Kadrowicze Brzęczka

Jerzy Brzęczek powołał piłkarzy klubów zagranicznych na towarzyski mecz z Finlandią (7 października w Gdańsku) oraz w Lidze Narodów z Włochami (11.10 w Gdańsku) oraz Bośnią i Hercegowiną (14.10 we Wrocławiu).

Selekcjoner biało-czerwonych wysłał powołania do 25 graczy. Kadrę mają uzupełnić jeszcze zawodnicy z klubów naszej ekstraklasy, ale dla nich powołania Brzęczek poda dopiero po zakończeniu piątej kolejki ligowej, czyli 28 września. Z grona kadrowiczów z rodzimej ligi wypadli Kamil Jóźwiak, który na poprzednim zgrupowaniu przed meczami w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną był jeszcze graczem Lecha Poznań, zaś teraz przyjedzie już jako zawodnik występującego w angielskiej Championship Derby County, oraz Paweł Bochniewicz, który w tym samym czasie zdążył odejść z Górnika Zabrze do holenderskiego Heerenveen.
A oto pełna lista powołanych kadrowiczów: bramkarze – Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy); obrońcy – Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (SC Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy); pomocnicy – Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy); napastnicy – Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (AS Roma, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

48 godzin sport

Wilczek już straszy Piasta
Kamil Wilczek zdobył dwie bramki w debiucie w barwach FC Kopenhaga w przegranym 2:3 meczu 1. kolejki duńskiej ekstraklasy z Odense Boldklub. Zespół Polaka to potencjalny rywal Piasta Gliwice w III rundzie eliminacji Ligi Europy. W II rundzie FC Kopenhaga zmierzy się ze szwedzkim IFK Goeteborg, a Piast zagra z austriackim TSV Hartberg. Wilczek był zawodnikiem gliwickiej drużyny w latach 2009-2010 i 2013-2015, w jej barwach wywalczył w sezonie 2014/2015 tytuł króla strzelców polskiej ekstraklasy.

Leon w Superpucharze Italii
W pierwszych meczach półfinałowych Superpucharu Włoch wygrane odniosły zespoły Sir Safety Conad Perugia (Wilfredo Leon) oraz Itasu Trentino. Zespół z Perugii ograł Leo Shoes w trzech setach (kolejno do 24, 23 i 20), dzięki czemu znacząco przybliżył się do awansu do finału Superpucharu Italii. Gospodarzy do tego triumfu poprowadził duet Wilfredo Leon (16 pkt) – Sebastian Sole (12 pkt). Drugie półfinałowe starcie pomiędzy Trentino a Cucine Lube Civitanova było o wiele bardziej zacięte i zakończyło się zwycięstwem ekipy z Trydentu po tie-breaku. Najwięcej punktów dla Itasu (23) zdobył Nimir Abdel-Aziz. Spotkania rewanżowe odbędą się 20 września.

Majka trzeci nad Adriatykiem
Ścigający sie w barwach grupy kolarskiej Bora – Hansgrohe Rafał Majka ukończył wyścig Tirreno-Adriatico na trzecim miejscu. Zwyciężył Brytyjczyk Simon Yates (Michelton-Scott) przed swoim rodakiem Geraintem Thomasem (Ineos). Majka jest trzecim Polakiem, który kończy ten wyścig na podium. Dwa lata temu zwycięstwo w „Wyścigu Dwóch Mórz” odniósł Michał Kwiatkowski, a w 1990 roku Zenon Jaskuła był drugi.

Awanse Polaków w rankingach
Hubert Hurkacz awansował z 33. na 31. miejsce w najnowszym notowaniu rankingu światowego tenisistów. Do Top 100 zestawieni wrócił natomiast Kamil Majchrzak, który w poprzednim tygodniu wygrał tenisowy challenger ATP w czeskim Prościejowie i zajmuje teraz 98. lokatę. Swoje lokaty w Top 100 rankingu WTA poprawiły też nasze najlepsze tenisistki – Magda Linette, która w tym tygodniu w I rundzie turnieju w Rzymie wyeliminowała mistrzynię French Open Jelenę Ostapenko, awansowała z 37. na 35 miejsce, natomiast Iga Świątek z 53. na 52. Liderami obu rankingów są niezmiennie Serb Novak Djoković i Australijka Ashleigh Barty.

Jóźwiak dołączy do Bielika
Po wielu tygodniach negocjacji Lech Poznań i występujące w angielskiej II lidze Derby County doszły do porozumienia w sprawie transferu Kamila Jóźwiaka. 22-letni skrzydłowy poleciał do Wielkiej Brytanii na testy medyczne, co powinno być jedynie formalnością. Za transfer Jóźwiaka, który niedawno dobrze wypadł w meczach reprezentacji Polski w Lidze Narodów, angielski klub ma zapłacić Lechowi cztery miliony euro plus bonusy. Graczem Derby County jest leczący obecnie kontuzję Krystian Bielik.

Najdrożsi w ekstraklasie

Piłkarze naszej piłkarskiej ekstraklasy dopiero szykują się do wiosennej części rozgrywek, ale branżowy niemiecki portal Transfermarkt.de mimo to już teraz zaktualizował ich transferowe wyceny.

Ranking najwyżej wycenianych przez ten portal graczy PKO Ekstraklasy jest zdominowany przez reprezentantów Legii Warszawa oraz Lecha Poznań. W czołowej piętnastce zawodników znalazł się tylko jeden piłkarz spoza tych dwóch klubów. To Lukasz Haraslin z Lechii Gdańsk. Za najdroższego zawodnika w naszej lidze Transfermarkt.de uznał 20-letniego bramkarza Legii Radosława Majeckiego, którego aktualną wartość oszacował na kwotę pięciu milionów euro. Drugiego w zestawieniu napastnika Legii Jarosława Niezgode wyceniono na 4,5 mln euro, co już jest kwotą zawyżoną, bo ten 24-letni piłkarz przebywa aktualnie w USA, gdzie finalizuje kontrakt z klubem MLS Portland Timbers, ale Amerykanie są gotowi zapłacić za niego niewiele ponad cztery miony, ale dolarów. Dwie kolejne lokaty portal przyznał bocznym obrońcom – grającego na prawej flance 21-letniego Roberta Gumnego z Lecha Poznań wyceniono na 4,25 mln euro, a grającego na lewej 18-letniego Michała Karbownika z Legii na równe 4 mln euro. Na piątym miejscu w zestawieniu umieszczono 21-letniego skrzydłowego Lecha Kamila Jóźwiaka (3 mln euro), ubiegłorocznego debiutanta w reprezentacji Polski, a na dwóch kolejnych miejscach jego klubowych kolegów; 18-letniego Filipa Marchwińskiego oraz 29-letniego Duńczyka Christiana Gytkjaera. Chociaż obu tych ofensywnych graczy dzieli ponad dekada boiskowych doświadczeń, jacyś „eksperci” uznali, że obaj są warci tyle samo – po 2,5 mln euro.
O pół miliona euro mniej oszacowano rynkową wartość trzech zamykających Top 10 zestawienia piłkarzy. Przy 25-letnim Gruzinie Walerianie Gwili i blisko 28-letnim Pawle Wszołku z Legii oraz 24-letnim Słowaku z Lechii Gdańsk Lukasu Haraslinie wpisali po dwa miliony euro. Dla porównania – za pozyskanego w tym tygodniu z Flamengo Rio de Janeiro 18-letniego Reiniera Jesusa Carvalho przez Real Madryt zapłacił 30 mln euro.

Brzęczek wybrał kadrę

Jerzy Brzęczek rozesłał powołania do kadry na dwa ostatnie mecze w eliminacjach mistrzostw Europy. Biało-czerwoni maja jeszcze do rozegrania wyjazdowy mecz z Izraelem, a zmagania zakończą starciem ze Słowenią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Selekcjoner biało-czerwonych tym razem zaprosił na zgrupowanie 27 piłkarzy.

Wśród powołanych znalazło się dwóch zawodników znajdujących się na przeciwnych biegunach piłkarskiej kariery. 34-letni Łukasz Piszczek zrezygnował z dalszych występów w reprezentacji po nieudanym dla biało-czerwonych mundialu w Rosji, ale ponieważ jest to gracz nietuzinkowy i dla narodowej drużyny wielce zasłużony, władze PZPN postanowiły godnie go pożegnać. Celebra odbędzie się w trakcie ostatniego meczu naszej drużyny w eliminacjach Euro 2020, czyli w spotkaniu ze Słowenią na Stadionie Narodowym. Obrońca Borussii Dortmund przyjedzie na zgrupowanie kadry dopiero 17 listopada i jego udział w potyczce ze Słoweńcami ma być jedynie symboliczny. Drugi z piłkarzy ze szczególnym statusem to debiutant w kadrze Kamil Jóźwiak. 21-letni pomocnik Lech Poznań do pierwszej reprezentacji dołączy dopiero w Jerozolimie, bo najpierw zagra w meczu kadry U-21 z Bułgarią. Na występ w potyczce z Izraelem nie ma więc żadnych szans, wątpliwe też by zagrał przeciwko Słowenii.

Kilka dni temu pojawiła się plotka, że Robert Lewandowski, który przymierza się do operacji przepukliny pachwinowej, odpuści ostatnie dwa mecze eliminacyjne, ale ostatecznie kapitan biało-czerwonych postanowił uporać się z tym problemem dopiero po sezonie i znalazł się wśród powołanych. Na odpoczynek nie ma co jednak liczyć, bo chociaż nasza reprezentacja już w poprzedniej kolejce spotkań zapewniła sobie awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy, wciąż ma jednak o co grać, bo kończąc rozgrywki na pierwszym miejscu w grupie znajdzie się w gronie najsilniejszych zespołów i będzie losowana z pierwszego koszyka.

Dlatego Brzęczek nie kombinował z powołaniami, tylko postawił na sprawdzonych już wcześniej przez siebie zawodników, czyniąc wyjątek jedynie dla wspomnianych już wcześniej Piszczka i Jóźwiaka. I jest raczej pewne, że w spotkaniach z Izraelem i Słowenią wystawi do gry najsilniejszy skład, czyli z Lewandowskim. Ale niewykluczone, że przy korzystnym rozwoju wydarzeń na boisku „Lewy” będzie zmieniany przez Krzysztofa Piątka lub Arkadiusza Milika. Raczej na pewno biało-czerwoni w obu ostatnich spotkaniach eliminacyjnych zagrają w sprawdzonym ustawieniu 1-4-2-3-1. Selekcjoner ma komfort, bo kluczowi piłkarze utrzymują się w wysokiej formie. Na każdej praktycznie pozycji Brzęczek ma wybór między dwoma równorzędnymi graczami, może za wyjątkiem „Lewego”, Szczęsnego w bramce oraz Krychowiaka i Grosickiego w linii pomocy.

Kadra Polski:
Bramkarze:
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy), Radosław Majecki (Legia Warszawa).
Obrońcy:
Kamil Glik (AS Monaco, Francja), Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Arkadiusz Reca (SPAL 2013, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund, Niemcy).
Pomocnicy:
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Kamil Grosicki (Hull City, Anglia), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Krystian Bielik (Derby County, Anglia), Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), Kamil Jóźwiak (Lech Poznań), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Dominik Furman (Wisła Płock).
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Dawid Kownacki (Fortuna Duesseldorf, Niemcy), Krzysztof Piątek (AC Milan, Włochy).

 

Sukces naszej reprezentacji młodzieżowej

Fot. Kapitan młodzieżówki Dawid Kownacki

 

 

Mało kto liczył, że w barażu z Portugalią po porażce u siebie 0:1 nasza „młodzieżówka” zdoła w rewanżu odrobić straty. Ale wygrała 3:1 i zagra w finałach mistrzostw Europy.

Portugalczycy byli tak pewni siebie, że do rewanżowego spotkania z biało-czerwonymi nie wystawili nawet najsilniejszego składu. Przyszło im zapłacić za to słoną cenę. Prowadzony przez trenera Czesława Michniewicza polski zespół objął prowadzenie już w 5. minucie po golu strzelonym po rzucie rożnym przez obrońcę Krystiana Bielika. De facto ten piłkarz jest zawodnikiem Arsenalu Londyn, ale w tej chwili gra na wypożyczeniu w trzecioligowym angielskim Charlton Athletic. Trzy minuty później na 2:0 podwyższył kapitan biało-czerwonych Dawid Kownacki, na co dzień rezerwowy napastnik Sampdorii Genua, a w 24. minucie trzecią bramkę wbił piłkarz Legii Warszawa Sebastian Szymański.

Portugalski zespół odpowiedział tylko jednym trafieniem – w 52. minucie na 3:1 strzelił Diogo Jota, ale na więcej młodzi polscy piłkarze już rywalom nie pozwolili i tak oto raczej niespodziewanie po raz siódmy w historii wywalczyli awans do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy. Awans wywalczył zespół w składzie: Polska: Kamil Grabara – Robert Gumny, Mateusz Wieteska, Krystian Bielik, Kamil Pestka – Filip Jagiełło (53. Konrad Michalak), Patryk Dziczek, Bartosz Kapustka, Szymon Żurkowski, Sebastian Szymański (69. Kamil Jóźwiak) – Dawid Kownacki (90. Karol Świderski).

Turniej finałowy odbędzie się w przyszłym roku w dniach 16-30 czerwca we Włoszech. Naszej reprezentacji przyjdzie rywalizować z drużynami Włoch, Hiszpanii, Francji, Anglii, Serbii, Niemiec, Chorwacji, Danii, Belgii, Rumunii i Austrii. Losowanie grup odbędzie się w piątek 23 listopada w Bolonii.

PZPN przed rokiem był gospodarzami finałów MME. W turnieju zagrało po raz pierwszy 12 zespołów. Niestety, nasz zespół, którego trenerem był Marcin Dorna, nie zdołał nawet wyjść z grupy, przegrywając ze Słowacją 1:2 i Anglią 0:3 oraz remisując ze Szwecją 2:2.

Przyszłoroczny turniej będzie miał podwójną stawkę, bo oprócz walki o mistrzostwo kontynentu młodzi piłkarze bić się będą jeszcze o olimpijskie paszporty do IO 2020 w Tokio. Przypomnijmy, że po raz ostatni nasz zespół zagrał na olimpiadzie w 1992 roku w Barcelonie, zdobywając tam pod wodzą trenera Janusza Wójcika srebrny medal. W Japonii zagrają półfinaliści MME 2019.

 

Lech nabiera rozpędu

Po trzech kolejkach spotkań tylko Piast Gliwice i Lech Poznań mają na koncie komplet punktów. Dla drużyny „Kolejorza” trzy wygrane mecze na początku rozgrywek to najlepsze osiągnięcie w XXI wieku.

 

Mecz Śląska z Lechem był starciem dwóch niepokonanych drużyn w tym sezonie. Trener wrocławskiego zespołu Tadeusz Pawłowski nie ma na głowie europejskich pucharów, nie musiał zatem oszczędzać swoich najlepszych graczy i rotować składem. Jego odpowiednik w Lechu, Ivan Djurdjević, takiego komfortu nie ma i dlatego zdecydował się na kilka roszad w porównaniu ze składem, jaki wystawił do rozegranego w miniony czwartkowego meczu pucharowego z Szachtiorem Soligorsk. Szkoleniowiec ekipy „Kolejorza” przemeblował zwłaszcza drugą linię i wzmocnił atak, posyłając do walki dwóch nowo pozyskanych Portugalczyków – Pedro Tibę i Joao Amarala oraz najlepszego snajpera Duńczyka Christiana Gytkjaera. Ta ofensywna potęga okazała się potęgą jedynie na papierze, bo lechici oddali jeden strzał na bramkę Śląska.

Wrocławianie mieli optyczną przewagę i strzelali gole. W sumie trafili do siatki bramki Lecha aż czterokrotnie. Dlaczego zatem przegrali mecz 0:1? Bo sędzia Daniel Stefański żadnej z czterech bramek zdobytych przez wrocławian nie uznał, co pewnie w historii naszej ligi jest wydarzeniem raczej wyjątkowym.

W jedynym golu strzelonym przez graczy Lecha arbiter żadnych nieprawidłowości się nie dopatrzył. Zwycięskie trafienie zaliczył Tiba z podania wprowadzonego po przerwie Kamila Jóźwiaka. I w takich nadzwyczajnych okolicznościach poznański zespół zaliczył trzecie zwycięstwo z rzędu. W XXI wieku tak znakomitego wejścia w ligowy sezon lechici jeszcze nie mieli. Do tej pory najlepiej zaczynali rozgrywki w edycjach 2011-2012 oraz 2012-2013, gdy w trzech premierowych kolejkach inkasowali po siedem punktów. Lech ustępuje w tabeli tylko Piastowi Gliwice, który prowadzi lepszym bilansem bramkowym. Ale ta kolejność może się zmienić już w 4. kolejce, bo gliwiczanie zagrają w Warszawie z Legią, natomiast poznaniacy podejmą u siebie Zagłębie Sosnowiec. Niestety, znów przyjdzie im zagrać przy pustych trybunach, ale to już ostatni mecz, w którym obowiązuje kara nałożona przez wojewodę.

Ekipa „Kolejorza” jest uważana za najpoważniejszego, obok Legii, kandydata do mistrzowskiego tytułu. Do poniedziałku w roli konkurenta tej dwójki trener Cracovii Michał Probierz widział też swój zespół. Po porażkach w dwóch pierwszych kolejkach „Pasy” na zakończenie trzeciej serii spotkań zremisowały u siebie po fatalnej grze 0:0 z Arką. Probierz po tym meczu przyznał, że przed sezonem zbyt optymistycznie ocenił możliwości. Teraz jego celem będzie nie mistrzostwo, lecz walka o utrzymanie.