„Polski Ład” tworzy szarą jesień życia

Część obietnic rządu mogłaby okazać się niebezpieczna dla seniorów. Na szczęście jest to dokument propagandowy i nie należy się obawiać, że będzie zrealizowany.
W ramach „Polskiego Ładu” rząd przedstawił plan 10 ustaw do przygotowania w ciągu 100 najbliższych dni. Niestety w pakiecie tym niemal nie przewidziano regulacji dotyczących działań zawartych w części „ Złota jesień życia”. Wyjątkiem są emerytury bez podatku, ale ta planowana zmiana, bez równoległych korekt w innych obszarach wsparcia, niesie skutki uboczne dla części osób starszych – zwłaszcza niesprawnych, wymagających opieki i ich rodzin.
Gdy przed ponad miesiącem rządzący zaprezentowali po raz pierwszy założenia „Polskiego Ładu” w Instytucie Polityki Senioralnej wyrażono obawę, że polityka senioralna w nadchodzącej perspektywie rozwojowej zostanie potraktowana po macoszemu. Skłaniała ku temu wnioskowi nie tyle treść propozycji na rzecz seniorów, co ich mała obecność w samej prezentacji Polskiego Ładu oraz w dyskusji jaka wokół niego się toczyła. Przedstawiony wykaz 10 ustaw, które mają wejść w życie w 2022 roku, niestety zdaje się te obawy potwierdzać.
Wśród tych 10 ustaw znalazło się podniesienie kwoty wolnej od podatku i będące tego konsekwencją zwolnienie z podatku części emerytur (co jest jedynym, bezpośrednim wątkiem senioralnym w tym katalogu zapowiedzi). Poza agendą działań przewidzianych w najbliższym kwartale pozostają natomiast wszystkie inne propozycje tzw. złotej jesieni życia.
Przypomnijmy, były to m.in. zachęty podatkowe dla kontynuacji pracy po wejściu w wiek emerytalny, elastyczne ścieżki pracy dla osób w wieku 50 plus, obniżenie granicy wieku z powyżej 75 do 70 roku życia dla osób mogących korzystać z programu leków o pełnej refundacji, dofinansowanie niektórych form opieki zdalnej („bezpieczeństwo pod ręką”), umożliwienie działania dziennych międzypokoleniowych placówek dla przedszkolaków i seniorów czy dalszy rozwój programów wsparcia społecznego na rzecz osób starszych („Korpus wsparcia” oraz „Aktywność plus”). Wstępną analizę tych propozycji Instytut Polityki Senioralnej opatrzył zastrzeżeniem, że wymagają one dalszej konkretyzacji, a także obawą, że mogą one zejść na dalszy plan i być z czasem marginalizowane. Z perspektywy minionych 30 dni i wyznaczenia przez rządzących priorytetów na kolejne trzy miesiące, obawa ta wydaje się znajdować potwierdzenie.
Jako ośrodek analizujący dane i reprezentujący sprawy osób starszych w różnych aspektach ich życia, wskazujemy po raz kolejny na ryzyko marginalizacji spraw osób starszych. O ile samą perspektywę podratowania emeryckich budżetów domowych w efekcie planowanych zmian podatkowych oceniamy jako ruch w słusznym kierunku (choć też wymagający obudowania kilkoma innymi działaniami), o tyle błędem będzie sprowadzenie reform polityki senioralnej w najbliższym czasie tylko do kwestii zmniejszenia opodatkowania emerytur. Pandemia – co pokazało też nasze badanie jakości życia osób starszych w czasach Covid-19 oraz wiele innym świadectw – odcisnęła piętno w bardzo wielu sferach życia osób starszych (zdrowie, opieka, aktywność, relacje, uczestnictwo społeczne). Jeśli Polski Ład miał być odpowiedzią państwa na doświadczenie pandemii i wyzwanie odbudowy społeczno-gospodarczej w okresie wychodzenia z kryzysu Covid-19, problemy starszego pokolenia zdają się być traktowane nie dość kompleksowo i poważnie – ocenia Instytut Polityki Senioralnej.
W świetle zapowiedzi rządzących i ich działań planowanych w najbliższych 100 dniach, jedyną propozycją o której można dyskutować w miarę konkretnie, są zmiany podatkowe, w wyniku których emerytury poniżej 2500 złotych byłyby całkowicie zwolnione z podatku dochodowego. Mówiąc ściśle, nie jest to osobny punkt programu dla seniorów, a jedynie konsekwencja ogólniejszego planu jakim jest podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. Analizując zapowiedzi w tym kontekście, trudno doszukać się w nich stricte senioralnych propozycji.
Warto zastanowić się nad pomysłem całkowitego zwolnienia z podatku dochodowego emerytur poniżej 2500 zł. Ocena i prognoza wpływu planowanych zmian podatkowych (których podniesienie kwoty wolnej od podatku jest jedną ze składowych), przeprowadzone przez Centrum Analiz Ekonomicznych, wskazują, że emeryci będą jedną z wiodących grup bezpośrednich beneficjentów rządowych planów. Pod warunkiem, że wejdą one w życie.
„Patrząc na rozkład korzyści i strat w wyniku proponowanych zmian podatkowych według wyszczególnionych grup rodzin, uwagę zwraca wysoki odsetek osób w wieku emerytalnym korzystających ze zmian. Dotyczy to zarówno osób w wieku 60 plus/65 plus gospodarujących samodzielnie (94,3 proc. odniesie korzyści przekraczające 10 zł miesięcznie), jak i małżeństw w tym wieku (odpowiednio 95,1 proc.). Ponadto, w tej drugiej grupie aż 31,5 proc. małżeństw odniesie korzyści wynoszące pomiędzy 100 a 250 zł miesięcznie, natomiast w przypadku aż 61,1 proc. zyski przekroczą 250 zł miesięcznie.” – ocenia Centrum Analiz Ekonomicznych Cenea.
Na poziomie statystyk, rządowe plany wydają się korzystne dla gospodarstw z osobami starszymi. Szkopuł jednak w tym, że ten bilans nie uwzględnia tej części osób starszych (a także ich bliskich), które korzystają także z innych segmentów wsparcia społecznego, np. w związku ze słabym zdrowiem czy niesprawnością. Te często zależą od spełnienia kryteriów dochodowych. Dla części tych osób, podniesienie emerytalnego dochodu netto na skutek zwiększenia kwoty wolnej od podatku, może sprawić, że równocześnie więcej zapłacą za zależne od poziomu dochodu usługi opiekuńcze – czy też wypadną poza niektóre progi uprawniające do innych świadczeń społecznych (w tym opiekuńczych).
A trzeba pamiętać, że problemy zdrowotno-opiekuńcze i potrzeba wsparcia społecznego w prowadzeniu gospodarstwa domowego są w najstarszych pokoleniach bardzo znaczące. Warto zatem przyjrzeć się bardziej konkretnie kilku wybranym zagrożeniom.
Zagrożenia dla seniorów wymagających opieki i ich bliskich są następujące:
1. Wyższa kwota wolna a usługi opiekuńcze z pomocy społecznej. Zwolnienie z podatku PIT niezamożnych seniorów sprawi, że ich dochód netto będzie istotnie wyższy. A to właśnie od wysokości tego dochodu zależy poziom współpłacenia za usługi opiekuńcze osobom, które takiej pomocy wymagają. Szczegółowe zasady i stawki określają lokalne samorządy w drodze uchwały rady gminy, ale zasadniczo im bardziej przekroczony jest próg dochodowy z pomocy społecznej, tym więcej z własnej kieszeni otrzymujący takie usługi musi dopłacić. Może się więc okazać, że ktoś wprawdzie zachowa w kieszeni dodatkowe środki z emerytury (za sprawą nie odprowadzania od niej PIT-u), ale ta korzyść zostanie zniwelowana przez fakt, że będzie musiał więcej dopłacić, w sytuacji konieczności skorzystania z usług opiekuńczych lub specjalistycznych usług opiekuńczych.

2. Wyższa kwota wolna a specjalny zasiłek opiekuńczy. Część osób starszych, głęboko zależnych od opieki, otrzymuje ją ze strony najbliższych. Ci zaś pełniąc swoją rolę, niekiedy muszą zrezygnować z pracy i wówczas mogą starać się o tzw. specjalny zasiłek opiekuńczy (620 złotych). Warunkiem jego otrzymania jest jednak spełnienie sztywnego kryterium dochodowego na osobę na poziomie 764 złotych netto. Nie obejmuje go przy tym zasada „złotówki za złotówki” dla osób, które nieznacznie przekroczą ów próg. Gdy zatem niewysokie emerytury zostaną całkowicie zwolnione z PIT, a kryterium dochodowe 764 złotych nie zostałoby podniesione, część opiekunów może wypaść poza ten próg i zostać bez prawa do zasiłku. Wyobraźmy sobie taką sytuację: ktoś zajmuje się chorym na Alzheimera rodzicem wymagającym całodobowej opieki, o emeryturze wynoszącej 1500 złotych netto miesięcznie. Gdy wysokość tego świadczenia zostanie podzielona na dwie osoby (opiekuna i podopiecznego) kryterium dochodowe na osobę jest spełnione, więc ów skromny zasiłek dla opiekuna przysługuje. Gdy jednak – na skutek zwolnienia emerytury z PIT sędziwego rodzica – wartość emerytury netto istotnie wzrośnie, opiekun wypadnie poza próg dochodowy i pozostanie nawet bez tego skromnego zasiłku (który nawiasem mówiąc już dawno powinien być podniesiony). Zapobiec temu można podnosząc radykalnie wysokość kryterium dochodowego uprawniającego do specjalnego zasiłku opiekuńczego (choć tak naprawdę ów próg dochodowy powinien być w ogóle zniesiony). W samym „Polskim Ładzie” w części rodzinnej jest mowa o korzystnym z punktu widzenia tej grupy, planie zrównaniu świadczeń dla opiekunów (co teoretycznie mogłoby wiązać się właśnie ze zniesieniem tego szkodliwego progu dochodowego). Jednak takie działanie nie zostało przewidziane wśród 10 ustaw jakie mają przynieść najbliższe 100 dni.

3. Wyższa kwota wolna a finansowe możliwości samorządów w realizacji zadań społecznych, w tym senioralnych. Obawy można mieć także i w związku z tym, że planowane zmiany podatkowe bardzo mocno uderzą w przychody samorządów. Może to utrudnić wielu z nich realizowanie (zwłaszcza na większa skalę) różnych zadań własnych, także tych adresowanych do osób starszych na przykład w ramach wspomnianej pomocy społecznej czy wygospodarowania wkładu własnego na korzystanie z różnych programów celowych (np. z programu Senior plus czy Opieka 75 plus). Byłoby tragicznym scenariuszem, gdyby wzrostowi pieniędzy w emeryckich portfelach towarzyszyło ograniczenie im realnego dostępu do usług w warunkach domowych lub środowiskowych. Taki scenariusz nie musi się ziścić, ale wraz z osłabieniem finansowania samorządów istnieje takie zagrożenie, dlatego trzeba naciskać na przyjęcie rozwiązań, które by skutecznie rekompensowały jednostkom samorządu terytorialnego zmniejszone przychody na skutek między innymi zwiększenia kwoty wolnej od podatku.
Jak pokazały prezentowane tu przykłady (choć można by mnożyć ich więcej, gdyż zależnych od niskich progów dochodowych świadczeń mamy w Polsce wciąż sporo), samo podniesienie kwoty wolnej i uczynienie zwolnionymi z podatku PIT emerytur do 2,5 tysiąca złotych, może dla części seniorów nieść dotkliwe w skutkach zagrożenia – jeżeli nie zostaną skorygowane inne elementy wsparcia socjalnego i opiekuńczego. Te złe prognozy nie muszą się jednak ziścić, jeśli ustawodawca podejdzie do zagadnienia kompleksowo i w sposób przewidujący wszelkie konsekwencje podejmowanych działań – również te uboczne i niezamierzone.
Dlatego zawczasu Instytut Polityki Senioralnej podsuwa dające się przewidzieć problemy i wskazuje potrzebę podjęcia stosownych działań zapobiegawczych. Korekt wymagają między innymi zasady dostępu do usług opiekuńczych czy specjalnych zasiłków opiekuńczych (dla opiekunów osób zależnych). W przeciwnym razie koszty i braki korzyści płynące ze zmian podatkowych poniosą ci, którzy szczególnie wymagają publicznej troski: czyli seniorzy, schorowani, osoby z niepełnosprawnościami, wymagający opieki oraz ich bliscy próbujący ich wspierać

Dziel i rządź!

Po co wymyślono Polski Ład?

Na pewno nie z troski o rozwój gospodarczy i społeczny naszego Kraju.
Projektów gospodarczych, infrastrukturalnych, inwestycyjnych w nim jest tyle co na lekarstwo, a jeżeli już są, to powielają pomysły i projekty prezentowane przy innych okazjach i realizowane z bardzo różnym skutkiem. Jeszcze nie zbudowano polskiego składaka ( elektrycznego samochodu ), a premier już zapowiada powszechne wykorzystanie wodoru. Nie rozpoczęto jeszcze budowy Centralnego Portu Lotniczego i szybkiej kolei dojazdowej, a Premier ogłasza Polskę hubem transportowym Europy Środkowej.

Najlepiej, mimo różnych zacięć i opóźnień, nadal idzie budowa dróg ekspresowych i autostrad oraz modernizacja lokalnych układów komunikacyjnych.

Bardzo słabo idzie wdrażanie nowości technologicznych i wynalazków rodzimej proweniencji i budowa polskich specjalności przemysłowych. Zdecydowanie królują podwykonawstwo dla zachodnich koncernów światowych i usługi szeroko rozumiane, głównie logistyczne.

A najgorzej wygląda społeczne budownictwo mieszkaniowe.

Nowe pomysły na budownictwo niczego nie zmienią, a pomysł z 70-metrowym domem z płaskim dachem bez formalności to wręcz kpina ze zdrowego rozsądku.

Głównym powodem ogłoszenia tego projektu jest chęć odzyskania inicjatywy politycznej, podzielenia do końca i tak skłóconej opozycji – na liberałów i lewaków; a w perspektywie oczywiście przyszłe wybory.
Jest to projekt dosyć sprytny, acz niedopracowany.

Jego główną i istotną treść stanowi korekta podatku dochodowego i sposobu naliczania składki zdrowotnej.

Epatowanie opinii publicznej ogromnym relatywnie podniesieniem kwoty wolnej od podatku uzupełniane jest, znacznie słabiej nagłaśnianym wyłączaniem składki zdrowotnej z podatku dochodowego, co w konsekwencji niweluje w większości dobroczynny skutek dla obywateli pierwszej operacji, a klasę średnią, a zwłaszcza tzw. samozatrudnionych wręcz wali po głowie pałką.

Per saldo najgorzej uposażeni, w tym emeryci jednak zyskują nieznacznie na tej operacji, z wyjątkiem istotnej grupy podatników korzystających z ulg podatkowych ( ci którzy nie będą mieli należności podatkowych – ulg nie będą mieli od czego odliczyć, a składkę zdrowotną i tak zapłacą od całości dochodów).

Partia rządząca kolejne prezenty, tym razem podatkowe chce sfinansować pieniędzmi inteligencji ( informatyków, prawników, lekarzy i innych podobnych profesji ) oraz drobnego biznesu, bo przecież wiadomo, że grubszy biznes znowu uruchomi mechanizmy optymalizacji podatkowej.
Stracą także samorządy, których największa część dochodów własnych pochodzi z udziałów w podatkach dochodowych.

Skutek dla gospodarki i społeczeństwa jest niepewny, ale podziały społeczne zostaną z pewnością pogłębione, a za paliwo wyborcze zapłacą głównie grupy kontestujące władzę PiSu, a pozycja samorządu terytorialnego, autonomicznego wobec władzy, nie tylko finansowa, ale w konsekwencji również ustrojowa, zostanie po raz kolejny realnie osłabiona.
Wszelkie korekty, choćby w postaci planowanego Funduszu Inwestycji Samorządowych oznaczają dalszą centralizację państwa i algorytmy podziału preferujące swoich.

Wyrównywanie natomiast strat podatkowych polskiej klasie średniej na odległość śmierdzi paternalizmem władzy.

Cała ta skomplikowana operacja ma na celu nie tylko pogłębienie podziałów w społeczeństwie, ale również w jego reprezentacjach politycznych.

Jest to widoczne już na etapie wstępnej debaty nad ogłoszonym planem. Szczególnie czułym punktem jest styk obozu centrolewicowego, który już został podzielony wskutek różnic taktycznych wobec ratyfikacji Funduszu Odbudowy i stosunku do Krajowego Planu Odbudowy.

Prezentacja kilku wątków programowych przez siedem działaczek nowej Lewicy w telewizji, co szumnie ich koledzy nazwali Konwencją Programową, wzbudziło poważny niepokój liberalnych mediów.
Trudno się temu dziwić, bo łudząco przypominały one pomysły z pisowskiego Nowego Ładu.

Ewentualna budowa PiSoLewu to oczywiście czarny sen większości demokratycznej opozycji w Polsce. Takie porozumienie nie tylko pozwoliłoby na kontynuację sanacyjnych rządów Jarosława Kaczyńskiego, ale doprowadziłoby przede wszystkim do dalszej erozji praworządności i wolności obywatelskich w naszym Kraju, całego systemu konstytucyjnego i związków Polski z Europą.

Polską lewicę stać na własny program gospodarczy, a zwłaszcza społeczny, zapewniający Polakom bezpieczeństwo socjalne, ale też wolność polityczną i wszystkie prawa obywatelskie, dobrą edukację i powszechnie dostępną, skuteczną ochronę zdrowia.

Ten program Lewica może i powinna zbudować samodzielnie, ale też, jak za pierwszej sanacji i Centrolewu, powinna być częścią szeroko rozumianej opozycji demokratycznej, w obronie demokratycznych zasad Rzeczypospolitej, a nie prowadzić flirtu z władzą, o autorytarnych zapędach, który może nas wszystkich wyprowadzić na manowce i poza struktury europejskie.

Mała rewolucja podatkowa

Rząd dokręca śrubę. Trzeszczący budżet i rozmaite wydatki, narzucane państwowym firmom przez władzę, wymagają rosnących danin pieniężnych. W bieżącym roku w podatkach zmienia się tak dużo, że chyba najlepszym słowem, które do tego pasuje jest „rewolucja”.

Rząd zakłada, że w 2019 r. do budżetu z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), osób prawnych ( CIT) oraz VAT-u wpłynie aż o 50 miliardów złotych więcej.

Leasing na nowo

Może to nie jest zmiana, która obejmie największą liczbę osób, ale wydaje się, że jest ona najgłośniejsza i najbardziej dyskutowana. A to dlatego, że i firmom leasingowym i motoryzacyjnym zależy na tym, żeby sprzedaż była na maksymalnym poziomie – czemu nie służą wprowadzane zmiany.
W zasadzie bowiem kończy się pełne odliczanie kosztów użytkowania samochodów dla mikro i małych przedsiębiorców, którym auto służy zarówno do celów służbowych jak i czasem prywatnych. Podrzucenie dziecka do szkoły w drodze do pracy może być ryzykowne. Pełne zaliczenie do kosztów wydatków związanych z używaniem auta będzie możliwe tylko w przypadku prowadzenia ewidencji wykorzystywania samochodu.
W przypadku kontroli urzędnik skarbowy będzie mógł zakwestionować, dlaczego z punku A do punktu B pojechaliśmy wybierając okrężną, a nie najkrótszą drogę. I nie wytłumaczymy się, że najkrótsza była zakorkowana, a nam zależało na czasie. Co innego w dużych firmach, gdzie pracownik przyjeżdża do pracy swoim autem lub komunikacją miejską i w razie potrzeby tam wsiada do auta służbowego, które oddaje wychodząc z firmy.
Mocno dyskusyjny aspekt zmian dotyczy wartości aut, które można leasingować. Dziś nie jest to ograniczone. Nowe przepisy wprowadzają limit 150 tys. złotych wartości auta, od którego koszty w całości można rozliczać. Zatem kupowanie samochodu za pół miliona przestanie się opłacać, bo nadwyżki nie będzie można wrzucić w koszty. Z drugiej strony – to chyba dobrze, bo trudno uznać, by tak kosztowna limuzyna była konieczna w jakimkolwiek przedsiębiorstwie czy urzędzie.

Kwota wolna nie dla wszystkich

Będzie ona wprawdzie coraz wyższa – ale nie dla wszystkich. Suma, od której nie trzeba odprowadzać podatku regularnie rośnie, lecz będą z tego korzystać tylko ubożsi.
Za rok 2017 kwota ta wynosiła maksymalnie 6 600 zł., a w 2019 jest to już 8 000 zł. Trzeba jednak pamiętać, że im większy dochód tym kwota wolna jest niższa. Zatem podatnik, który zarobi do 8 000 zł nie zapłaci ani złotówki podatku dochodowego. Potem kwota wolna zacznie spadać do poziomu 3 091 złotych przy dochodzie 13 000 złotych i utrzyma się na nim aż do poziomu 85 528 złotych dochodu rocznego. Powyżej tego poziomu znowu zacznie się jej stopniowe zmniejszanie, aż do momentu osiągnięcia dochodu 127 000 zł rocznie – powyżej tego pułapu kwota wolna od podatku nie występuje. Zatem zarabiający najwięcej nie skorzystają z tej ulgi. I chyba to słuszne.
Natomiast najbardziej zamożni podatnicy będą musieli pogodzić się z jeszcze jednym podatkiem – tzw. daniną solidarnościową. Pieniądze najbogatszych zasilą fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych.
Chodzi jednak o podatników zarabiających co najmniej milion złotych rocznie, co odpowiada co najmniej w wysokości 86 000 złotych miesięcznie. Nadwyżka ponad próg wyniesie 4 procent. Fiskus obliczając podatek dla tych osób będzie mógł łączyć dochody z różnych źródeł. Przepisy mówią o sumowaniu dochodów rozliczanych na formularzach PIT-36, PIT-36L, PIT-38 i PIT-40A, oczywiście z pomniejszeniem o koszty podatków i obowiązkowe składki na ZUS.
Rząd szacuje, że z tego tytułu wpłynie do budżetu 2 miliardy złotych.

Małe firmy – mały CIT

Na kolejnym nowym przepisie mają zyskać ci najmniejsi. Zgodnie z pomysłem rządu , firmy których przychód ze sprzedaży nie przekroczył w całym roku 1,2 mln euro mogą skorzystać z obniżonej stawki CIT. Dotyczy to zatem firmy do których wpływa około 5 milionów złotych rocznie. Preferencja obejmie również przedsiębiorców rozpoczynających działalność. Oni także zapłacą 9-procentowy podatek od dochodu.
Trzeba jednak pamiętać, że z ulgi nie skorzystają ci, którzy swoją większą firmę podzielili na kilka mniejszych tak, by żadna z nich nie przekraczała wyznaczonego limitu.
Jest to już kolejna obniżka stawki podatku od osób prawnych – w zeszłym roku spadła ona z 19 do 15 proc. Ministerstwo Finansów optymistycznie ocenia, że podatki według niższej stawki będzie płaciło aż nawet 400 tysięcy firm.
Dla tych, którzy szykują koniec działalności gospodarczej prowadzonej w Polsce, wprowadzony zostanie podatek od niezrealizowanych zysków w związku z przeniesieniem aktywów firmy do innego państwa.
Ustawodawca tłumaczy to prawem do opodatkowania dochodów, które zostały wypracowane w czasie, w którym podatnik prowadził działalność w Polsce. Mówiąc jednak wprost, wszystkie firmy, które będą marzyły o rajach podatkowych i podejmą decyzję o przeniesieniu działalności właśnie tam, zanim się wyprowadzą, zapłacą odpowiedni podatek. No chyba, że z przenosin zrezygnują, bo przestaną się one opłacać. I bardzo dobrze.

Kukiz zaplusuje

W ferworze toczącego się sporu o Trybunał Konstytucyjny oraz narastającego konfliktu między rządzącym PiS a opozycyjną PO ugrupowanie Kukiza przedstawiło pomysł, który może pogodzić obie zwaśnione strony. Oraz spodobać się obywatelom.

Klub parlamentarny Kukiz’15 – ten, który nie potrafi się zdecydować, czy jest w opozycji, czy też popiera rządzącą większość z PiS – postanowił zapunktować wśród wyborców przygotowując projekt, który może spodobać się wyborcom w zasadzie wszystkich partii politycznych oraz tych, którzy nie popierają żadnego z ugrupowań. Politycy tego ruchu zaproponowali zrównanie sytuacji parlamentarzystów i zwykłych obywateli pod kątem płaconych przez nich podatków. Postulują oni otóż zrównanie kwoto wolnej od podatku parlamentarzystów z tą obowiązującą każdego podatnika.

Równi i równiejsi

Posłowie klubu Pawła Kukiza wytknęli, że posłowie korzystają z uprawnienia, które gwarantuje im aż o 10 razy wyższą kwotę wolną od podatku niż ta, jaka obowiązuje większość obywateli.

W przypadku przeciętnego obywatela kwota wolna od podatku – chodzi o roczne o zarobki – wynosi 3091 zł. Oznacza to, że od takiej kwoty w skali roku nie musimy odprowadzać podatku. Tymczasem w przypadku posłów owa kwota przekracza 30 tys. zł rocznie, jest więc aż 10 razy wyższa. Takie rozwiązanie przekłada się nie tylko na budżety posłów, których dochody i tak nie są małe, ale również na budżet państwa. Gdyby posłowie rozliczali swoje dochody, uzyskiwane z tytułu pełnienia tej funkcji, na tych samych zasadach, jakie dotyczą pozostałych podatników, budżet państwa byłby bogatszy o co najmniej 3 mln zł rocznie. Nie tego dotyczą jednak zarzuty przedstawione przez działaczy ugrupowania Kukiza. Ich zdaniem, takie rozwiązanie zaprzecza zasadzie równości obywateli wobec prawa, w tym przypadku – prawa podatkowego.

– Walczymy z nieuzasadnionymi przywilejami dla partii politycznych. Prawda jest taka, że obywatele w Polsce nie są równi, bo posłowie mają dziesięciokrotnie wyższą kwotę wolną od podatku od zwykłych ludzi. To skrajna niesprawiedliwość – stwierdził wicemarszałek Sejmu i poseł Kukiz’ 15, Stanisław Tyszka.

Działacze od Kukiza poinformowali, że złożyli już projekt w tej sprawie do laski marszałkowskiej. Zakłada on wyrównanie kwoty wolnej płaconej przez posłów z tą, jaką płaci większość podatników, a więc jej obniżenie do 3 tys. zł. Oczywiście, działacze tego ruchu zakładają, że taka propozycja może nie znaleźć zrozumienia większości parlamentarzystów, którzy mogą nie mieć ochoty na poniesienie aż takich wyrzeczeń na rzecz społeczeństwa, o poparcie którego zabiegają w kampaniach wyborczych. Dlatego, przewidując ewentualne niepowodzenie swojej inicjatywy podczas głosowań w Sejmie, Kukizowcy przewidują też rozwiązanie alternatywne. Polega ono na tym, by zwiększyć kwotę wolną od podatku do poziomu obowiązującego posłów wszystkich podatników, a więc do kwoty 30 tys. zł. Jest to kwota zdecydowanie wyższa niż ta, jakiej wprowadzenie dla wszystkich podatników zakładała obecna większość z PiS, którego politycy mówili o ok. 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku rocznie. Oczywiście, okazało się, że PiS nie jest obecnie w stanie zrealizować tej obietnicy wyborczej.

Propozycja parlamentarzystów Kukiz’15 ma być „sprzedawana” jako walka z nieuzasadnionymi przywilejami posłów i senatorów. Przedstawiając ją, nie poinformowano jednak dokładnie, iż wynagrodzenia pobierane przez „przedstawicieli narodu” są zróżnicowane, ponieważ nie każdy z nich jest posłem zawodowym, a więc pobiera uposażenie wynikające z pełnionej funkcji jako jedyny dochód, rezygnując w ten sposób z dotychczasowej pracy zarobkowej. Część poselskich uposażeń (diety) w ogóle zaś nie podlega opodatkowaniu, czyli nie można ich w ten sposób rozliczać.

Jak zagłosują?

Nie trzeba być wróżką, by przewidzieć, że większość posłów nie poprze takiego rozwiązania w trosce o własne apanaże. Zwłaszcza, że dopiero co podnieśli sobie oni uposażenia o ponad 1 tys. zł. Mimo to, propozycja zgłoszona przez klub Kukiz’15 ma sens i niekoniecznie jest ona populistyczna, o co zapewne zostaną oskarżeni jej autorzy.

Propozycja ta odwołuje się do zasady równości obywateli wobec prawa – zasady będącej jedną z podstaw porządku prawnego obowiązującego w naszym (i nie tylko naszym) kręgu kulturowym. Równość wobec prawa obejmuje wszak nie tylko prawo karne. Politycy od Kukiza mogą się więc powoływać nie tylko na tradycję, ale wprost na Konstytucję RP (art. 32 ust. 1). I zapewne będą się na te zasady oraz zapisy powoływać.

Mimo to, taka propozycja zapewne nie zostanie poparta przez większość parlamentarzystów. Nie sam wynik głosowania może mieć jednak w tym przypadku znaczenie, co jego przebieg oraz informacja o tym, kto jak w tej sprawie głosował – jak decydowali poszczególni posłowie oraz kluby poselskie. A to już będzie znacząca informacja dla wyborców, którym w przypadku jakichkolwiek wyborów czy decyzji będzie można przedstawiać wyniki takiego głosowania i chłostać nimi konkurentów, oskarżając ich o prywatę bądź populizm.

Nie wiadomo w tej chwili, jakie intencje przyświecały działaczom związanym z Kukizem poza tym, by zwrócić na siebie uwagę i spełnić oczekiwania tych, którzy na to „antysystemowe” ugrupowanie głosowali w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Takich działań oczekiwała od nich znaczna część ich wyborców. Oczekiwała rozbicia dotychczasowego „układu” i wbicia klina w dotychczasowe elity polityczne. I ten projekt ustawy doskonale wpisuje się w te oczekiwania.

Uprzywilejowani

Przy okazji warto przypomnieć, że utrzymywani z naszych podatków parlamentarzyści cieszą się szeregiem innych przywilejów. Można do nich zaliczyć chociażby bezpłatne przejazdy transportem publicznym na terenie całego kraju, podczas gdy pozostali obywatele muszą płacić za bilety. Nawet, jeśli ich dochody niekiedy drastycznie ograniczają im tę możliwość. Dodatkowo, posłowie i senatorowie mają pokrywane koszty wydatków na benzynę na swoje wojaże, co – jak wiemy – niejednokrotnie wykorzystywali oni do swoich celów prywatnych. Mogą również korzystać z mieszkań służbowych, których koszt jest albo bardzo niski, albo w całości pokrywany przez Kancelarię Sejmu bądź Senatu.

Mają więc oni nie tylko dochody przekraczające wielokrotnie średnią płacę – a i tak uzyskiwaną przez nielicznych pracowników – ale też ich codzienne koszty życia są pokrywane ze środków publicznych. Nie muszą się martwić o takie sprawy, jak ubezpieczenie zdrowotne czy emerytalne. Nie stoją też zwykle w kolejkach do lekarzy. Także wiele innych wydatków, w różny sposób rozliczanych, mogą nasi reprezentanci narodu wliczać sobie w koszt swojej działalności „społecznej” i „ku chwale Ojczyzny”.

Świadomość owych wyjątkowych przywilejów reprezentantów (no właśnie czyich – władzy czy społeczeństwa?) jest coraz większa wśród obywateli. I wywołuje rosnące niezadowolenie, a wręcz wściekłość tych, którzy o każdy grosz muszą walczyć czy to z państwem, czy to z prywatnym kapitalistą, u którego są zatrudnieni. Parlamentarzystów zatrudnia zaś państwo, czyli my wszyscy.

Z punktu widzenia interesów organizacji Kukiza propozycja zrównania kwoty wolnej płaconej przez posłów i zwykłych podatników powinna zostać rzucona tuż przed wyborami, bo to właśnie wówczas rządzący i opozycja prześcigają się w składaniu obietnic wyborcom. Kukizowcy też jednak w coś grają w obecnym konflikcie.

Sprawdzian

W tych okolicznościach propozycja klubu Kukiz’15 warta jest uwagi, niezależnie od tego, że zapewne niektórzy nazwą ją populistyczną. Zwłaszcza ci, którzy zasiadają obecnie w parlamencie i z tego tytułu czerpią bardzo wymierne korzyści materialne. Niestety, dla niektórych to jest główny cel ich zaangażowania w politykę i Polacy coraz lepiej i boleśniej zdają sobie z tego sprawę.

Posłowie nie poprą tej propozycji, podobnie jak nie poparliby innych pomysłów ograniczenia przywilejów, jakimi się cieszą. Dla wyborców ważny jednak będzie wynik głosowania i zachowanie w pamięci tego, kto jak w tej sprawie zagłosował. Wbrew pozorom, pamięć wyborców nie jest aż tak krótka.