48 godzin sport

Rosjanie docenili Lewego
Użytkownicy portalu Sports.ru wybrali Roberta Lewandowskiego najlepszym piłkarzem 2020 roku. Polski napastnik Bayernu Monachium wyprzedził Belga Kevina De Bruyne (Manchester City), Argentyńczyka Lionela Messiego (FC Barcelona), Portugalczyka Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) oraz Francuza Kyliana Mbappe (Paris Saint-Germain). „Lewy” nie otrzymał żadnej statuetki, nagrodą za wyróżnienie był ufundowany przez Sports.ru mural namalowany na ścianie budynku przy Alei Solidarności 72 w Warszawie. Będzie go można oglądać przez najbliższy miesiąc. Lewandowski tym roku został wyróżniony nagrodą UEFA dla najlepszego piłkarza sezonu i przez FIFA najlepszym napastnikiem oraz zawodnikiem roku.

Grzywna dla gracza Realu
Luka Jović, napastnik Realu Madryt i reprezentacji Serbii, za złamanie w marcu tego roku wprowadzonych w Serbii przepisów epidemicznych związanych z pandemią Covid-19, wyrokiem sądu został skazany na zapłacenie grzywny w wysokości 3,5 mln dinarów (ok. 30 tys. euro). Piłkarz ma miesiąc na zapłacenie kary, jeśli tego nie zrobi, grzywna zostanie zamieniona na sześć miesięcy więzienia. 22-letni Jović do Realu Madryt przeszedł latem 2019 roku z Eintrachtu Frankfurt za 60 mln euro, ale w barwach „Królewskich” jak dotąd zdobył tylko dwie bramki.

Tenisista najlepszy w Austrii
Tenisista Dominic Thiem oraz lekkoatletka Ivona Dadic zostali po raz pierwszy wybrani najlepszymi sportowcami 2020 roku w Austrii. Wśród drużyn triumfował po raz trzeci z rzędu piłkarski mistrz kraju RB Salzburg. Plebiscyt organizowany jest przez krajowe stowarzyszenie dziennikarzy sportowych. Thiem, który w tym roku wygrał wielkoszlemowy US Open, wyprzedził piłkarza Bayernu Monachium Davida Alabę oraz skoczka narciarskiego Stefana Krafta. Najlepsza wśród pań siedmioboistka Ivona Dadic otrzymała więcej głosów niż skoczkini narciarska Chiara Hoelzl i panczenistka Vanessa Herzog.

Żałoba w Bostonie i NBA
W wieku 86 lat zmarł Tom Heinsohn, członek Galerii Sław ligi NBA jako zawodnik i trener, związany z Boston Celtic przez ponad 60 lat. Miał udział we wszystkich 17. mistrzostwach NBA wywalczonych przez ekipę „Celtów”. Jako koszykarz zdobył z tym zespołem osiem tytułów, jako trener dwa, a siedem w roli doradcy władz klubu i komentatora. Do Galerii Sław NBA jako zawodnik został wprowadzony w 1986 roku, a jako trener w 2015.

Zmienili trenera w Mielcu
Ze względu na słabe wyniki Dariusz Skrzypczak został zwolniony z posady trenera piłkarskiej drużyny Stali Mielec. 52-letni szkoleniowiec prowadził ekipę beniaminka ekstraklasy od 31 lipca tego roku. Wcześniej od 1 lipca 2019 roku był asystentem Dariusza Żurawia w Lechu Poznań. Jego następcą w Stali Mielec został 48-letni Leszek Ojrzyński, w przeszłości trener m.in. Korony Kielce, Arki Gdynia, Górnika Zabrze i Wisły Płock.

48 godzin sport

Vettel odchodzi z Ferrari
Sebastian Vettel nie przedłuży umowy z Ferrari i po sezonie 2020 rozstanie się z włoską stajnią. Informację tę potwierdziła ekipa Ferrari, a także sam niemiecki kierowca. Obie strony nie doszły do porozumienia w sprawie wysokości nowego kontraktu. Włoski zespół chciał zmniejszyć wynagrodzenie Vettela do kwoty 12 mln euro rocznie, na co on nie przystał. W barwach Ferrari Vettel, który wcześniej w barwach Red Bulla czterokrotnie zdobył mistrzostwo świata kierowców, ścigał się od 2015 roku. Przez ten czas zdołał wygrać tylko 14 wyścigów.

Bieniek w Skrze Bełchatów
Mateusz Bieniek w najbliższym sezonie występował w zespole PGE Skry Bełchatów. Reprezentant Polski został wypożyczony na rok z włoskiego Cucine Lube Civitanova. W bełchatowskiej ekipie ma zastąpić Jakuba Kochanowskiego, który przeszedł do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Bieniek, który był w zwycięskim składzie reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w 2018 roku, rywalizuje teraz o miejsce w kadrze na igrzyska olimpijskie w Tokio.

Rząd Norwegii zapłaci klubom
Norweskie kluby piłkarskie otrzymają pełną rekompensatę za nieuzyskane wpływy z biletów w odwołanych z powodu epidemii koronawirusa meczach oraz za te, które od 16 czerwca będą rozgrywane bez publiczności. „Kluby tracą pieniądze z powodu decyzji rządu, który w marcu zakazał imprez sportowych, albo zadecydował o braku publiczności. To my zamknęliśmy stadiony, więc to my musimy pokryć straty” – powiedział minister kultury i sportu Abid Raja. Norweski rząd przeznaczy na rekompensaty dla klubów sportowych 100 milionów euro.

Anglia chce grać od 1 czerwca
Brytyjskie władze podały do wiadomości publicznej szczegóły drugiego stopnia pięcioczęściowego planu, opracowanego w ramach walki z pandemią koronawirusa. Drugi etap, który rozpocznie się nie wcześniej niż 1 czerwca, zakłada zezwolenie na organizowanie wydarzeń kulturalnych i sportowych bez udziału widowni w celu przeprowadzenia transmisji, przy jednoczesnym unikaniu ryzyka kontaktów społecznych na dużą skalę. Oznacza to, że już w przyszłym miesiącu możliwy będzie restart rozgrywek Premier League.

Smutek w Realu Madryt
Real Madryt poinformował, że piłkarz tego klubu Luka Jović złamał kość prawej stopy. Uraz wykryto podczas badań przed wznowieniem sezonu. 22-letni serbski napastnik przeszedł do ekipy „Królewskich” latem ubiegłego roku z Eintrachtu Frankfurt za 60 mln euro. W tym sezonie zaliczył 24 spotkaniach w barwach „Los Blancos”, ale zdobył w nich tylko dwie bramki i dorzucił dwie asysty. Z powodu urazu będzie musiał pauzować kilka tygodni. To nie jedyna smutna wiadomość dla fanów tego madryckiego klubu. W wieku 71 zmarł znakomity przed laty napastnik „Królewskich” Ico Aguilar, który w 190 występach strzelił 50 goli.

Najskuteczniejszy z cudzoziemców

W 25. kolejce Bundesligi Robert Lewandowski strzelił dwa gole dla Bayernu Monachium w wygranym 6:0 meczu z VfL Wolfsburg. Reprezentant Polski powiększył tymi trafieniami swój ligowy dorobek w tym sezonie do 17 bramek, a łącznie do 197. „Lewy” jest teraz najskuteczniejszym cudzoziemcem w historii niemieckiej ekstraklasy.

Gdy Claudio Pizarro strzelał pierwszego gola w Bundeslidze, Robert Lewandowski miał 11 lat i dopiero zaczynał kopać piłkę w klubie Varsovia. Dzisiaj 40-letni Peruwiańczyk nadal występuje w Bundeslidze, w Werderze Brema, ale gole strzela już rzadko. Do soboty ze 195 trafieniami na koncie na spółkę z Lewandowskim Pizarro dzierżył tytuł najskuteczniejszego cudzoziemca w historii Bundesligi. Młodszy o 10 lat polski napastnik Bayernu Monachium znajduje się jednak w szczytowej formie i wiadomo było, że prędzej czy później „odjedzie” w tej klasyfikacji peruwiańskiemu weteranowi. W spotkaniu z VfL Wolfsburg „Lewy” zdobył dwie bramki i teraz jest już samodzielnym liderem wśród obcokrajowców. Pizarro raczej go już nie dogoni, a następnych w klasyfikacji graczy dzieli od kapitana reprezentacji Polski przepaść, która zapewne będzie się jeszcze powiększać, bo Lewandowski także w tym sezonie walczy o swój kolejny tytuł króla strzelców Bundesligi i na pewno nie poprzestanie na dotychczasowych 17 trafieniach.

Prawdę mówiąc to nie bardzo może, bo jego najgroźniejszym rywalem w wyścigu po strzelecką koronę jest 21-letni Serb Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, którego transferową wartość branżowe portale wyceniają obecnie na 80 mln euro, o 10 mln euro więcej niż Lewandowskiego. To nowość, bo jeszcze niedawno to „Lewy” był najdroższym graczem Bundesligi i prawdę mówiąc nie bardzo wiadomo, dlaczego został przez Niemców „przeceniony”. Nadal przecież strzela gole jak na zawołanie, nie tylko w Bundeslidze, bo przypomnijmy, że jest z ośmioma trafieniami najskuteczniejszym strzelcem Ligi Mistrzów. Ten dorobek może jeszcze powiększyć, bo Bayern wciąż pozostaje w grze w tych rozgrywkach. W pierwszym starciu z FC Liverpool w 1/8 finału padł bezbramkowy remis i w najbliższą środę w rewanżu na Allianz Arena bawarska jedenastka ma co najmniej takie same szanse na zwycięstwo jak rywale.

Bayern przełamał lekki kryzys jaki dopadł go w lutym i bezlitośnie wykorzystał okres słabszej gry Borussii Dortmund, odrabiając do niej stratę punktową, a aplikując sześć goli Wolfsburgowi poprawił bilans bramkowy na tyle, by wrócić na pozycję lidera Bundesligi. Poza tym Bawarczycy nadal mają szanse na zdobycie Pucharu Niemiec, czyli pozostają w grze o potrójną koronę.

Wygląda też na to, że Lewandowski porzucił myśli o zmianie klubu. W jego zachowaniu względem kolegów z zespołu widać kolosalne zmiany, czego najlepszym dowodem jest choćby sympatyczny gest uznania jaki wykonał pod adresem Francka Ribery’ego, gdy po jego podaniu strzelił drugiego gola Wolfsburgowi. Kiedyś tak się na boisku nie zachowywał. I dlatego jego pozycja w Bayernie staje się coraz mocniejsza.

 

Mueller w cieniu Lewandowskiego

Niemieckie media w minionym tygodniu żyły plotką, że Bayern Monachium chce przedłużyć o dwa lata wygasający w 2021 roku kontrakt z Robertem Lewandowskim. Ten temat został wyparty przez wieści, że trener reprezentacji Niemiec Joachim Loew skreślił definitywnie trzech graczy bawarskiego klubu – Thomasa Muellera, Jerome’a Boatenga i Matsa Hummelsa.

Działacze Bayernu przygotowują się do gruntownej przebudowy zespołu. Po zakończeniu obecnego sezonu z klubu mają odejść m.in. Franck Ribery i Arjen Robben, ale wśród nowych nabytków wymienia się napastnika reprezentacji Niemiec i RB Lipsk Timo Wernera. Ten 21-letni piłkarz nie jest jednak szykowany na następcę Lewandowskiego. Wręcz przeciwnie, wygląda na to, że szefowie bawarskiego potentata chcą zbudować nowy zespół wokół polskiego piłkarza. Stąd wzięła się oferta przedłużenia kontraktu, co jak wiadomo zawsze wiąże się z solidna podwyżką. „Lewy” już teraz należy do najlepiej opłacanych graczy Bayernu, bo jeśli wierzyć medialnym plotkom zarabia rocznie ponad 15 mln euro, mniej więcej tyle samo co Thomas Mueller, bramkarz Manuel Neuer i środkowi obrońcy Mats Hummels i Jerome Boateng.

Według dziennika „Sport Bild” Bayern chce przedłużyć umowę z kapitanem reprezentacji Polski w nagrodę za jego rezygnację z planów zmiany barwa klubowych. Poza tym szefowie klubu zauważyli radykalna zmianę z zachowaniu „Lewego” względem klubu i docenili jego deklaracje, że jest gotów zakończyć w monachijskim zespole karierę.

Lewandowski obecny kontrakt z mistrzem Niemiec podpisał jesienią 2016 roku. Podobnie jak w poprzednich, także i w tym sezonie jest najlepszym strzelcem zespołu i dla nikogo nie ulega wątpliwości, że bez jego goli drużyna Nico Kovaca nie byłaby w stanie walczyć o najwyższe trofea w Niemczech i w europejskich pucharach. We wszystkich rozgrywkach „Lewy” zdobył już 27 bramek i na spółkę z Luką Joviciem jest liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi (15 goli) i najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów (8).

Na tle osiągnięć polskiego piłkarza dokonania jego niemieckich kolegów wypadają blado, ale działacze Bayernu mają świadomość, że dokładając Lewandowskiemu wywołają płacowe żądania rodzimych gwiazd. Nieoczekiwanie w sukurs przyszedł im selekcjoner kadry Niemiec Joachim Loew, który definitywnie skreślił z niej Muellera, Boatenga i Hummelsa. Oficjalnie władze bawarskiego klubu wyraziły oburzenie z tego powodu, ale raczej kruszyć kopii z tego powodu długo nie będą. Mają powód, żeby odmówić im, gdy zażądają podwyżki.

 

Piszczek wyżej od Lewego

Po pierwszej kolejce wiosennej rundy w czołówce Bundesligi nie doszło do zmian, bo trzy czołowe zespoły wygrały swoje mecze. Borussia Dortmund utrzymała więc sześć punktów przewagi nad Bayernem Monachium i dziewięć punktów na Borussią M’gladbach.

Wiosenną rundę Bundesligi wznowili w piątek piłkarze Hoffenheim i Bayernu Monachium w spotkaniu, które zakończyło się wygraną Bawarczyków 3:1. Jedną z bramek zdobył Robert Lewandowski, dla którego było to jedenaste ligowe trafienie w obecnych rozgrywkach. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie zdobył już 23. bramkę i należy do najskuteczniejszych strzelców w Europie, lecz z Bundeslidze liderem klasyfikacji snajperów jest 20-letni napastnik Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, który w wygranym przez jego zespół 3:1 meczu z Freiburgiem zdobył swoją trzynastą bramkę i objął prowadzenie. Drugi w zestawieniu jest napastnik Borussii Dortmund Paco Alcacer z 12 trafieniami, a za tą dwójką z jedenastoma, oprócz „Lewego”, plasują się jeszcze Marco Reus z Borussii Dortmund i Timo Werner w RB Lipsk.

Obaj gracze zespołu lidera Bundesligi nie powiększyli swojego dorobku. Borussia Dortmund grała swój mecz w sobotę, tak samo jak Bayern na wyjeździe, a jej przeciwnikiem była czwarta w tabeli ekipa RB Lipsk. W ekipie z Dortmundu zabrakło kontuzjowanego Reusa, a Paco Alcacar zaczął spotkanie na ławce rezerwowych. Piłkarze BVB grali pod presją, bo w przypadku porażki ich przewaga nad Bayernem zmalałaby do trzech punktów, więc na trudnym terenie w Lipsku od pierwszej minuty atakowali zawzięcie bramkę rywali. W 19. minucie piłkę wrzuconą w pole karne odbił głową Łukasz Piszczek wprost pod nogi Axela Witsela, a Belg kropnął z pięciu metrów pod poprzeczkę i było 1:0 dla gości.

Dortmundczycy mimo licznych okazji więcej goli już nie strzelili. Dopiero w 79. minucie na boisku pojawił się Paco Alcacer, ale i on trafił jedynie w poprzeczkę, a w doliczonym czasie gry nie zdołał nawet wykorzystać sytuacji jeden na jednego z bramkarzem gospodarzy. Swojego bramkowego dorobku nie powiększył też snajper RB Lipsk Werner. Piszczek grał do 89. minuty i został zmieniony przez Mariusa Wolfa. Dzięki wygranej drużyna Borussii utrzymała się na prowadzeniu z przewagą sześciu punktów nad Bayernem. Zespół RB Lipsk pozostał na z czwartym miejscu, ale jego strata do lidera urosła do 14 punktów.

Trzecim polskim piłkarzem, który w inauguracyjnej kolejce wiosennej rundy rewanżowej zagrał w wyjściowym składzie swojej drużyny, był obrońca Fortuny Duesseldorf Marcin Kamiński. Jego zespół zmierzył się na wyjeździe z FC Augsburg. Fortuna jeszcze przed przerwą objęła prowadzenie po bramce Marvina Duckscha, ale po zmianie stron gospodarze w 64. minucie doprowadzili do wyrównania. Zwycięskiego gola Fortuna strzeliła w 89. minucie, a jej autorem był Benito Raman.
W pościgu za Borussią Dortmund oprócz Bayernu liczy się jeszcze Borussia M’gladbach, która ma na koncie trzy punkty straty do wicelidera i 9 pkt do lidera.

 

Nie doceniają Lewego

Robert Lewandowski w minionym roku strzelił 46 goli w 47 meczach. Te statystyki nie robią już widać większego wrażenie, bo różnych plebiscytach „Lewy” przegrywa z konkurentami mającymi znacznie gorsze osiągnięcia.

Branżowy niemiecki tygodnik „Kicker” zwrócił się do piłkarzy Bundesligi z prośbą o wskazanie najlepszego piłkarza w rundzie jesiennej. Swoje typy przesłało 214 zawodników, czyli mniej niż połowa zgłoszonych do rozgrywek graczy 18 klubów występujących w niemieckiej ekstraklasie. Rok temu w tym plebiscycie najlepszy był Lewandowski, na którego zagłosowało 27 procent biorących udział w ankiecie graczy Bundesligi. Tym razem zwyciężył Marco Reus z Borussii Dortmund, który otrzymał od swoich kolegów i rywali z boiska 44 procent głosów. Dwaj kolejni w zestawieniu, jego klubowy kolega Axel Witsel i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, otrzymali po 9 procent. Co ciekawe, na dalszych miejscach Lewandowskiego także zabrakło – czwartą lokatę zajął kolejny gracz Borussii Dortmund Jadon Sancho (8 procent), piątą Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt (6 procent), a szóstą Thorgan Hazard z Borussii Moenchengladbach (5 procent głosów).

29-letni Reus w tym sezonie jest liderem zespołu z Dortmundu. Jesienią we wszystkich rozgrywkach strzelił czternaście goli i zaliczył dziewięć asyst. To niewątpliwie znakomite osiągnięcia, ale dla porównania – „Lewy” w rundzie jesiennej zdobył we wszystkich rozgrywkach 22 bramki i zaliczył pięć asyst. W Bundeslidze zdobył co prawda tylko 10 bramek, ale w Lidze Mistrzów aż osiem i jest w tym sezonie najskuteczniejszym strzelcem tych rozgrywek,. Polski napastnik ma więc prawo czuć się niedoceniany. Lewandowski jest już jednak wystarczająco długo w piłkarskim biznesie żeby nie wiedzieć, że w plebiscytach o wynikach nie decydują głosujący, lecz ci, którzy głosy liczą.

 

Docenili talent z Lecha

UEFA ogłosiła listę 50 piłkarzy do lat 21, których kariery warto śledzić w 2019 roku. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden Polak, 20-letni prawy obrońca Lecha Poznań Rober Gumny.

 

Skład tej grupy uzdolnionych zawodników wytypował co prawda ekipa portalu UEFA.com, a zatem nie trenerzy czy skauci wyspecjalizowani w ocenie piłkarskich talentów, ale ponieważ firmuje to Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), to z pewnością wśród umieszczonych na liście 50 graczy z Europy są tacy, którzy w przyszłości mogą zrobić wielkie kariery. Robert Gumny znalazł się w niezłym towarzystwie, bo wraz z nim w zestawieniu znaleźli się tacy uznani już gracze, jak Jadon Sancho z Borussii Dortmund, Vinicius Junior z Realu Madryt, Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt czy Callum Hudson-Odoi z Chelsea Londyn. Gumny ma już na koncie 57 meczów w polskiej ekstraklasie. Rok temu chciała go pozyskać Borussia M’gladbach za 8 mln euro.

 

Lewandowski staje się weteranem

Fot. Robert Lewandowski

 

 

Bayern Monachium w 15. kolejce rozgromił na wyjeździe Hannover 4:0, ale straty 9 pkt do prowadzącej Borussii Dortmund nie zmniejszył, bo ekipa lidera też wygrała.

 

Niemieckie media tym razem chłodno oceniły występ Roberta Lewandowskiego, chociaż Polak ambitnie walczył przez cały mecz i strzelił gola, już dziesiątego w obecnych rozgrywkach Bundesligi. Więcej jednak mówiono o zmarnowanej przez niego w 90. minucie stuprocentowej okazji strzeleckiej. Kapitan naszej reprezentacji pewnie żałował tego „pudła”, bo gdyby trafił do siatki, zrównałby się w liczbie goli z liderem klasyfikacji strzelców Paco Alcacerem z Borussii Dortmund. A tak musiał zadowolić się drugą lokatą, którą dzieli z Marco Reusem z Borussii Dortmund i Luka Joviciem z Eintrachtu Frankfurt.

Trener Bayernu Niko Kovac w spotkaniu z outsiderem Bundesligi wystawił mocno odmłodzony skład (średnia wieku 26,5). I nie popełnił błędu, bo 23-latkowie Joshua Kimmich, Kingsley Coman, Serge Gnabry i Leon Goretzka rozegrali znakomite zawody. Aż trudno uwierzyć, ale przy nich 30-letni „Lewy” jest już weteranem. Jego wiodąca pozycja w zespole jest jednak niepodważalna, podobnie jak Łukasza Piszczka w Borussii Dortmund.

 

Lewy się rozkręca

Fot. Robert Lewandowski w tym sezonie zdobył już 19 bramek, z tego 6 w Lidze Mistrzów i 9 w Bundeslidze

 

 

Robert Lewandowski zdobył dwie bramki dla Bayernu Monachium w wygranym 3:0 ligowym meczu z FC Nuernberg. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie strzelił już we wszystkich rozgrywkach 19 goli i jest skuteczniejszy od Neymara i Messiego.

 

W obecnym sezonie Lewandowski we wszystkich rozgrywkach rozegrał 20 meczów, w których strzelił 19 goli, co czyni go najskuteczniejszym strzelcem w pięciu najsilniejszych ligach europejskich (angielskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej). Kapitan reprezentacji Polski o jedno trafienie wyprzedza brazylijskiego asa Paris Saint-Germain Neymara i o dwa trafienia argentyńskiego gwiazdora Barcelony Leo Messiego (w miniony weekend też strzeli dwa gole i ma ich na koncie 17). W Lidze Mistrzów „Lewy” prowadzi na spółkę z Messim w klasyfikacji strzelców – obaj mają po sześć bramek na koncie. W Bundeslidze Polak z dorobkiem dziewięciu bramek jest trzeci w wśród najskuteczniejszych – o jedno trafienie lepsi od niego są Paco Alcacer z Borussii Dortmund i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, a tyle samo goli na koncie co „Lewy” mają też Marco Reus z Borussii Dortmund i Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt.

Niemieckie media znów wychwalają polskiego napastnika i przytaczają jego niebywałe strzeleckie statystyki. Okazało się, że dwa gole wbite drużynie z Norymbergi to był 47. „dwupak” uzyskany przez naszego piłkarza w Bundeslidze. Lepszy pod tym wzgledem jest od niego tylko legendarny Gerg Mueller, który meczów z podwójnymi trafieniami ma na koncie 55. Statystycy wyliczyli te, że mecz z FC Nuernberg był dla Lewandowskiego jubileuszowymj, 50. występem w Bundeslidze, w którym zdobywa więcej niż jednego gola. Pod tym względem znów lepszy od niego jest Gerd Mueller (87), ale w klasyfikacji wszech czasów „Lewego” wyprzedza jeszcze jego niedawny trener Jup Heynckes, który takich spotkań zaliczył 51. W 270 występach w Bundeslidze Lewandowski strzelił już 189 goli.

Drużyna z Monachium podniosła się po serii rozczarowujących wyników. Mistrz Niemiec zawodził zwłaszcza w Bundeslidze, remisując z Freiburgiem (1:1), Fortuną Duesseldorf (3:3) i przegrywając mecz na szczycie z Borussią Dortmund (2:3), wygrał jednak dwa ostatnie spotkania ligowe i dzięki temu nie pozwolił Borussii Dortmund na powiększenie punktowej przewagi. Ekipa z Dortmundu wyprzedza jednak monachijczyków o dziewięć „oczek” i na razie nie widać po niej żadnych symptomów kryzysu. W miniony weekend pokonała na wyjeździe Schalke 2:1. Łukasz Piszczek rozegrał cały mecz i zaliczył udany występ. Jakuba Błaszczykowskiego nie było nawet w kadrze meczowej VfL Wolfsburg (2:2 z Hoffenheim), a Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf) zagrał słabo w przegranym 1:3 spotkaniu z Werderem.

 

Jović zmotywował Lewandowskiego

Po czterech meczach bez wygranej z rzędu Bayern Monachium wrócił na zwycięską ścieżkę. Mistrzowie Niemiec pokonali na wyjeździe VfL Wolfsburg 3:1, a pierwsze skrzypce w zespole znów grał Robert Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Przyćmił go jednak Luka Jović z Eintrachtu, który zdobył pięć bramek.

 

Koncert „Lewego” wysoko oceniły zwykle krytyczne w ocenie jego gry niemieckie media, bo w pomeczowych recenzjach Polak najczęściej otrzymywał najwyższą notę „1” (w skali 1-6), co w Niemczech oznacza klasę światową. Lewandowski zaczynał mecz z Wolfsburgiem w takiej samej sytuacji jak grający z nim w Bayernie reprezentanci Niemiec – licząc łącznie występy w klubie i drużynie narodowej miał już za sobą sześć spotkań bez zwycięstwa, a jeszcze nie strzelił gola od 22 września. Monachijczycy pokazali jednak w tym meczu mistrzowski charakter – grając w osłabieniu po czerwonej kartce dla Arjena Robbena szybko odpowiedzieli na strzelonego przez gospodarzy kontaktowego gola, a na 3:1 podwyższył po podaniu „Lewego” James Rodriquez.

Dla Lewandowskiego to był pierwszy od marca tego roku występ w Bundeslidze, w którym strzelił więcej niż jednego gola (ostatni raz dokonał tego w wygranym 6:0 spotkaniu z Borussią Dortmund). W obecnym sezonie tylko raz miał lepsze osiągnięcie, gdy strzelił trzy gole Eintrachtowi Frankfurt w Superpucharze Niemiec, ale w spotkaniu z VfL Wolfsburg na dodatek zagrał na rewelacyjnym poziomie. Stwarzał sobie i kolegom sytuacje strzeleckie, rozgrywał akcje, uczestniczył w grze obronnej, słowem – znów był ważnym ogniwem zespołu. To dobry znak przed czekającą bawarskiego potentata morderczą serią – mecz z Wolfsburgiem był pierwszym z siedmiu, które mistrzowie Niemiec rozegrają w Bundeslidze, Lidze Mistrzów i Pucharze Niemiec w najbliższych trzech tygodniach.

Popis polskiego napastnika przyjęto w Niemczech z uznaniem, ale w miniony weekend w Niemczech większy zachwyt wzbudził 20-letni piłkarz Eintrachtu Frankfurt Luka Jović. Serb w wygranym 7:1 spotkaniu z Fortuną Duesseldorf (z reprezentantem Polski Marcinem Kamińskim w składzie) strzelił aż pięć goli i pod tym względem powtórzył wyczyn Lewandowskiego z 22 września 2015 roku, z pamiętnego meczu z VfL Wolfsburg w Monachium. „Lewy” był 13. piłkarzem w historii Bundesligi, któremu udało się dokonać takiego spektakularnego wyczyny, ale pierwszym w XXI wieku.

Jović jest czternastym zdobywcą „pięciopaka”, ale nasz piłkarz swoje pięć bramek zdobył w niespełna dziewięć minut, zaś Serb pierwsze trafienie zaliczył w 26. minucie, a ostatnie w 72. Nie ulega jednak wątpliwości, że Jović zaliczył swój najlepszy jak dotąd mecz w karierze i zwrócił swoim wyczynem uwagę na siebie możnych europejskiego futbolu. Niewykluczone, że znalazł się także na liście życzeń Bayernu, który powoli zaczyna rozglądać się za napastnikiem rokującym choćby zbliżoną skuteczność jaką prezentuje Lewandowski. Dwudziestolatek z Serbii musi jednak na ewentualny transfer zapracować kolejnymi golami, ale już okrzyknięto go najpoważniejszym konkurentem Polaka do korony króla strzelców.

Droga do zdobycia tego splendoru jednak daleka, bo Jović, choć ma siedem bramek na koncie, dzieli fotel lidera klasyfikacji snajperów z legitymującym się takim samym dorobkiem bombardierem z Borussii Dortmund Paco Alcacerem. A za tą dwójką czai się jeszcze grupa aż pięciu zawodników z dorobkiem pięciu trafień, w której oprócz Lewandowskiego są jeszcze Marco Reus (Borussia Dortmund), Sebastien Haller (Eintracht Frankfurt), Alassane Plea (Borussia M’gladbach) i Ondrej Duda (Hertha Berlin).