana, które zostały wniesione na salę przy akompaniamencie hymnu Federacji Rosyjskiej. Gdy wieść o tym wybryku piłkarzy dotarła na Kreml, prezydent Władimir Putin ponoć straszliwie się rozzłościł i nakazał surowe ukaranie utracjuszy. Co tez uczyniono – Zenit Petersburg i FK Krasnodar zesłały obu graczy do rezerw i uderzyły po kieszeni. Wedle rosyjskich mediów każdy z nich miał zapłacić po 200 tys. euro.

Po tej surowej nauczce obaj piłkarze na jakiś czas się uspokoili i aż do listopada ub. roku nie dawali rosyjskim mediom bulwarowym pożywki. Ale gdy FK Krasnodar przyjechał do Petersburga na mecz ligowy z Zenitem, kumple postanowili uczcić spotkanie przypadające akurat w okrągłą dziesiątą rocznicę jak się poznali. Nie chcąc prowokować losu uczcić ten miły dla nich jubileusz postanowili w Moskwie. I tak trafili do restauracji, w której na ich nieszczęście biesiadowała akurat grupa wysokich rangą urzędników rządowych. Jeden z nich, Denis Pak, szef wydziału motoryzacji i kolei w ministerstwie przemysłu i handlu, w pewnym momencie zwrócił uwagę głośno zachowującym się piłkarzom, za co oberwał od rozochoconego już mocno Kokorina krzesłem. Wybuchła awantura, w której z rąk piłkarzy ucierpiało jeszcze kilku innych gości.
Kokorin i Mamajew mieli niefart, bo poszkodowaniu urzędnicy podnieśli raban i wieści o kolejnym wybryku Kokorina i Mamajewa szybko dotarła do Putina. Rosyjski prezydent strasznie się na nich wkurzył. Obaj piłkarze dostali wezwanie na milicję wydane przez ministerstwo spraw wewnętrznych i po przesłuchaniu zostali zatrzymani na 48 godzin, a następnie skazani na dwa miesiące odsiadki. Obaj zostali osadzeni w tak zwanym SIZO, sledstwiennym izolatorze, odpowiedniku polskiego aresztu śledczego. Skazano ich za przestępstwo popełnione z art. 213 Kodeksu Karnego, czyli chuligaństwo, a za to grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu. Żarty się skończyły, bo ministerialni koledzy pobitego Paka zrobili co należy, żeby zademonstrować siłę państwowego aparatu władzy.

Zgodnie z oficjalnym wyrokiem Kokorin i Mamajew mieli przebywać w areszcie do 8 grudnia ub. roku, ale chociaż mijały kolejne miesiące, oni wciąż tkwili za kratkami, a składane przez ich prawników apelacje były konsekwentnie odrzucane. Ostatnią sąd odrzucił 26 lutego. Teraz Kokorin i Mamajew żywi się nadzieją, że wyjdą na wolność 8 kwietnia. Tego dnia ma zapaść ostateczny werdykt w ich sprawie, co oznacza, że albo będą siedzieć dalej, albo dostaną wyrok w zawieszeniu. Wygląda jednak na to, że pół roku na więziennym wikcie zostanie uznane za wystarczającą karę, inaczej Zenit i Krasnodar już by z nimi zerwały kontrakty, a tego jak dotąd nie zrobiły.

 

Liga Europy: Uznane firmy w 1/16 finału

Fot. Zespół Chelsea Londyn uważany jest za jednego z najpoważniejszych kandydatów do wygrania Ligi Europy

 

 

W miniony czwartek zakończyła się faza grupowa Ligi Europy. Do dalszych gier awansowały 24 zespoły. Wiosną dołączy do nich osiem zespołów, które w Lidze Mistrzów zajęły trzecie lokaty w swoich grupach.

 

Największą sensacją fazy grupowej Ligi Europy było niezakwalifikowanie się do play-off finalisty poprzedniej edycji tych rozgrywek, Olympique Marsylia (w finale francuski zespół uległ Atletico Madryt 0:3). Tym razem ekipa z Marsylii zdobyła tylko jeden punkt i zajęła ostatnie miejsce w grupie H, ustępując nie tylko Eintrachtowi Frankfurt i Lazio Rzym, ale nawet cypryjskiemu Apollonowi Limassol. Do fazy pucharowej nie awansował też AC Milan, który w ostatniej kolejce przegrał z Olympiakosem Pireus 1:3, a na dokładkę został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości 12 mln euro za złamanie przepisów finansowego fair play. Mediolańskiej ekipie grozi też wyrzucenie z europejskich pucharów.

Warto odnotować dzielną postawę pogromcy Legii Warszawa w kwalifikacjach, drużyny F91 Dudelange, która rywalizowała w tej samej grupie F co AC Milan i Olympiakos Pireus. W ostatniej kolejce gier mistrz Luksemburga zremisował ze zwycięzcą grupy Betisem Sewilla 0:0. Był to pierwszy punkt w Lidze Europy wywalczony przez ten zespół w europejskich pucharach.
Z polskich piłkarzy na placu boju pozostała garstka – Tomasz Kędziora w Dymanie Kijów, Damian Kądzior w Dinamie Zagrzeb, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik w SSC Napoli, Jakub Piotrowski w KRC Genk oraz dwóch nastolatków, reprezentantów Polski U-19 i U-18 Jakub Bednarczyk i Adrian Stanilewicz, którzy w ostatniej serii spotkań zaliczyli pucharowy debiut w Bayerze Leverkusen. Z rozgrywkami pożegnali się natomiast Jakub Rzeźniczak z azerskim Qarabagiem Agdam, Jacek Góralski i Jakub Świerczok z bułgarskim Łudogorcem Razgrad, Igor Lewaczuk z francuskim Girondins Bordeaux i Patryk Malecki ze słowackim Spartakiem Trnava.

A oto zespoły, które awansowały do 1/16 finału po fazie grupowej Ligi Europy: Bayer Leverkusen, FC Zurych, Red Bull Salzburg, Celtic Glasgow, Zenit Petersburg, Slavia Praga, Dinamo Zagrzeb, Fenerbahce Stambuł, Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Betis Sewilla, Olympiakos Pireus, Villarreal, Rapid Wiedeń, Eintracht Frankfurt, Lazio Rzym, KRC Genk, Malmoe FF, FC Sevilla, FK Krasnodar, Dynamo Kijów, Stade Rennes, Chelsea Londyn i BATE Borisow. Z tego grona za faworytów rozgrywek uważa się dwie londyńskie jedenastki, Arsenal i Chelsea, ale z Ligi Mistrzów dostały mocnych konkurentów – osiem drużyn z 3. miejsce: SSC Napoli, Benficę Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtara Donieck, Valencię CF i Viktorię Pilzno.