Ile włożyć do weselnej koperty?

Jak nie dać za dużo, a z drugiej strony nie wyjść na dziadów. To trudny problem, zwłaszcza teraz, gdy wolno robić tylko wesela domowe do 20 osób więc można ustalić, kto ile dał.
To pytanie zadaje sobie każdy gość weselny. W 2020 roku najniższy wydatek singla to 200 zł, a chrzestny wkłada do koperty co najmniej 1000 zł. Ten delikatny temat prześwietla Wedding.pl.
Czasami koperta z pieniędzmi może się wydawać pójściem na łatwiznę, bo nie trzeba szukać prezentu, robić zakupów i martwić się ich opakowaniem. Wystarczy włożyć banknoty do koperty, ewentualnie dodając do niej kartkę z życzeniami. Owszem, koperta to prosty pomysł na prezent ślubny, ale jakże genialny w swej prostocie.
Pary młode, które często podczas organizacji wymarzonego wesela, nadwyrężają swój budżet i zaraz po ślubie planują kolejne większe wydatki (np. podróż poślubną lub zakup mieszkania), ucieszą się z dodatkowego zastrzyku gotówki. Nikt nie mówi, że wesele ma się w całości nowożeńcom zwrócić lub mają kupić za pieniądze z kopert dom, ale zawsze to dodatkowa większa kwota, która może pomóc młodemu małżeństwu na nowej drodze życia lub podreperować ich nadszarpnięty budżet.
Z tych właśnie względów pary młode często same proszą swoich gości o koperty zamiast prezentów. Jeśli nie mówią o swojej woli wprost, formułują taką prośbę poprzez informację lub rebus na zaproszeniu ślubnym.
Jeśli więc jako przyszły gość, nie masz pomysłu na prezent na wesele, śmiało postaw na kopertę z “wkładką”. Teraz trzeba się zastanowić, ile pieniędzy włożyć do koperty. Przyjęło się, że osoby, które zostały zaproszone wyłącznie na samą ceremonię zaślubin, dają o wiele mniej niż te, które będą uczestniczyć także w weselu.
Zapytałam panny młode po ślubie i te przyszłe o to, jaki prezent na ślub otrzymały od swoich bliskich, jakie “stawki” są w ich regionach i ile daje się na wesele w ich rodzinach.
Na grupie “Panny Młode – organizacja ślubu i wesela” wiele osób pisało, że nie zaprasza się gości dla pieniędzy i prezentów oraz daje się tyle, na ile nas stać. W kwestii konkretnych stawek, najczęstszą odpowiedzią było: tyle, żeby zwrócił się talerzyk plus ewentualnie 100 zł ekstra.
Najwięcej osób na forum pisało nam, że punktem wyjścia do ustalenia kwoty, jaką należy włożyć do koperty, jest wiedza o tym, ile państwo młodzi płacą za tzw. talerzyk, a więc jaki będzie przybliżony koszt wesela. Według par młodych i samych gości, wypada “zwrócić” w kopercie przynajmniej tyle, ile się wydaje na jedną osobą na przyjęciu weselnym.
“Talerzyk” to w terminologii ślubnej koszt, jaki para młoda ponosi za jednego gościa zaproszonego na wesele. W jego skład wchodzą różne elementy, w zależności od oferty sali weselnej, ale najczęściej są to: wynajem lokalu, wybrane menu weselne, podstawowe dekoracje weselne, parking, klimatyzacja i sprzątanie po przyjęciu.
Jakie są stawki za “talerzyk”? Rozstrzał cenowy wynika z wielu czynników takich, jak lokalizacja, typ i klasa obiektu czy zakres oferty. Za najtańszy “talerzyk” w 2020 roku należy zapłacić 150 zł, a te górne stawki w 5-cio gwiazdkowych hotelach sięgały często nawet 600 zł za osobę, a średnia cena za “talerzyk” na sali weselnej wynosiła 250 zł.
Takie też kwoty podawane są najczęściej. Pisano, że wypada dać minimum 200 zł za 1 osobę i 400-500 zł za parę. Wiele osób zwraca uwagę, że do ceny “talerzyka” warto dorzucić coś ekstra (100 – 200 zł), ponieważ na podstawowej ofercie sali weselnej wydatki pary młodej się nie kończą.
Podliczając te rekomendacje i stawki za “talerzyk” na sali weselnej – średnio na prezent na wesele daje się w kopercie 300-400 zł na osobę. Nikt jednak nie organizuje wesela po to, żeby mu się zwróciło i w rzeczywistości bardzo rzadko to się zdarza.
Jeśli jesteście blisko z narzeczonymi, na pewno zechcecie wręczyć im kosztowniejszy prezent na ślub. Zazwyczaj wyższe kwoty do koperty wkładają rodzina i rodzice chrzestni, a niższe znajomi i osoby towarzyszące. Jednak nie jest to reguła, ponieważ czasami młodzi mają bliższe relacje z przyjaciółmi niż z rodzeństwem i nierzadko to ci pierwsi pragną wręczyć okazalszy podarunek.
Nie bez znaczenia będzie również rodzaj ceremonii i przyjęcia. Jeśli para młoda organizuje niezobowiązujący obiad weselny, prezent na ślub może być mniej kosztowny. Ponadto, ważna będzie Wasza hojność.
Istotna jest jeszcze lokalizacja. W Warszawie czy Krakowie daje się w kopercie średnio 200-300 zł więcej od osoby w porównaniu do małego miasta czy wsi.
W polskiej kulturze przyjęło się, że rodzice chrzestni powinni liczyć się z większymi kosztami, jeśli wybierają się na ważne wydarzenie w życiu ich dzieci chrzestnych. Dlaczego w Polsce powszechnie uważa się, że chrzestny czy chrzestna powinien się wykosztować w przypadku ślubu – nie wiadomo, ale taki zwyczaj istnieje i jest kultywowany od lat.
Ile więc dać na wesele jako chrzestny lub chrzestna? Na podstawie własnych doświadczeń, panny młode wskazywały kwoty od 1000 do nawet 5000 zł. Jeśli rodzice wręczają swoim dzieciom koperty z pieniędzmi, są to podobne kwoty.
W przypadku rodziców często pojawia się pytanie, czy jeśli dokładają się do wesela, powinni dodatkowo wręczyć parze młodej prezent? Jeśli przed ślubem wspierają swoje dzieci finansowo, śmiało mogą zrezygnować z dodatkowych wydatków, ponieważ samym prezentem jest już kwota, jaką wydają na organizację przyjęcia weselnego. Oczywiście nikt nie zabroni nawet zakupu mieszkania czy samochodu (bo i takie prezenty od rodziców się zdarzają). Wszystko to kwestia tego, kogo na ile stać.
Na grupie Wedding.pl piszecie, że rodzeństwo i bliższa rodzina (np. dziadkowie i wujostwo) wręczają w kopertach od 500 do 1000 zł. W przypadku dalszej rodziny, w kopertach pojawiają się sumy od 300-400 zł za osobę.
Wszystko zależy jednak od możliwości finansowych osób, które będą prezent wręczać. Para młoda nie powinna oczekiwać kosztownych lub jakichkolwiek prezentów od bliskich, jeśli np. rodzeństwo studiuje i jeszcze nie ma stałej pracy, a babcia i dziadek mają skromne emerytury czy renty.
Przyjaciele są często traktowani jak rodzina. Tacy bliscy znajomi z pewnością będą chcieli wręczyć parze młodej droższe prezenty. Najważniejsze są tu jednak szczere intencje. Jeśli mamy przyjaciół od serca, oni z pewnością wręczą nam prezent od serca – na ile ich stać.
W przypadku dalszych znajomych i osób towarzyszących przyjęła się równowartość weselnego “talerzyka”, a więc 200-300 zł. Jeśli jednak ktoś ma gest dać więcej, droga wolna. Na tę okazję nie ma kwoty zbyt wysokiej.
Co jednak jeśli nie stać nas na włożenie do koperty oczekiwanej kwoty pieniędzy? Dajmy tyle, ile możemy (50 zł też jest w porządku, jeśli dajemy je od serca). Można wręczyć skromny upominek lub własnoręcznie wykonany prezent (takie często cieszą jeszcze bardziej). Można też pomóc w organizacji wesela, np. zrobić dekoracje, ugotować posiłki na poprawiny czy zaoferować swój transport.
Jak podpisać kopertę na ślub? Odpowiedź jest bardzo prosta: lepiej nie podpisywać wcale. Wystarczy, że podpiszecie kartkę z życzeniami ślubnymi, która pojawi się wraz z pieniędzmi w środku koperty. Podpisywanie kopert na zewnętrznej stronie to pretensjonalny zwyczaj – ślubny savoir-vivre go nie poleca.
Podsumujmy średnie kwoty, jakie w 2020 roku pojawiały się w weselnych kopertach par młodych. Chrzestni: od 1000 zł, rodzice: od 1000 zł, rodzeństwo, dziadkowie i bliska rodzina: od 500 zł, krewni: od 300 zł, przyjaciele, dalsi znajomi i osoby towarzyszące: od 200 zł
Nie należy jednak jedynie myśleć w kategoriach “tyle wypada” czy “nie można dać mniej niż…”. Para młoda nie powinna mieć tu konkretnych oczekiwań, bo w końcu nie zaprasza gości dla prezentów, a sami goście nie powinni się przywiązywać do zasłyszanych stawek, tylko samodzielnie określić swoje finansowe możliwości.

Przypływają kawiarenki

Cenimy sobie aromat dobrej kawy i atmosferę lokali z wieloletnią tradycją.

 

W Polsce obecnie funkcjonuje około 4,6 tys. kawiarni. Polacy coraz chętniej spędzają w nich czas, więc liczba takich lokali stopniowo wzrasta. Przyciągają nie tylko dobrą lokalizacją czy atrakcyjną ceną, lecz także odpowiednim wystrojem.
Nowo powstające lokale muszą prześcigać się w pomysłach na atrakcje czy aranżację wnętrza, a kawiarnie z długą historią mogą pochwalić się tradycją i idącą za nią jakością.

 

Zaczęło się od Kulczyckiego

Kawiarnie zaczęły odgrywać ważną rolę najpierw w Wiedniu. Na przełomie XIX i XX wieku istniało tam ponad 600 lokali, które przyciągały pisarzy i artystów. Były to miejsca, w których można było godzinami siedzieć i w spokoju czytać gazetę. Do filiżanki kawy podawana była szklanka wody, w razie potrzeby uzupełniana, aby klient nie czuł presji opuszczenia kawiarni. Do dziś zdecydowana większość Wiedeńczyków zaczyna dzień od znakomitej kawy, która zwykle jest parzona w lokalu mieszczącym się na parterze kamienicy, w której mieszkają.
Jak wiadomo, powstanie pierwszej kawiarni we Wiedniu (i jednej z pierwszych w Europie) przypisuje się Polakowi – Jerzemu Kulczyckiemu.
Uznany za bohatera, po oblężeniu miasta przez Turków w 1683 roku, otrzymał w nagrodę znaczną sumę pieniędzy, dom w centrum miasta oraz możliwość wykonywania dowolnego zawodu. Ponadto, król Jan III Sobieski pozwolił mu wybrać dowolną rzecz z obozu nieprzyjaciela. Kulczycki nie zdecydował się na znajdujące się tam kosztowne wyroby – wybrał kilkaset worków z kawą, które i tak zamierzano wyrzucić.
Pomogło mu know-how. Przed zaangażowaniem się w działania wojenne zajmował się handlem międzynarodowym, a zatem znał wartość swojej zdobyczy.
Kawę wykorzystał, otwierając kolejne lokale, w tym „Dom Pod Błękitną Butelką”, gdzie ponoć miał zwyczaj paradować w tureckim stroju i rozdawać ludziom ciastka w kształcie półksiężyców.

 

Sposób na rozkwit kultury

Również Jerzy Kulczycki jest uznawany za pierwszą osobę, która serwowała kawę z mlekiem. Wynalazek ten zrodził się w wyniku niechęci mieszkańców Wiednia do czarnej, gorzkiej kawy.
Kawiarnie miały także znaczący wpływ na polską kulturę i literaturę. To w rzymskiej kawiarni El Greco mieli zwyczaj przesiadywać najznamienitsi polscy literaci: Mickiewicz, Słowacki, Norwid i Sienkiewicz. Rodzima tradycja kawiarniana jest niemała. Zaczęła rozwijać się w połowie XIX wieku, swój rozkwit natomiast przechodziła podczas dwudziestolecia międzywojennego.
W lokalach tamtych czasów kwitło życie towarzyskie. Do otwartych siedem dni w tygodniu miejsc przychodził każdy, kto tylko mógł sobie na to pozwolić. Kawiarnie były miejscem spotkań krytyków literackich i literatów, którzy początkowo byli ledwo tolerowani przez obsługę.
Przykładem może być słynna Ziemiańska, która grupowała skamandrytów. Po remoncie w 1927 roku lokal zyskał piękne murale prezentujące pory roku, a także dodatkową salę – tzw. pięterko, które zarezerwowane było dla wybranych poetów. Do lokalu wchodziło się przez obrotowe drzwi, stanowiące w tamtych czasach nowinkę. Unowocześnieniem były też aparaty telefoniczne, z których można było skorzystać popijając kawę przy stoliku.
Innym lokalem popularnym w dwudziestoleciu międzywojennym była kawiarnia Blikle. Założona w dziewiętnastym wieku kawiarnia zyskała szczególną popularność po remoncie w 1921 r. Wtedy też lokal na Nowym Świecie został powiększony i unowocześniony, dodatkowo wprowadzono umilającą gościom czas orkiestrę. Wnętrza zdobiły tapety z Fabryki Obić i Papierów Kolorowych Józefa Franaszka, żyrandole natomiast pochodziły od braci Łopieńskich. Takie właśnie wnętrze chętnie odwiedzali m.in. Tadeusz Boy-Żeleński i Stefan Żeromski.

 

Powróćmy jak za dawnych lat

Dziś również chętnie odwiedzane są kawiarnie, które swoje początki miały jeszcze w XIX stuleciu. Długa historia jest bez wątpienia ich atutem świadczy bowiem o tym, że używane receptury są sprawdzone i wciąż smaczne. Przykładem może być Wedel. Dlatego właśnie kawiarnie znanych, ponadczasowych marek przy każdej okazji podkreślają te atuty.
Często są one stylizowane na lokale z okresu międzywojennego. Przeszklone lady, drewniane meble oraz złocone elementy mają przywołać klimat tamtych czasów. Całości dopełniają starannie dobrane akcesoria, takie jak ilustracje prezentujące historię marki czy też szklane pojemniki na produkty. Znacznie istotniejsze od konkretnych elementów jest jednak całościowe oddanie ducha epoki.
Dobre kawiarnie powinny charakteryzować się unikatowym klimatem, który jest tworzony poprzez wnętrze – mówi Anna Sulima-Gillow z firmy Forbis Design&Build. – Markom z długą tradycją jest o tyle łatwiej, że nie muszą one bać się o swoją wiarygodność. Sztuką jest jedynie odpowiednie wydobycie i podkreślenie tej wartości.

„Czekając na lepsze czasy” – podsumowanie działalności Klubu Trybuny w Otwocku

Rada Powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Otwocku zawsze bardzo serdecznie zaprasza na spotkania w ramach Klubu Trybuny, które odbywają się w kawiarni KLUBOWEJ w Otwocku, przy ul.Poniatowskiego 1 /róg ul. Andriollego/

 

Partnerem i patronem medialnym Klubu Trybuny jest Dziennik Trybuna – codzienna gazeta o zasięgu ogólnopolskim .
Tematy spotkań dotyczą istotnych, aktualnych problemów politycznych naszego społeczeństwa. Do niedawna ludzie lewicy gromadzili się w tym miejscu na debatach, w których uczestniczyli zaproszeni goście.
Niektóre z tych debat, jak np. ta o aborcji, na którą zaproszono między innymi prof. Monikę Płatek pozostaje w pamięci uczestników do dziś .Oto krótkie sprawozdanie z tego wydarzenia :
• W czwartek 27 października 2016 roku zainaugurował swoją działalność Klub Trybuny w Otwocku. Jest to powstałe z inicjatywy tamtejszych powiatowych struktur SLD forum debaty na tematy ważne dla każdego obywatela. Pierwsze spotkanie odbyło się pod hasłem „Czy możliwy jest kompromis aborcyjny?”. Jako paneliści wzięli w nim udział: prof. UW dr hab. Monika Płatek – specjalistka w dziedzinie prawa karnego i praw człowieka, Katarzyna Kądziela – liderka Inicjatywy Feministycznej i Piotr Gadzinowski – dziennikarz, publicysta, były parlamentarzysta. Z powodu choroby do grona ekspertów nie mógł dołączyć ks. Wojciech Lemański.
Podobnie wielkim zainteresowaniem cieszyła się debata, na której mówiono o problemach edukacji szkolnej po ostatniej reformie. Wydarzenie miało miejsce w czwartek 26 stycznia w Otwocku – tym razem pod hasłem „Jakiej edukacji potrzebujemy?” z udziałem prezesa ZNP p. Sławomira BRONIARZA, p. prof. Jana HARTMANA i p. Wiesława WŁODARSKIEGO – dyrektora L LO im. Ruy Barbosy, przewodniczącego Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich. Spotkanie odbyło się , tak samo jak poprzednie, w gościnnych wnętrzach Kawiarni Klubowej przy ul. Poniatowskiego 1 w Otwocku.
Następnie , w tym samym miejscu, 27kwietnia 2017 roku odbyła się debata nt „Czy demokracja i prawa człowieka są zagrożone?” Zaproszeni goście: Danuta Przywara – prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, działaczka społeczna, socjolog, współzałożycielka Komitetu Helsińskiego w Polsce, odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz sędzia Waldemar Żurek – rzecznik prasowy i członek Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Było obecnych ponad 40 osób, członków i sympatyków lewicy, oraz osoby zainteresowane tematem.
24 listopada 2017 roku w dyskusji na temat: „Czy jest miejsce dla lewicy w XXI wieku „ wzięły udział : prof. Maria Szyszkowska – polska filozof i polityk oraz Anna-Maria Żukowska – prawniczka, filolożka, wiceprzewodnicząca mazowieckiego SLD i rzeczniczka prasowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Mieliśmy też możliwość zapoznania się z opinią p. Władysława Bujwida –wieloletniego dyr. dużego zakładu produkcyjnego, na temat ewolucji lewicy.
Podczas tej debaty odniesiono się do polityki organizacji lewicowych, jak powinna być realizowana , aby umożliwić powrót Lewicy do Sejmu. Dałoby to możliwość powstania V Rzeczpospolitej, życzliwej, bezpiecznej i sprawiedliwej, dla wszystkich obywateli polskich.
Od początku 2018 roku formuła tych spotkań zmieniła się. Teraz zapraszamy najwybitniejszych polskich polityków, Spotkania te cieszą się ogromnym powodzeniem. Frekwencja odpowiada zainteresowaniu życiem politycznym.
4 stycznia 2018 roku odbyło się spotkanie nt. represyjnych i często bardzo niesprawiedliwych zmian uposażenia służb mundurowych z posłem Andrzejem Rozenkiem.
W maju gościem Klubu Trybuny był Senator Marek Borowski, który podjął temat wyborów samorządowych i parlamentarnych. Oczywiście wskazywał korzyści płynące z udziału w wyborach, apelował do postaw obywatelskich, bardzo interesująco rozszyfrował przed zebranymi tajemnice sondaży wyborczych wyjaśniając w jaki sposób ich rzetelność zależy od metody przeprowadzenia sondażu. Senator M. Borowski imponował kompetencją w przedstawianych tematach. Jego wypowiedzi wzbudzały ogromne zainteresowanie, padło sporo pytań, wszystkie doczekały się odpowiedzi.
5 czerwca br. miało miejsce kolejne spotkanie, tym razem z prof. Tadeuszem Iwińskim. Temat wykładu dotyczył czasów, w których żyjemy. Pan profesor zinterpretował naszą współczesność jako czas wielkiego chaosu dla Polski, Europy i Świata. W oczach Pana Profesora wszystko zależy od interesów wielkich graczy, takich jak Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja i państw, które w tej grze uczestniczą lub są jej ofiarami.
Następnie nasz gość przedstawił pozycję i rolę Unii Europejskiej w dzisiejszym świecie, a na tym szerokim tle przedstawił sprawy Polski kierowanej dzisiaj przez rządy Prawa i Sprawiedliwości. Zajął stanowisko bardzo krytyczne wobec polityki kraju, w którym nie ma miejsca dla uchodźców,gdzie łamana jest Konstytucja, Unia Europejska traktowana jest z dystansem i nie pracuje się nad pozytywnymi relacjami z sąsiadami.
W swoim wykładzie prof. Iwiński zarysował możliwości nowych rozwiązań dając nadzieję na pokonanie impasu.
Oba wykłady charakteryzowały się świetnym poziomem wiedzy wykładowców, wynikającym z ich wykształcenia i doświadczeń w pracy politycznej.
Jeszcze przed wakacjami i przed uroczystością w Radwankowie Szlacheckim – na początku września ,chcemy zorganizować kolejne spotkanie. Po czterech Debatach, cztery spotkania z ciekawymi ludźmi.
Prowadziłam rozmowy z profesor Danutą Waniek, zaangażowaną w obchody 100 lat Niepodległości Polski. I tak p. prof. odpisała: Umówmy się na wtorek 3 lipca. Moje wystąpienie może nosić tytuł:”Lewica wobec niepodległości na przełomie XIX i XX wieku”.
Zatem zarezerwujcie czas na spotkanie: wtorek 3 lipca godzina 18 ,kawiarnia Klubowa,
Serdecznie zapraszam!

Lucyna Rutkowska
przewodnicząca RP SLD w Otwocku

 

A oto głos jednej z uczestniczek spotkań Klubu Trubuny :

Szanowni Państwo,

Uczestniczyłam w kilku spotkaniach Klubu Trybuny – żałuję , że nie we wszystkich. Ciekawa tematyka, kompetentni „Goście” i prawdziwa dyskusja. Czasem dosyć burzliwa, bo i trudne pytania wcześniej nie spisane na kartkach i trudne tematy np. tzw. ustawa dezubekizacyjna, która objęła tzw zbiorową odpowiedzialnością grupę prawie 55 tysięcy obywateli. Uzyskałam też wiele informacji na interesujące mnie najbardziej aktualne tematy. Ostatnie spotkanie z prof.Tadeuszem Iwińskim – duża wiedza przekazana w sposób zrozumiały, co nie znaczy prosty, z anegdotami i wieloma cytatami.
Spotkania Klubu Trybuny są bardzo dobrze zorganizowane, no i po wyjściu …….nie muszę pokazywać policji dowodu osobistego .

Sympatyk SLD Renata Pawłowska

W gościach

W dniach 11 i 12 czerwca bieżącego roku, przewodniczący OPZZ spotkał się w siedzibie konfederacji z przedstawicielami partii lewicowych.

 

11 czerwca gościem Jana Guza był przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty. Dzień później szef OPZZ rozmawiał z członkami Zarządu Krajowego partii Razem – Marceliną Zawiszą i Maciejem Koniecznym.
Przewodniczący Guz poinformował o przebiegu IX Kongresu OPZZ i Programie OPZZ na lata 2018 – 2022, przyjętym przez kongres. Mówił także o pracach w Radzie Dialogu Społecznego, m.in. o negocjacjach w sprawie minimalnej płacy i stawki godzinowej w 2019 r. W opinii OPZZ płaca minimalna powinna być równa 50 proc. przeciętnej. Zwrócił uwagę na niewaloryzowane od lat wynagrodzenia w sferze budżetowej. Przypomniał, że z inicjatywy OPZZ Trybunał Konstytucyjny przyjął wykładnię, że pracownicy na umowach niestandardowych, cywilnoprawnych, mają prawo wstępowania do związków zawodowych.
Guz stwierdził jednak, że osiągnięcie kompromisu z rządem przychodzi z coraz większym trudem a Rada Dialogu Społecznego staje się ciałem fasadowym.
Mówiono także o rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych uchwalonej przez Parlament Europejski, w myśl zasady „równe wynagrodzenie za taką samą pracę w tym samym miejscu”. W nowej dyrektywie uwzględniono żądania związków zawodowych, dlatego można mówić o ważnym zwycięstwie.
Goście przewodniczącego generalnie podzielają stanowisko OPZZ w sprawach społecznych i gospodarczych. Będą wspierać program OPZZ w sprawach pracowniczych, w tym postulowane przez OPZZ skrócenie czasu pracy. Szefowie ugrupowań lewicowych przedstawili aktualne działania swoich partii w tym zakresie. Mówili także o roboczych kontaktach z branżowymi organizacjami związkowymi i współpracy terenowych organów ich partii z wojewódzkimi i powiatowymi strukturami OPZZ.
Poruszano temat zbliżających się wyborów samorządowych. Przewodniczący OPZZ zapewnił, że po ostatecznym ukonstytuowaniu się władz konfederacji, odpowiednie organy OPZZ przedstawią swoje stanowisko w tej sprawie.
Szefowie partii zadeklarowali stały, roboczy kontakt z kierownictwem OPZZ i systematyczną wymianę informacji z centralą związkową.