Lewy ostro zaszalał w Barcelonie

W pierwszej kolejce Ligi Mistrzów 2021/22 padły 44 gole, czyli średnio 2,9 bramki na jedno spotkanie. Robert Lewandowski zaczął rywalizację od dwóch trafień w wyjazdowym meczu z Barceloną, ale liderem klasyfikacji strzelców z czterema golami na koncie został napastnik Ajaksu Amsterdam Sebastien Haller.

Czterech polskich piłkarzy wystąpiło w pierwszej odsłonie zmagań w obecnej edycji Ligi Mistrzów: Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny, Tomasz Kędziora i Kamil Piątkowski. Najgłośniej było oczywiście o Lewandowskim, który w wygranym przez Bayern Monachium wyjazdowym meczu z FC Barcelona 3:0 strzelił dwa gole i został uznany przez UEFA za najlepszego zawodnika na boisku. Także niemieckie media wysoko oceniły występ kapitana reprezentacji Polski. Serwis sportbuzzer.de dał mu „jedynkę” w skali 1-6, która oznacza „klasę światową”. „Chociaż w pierwszej połowie był prawie niewidoczny, to po przerwie był pierwszoplanową postacią i zdobył dwie bramki. Od sezonu 2018/2019 Polak strzelił już 30 goli w Lidze Mistrzów” – napisano w uzasadnieniu. Z kolei niemiecki oddział Eurosportu dał „Lewemu” notę 1,5. „Po rekordowym sezonie nadal jest skuteczny. Po raz kolejny udowodnił, że ma nosa do strzelania goli. Został słusznie wybrany na najlepszego gracza meczu” – stwierdzono w komentarzu. Taką samą notę dał naszemu piłkarzowi serwis sport.de. „Wykorzystał swoje dwie szanse na gola i po raz kolejny potwierdził klasę” – oceniono.
W Niemczech komentowano też deklarację Lewandowskiego złożoną z wywiadzie dla tabloidu „Sport Bild”, że zamierza grać w piłkę na wysokim poziomie jeszcze co najmniej przez cztery lata. „Moje wyniki są lepsze niż kiedykolwiek. Nie tylko kondycja, ale inne parametry nigdy nie były tak dobre. 33 to tylko liczba. Dla mnie nie pokazuje to, ile mam lat. Fizycznie jestem sprawny, a mentalnie może może nawet uda mi się podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej. Jestem pewien, że mogę grać na najwyższym poziomie najmniej przez cztery lata. Potem zobaczę, jak się będę czuł i ocenię, jak długo będzie mogła trwać moja kariera” – zapewniał „Lewy”, którego obecny kontrakt z Bayernem wygasa z końcem czerwca 2023 roku. Na razie jednak jest kluczowym graczem bawarskiej jedenastki i wraz z kolegami dał sygnał rywalom, że w tym sezonie Bayern zamierza się liczyć w walce o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. W drugim meczu grupy E Dynamo Kijów z Tomaszem Kędziorą w podstawowym składzie zremisowało u siebie z Benficą Lizbona 0:0.
Trzeci z naszych reprezentantów w obecnej edycji Champions League, Wojciech Szczęsny, wreszcie rozegrał mecz bez straconego gola. Czekał na to przez 193 dni, bowiem wcześniej czyste konto zachował pół roku temu, dokładnie 2 marca w meczu Serie A ze Spezią Calcio (3:0). Potem stawał w bramce Juventusu 15 razy i za każdym razem musiał wyciągać piłkę z siatki, w sumie skapitulował w tych spotkaniach aż dwudziestokrotnie. To była zła seria nie tylko Szczęsnego, ale całej drużyny Juventusu. Od meczu ze Spezią nasz reprezentacyjny bramkarz opuścił tylko cztery spotkania „Bianconerich”, ale zastępujący go w tych meczach legendarny Gianluigi Buffon także nie potrafił uchronić zespołu przed stratą goli. Fatalną serię linia defensywna Juventusu przerwała dopiero we wtorkowym wyjazdowym spotkaniu z Malmoe FF, wygranym pewnie 3:0. Może ten występ trochę uciszy krytykę włoskich mediów pod adresem Szczęsnego, który w tym sezonie zanotował kilka wpadek. Jego kontrakt wygasa dopiero z końcem czerwca 2024 roku. Wypada też odnotować debiut w Lidze Mistrzów w barwach RB Salzburg 20-letniego reprezentanta Polski Kamila Piątkowskiego, który wszedł na boisko w 51. minucie zremisowanego przez austriacki zespół 1:1 spotkania z FC Sevilla.
W innych meczach w pierwszej kolejce też wiele się działo. Na uwagę zasłużyły wysokie wygrane Manchesteru City z RB Lipsk (6:3) i Ajaksu Amsterdam ze Sportingiem Lizbona 5:1. W tym drugim z wymienionych meczów wykreował się lider klasyfikacji strzelców. Został nim autor czterech goli dla Ajaksu 27-letni Iworyjczyk Sebastien Haller. Trzy trafienia zaliczył natomiast 23-letni Christopher Nkunku, francuski pomocnik kongijskiego pochodzenia, który strzelił ekipie „The Citizens” trzy gole. Trzeci w klasyfikacji z dwoma trafieniami jest Lewandowski, a na liście strzelców z jednym golem pojawili sie m.in. Cristiano Ronaldo (Manchester United), Erling Haaland (Borussia Dortmund), Romelu Lukaku (Chelsea Londyn), Alvaro Morata (Juventus), Mahomed Salah (FC Liverpool), natomiast nie pojawili się Leo Messi, Neymar i Kylian Mbappe, a cała trójka asów Paris Saint-Germain wreszcie zagrała razem w spotkaniu Club Brugge. Naszpikowany gwiazdami paryski zespół zdołał tylko zremisować 1:1 z mistrzami Belgii, a jeszcze kontuzji doznał Mbappe. Za dwa tygodnie PSG gra u siebie z Manchesterem City.
Wyniki 1. kolejki LM:
Grupa A
Club Brugge – Paris Saint-Germain 1:1
Manchester City – RB Lipsk 6:3

  1. Manchester City 1 3 6:3
  2. Club Brugge 1 1 1:1
  • Paris Saint-Germain 1 1 1:1
  1. RB Lipsk 1 0 3:6
    Grupa B
    Atletico Madryt – FC Porto 0:0
    FC Liverpool – AC Milan 3:2
  2. FC Liverpool 1 3 3:2
  3. Atletico 1 1 0:0
  • FC Porto 1 1 0:0
  1. AC Milan 1 0 2:3
    Grupa C
    Besiktas Stambuł – Borussia Dortmund 1:2
    Sporting Lizbona – Ajax Amsterdam 1:5
  2. Ajax 1 3 5:1
  3. Borussia 1 3 2:1
  4. Besiktas 1 0 1:2
  5. Sporting 1 0 1:5
    Grupa D
    Sheriff Tiraspol – Szachtar Donieck 2:0
    Inter Mediolan – Real Madryt 0:1
  6. Sheriff 1 3 2:0
  7. Real Madryt 1 3 1:0
  8. Inter Mediolan 1 0 0:1
  9. Szachtar 1 0 0:2

Grupa E
FC Barcelona – Bayern Monachium 0:3
Dynamo Kijów – Benfica Lizbona 0:0

  1. Bayern 1 3 3:0
  2. Benfica 1 1 0:0
  • Dynamo 1 1 0:0
  1. FC Barcelona 1 0 0:3
    Grupa F
    Young Boys Berno – Manchester United 2:1
    Villarreal – Atalanta Bergamo 2:2
  2. Young Boys 1 3 2:1
  3. Atalanta 1 1 2:2
  • Villarreal 1 1 2:2
  1. Manchester United 1 0 1:2
    Grupa G
    FC Sevilla – RB Salzburg 1:1
    OSC Lille – VfL Wolfsburg 0:0
  2. RB Salzburg 1 1 1:1
  • FC Sevilla 1 1 1:1
  1. OSC Lille 1 1 0:0
  • VfL Wolfsburg 1 1 0:0
    Grupa H
    Chelsea Londyn – Zenit Petersburg 1:0
    Malmoe FF – Juventus Turyn 0:3
  1. Juventus 1 3 3:0
  2. Chelsea 1 3 1:0
  3. Zenit 1 0 0:1
  4. Malmoe FF 1 0 0:3.

Legia zaskoczyła w Zagrzebiu

Skazany na pożarcie z starciu z Dinamem Zagrzeb zespół Legii Warszawa nieoczekiwanie postawił się wyżej notowanym rywalom na ich boisku i zremisował 1:1 w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Przed rewanżowym meczem w Warszawie (we wtorek 10 sierpnia) PKO Ekstraklasa przychyliła się do prośby warszawskiego klubu i przełożyła na inny termin zaplanowane na sobotę ligowe spotkanie z Zagłębiem Lubin.

Dla Legii Warszawa mecz z Dinamo Zagrzeb to ważna bitwa w tym sezonie – dla piłkarzy, dla trenera Czesława Michniewicza, którego ewentualny awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów może wynieść nawet na fotel selekcjonera reprezentacji Polski, ale przede wszystkim dla właściciela stołecznego klubu Dariusza Mioduskiego. Legioniści zapewnili już sobie miejsce w fazie grupowej Ligi Konferencji, ale w przypadku wyeliminowania Dinama Zagrzeb będą mieli zagwarantowany start w zdecydowanie bardziej finansowo opłacalnej fazie grupowej Ligi Europy i na dodatek staną przed szansą na wywalczenie upragnionego awansu do piłkarskiego raju, czyli Champions League, bo w IV rundzie kwalifikacji ich przeciwnikiem będzie albo Crvena Zvezda Belgrad, albo mołdawski Sheriff Tyraspol (w pierwszym meczu tych drużyn także padł remis 1:1).
We wtorek legioniści odbyli oficjalny trening na miejscowym stadionie i mocno narzekali na nierówną oraz grząską murawę. W środę stan boiska niewiele się poprawił, ale chorwackie media marginalizowały ten problem, podobnie jak zagrożenie ze strony warszawskiej drużyny. Więcej pisano i mówiono o czekającej Dinamo w IV rundzie „świętej wojnie” z Crveną Zvezdą oraz o potężnej bijatyce w centrum Zagrzebia z udziałem kiboli Dinama i Legii. Romeo Jozak, były trener Legii, w wypowiedziach dla mediów szanse warszawskiej drużyny ocenił na 40 procent.
Chorwaci podkreślali, że Dinamo Zagrzeb od pięciu lat regularnie występuje w europejskich pucharach, w przeciwieństwie Legii, której w fazie grupowej nie grała już od pięciu sezonów. Wskazywali też na fakt, iż Legia nie ma tak klasowych graczy jakich ma Dinamo i na potwierdzenie tego podawali z lubością dane z branżowego portalu Transfermarkt.de, który wycenia rynkową wartość Arijana Ademiego, Dominika Livakovicia, Lovro Majera, Mislava Orszicia, Luki Ivanuszeca i Bruno Petkovicia na kwoty grubo powyżej 10 mln euro. Ci piłkarze (oprócz kontuzjowanego Ademiego) w środowym meczu z Legią faktycznie stanowili o sile zespołu Dinama, ale do spodziewanego pogromu nie doszło. Warszawska ekipa zagrała nadspodziewanie dobrze i przede wszystkim z rzadko u niej widywaną walecznością. Nie wszyscy piłkarze zagrali jednakowo dobrze, ale wszyscy zawzięcie walczyli do ostatniego gwizdka arbitra. Gola dla Dinama w 59. minucie strzelił Bruno Petković, a dla Legii wyrównującą bramkę w 82. minucie zdobył wprowadzony na boisko ledwie siedem minut wcześniej 20-letni Albańczyk Ernest Muci.
Dinamo to chyba obok Glasgow Rangers najpoważniejszy rywal, z jakim legioniści zmierzyli się w ostatnich latach. Ale mistrzowie Chorwacji są „do ugryzienia” – niedawno w krajowej lidze Rijeka strzeliła im trzy gole w 45 minut, a w kwalifikacjach Ligi Mistrzów islandzki Valur Reykjavik potrafił wbić im dwie bramki. Remis w Zagrzebiu nie przesądza jeszcze rzecz jasna o awansie legionistów, z całą jednak pewnością nie odbiera im takich szans w spotkaniu rewanżowym. Legia chciała jednak je zwiększyć nie tracąc jednocześnie ligowych punktów w polskiej ekstraklasie i zwróciła się do władz PKO Ekstraklasy o przełożenie sobotniego spotkania z Zagłębiem Lubin. Pierwsza odpowiedź była odmowna, ale trener Legii Czesław Michniewicz postawił sprawę na ostrzu noża: „Jeśli władze Ekstraklasy nie zgodzą się na nasze żądania, to w sobotę nie wystawię ani jednego piłkarza, który zagrał w Zagrzebiu” – powiedział przed kamerami TVP Sport szkoleniowiec warszawskiego zespołu. I dodał: „Gdybyśmy przegrali 0:3, to nie byłoby ku temu argumentów, by prosić o przełożenie meczu z Zagłębiem. Teraz jednak je mamy”
Jeśli legioniści pokonają mistrza Chorwacji, w drugiej połowie sierpnia o fazę grupową Ligi Mistrzów powalczą z lepszym z pary Crvena zvezda Belgard – Sheriff Tyraspol. Jeśli u siebie nie dadzą jednak rady i odpadną z Dinamem, będą rywalizować o fazę grupową Ligi Europy z przegranym w dwumeczu Slavia Praga – Ferencvaros (w pierwszym meczu Ferencvaros wygrał 2:0). Dla przypomnienia – zespół Michniewicza jest już pewny gry w fazie grupowej trzeciego z europejskich pucharów – Lidze Konferencji, którego rozgrywki debiutują w tym sezonie.

Legia przebrnęła pierwszą rundę eliminacji Ligi Mistrzów

Piłkarze Legii Warszawa pokonali pierwszą przeszkodę w kwalifikacjach Ligi Europy, pokonując w I rundzie dwukrotnie norweski zespół Bodo/Glimt – 3:2 i 2:0. Kolejnym przeciwnikiem warszawskiej drużyny będzie mistrz Estonii Flora Tallin. Mecze tej fazy zmagań zostaną rozegrane 20-21 lipca, a rewanże 27-28 lipca. Legioniści pierwsze spotkanie z Florą zagrają u siebie na Łazienkowskiej.

Jeśli zespół Legii wyeliminuje Florę Tallin i awansuje do trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, zapewni sobie w najgorszym razie prawo gry w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy – powołanego do życia od tego sezonu nowego, ale najniżej umiejscowionego w hierarchii europejskiego pucharu. Natomiast w przypadku porażki z estońskim zespołem „Wojskowych” czeka przeprowadzka do Ligi Europy, w której przystąpią do kwalifikacji od trzeciej rundy. Ewentualna przegrana z rywalem w tej fazie rozgrywek oznacza kolejna przeprowadzkę, właśnie do ostatniego w hierarchii europejskiego pucharu i konieczność podjęcia rywalizacji w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji Europy. Rywale nie będą zbyt mocni, ale mimo to nadzieje Legii na awans do fazy grupowej tych rozgrywek mogą okazać się złudne.
Mistrz Polski był rozstawiony w losowaniach obu przeciwników na starcie kwalifikacji, ale trafiając na ekipę FK Bodo/Glimt stawał przed dużym wyzwaniem, bowiem liga norweska w rankingu UEFA zajmuje aktualnie 20. miejsce, a PKO Ekstraklasa dopiero 32. Tak więc wyeliminowanie mistrza Norwegii wcale nie było takim prostym zadaniem i dwa zwycięstwa, zwłaszcza odniesione na wyjeździe, trzeba uznać z niezłe osiągnięcie. W kolejnej rundzie podopiecznym trenera Czesława Michniewicza powinno pójść łatwiej, bo Flora Tallin jest mistrzem ligi znacznie niżej sklasyfikowanym od naszej, bo estońska ekstraklasa piłkarska w rankingu UEFA plasuje się na odległej, 52. pozycji. Za nią są już tylko rozgrywki w Walii, Andorze oraz San Marino). Zespół Flory w I rundzie wyeliminowała mistrza Malty Hibernians FC wygrywając u siebie 2:0, a na wyjeździe 3:0. Potencjalnego przeciwnika w III rundzie legioniści poznają w najbliższy poniedziałek, bo tego dnia w samo południe w Nyonie odbędzie się losowanie. Mistrz Polski w tej fazie kwalifikacji nie ma już przywileju rozstawienia.
Trener Legii nie krył zadowolenia po wygranym 2:0 rewanżowym meczu z Bodo/Glimt. „Cieszę się, że udało się nam wygrać i awansować. Taki był cel, ale nie było łatwo, bo przeciwnik był wymagający. Zagraliśmy jednak mądrze, tak jak się powinno grać w Europie, by walczyć o awans. Przeciwnik przy stanie 0:0 miał okazję, ale bramka nie padła, a my strzeliliśmy gola po pięknej kontrze” – ocenił występ swojej drużyny trener Michniewicz.
Trener norweskiego zespołu Kjetil Knutsen przyznał natomiast, że przewagę na korzyść Legii zrobili piłkarze ofensywni. „Takie spotkania, jak te z Legią, to dla nas wielka lekcja i inspiracja. W obu meczach trudno nam było zdominować rywali, bo nie mieliśmy na to wystarczająco jakości. Natomiast w Legii różnicę na jej korzyść zrobiło trzech świetnych zawodników ofensywnych – Luquinhas, Mahir Emreli i Bartosz Kapustka” – przyznał trener Bodo/Glimt.
Teraz zespół Legii czeka w sobotę mecz z Rakowem Częstochowa o Superpuchar Polski. Wiadomo już, że nie zagra w nim obrońca stołecznej drużyny Artur Jędrzejczyk, który w meczu z Norwegami nabawił się kontuzji. „Będą jakieś korekty w składzie, ale będę chciał wystawić jak najmocniejsza drużynę, bo zależy nam żeby z Rakowem zagrać dobrze i zdobyć Superpuchar” – zapewnia Michniewicz.

Wyniki I rundy el. Ligi Mistrzów:
Hibernians (Malta) – Flora Taliin (Estonia) 0:3, 0:2. Awans Flora;
Lincoln (Gibraltar) – Fola (Luksemburg) 5:0, 2:2. Awans Lincoln;
Riga FC (Łotwa) – Malmo FF (Szwecja) 1:1, 0:1. Awans Malmo FF;
Sheriff Tiraspol (Mołdawia) – Teuta (Albania) 1:0, 4:0. Awans Sheriff Tiraspol;
NS Mura (Słowenia) – Shkendija (Macedonia Północna) 5:0, 1:0. Awans NS Mura;
Prishtina (Kosowo) – Ferencvaros Budapeszt (Węgry) 1:3, 0:3. Awans Ferencvaros;
Buducnost Podgorica (Czarnogóra) – HJK Helsinki (Finlandia) 0:4, 1:3. Awans HJK;
Linfield (Irlandia Płn.) – Żalgiris Kowno (Litwa) 1:2, 0:1. Awans Żalgiris;
Shamrock Rovers (Irlandia) – Slovan Bratysława (Słowacja) 2:1, 0:2. Awans Slovan;
Szachcior Soligorsk (Białoruś) – Łudogorec Razgrad (Bułgaria) 0:1, 0:1. Awans Łudogorec;
Valur (Islandia) – Dinamo Zagrzeb (Chorwacja) 0:2, 2:3. Awans Dinamo;
Kairat Almaty (Kazachstan) – Maccabi Haifa (Izrael) 2:0, 1:1. Awans Kairat;
Connah’s Quay Nomads FC (Walia) – Alaszkert (Armenia) 2:3, 0:1. Awans Alaszkert;
Dinamo Tbilisi (Gruzja) – Neftczi Baku (Azerbejdżan) 1:2, 1:2. Awans Neftczi;
Legia Warszawa – FK Bodo/Glimt (Norwegia) 3:2, 2:0. Awans Legia.