Unia Leszno mistrzem Polski na żużlu

Żużlowcy Unii Leszno po raz 16. zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski. W pierwszym meczu finałowym przegrali w Gorzowie ze Stala 44:46, ale w minioną niedzielę w rewanżu na własnym stadionie pokonali gorzowian 50:40. Ekipa Stal po raz trzynasty wywalczyła tytuł wicemistrzowski, ale o swój dziesiąty tytuł mistrz musi powalczyć w kolejnym sezonie.

 

W rewanżowym meczu finału PGE Ekstraligi Fogo Unia Leszno pokonała Cash Broker Stal Gorzów 50:40, w dwumeczu wygrała 94:86 i sięgnęła po drużynowe mistrzostwo Polski w sezonie 2018. Dla klubu z Wielkopolski to już tytuł numer 16, co oznacza, że umocnił się on na prowadzeniu w tabeli medalowej wszech czasów Druzynowcy Mistrzostw Polski. Zmagania ligowe zespół z Leszna wygrywał w sumie 17 razy, ale w 1984 roku tytuł został mu odebrany. Leszczynianie tegoroczny mistrzowski tytuł zapewnili sobie już po 14 wyścigach spotkania rewanżowego. Tym samym Unia jest pierwszym zespołem od 13 lat, któremu udało się obronić mistrzowski tytuł. Po raz ostatni tej sztuki dokonali żużlowcy Unii Tarnów w 2005 roku.

Rewanżowy mecz finału ekstraligi miał sie odbyć 23 września, ale organizatorzy zawodów uwierzyli niekorzystnym prognozom pogody i dzień wcześniej podjęli decyzję o przełożeniu meczu. Jak się okazało, podjęli słuszną decyzję, bo rzeczywiście w poprzednią niedzielę przez całe popołudnie w Lesznie padał rzęsisty deszcz, którzy zamienił nawierzchnię toru w niezbyt nadające się do jazdy bagienko.

Żużlowcy obu ekip otrzymali dzięki temu sześć dodatkowych dni na przygotowanie się do decydującego pojedynku. Ten czas lepiej wykorzystali leszczynianie, którzy już po drugim wyścigu odrobili straty z pierwszego spotkania. Świeżo upieczony mistrz świata juniorów Bartosz Smektała razem z Dominikiem Kuberą podwójnie pokonali młodzieżowy duet Stali Rafał Karczmarz, Alan Szczotka. Po chwili Janusz Kołodziej przełamał swoją niemoc z dwóch ostatnich meczów i wspólnie z Jarosławem Hampelem pokonali 5-1 Krzysztofa Kasprzaka i Szymona Woźniaka. Po trzech biegach było już 13-5 dla podopiecznych Piotra Barona i w zasadzie losy mistrzowskiego tytułu były już przesądzone.

Dla Unii tegoroczny triumf jest 31. w historii, co jest najlepszym wynikiem w polskiej lidze. W historii Ekstraligi (2000-2018) żaden zespół nie wygrywał tak często. W sobotę leszczynianie dokonali tego po raz piąty – poprzednio wygrywali w latach 2007, 2010, 2015 i 2017.Stal natomiast przynajmniej rok musi poczekać na swoje 10. mistrzostwo kraju. Tegoroczne srebro jest natomiast 13. w historii gorzowskiego klubu, który łącznie ma w dorobku 27 medali. Zespół Stali w liczbie ligowych trofeów jest na trzecim miejscu w klasyfikacji wszech czasów – drugi w tym zestawieniu ROW Rybnik, ma na koncie dwanaście zwycięstw.
Brązowy medal zapewniła sobie Sparta Wrocław, która w dwumeczu pokonała Włókniarza Częstochowa. Dla klubu ze stolicy Dolnego Śląska to dziewiąty krążek tego koloru w rywalizacji o mistrzostwo kraju.

 

Zmarzlik już jest drugi

Bartosz Zmarzlik był o krok od zwycięstwa w Grand Prix Polski w Gorzowie. Polak przegrał w finale z Czechem Martinem Vaculikiem. Trzecie miejsce zajął lider klasyfikacji generalnej Brytyjczyk Tai Woffinden, a czwarte Patryk Dudek.

 

Z siedmiu triumfatorów zawodów cyklu Grand Prix Polski rozgrywanych wcześniej w Gorzowie w minioną sobotę na torze im. Edwarda Jancarza zabrakło jedynie Jarosława Hampela, zwycięzcy z 2013 roku. Pozostała szóstka przybyła powalczyć o drugie w karierze zwycięstwo na gorzowskim torze: Greg Hancock (wygrał w 2011), Martin Vaculik (2012), Bartosz Zmarzlik (2014), Matej Zagar (2015), Jason Doyle (2016) i Tai Woffinden (2017). Ulewny deszcz tuż przed zawodami trochę utrudnił życie organizatorom turnieju.

Na szczęście udało się przygotować tor i zawody rozpoczęły się jedynie z półgodzinnym poślizgiem. Początek rywalizacji nie zapowiadał wielkich emocji, bo w pierwszej serii o sukcesie decydował start i wyjście z pierwszego łuku, bo potem zawodnicy jechali już aż do końca gęsiego.W kolejnych biegach emocji jednak nie zabrakło. Z pięciu naszych reprezentantów do półfinałów gorzowskiej imprezy awansowało ostatecznie trzech – Zmarzlik, Dudek i Janowski. Szymon Woźniak i Przemysław Pawlicki odpadli po rundzie zasadniczej. W pierwszym półfinale wystartowała cała trójka Polaków. Wyścig wygrał Zmarzlik przed Dudkiem, a Janowski zamknął stawkę przegrywając z Zagarem. W drugim biegu półfinałowym najszybszy był Martin Vaculik, który wyprzedził lidera klasyfikacji generalnej cyklu Gran Prix Taia Woffindena, Artioma Łagutę i Amerykanina Grega Hanckocka.

Finał rozegrano w nerwowej atmosferze. Z powodu falstartu zawodnicy musieli raz jeszcze ustawić się przed taśmą. Tym razem start był udany, ale zaraz po nim Zmarzlik zderzył się z Dudkiem. Na szczęście nic im się nie stało i sędzia nie wykluczył żadnego z powtórki biegu. Start wygrał Zmarzlik, ale zaskakujący atak przy bandzie zapewnił zwycięstwo Vaculikowi, który jest teraz jedynym żużlowcem, który ma na koncie dwa triumfy na gorzowskim torze w zawodach cyklu Grand Prix.
Zmarzlik musiał zadowolić się drugim miejscem. Trzeci był Tai Woffinden, a czwarty Patryk Dudek. Do końca rywalizacji w GP zostały już tylko trzy starty. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Woffinden (103 pkt), na drugie miejsce awansował Zmarzlik (87), który wciąż ma szansę na odrobienie 16 punktów straty do Brytyjczyka.

Janowski z dorobkiem 79 pkt utrzymał trzecią pozycję, czwartą zajmuje zaś Szwed Fredrik Lindgren (76 pkt), a Dudek (68 pkt) przesunął się z szóstego na na piąte miejsce. Za nim ze stratą dwóch „oczek” są 6. Hancock, Łaguta i Sajfutdinow.