Nastolatku, siedź w domu!

– Polska policja najwyraźniej uznała, że największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego są nastolatki – zwłaszcza jeśli protestują przeciwko polityce rządu – pisze na Facebooku posłanka Lewicy Razem Marcelina Zawisza. Chodzi o sytuację z Opola, gdzie policja zawnioskowała do sądu rodzinnego o ukaranie 17-letniego Kacpra.

Funkcjonariusze chcą, by sąd przeprowadził postępowanie i ocenił, czy nieletni jest osobą zdemoralizowaną. Podejrzenia w tym zakresie powzięli po tym, gdy uczeń jednego z opolskich liceów wziął udział w zgromadzeniu protestacyjnym i przemawiał w jego trakcie przez megafon.

Tym razem nie chodziło o protest kobiet. 9 grudnia 2020 r. niewielkie zgromadzenie w Opolu organizował Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. 17-letni Kacper Lubiewski jest jego aktywistą. Razem z rówieśnikami, ale i nieco starszymi protestującymi zamierzał potępić bezczynność i zaniedbania władz w obliczu pogłębiania się kryzysu klimatycznego. Miał przygotowane przemówienie, zamierzał zabrać głos na początku zgromadzenia. Powiedział kilka zdań przez megafon… i wtedy policja mu przerwała. Zarzucono mu, że naruszył przepisy ustawy o ochronie środowiska.

Dodatkowo dwaj policjanci zażądali od licealisty również wylegitymowania się i wskazania rodziców, gdyż, jak stwierdzili, nieletni powinien pozostawać pod opieką osoby dorosłej, a oni otrzymali zawiadomienie, że w przypadku Kacpra jest inaczej.

Demonstranci nie chcieli eskalacji. Więcej podczas zgromadzenia nie użyli już megafonu i sądzili, że sprawa nie będzie miała dalszego ciągu. Na początku stycznia okazało się, że policja nie odpuściła. Złożyła do sądu rodzinnego wniosek o ukaranie 17-latka.

– Kurator przekazała Kacprowi i jego rodzinie, że chłopak jest podejrzany o demoralizację i (tak, serio) złamanie ustawy o ochronie środowiska, a jego sprawa jest już rozpatrywana przez sąd rodzinny. Więcej informacji nie ma – ani sam nastolatek, ani jego rodzice nie otrzymali żadnych dokumentów – skomentowała całą sytuację na Facebooku opolska posłanka Lewicy Marcelina Zawisza. Zapowiada, że nie zostawi tej sprawy i będzie nadal obserwować jej przebieg.

„Zdemoralizowany młody człowiek” jest stypendystą Krajowego Funduszy na rzecz Dzieci, ma świetne oceny i osiągnięcia sportowe. Sąd rodzinny ma czas do końca miesiąca, by zdecydować, czy zamierza wszczynać w jego sprawie postępowanie. W ocenie lewicowej posłanki 17-latek powinien raczej zostać wynagrodzony za to, że interesuje się sprawami społecznymi, potrafi współdziałać w ważnej dla siebie sprawie i rozumie znaczenie kryzysu klimatycznego.

Debata: Nowy Zielony Ład

Ośrodek Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a, Fundacja Global.Lab oraz Fundacja im. Friedricha Eberta zapraszają na dyskusję panelową pt.„Green New Deal – socjaldemokratyczna strategia dla Europy?”,
która odbędzie się 13 marca br. o 18:00 w Bibliotece Głównej Województwa Mazowieckiego na ul. Koszykowej 26/28 w Warszawie.
Jak łączyć politykę klimatyczną ze sprawiedliwością społeczną i efektywnością gospodarczą? Czy Green New Deal jest lub może być socjaldemokratyczną strategią rozwoju? Czy może być szansą na programowe odrodzenie socjaldemokracji?
Na te i inne pytania będziemy szukać odpowiedzi podczas dyskusji, w której udział wezmą:
MARCELINA ZAWISZA – posłanka na Sejm RP, członkini zarządu partii Lewica Razem;
MATTHIAS JOBELIUS – dyrektor departamentu Europy Środkowej i Wschodniej Fundacji im. Friedricha Eberta w Berlinie;
PRZEMYSŁAW KOPERSKI – poseł na Sejm RP (SLD/Nowa Lewica), wiceprezydent Częstochowy w l. 2010-2014;
RAFAŁ WOŚ – dziennikarz, publicysta („Tygodnik Powszechny”, „Dziennik Gazeta Prawna”), autor książek, m.in.: „Dziecięca choroba liberalizmu”, „To nie jest kraj dla pracowników”.
Moderacja: Michał Syska (OMS im. Lassalle’a).
Dyskusja będzie tłumaczona na język polski i niemiecki. Rejestracja: biuro@lassalle.org.pl.

PiS nie wzmocni PIP

Lewica wnioskowała o przeniesienie 75 mln złotych z IPN na Państwową Inspekcję Pracy. „Prospołeczna” partia rządząca była oczywiście na nie.

Państwowa Inspekcja Pracy w Polsce nie spełnia swoich zadań m.in. dlatego, iż jest koszmarnie niedofinansowana. Lewica w kampanii wyborczej, idąc za głosem związków zawodowych, obiecała zająć się tym problemem. Wszak bez skutecznej i sprawnej PIP trudno sobie wyobrazić walkę z łamaniem prawa pracy. Nie do pomyślenia jest też ograniczenie skali śmieciowego zatrudnienia, co PiS obiecywał wielokrotnie. A jednak krótko po tym, gdy GUS poinformował o ponownym wzroście, a nie spadku liczby umów-zlecenie i o dzieło, a związki zawodowe o nadużywaniu tych form zatrudnienia, prawica zablokowała próbę zwiększenia budżetu inspekcji.

Na pracowników, nie propagandę

Wnioskowała o to posłanka Lewicy Marcelina Zawisza w poprawce do rządowego projektu ustawy budżetowej. Jedna z liderek Lewicy Razem wnosiła, by nakłady na PIP zwiększyć o 1/5, przekierowując pieniądze z IPN. 75 mln złotych miałoby pójść na ochronę praw pracowniczych – podwyżkę pensji inspektorów, zwiększenie liczby kontroli – zamiast na historyczną propagandę.

Komisja Finansów Publicznych poprawkę odrzuciła. W liczącej 53 osoby komisji 26 miejsc zajmuje PiS. Lewica ma trzy przedstawicielki.
Budżet IPN w 2020 r. będzie rekordowy. Przekroczy 423 mln złotych, a konieczność zwiększenia go o ponad 70 mln zł prezes Jarosław Szarek tłumaczył m.in. potrzebą zorganizowania w 2020 r. odpowiednio hucznych obchodów rocznic strajków 1980 r. oraz bitwy warszawskiej. A także zwiększeniem wydatków na ekshumacje i prace poszukiwawcze na Litwie i Ukrainie.

Zawisza zapowiada, że Lewica spróbuje zgłosić swoje poprawki jeszcze raz, podczas trzeciego czytania ustawy budżetowej na sali plenarnej, jako wnioski mniejszości. Sukcesu jednak trudno się spodziewać…

Śmieciowe zatrudnienie kwitnie

Śmieciowych miejsc pracy w Polsce według szacunków GUS jest już 2,6 mln. To rekord, nigdy badania statystyczne nie pokazywały tak wysokiej wartości. Tymczasem, jak przypomniała posłanka Zawisza, „praca na umowach śmieciowych to brak bezpieczeństwa. To brak urlopu wypoczynkowego, L4, możliwość zwolnienia pracownika z godziny na godzinę”.

– Brak zgody na zwiększenie budżetu Państwowej Inspekcji Pracy potwierdza, że PiS jest partią antypracowniczą, dla której nie liczy się walka z łamaniem praw pracowniczych. PIP jest w obecnym kształcie instytucją o zbyt małych uprawnieniach i możliwościach działania. Co roku kontroluje zaledwie kilka procent firm, a jej kompetencje są bardzo ograniczone – skomentował całą sprawę Piotr Szumlewicz, przewodniczący organizacji związkowej Związkowa Alternatywa.

PIP musi móc więcej

W ocenie działacza rola Inspekcji powinna zostać radykalnie wzmocniona, bo znacznej części polskich przedsiębiorców nawet dobra koniunktura na rynku nie skłania do prowadzenia biznesu bez łamania przepisów.
– Związkowa Alternatywa postuluje stworzenie w obrębie PIP służby mundurowej i działu prokuratorskiego, który interweniowałby przy najbardziej brutalnych przypadkach łamania praw pracowniczych. Uważamy też, że PIP powinna móc z automatu zamieniać umowy niestandardowe na etaty, nakazywać płacenie odsetek za opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń czy interweniować w sprawie mobbingu – mówi Szumlewicz.

Co równie bulwersujące, podczas tego samego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych prawicowa większość odrzuciła również poprawkę zgłoszoną przez posłankę Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, która wnioskowała o zabezpieczenie pieniędzy na podwyżki obiecane nauczycielom. W tej chwili wszystko wskazuje na to, że PiS chce zrzucić ich ciężar na samorządy i potem rozgrywać sprawę propagandowo.

W gościach

W dniach 11 i 12 czerwca bieżącego roku, przewodniczący OPZZ spotkał się w siedzibie konfederacji z przedstawicielami partii lewicowych.

 

11 czerwca gościem Jana Guza był przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty. Dzień później szef OPZZ rozmawiał z członkami Zarządu Krajowego partii Razem – Marceliną Zawiszą i Maciejem Koniecznym.
Przewodniczący Guz poinformował o przebiegu IX Kongresu OPZZ i Programie OPZZ na lata 2018 – 2022, przyjętym przez kongres. Mówił także o pracach w Radzie Dialogu Społecznego, m.in. o negocjacjach w sprawie minimalnej płacy i stawki godzinowej w 2019 r. W opinii OPZZ płaca minimalna powinna być równa 50 proc. przeciętnej. Zwrócił uwagę na niewaloryzowane od lat wynagrodzenia w sferze budżetowej. Przypomniał, że z inicjatywy OPZZ Trybunał Konstytucyjny przyjął wykładnię, że pracownicy na umowach niestandardowych, cywilnoprawnych, mają prawo wstępowania do związków zawodowych.
Guz stwierdził jednak, że osiągnięcie kompromisu z rządem przychodzi z coraz większym trudem a Rada Dialogu Społecznego staje się ciałem fasadowym.
Mówiono także o rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych uchwalonej przez Parlament Europejski, w myśl zasady „równe wynagrodzenie za taką samą pracę w tym samym miejscu”. W nowej dyrektywie uwzględniono żądania związków zawodowych, dlatego można mówić o ważnym zwycięstwie.
Goście przewodniczącego generalnie podzielają stanowisko OPZZ w sprawach społecznych i gospodarczych. Będą wspierać program OPZZ w sprawach pracowniczych, w tym postulowane przez OPZZ skrócenie czasu pracy. Szefowie ugrupowań lewicowych przedstawili aktualne działania swoich partii w tym zakresie. Mówili także o roboczych kontaktach z branżowymi organizacjami związkowymi i współpracy terenowych organów ich partii z wojewódzkimi i powiatowymi strukturami OPZZ.
Poruszano temat zbliżających się wyborów samorządowych. Przewodniczący OPZZ zapewnił, że po ostatecznym ukonstytuowaniu się władz konfederacji, odpowiednie organy OPZZ przedstawią swoje stanowisko w tej sprawie.
Szefowie partii zadeklarowali stały, roboczy kontakt z kierownictwem OPZZ i systematyczną wymianę informacji z centralą związkową.