Memoriał Kusocińskiego

Rozegrany na Stadionie Śląskim 65. Memoriał Janusza Kusocińskiego obfitował w wartościowe wyniki. Paweł Fajdek w rzucie młotem i Rosjanka Maria Lasickiene w skoku wzwyż zanotowali najlepsze w tym roku rezultaty na świecie.

Podobnie jak przed rokiem, tuż przed rozpoczęciem memoriału nad Stadionem Śląskim przetoczyła się potężna ulewa. To jednak nie przeszkodziło lekkoatletom w osiąganiu dobrych wyników. Ewa Swoboda wygrała bieg na 100 metrów w czasie 11,18, poprawiając o 0,01 sekundy rekord kraju młodzieżowców należący do Ireny Szewińskiej i Jolanty Janoty. Paweł Fajdek ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie – 80,87 m. To wystarczyło do pokonania Wojciecha Nowickiego, który tym razem rzucił „tylko” 79,52 m.

W rywalizacji pań w tej konkurencji niespodziewanie triumfowała Amerykanka Gwen Berry wynikiem 75,79 m, która w pokonanym polu zostawiła m.in. Anitę Włodarczyk. Polka rzuciła 75,12 m.

Na wysokim poziomie stał konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Triumfował Nowozelandczyk Tom Walsh (22,18 m), drugi był Michał Haratyk, który uzyskał 21,98 m, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w Europie. Konrad Bukowiecki uzyskał 21,58 m i zajął czwarte miejsca. Najlepszy wynik na świecie padł też w skoku wzwyż kobiet. Maria Łasickiene skoczyła 2,02 m. Warto odnotować powrót po przerwie macierzyńskiej Kamili Lićwinko, która w pierwszym występie uzyskała 1,87 m.

Świetnie wypadła Karolina Kołeczek na 100 m ppł. Jej wynik, 12,75 s, jest najlepszy w tym roku w Europie i dał jej minimum na MŚ w Dausz oraz igrzyska w Tokio. Na 400 metrów triumfowała Amerykanka Dalilah Muhammad wynikiem 50,60 s, druga była Justyna Święty-Ersetic z czasem 50,85 s, najlepszy w tym roku w Europie.

 

IAAF nadal sekuje Rosjan

W minioną sobotę już po raz 11. IAAF przedłużyła zawieszenie rosyjskiej federacji lekkoatletycznej (WFLA), które potrwa co najmniej do następnego posiedzenia, zaplanowanego w Dausze przed rozpoczynającymi się tam 27 września mistrzostwami świata.

IAAF jest ostatnią z ważnych organizacji sportowych, która wciąż utrzymuje sankcje wobec Rosji, chociaż zniosły je m.in. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOL) i Światowa Agencja Antydopingowa (WADA). Niewykluczone, że ma to jakiś związek z tym, że na czele Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych od 31 sierpnia 2015 roku stoi Brytyjczyk Sebastian Coe, a Wielka Brytania jak wiadomo znajduje się w ostrym dyplomatycznym konflikcie z Rosją.
Dla rosyjskich lekkoatletów przedłużające się wykluczenie poza nawias międzynarodowej społeczności staje się coraz większym problemem, ale nie wszyscy widzą przyczynę tego stanu rzeczy jedynie w podsycanym przez polityków uporze działaczy IAAF.

Na przykład dwukrotna mistrzyni świata w skoku wzwyż Maria Lasickiene na Instagramie bez ogródek za winnych przedłużenia sankcji wskazała przede wszystkim rosyjskie władze sportowe. „Przez trzy ostatnie lata słyszałam z dwieście razy, że wszystko co należało zostało już zrobione i lada chwila zostaniemy przywróceni do rodziny lekkoatletycznej. Ale to były i są tylko piękne słówka. Czy ci ludzie myślą, że sportowcy niczego nie widzą, niczego nie rozumieją? Zapomnieli, że bez nas sportowców istnienie federacji sportowej traci sens. Mam nadzieję, że osoby zaangażowani w ten niekończący się wstyd odejdą. Nie tylko kierownictwo, ale wszyscy aktywni trenerzy, którzy nadal są przekonani, że bez dopingu nie można wygrać” – napisała rosyjska lekkoatletka.