Klęska Łomży Vive Kielce w Lidze Mistrzów EHF

Szczypiorniści Łomży Vive Kielce w rewanżu na własnym boisku przegrali z francuskim HBC Nantes 31:34 (wcześniej we Francji wygrali 25:24) i 1/8 finału odpadli z rywalizacji o awans do Final Four Ligi Mistrzów EHF.

Dla ekipy Łomży Vive awans do Final Four Ligi Mistrzów był głównym celem w tym sezonie. Ale mocno skomplikowała sobie zadanie przegrywając 11 lutego spotkanie grupowe z Mieszkowem Brześć, przez co straciła drugie miejsce w grupie i zamiast o ćwierćfinał bić się z dużo słabszym słoweńskim RK Celje Pivovarna Lasko, przyszło im walczyć z mocnym HBC Nantes, a w perspektywie z jeszcze silniejszym węgierskim Telekom Veszprem, z którym kielczanie nigdy jeszcze nie wygrali dwumeczu.
I w tym sezonie już nie będą mieli okazji poprawić niekorzystnych statystyk w starciach z węgierskim potentatem, bo nie odpadli w 1/8 finału, chociaż w pierwszym meczu pokonali wicemistrzów Francji 25:24. Trenerem HBC Nantes jest jednak dobry znajomy trenera Dujszebajewa z czasów wspólnej gry w Ciudad Real, Hiszpan Alberto Entrerrios. Kielczanie nigdy wcześniej nie grali z HBC Nantes, bo ten zespół dopiero po raz czwarty występuje w Lidze Mistrzów. Ale mimo zwycięstwa na wyjeździe nikt w ekipie mistrzów Polski nie twierdził, że rewanż będzie tylko czystą formalnością.
A powinien być, bo ekipa HBC Nantes przyjechała do Kielc mocno osłabiona kadrowo, ale dublerzy nieoczekiwanie pokazali lwi pazur, zwłaszcza 23-letni rozgrywający Aymeric Minne, który nie grał w pierwszym meczu. W kieleckiej Hali Legionów należał do najlepszych na boisku.
Zespół Łomży Vive grała słabo praktycznie we wszystkich formacjach, ale mimo to jeszcze 58. minucie utrzymywał korzystny dla siebie remis 30:30, ale ostatecznie ulegli 31:34 i już w drugim sezonie z rzędu, a w czwartym z ostatnich pięciu, nie zagrają w Final Four Ligi Mistrzów. Na powtórzenie największego sukcesu w historii klubu, czyli zwycięstwo w finale Champions League, będą musieli poczekać co najmniej do następnych rozgrywek. Zagrają w nich, bo kolejnego mistrzostwa Polski nikt im nie zabierze.

Łomża Vive jedzie do Nantes

Szczypiorniści Łomży Vive Kielce przegrali z niemieckim SG Flensburgiem-Handewitt 28:31 swój ostatni mecz w fazie grupowej Ligi Mistrzów EHF. Porażka ta zepchnęła kielczan na dopiero trzecie miejsce w grupie A.

Przez większość rozgrywek w Lidze Mistrzów EHF ekipa Łomży Vive spisywała się znakomicie i w pewnym momencie wydawało się nawet, że zakończy rywalizację w grupie jeśli nie na pierwszym, to w najgorszym przypadku na drugiej pozycji. Lutowy maraton odbił się jednak na formie mistrzów Polski, a poza tym EHF rozdał Flensburgowi i Paris Handball punkty po odwołanych z powodu pandemii meczach tych zespołów. I z tego powodu właśnie od wyniku potyczki z niemieckim zespołem zależała pozycja kielczan w fazie grupowej, a co za tym idzie – ich dalsza droga do Final Four.
Po porażce 28:31 Łomża Vive spadła na trzecie miejsce w grupie A, kończąc zmagania z dorobkiem 19 punktów – właśnie za Flensburgiem (21 pkt) i Paris Handball (także zdobyło 19 pkt, ale miało lepszy bilans bramkowy), co oznacza, że w 1/8 finału mistrzom Polski przyjdzie 31 marca stoczyć na wyjeździe walkę z francuskim HBC Nantes, zwycięzcą Ligi Mistrzów z sezonu 2017-2018 i ćwierćfinalisty poprzedniej edycji (rewanż w Kielcach odbędzie się 7 kwietnia). Kolejne lokaty w grupie A zajęły: 4. Mieszkow Brześć (13 pkt), 5. Porto Handball (12 pkt), 6. MOL-Pick Szeged (12 pkt), 7. Vardar Skopje (9 pkt) i 8. Elverum Handball (5 pkt).
W grupie B kolejność była następująca: FC Barcelona Lassa (28 pkt), 2. Telkom Veszprem (20 pkt), 3. THW Kiel (17 pkt), 4. Aalborg Hanball (14 pkt), 5. Motor Zaporoże (13 pkt), 6. HBC Nantes (12 pkt), 7. Celje Pivovarna Lasko (8 pkt), 8. RK PPD Zagrzeb (0 pkt).
Zestaw par 1/8 finału LM EHF:
HBC Nantes (Francja) – Vive Kielce, Celje Pivovarna Lasko (Słowenia) – Paris Handbal (Francja), Motor Zaporoże (Ukraina) – Mieszkow Brześć (Białoruś), MOL-Pick Szeged (Węgry) – THW Kiel (Niemcy), Vardar Skopje – Telkom Veszprem (Węgry), RK PPD Zagrzeb (Chorwacja) – SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Porto Handball (Portugalia) – Aalborg Handball (Dania), Elverum Handball (Norwegia) – FC Barcelona Lassa (Hiszpania).

Ruszyła Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych

Ruszyły rozgrywki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. PGE Vive Kielce mimo kłopotów finansowych celuje w awans do Final Four, natomiast Orlen Wisła Płock, która tym razem będzie musiała przebijać się przez słabsze grupy, liczy na odzyskanie miejsca w elicie.

 

System rozgrywek utrzymano bez zmian. EHF podzieliła 24 uczestników na silniejsze grupy A i B oraz słabsze C i D. Z dwóch polskich drużyn w pierwszej grupie znalazła się tylko ekipa PGE VIVE Kielce, bo po słabszych dwóch latach Orlen Wisła Płock została zakwalifikowana do grona słabszych zespołów. Kielczanom nie dopisało jednak szczęście w losowaniu, bo w grupie B trafili na Vardar Skopje (zwycięzca z sezonu 2016-2017), Montpellier HB (obrońca tytułu) i kandydatów do trofeum – Rhein-Neckar Loewen, FC Barcelona Lassa i Telekom Veszprem. Stawkę uzupełniają Mieszkow Brześć i IFK Kristianstad. Spośród ośmiu zespołów rywalizujących w grupach A i B po sześć awansuje do fazy TOP 16, zwycięzca grupy automatycznie przejdzie do ćwierćfinału.

Jak w tej stawce wyglądają szanse mistrzów Polski? Nie ma się co oszukiwać, wyglądają marnie i PGE Vive może mieć problem z wywalczeniem awansu do dalszej fazy rywalizacji. Opiniotwórczy portal Handball-Planet w swoim rankingu zespołów umieścił kielczan jako dziesiątą drużynę w stawce. Ale szefowie naszego najlepszego klubowego zespołu piłki ręcznej mimo finansowej zapaści oraz plagi kontuzji nie rezygnują z żadnego z celów na ten sezon, a jednym z nich do awans do Final Four. Z kolei Orlen Wisła Płock po raz pierwszy od trzech sezonów znalazła się wśród słabszych ekip. „Nafciarze” będą faworytami w grupie D, w której będzie rywalizować z zespołami Abanca Ademar Leon, Dinamem Bukareszt, Elverum Handball, Wacker Thun i Riihimaeki Cocks. Zajęcie miejsca w czołowej dwójce premiuje do barażów o fazę TOP 16 z najlepszymi drużynami grup C. Tam potęg też nie ma, więc degradacja może wyjść płocczanom na dobre.

Które zespoły w nowej edycji Ligi Mistrzów EHF mają największe szanse na końcowy triumf? Z takimi aspiracjami jest co najmniej dziesięć. Francuzi w zeszłym sezonie wywrócili europejską klubową hierarchię do góry nogami, wprowadzając do Final Four aż trzy swoje ekipy – Paris Saint-Germain HB, HBC Nantes i Montpellier HB. W tym sezonie te zespoły znów będą się liczyć w grze o najwyższą stawkę, ale tradycyjnie faworytem będzie zasilany pieniędzmi arabskich szejków Paris Saint-Germain HB.

Wielkie ambicje mają jednak też dwa węgierskie kluby, Veszprem i MOL-Pick Szeged, tradycyjnie wysoko mierzy hiszpańska FC Barclona Lassa, a chęć odzyskania utraconych pozycji zdradzają też niemieckie SG Flensburg-Handewitt i Rhein-Neckar Loewen.

 

Francuzi na czele rankingu EHF

Fantastyczne występy w Lidze Mistrzów zapewniły Francuzom pierwsze miejsce w rankingu EHF na sezon 2019/20. Tamtejsza federacje zdecydowanie wyprzedziła najmocniejszą dotąd ligę na świecie – niemiecką Bundesligę.

 

Niemiecka liga piłkarzy ręcznych uchodziła za najmocniejszą, ale straciła ten status po minionym sezonie, w którym żaden z klubów Bundesligi nie awansował do Final Four Ligi Mistrzów. W czołowej czwórce znalazły się natomiast aż trzy francuskie zespoły – Paris Saint-Germain HB, HBC Nantes i zwycięzca Montpellier HB. To spowodowało spadek Bundesligi w rankingu EHF na drugą pozycję, a jej miejsce na szczycie zajęła liga francuska. Trzecia lokata przypadła lidze hiszpańskiej, czwarta węgierskiej, a polska Superliga utrzymała piąte miejsce. Ranking EHF bierze pod uwagę występy w Lidze Mistrzów, Pucharze EHF i Challenge Cup. Na jego podstawie przyznawane są potem miejsce w poszczególnych rozgrywkach.