Matematyka przekleństwem narodów

A przynajmniej, w większości tej ich części, która jeszcze musi chodzić do szkoły.

Dlaczego rodzice posyłają dzieci na dodatkowe lekcje matematyki? Otóż, z ogólnopolskiego badania wynika, że wcale nie dlatego, iż trafiło im się nieudane potomstwo, które do trzech nie umie zliczyć więc z rachunków zbiera najgorsze możliwe oceny.
Z raportu pt. „Matematyka po godzinach” przygotowanego przez międzynarodowy program edukacji matematycznej Mathriders, można wyciągnąć wnioski, że z dodatkowych lekcji matematyki korzystają głównie ci uczniowie, którzy nie mają problemów z ocenami z tego przedmiotu.
To nie może dziwić, bo ta większość uczniów, która sobie nie radzi z matematyką, szuka korepetycji pozaszkolnych, za które trzeba drogo płacić.

Lepiej pomagać zdolnym

Dlaczego ci słabi z liczenia nie szukają pomocy w szkole?
Otóż dlatego, że nauczyciele, jak każdy, nie lubią męczyć się z głąbami, natomiast znacznie chętniej pracują z uczniami zdolnymi i kreatywnymi, którym nie trzeba niczego wbijać do głowy, lecz tylko pozwalać im na rozwijanie swych zdolności. I do tego właśnie służą szkolne zajęcia pozalekcyjne.
Ważna jest też kwestia pieniędzy. Dodatkowe lekcje szkolne, prowadzone np. w postaci kółek przedmiotowych, są z założenia bezpłatne.
Tymczasem zaś, ciągnięcie matematycznych matołków za uszy powinno przynieść wymierny efekt w postaci lepszych ocen, bo inaczej rodzice będą mieli za złe. W przypadku lepszych uczniów, którzy i tak mają dobre stopnie, nie trzeba się o to martwić.
Zrozumiałe więc, że nauczyciele nie palą się do darmowej harówki na matematycznym ugorze z młodzieżą, która zbiera lufy. Zawsze wtedy pojawiałyby się podejrzenia o korupcję, zwłaszcza, gdyby prowadzili zajęcia wyrównawcze z uczniami ze swoich klas. Natomiast zajęcia dodatkowe dla zdolnych, pogłębiające wiedzę, można mieć ze swymi uczniami i nikomu to nie przeszkadza.

Kiepsko uczą matematyki

Rodzice mają generalnie kiepską opinię o nauczaniu matematyki w polskich szkołach.
Aż 82% badanych rodziców stwierdziło, że problemem szkolnym jest „nauka bez zrozumienia”, 68% badanych wskazało natomiast na brak odpowiedniego podejścia do ucznia na lekcjach matematyki w szkole.
Rodzice mają rację, bo gdy trzech czy czterech uczniów na dwudziestu kilku zbiera złe stopnie z matmy, może to oznaczać, że oni są kiepscy. Jeśli złe oceny dostaje zaś piętnastu czy dwudziestu – a tak się często zdarza – to znaczy to, iż nauczyciele matematyki są do niczego i należy ich zmienić. Problem w tym, że nie bardzo jest na kogo.
Najczęściej rodzice decydują się posłać dzieci na dodatkowe zajęcia z matematyki, ponieważ uważają – i słusznie – że matematyka pozytywnie wpływa na zdolność logicznego myślenia, rozwija kreatywność, poprawia koncentrację u dzieci, pomaga w znalezieniu popłatnej pracy.
I w ogóle, im więcej ludzi dobrych z matematyki w danym państwie, tym lepszy jest generalnie stan gospodarki tegoż państwa (choć nie zawsze).
Trzeba więc uznać za dobry objaw, że dodatkowe zajęcia pozalekcyjne z matematyki cieszą się coraz większą popularnością.

Potem im przechodzi

Podobno statystycznie ponad połowa dzieci w wieku od 5 do 6 lat jest uzdolnionych matematycznie – jednakże system nauczania matematyki w polskich szkołach sprawia, że potencjał zdolniejszych dzieci jest często zabijany.
– Przez wiele lat dodatkowe zajęcia z matematyki kojarzone były z korepetycjami dla tych, którzy tego przedmiotu nie lubią i nie potrafią. Obecnie, wybór dodatkowych zajęć z matematyki jest szeroki. Są lekcje dla dzieci uzdolnionych i miłośników tego przedmiotu – mówi ekspertka Małgorzata Grymuza.
Zgodnie z wynikami raportu, sporządzonego na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród rodziców dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych, 76% z nich przed rozpoczęciem dodatkowych zajęć lubiło matematykę, a jedynie 24% uczęszczających tam uczniów było innego zdania.
Odkrywanie potencjału matematycznego dziecka i dążenie do jego wykorzystania pozytywnie wpływa też na postępy w nauce. Zauważało to 73% ankietowanych rodziców.

Zanim się zniechęcą

Jak pokazują wyniki badania, dzieci bardzo lubią dodatkowe zajęcia i możliwość uczestnictwa w rozwiązywaniu matematycznych problemów i zagadnień. Potem, w miarę kontaktu z polskim systemem nauczania, skutecznie im to przechodzi.
W szlifowaniu matematycznych umiejętności najzdolniejszych uczniów pomocne mogą okazać się wszelkie materiały, które w przystępny i ciekawy sposób rozwijają umiejętności logicznego myślenia.
Na dodatkowych zajęciach dzieci i młodzież powinny również rozwijać motywację do nauki algebry, arytmetyki, a także geometrii. Wprowadzenie do matematycznego świata zagadek, ciekawostek, pojęć oraz mechanizmów może rozbudzić ciekawość naprawdę wielu uczniów.
Skutecznie sprzyjałaby temu nauka w małych grupach (od 4 do 8 osób).
Jak mówi Małgorzata Grymuza, nauka matematyki w małych grupach służy skupieniu na konkretnych zagadnieniach oraz interakcjom pomiędzy uczniami i nauczycielem. Buduje także poczucie własnej wartości i wiary we własne matematyczne umiejętności.
Zabawa, ruch oraz muzyka są ważnymi i chętnie wykorzystywanymi elementami w kształceniu matematyki. Badania wskazują, że kreatywne uczenie pomaga dzieciom w zrozumieniu zagadnień i osiągają one lepsze wyniki w szkole.
Nie dziwi więc wynik ankiety, że 90% rodziców posyłających dzieci na dodatkowe, rozwojowe zajęcia z matematyki (odbywające się w szkołach po lekcjach, właśnie w małych grupach) chętnie poleca je innym. Co jednak nie przekłada się na generalną poprawę nauczania tego przedmiotu w polskich szkołach.

Nauczyciele w Polsce nie umieją uczyć matematyki

Nauczanie matematyki w naszych szkołach pozostawia wiele do życzenia. Świadczą o tym kiepskie wyniki osiągane przez uczniów.

W latach 2015 – 2017 średnio co szósty uczeń w Polsce nie zdał matury z matematyki. Aż 46 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych miało na świadectwach z tego przedmiotu tylko ocenę dopuszczająca, czyli dwóję. W gimnazjum takich uczniów było 23 proc., a w szkołach podstawowych 10 proc.
Z drugiej strony, ocenę celującą z matematyki (szóstkę) na świadectwach otrzymało tylko 4 proc uczniów gimnazjów, 2 proc. uczniów podstawówek i zaledwie 1 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
Również inne wskaźniki takie jak liczba uczniów powtarzających klasę wskazują na problem z nauczaniem tego przedmiotu. Wśród powtarzających klasę w latach 2015 – 2017 aż 61 proc. w szkołach ponadgimnazjalnych otrzymało ocenę niedostateczną z matematyki, a w gimnazjach i szkołach podstawowych – 70 proc.

Nauczyciele, uczcie się sami!

Przyczyna tej matematycznej zapaści tkwi w wadliwym procesie nauczania. Skoro tak dużo uczniów uzyskuje tak niskie stopnie, oznacza to, że nauczyciele w Polsce po prostu nie umieją uczyć matematyki.
Polskie dzieci są z natury utalentowane matematycznie. Więcej niż połowa z nich przed rozpoczęciem szkolnej edukacji wykazuje się uzdolnieniami do nauki matematyki, a co czwarte wysokim stopniem zadatków takich uzdolnień.
Niestety, już po kilku miesiącach nauki w szkole większość tych dzieci przestaje wykazywać swoje znakomite możliwości umysłowe. W następnych latach szkolnej edukacji tylko dwoje, troje starszych uczniów w klasie wykazuje się uzdolnieniami matematycznymi.
Towarzyszy temu niszczący proces rozleniwiania umysłów dzieci z zadatkami uzdolnień matematycznych i radości z działalności matematycznej – stwierdza opinia przygotowana na zamówienie Najwyższej Izby Kontroli przez prof. dr hab. Edytę Gruszczyk-Kolczyńską z Katedry Wspomagania Rozwoju i Edukacji Dzieci w Akademii Pedagogiki Specjalnej.

Dla lepszej innowacyjności

Badania międzynarodowe potwierdzają tezę, że edukacja matematyczna jest ważna dla rozwoju gospodarczego. Jest ona jednym z czynników podnoszenia konkurencyjności państw.
Biegłość matematyczna sprzyja innowacyjności i wzrostowi produktywności. Podniesienie wskaźnika wyników z testów Pisa (Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów) w obszarze matematyki i nauk ścisłych o 100 pkt przekłada się na roczny wzrost PKB rzędu około 1,7 proc!.
Tymczasem, jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, z nauczaniem matematyki w polskich szkołach nie jest najlepiej. Forma i sposób jej nauczania nie sprzyja rozwojowi kompetencji matematycznych u uczniów.
Dane uzyskane z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wskazują, że uczniowie mają z matematyką większe problemy niż z pozostałymi przedmiotami. Średnio na egzaminie maturalnym z matematyki w latach 2015 – 2017 osiągano 55 proc. prawidłowości zdawanego materiału, podczas gdy z języka polskiego 60 proc., a z języka angielskiego – 73 proc.
Według ostatnich opublikowanych wyników testów PISA, w 2015 r. obniżyły się umiejętności matematyczne polskich uczniów w stosunku do 2012 r. Wtedy średni wynik polskich uczniów z matematyki wyniósł 518 pkt, a w 2015 r. 504 pkt.
W 2015 r. Polska była pod względem wyników z matematyki na miejscu 17 na świecie, a w naukach ścisłych na 22. Spośród krajów Unii Europejskiej lepsze od Polski wyniki uzyskały m.in. Estonia, Holandia, Dania czy Finlandia.

Frustracja i niechęć

Nadmierne trudności w uczeniu się matematyki pojawiają się już na początku edukacji szkolnej, a ujawniają się w sposób wyraźny w klasach czwartych szkół podstawowych w Polsce.
Narastające zaległości zastępują początkową fascynację dziecka szkołą i stopniowo przeradzają się w niezadowolenie, rozczarowanie, frustrację oraz na długo zakorzenioną, niechęć do matematyki.
Konsekwencją takich negatywnych zdarzeń jest systematyczne wygaszanie zainteresowań i zdolności oraz kumulowanie zaległości poznawczych podczas całego cyklu nauczania. – zauważa opinia przygotowana dla NIK przez prof. Małgorzatę Makiewicz z Zakładu Dydaktyki Matematyki Uniwersytetu Szczecińskiego.
A trudności w uczeniu się matematyki skutkują frustracją i zrozumiałą niechęcią do przedmiotu.

Coraz więcej godzin

Bolączką polskich szkół jest także to, że nauczyciele nie dostosowują zadań i tempa pracy na lekcji do możliwości uczniów. Deklarują to ankietowani przez NIK uczniowie. Ponad połowa z nich oceniała, że tempo pracy na lekcjach matematyki jest nieodpowiednie i nie nadążają ze zrozumieniem materiału.
Tymczasem z ankiet przeprowadzonych wśród rodziców wynikało, że znaczna część dzieci – bo aż 57 proc. – zgłaszała rodzicom problemy ze zrozumieniem matematyki.
Aby uzupełnić braki, blisko jedna trzecia uczniów (30 proc.) korzystała z odpłatnych korepetycji. Szkoły zwiększały co prawda liczbę godzin lekcyjnych z matematyki (do sześciu i więcej), ale było to działaniem nieracjonalnym.
Z międzynarodowych badań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i Pisa wynika bowiem, że znaczące efekty przynosi zwiększanie liczby lekcji matematyki do czterech tygodniowo, a powyżej sześciu – staje się już nieefektywne.
Jednocześnie, dostęp do zajęć wyrównawczych z matematyki w 75 proc. skontrolowanych szkół był ograniczony. Uczniowie nie mieli możliwości wzięcia w nich udziału lub ilość osób uczestniczących w zajęciach przekraczała dozwoloną liczbę.

Przymus tu nie pomaga

W kontekście doświadczeń innych krajów, w których nie wprowadzono obligatoryjnej matury z matematyki, a które plasują się wysoko w badaniach międzynarodowych obejmujących przedmioty ścisłe (np. Finlandia), należy rozważyć obecny status tego egzaminu – uważa NIK.
Jak wskazuje Izba, nie da się wskazać, że obowiązkowy dla wszystkich uczniów egzamin maturalny z matematyki ma bezpośredni wpływ na miejsce danego państwa w rankingu innowacyjności gospodarki. Brak tutaj bezpośredniej korelacji.
Ciekawostką jest ograniczenie liczby egzaminów w Singapurze – państwie od lat zajmującym czołowe miejsca w badaniu PISA i zaliczanym do grona tzw. azjatyckich tygrysów. Tam władze zdecydowały, że szkoła będzie kłaść większy nacisk na rozwój umiejętności pracy zespołowej i analitycznego myślenia, zamiast uczyć wiedzy encyklopedycznej i wzmagać ducha rywalizacji.

Niepotrzebny obowiązek

Zdaniem NIK, uznając bezsprzecznie interdyscyplinarną wartość matematyki, należy podkreślić, że obowiązkowy egzamin maturalny z matematyki nie stanowi sam jako taki wartości w procesie nauczania w szkołach ponadpodstawowych. Wręcz przeciwnie, jest istotnym obciążeniem (czas i koszty korepetycji, stres) dla prawie jednej trzeciej osób kończących ten typ szkoły.
W Czechach, Włoszech, Luksemburgu, Holandii, Rumunii, Islandii egzamin z matematyki jest obowiązkowy tylko dla uczniów w określonych dziedzinach.
W Wielkiej Brytanii odpowiednikiem matury jest GCE (General Certificate of Education), który składa się z serii egzaminów z różnych przedmiotów, na różnych poziomach, wybieranych przez zdających. Matematyka, podobnie jak inne przedmioty nie jest obowiązkowa, jest jedynie wymagana przez uniwersytety w procesie rekrutacji na niektóre kierunki.
W Austrii matematyka obowiązuje na maturze w liceach, natomiast jest przedmiotem do wyboru w szkołach średnich zawodowych i technikach. W Hiszpanii istnieje tzw. Selectividad – nieobowiązkowy egzamin zdawany po zakończeniu szkoły średniej przez uczniów, którzy chcą studiować.
Warto więc zastanowić się u nas nad likwidacją obowiązkowej matury z matematyki. Bez konieczności jej zdawania, osoby nie planujące związków z przedmiotami ścisłymi w swej dalszej ścieżce kształcenia, mogłyby w sposób bardziej efektywny skupić się na przedmiotach istotnych z punktu widzenia dalszej drogi zawodowej.