Martwa natura

Do Państwowej Rady Ochrony Przyrody minister środowiska powołał nieżyjącego profesora. To się dzieje!

 

Prof. Zygmunt Jasiński zmarł w kwietniu 2017. To on miał być osobą, od której Jan Szyszko oraz ksiądz Tomasz Daszkiewicz, kapelan Lasów Państwowych, mieli otrzymać nielegalne trofea zwierząt objętych ochroną. Zawisły m.in. w legendarnej stodole ex-ministra środowiska. Ale jak widać profesor albo nie wszystek umarł, albo zasiądzie w Komisji ds. Przyrody Nieożywionej, bo choć nie żyje od ponad roku, to został powołany do Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Tego jeszcze za rządów dobrej zmiany nie widzieliśmy.
Sprawę nagłośnili oczywiście znienawidzeni przez PiS ekolodzy z Fundacji Dzika Polska, z zaznaczeniem, że o pomyłce mowy być nie może, bowiem od każdego z kandydatów przed powołaniem należy uzyskać zgodę. Albo więc bez żenady w biały dzień olano procedury, albo po prostu ktoś stwierdził, że ten numer ma szansę przejść. W końcu przeszedł wypchany („duszony”) ryś w stodole Jana Szyszki, przeszedł wilk i puszczyk w prywatnej kolekcji kapelana Lasów Państwowych, to przejdzie i wypchany, fikcyjny kandydat.
Przy tym wszystkim igraszką zdają inne zastrzeżenia ekologów do nowego składu odświeżanej właśnie Rady. Okazuje się, że pozostawiono na stanowiskach wszystkich jej członków powołanych przez Jana Szyszkę, co można rozumieć jako otwartą deklarację kontynuacji poprzedniej polityki resortu. W PROP znaleźli się również członkowie PZŁ, a także wielbiciele wycinki: prof. Janusz Sowa, zwany „specjalistą od harwesterów” i prof. Jacek Hilszczański, obrońca poprzedniej polityki resortu środowiska.
„Wygląda na to, że nikt nie pokwapił się o to, aby skład rady został wybrany w sposób staranny, tak, aby jak najlepiej spełniał swoją role, jaką jest opiniowanie w sprawach kluczowych dla Polskiej ochrony przyrody. Jedno jest pewne, większość powołanych osób będzie lojalnie popierała politykę ministra, nawet tą najbardziej szkodliwą” – podsumowuje Dzika Polska. Piły w dłoń!